Dziś na blogu poruszę po raz kolejny ważną, w moim odczuciu, kwestię…

jak się ubrać do teatru? Co wypada a czego nie?

Być może zastanawiacie się od razu co oznacza sformułowanie “co wypada?” Przecież teatr to miejsce rozrywki, takie samo jak każde inne: kino, jarmark czy inny festyn… i nikt nie powienien od Was, biorących udział w rozrywce, czegokolwiek wymagać.  No właśnie nie… Nie bez powodu teatr nazywany jest świątynią sztuki. Abyście mogli podziwiać efekt końcowy, tancerze (śpiewacy czy aktorzy także, bo kwestia ta dotyczy każdego rodzaju teatru) przygotowują się do tego tygodniami, często miesiącami. Gdy gasną światła zapada całkowita cisza do momentu aż dyrygent nie poruszy po raz pierwszy batutą i nie rozlegną się w sali dźwięki muzyki. Tę ciszę widownia potrafi (MUSI) respektować. Nie wypada wejść na widownię po rozpoczęciu się przedstawienia. Dlaczego więc kwestia ubioru pozostaje sporna?

Wróćmy do meritum dzisiejszego wpisu… wyjście do teatru większość z nas traktuje jako coś wyjątkowego, nie codziennie w końcu mamy czas, siłę czy po prostu chęci na takie wyjście. Do Teatru Wielkiego-Opery Narodowej bilety trzeba kupować z dużym wyprzedzeniem, co od razu wyklucza pojawienie się w teatrze przypadkiem “bo akurat przechodziłem to wejdę”. Co za tym idzie, widz wie, że pewnego konkretnego dnia wybierze się do teatru i albo się do tego stosownie przygotuje, albo nie będzie miało to dla niego większego znaczenia. Pisząc “to” mam na mysli: okres przygotowań artystów do spektaklu oraz wysiłek, który wkładają, aby przedstawienie było na jak najwyższym poziomie. Ubiór jest w tym przypadku poniekąd wyrazem szacunku dla artystów występujących na scenie. Możecie się ze mną zgodzić lub nie.

Jakiś czas temu Łukasz Jemioł na swoim Fanpage’u na Facebooku zamieścił zdjęcie dwóch osób będących na widowni Teatru Wielkiego-Opery Narodowej (akurat podczas spektaklu Jezioro łabędzie) ubranych w białe podkoszulki i jeansy. Pod postem rozgorzała wielka debata. Osobiście uważam, że w ubiorze najważniejsza jest schludność a nie strojenie się na siłę, dlatego przykład zaprezentowany przez polskiego projektanta był stosunkowo skrajny, niemniej udało mu się w ten sposób przedstawić sedno problemu- czy Polacy wiedzą jak należy ubierać się do teatru? Czy wiecie, że w Rosji obowiązuje przestrzegany przez widzów dress code? Na przyklad mężczyźni nie zostaną wpuszczeni na przedstawienie jeśli nie będą ubrani w koszulę.

Mają rację ci, którzy w tamtej dyskusji pisali, że przecież artyści nie widzą jak ubrane są poszczególne osoby na widowni. Owszem i w sumie o tym się nawet nie myśli, ale pewne zasady etykiety są nauczane od najmłodszych lat i od nas tylko zależy czy będziemy ich przestrzegać czy je ignorować. Jaki Wy macie do tego stosunek? Czy dla Was adidasy to buty jedynie sportowe, czy takie, które bez problemu założycie na wieczorne wyjście do teatru? A propos, pamiętam, jak będąc w Nowym Jorku postanowiłyśmy z mamą wybrać się do Metropolitan Opera na balet Giselle (o godzinie 14). Od rana zwiedzałyśmy to ogromne miasto, a w torbie miałyśmy buty na zmianę, aby nie wchodzić do opery w znoszonych trampkach. Wydawało mi się to po prostu naturalne.

Moja stylizacja to propozycja stroju na wyjście do teatru. Postawiłam na klasykę i zawsze dobre rozwiązanie, czyli małą czarną. Autorką tych wspaniałych zdjęć jest Ania, autorka bloga aniaulanicka.pl Zajrzyjcie również na jej portfolio!

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

15 komentarzy

  1. Dla mnie wyjście do teatru to zawsze takie miłe wydarzenie i staram się ubrać coś ładniejszego, bardziej wyjściowego. Ciemne, gładkie dżinsy jeszcze przejdą, ale takie z wielkimi dziurami czy brudne adidasy są dla mnie absolutnie nie na miejscu.

  2. Osobiście uważam, że teatr brzmi donioślej niż np. kino i fajnie jest się poczuć inaczej, zmienić swój styl i – tak jak napisałaś – pokazać szacunek do artystów. I dobrze by było, gdyby był ten dress code i u nas, nie miałabym nic przeciwko.
    Stylizacja, jak i zdjęcia – świetna!
    Pozdrawiam 🙂

  3. Jestem wielbicielką sukienek, więc każde wyjście do teatru jest okraszone sukienką. Niestety muszę poskarżyć się na Teatr Wielki – na widowni jest bardzo zimno i „wietrznie”. Co to za przyjemność siedzieć w swetrze?

  4. Zgadzam się, dla mnie zawsze wyjście do teatru jest świętem. Jedna uwaga – czasem można kupić bilet lub wejściówkę do TW tuż przed spektaklem (z czego często korzystam) 🙂

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Można, ale na pewno nie na tytuły cieszące się niegasnącym powodzeniem, takie jak “Dziadek do orzechów” czy “Jezioro łabędzie” 🙂 Fajnie, że z tego korzystasz! Super 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

  5. Pierwsze i czwarte zdjęcie wyglądasz jak Audrey Hepburn 🙂 Piękna stylizacja 🙂
    Pozdrawiam 😉

  6. Do teatru chodze bardzo czesto we Francji, niestety mam wrazenie,ze ludzie nie przywiazuja juz wagi do ubioru. Twoj kapelusz jest rewelacyjny.

  7. Pięknie wyglądasz.
    Przyznaję, że sama do teatru i opery (także na premiery) chadzam ubrana zbyt skromnie. Pomyślę o odważniejszym stroju przy kolejnej okazji. Może właśnie o kapeluszu (podobno mi dobrze w kapeluszach). Dzięki za inspirację.

  8. Dla mnie wyjscie do teatru to cos wiecej, wiec lubie sie wystroic, bo czas szykowania i czekania sprawia mi duzo radosci. Chociaz xdarzylo mi sie nie zdazyc do domu sie przebrac, wiec bylam w zwyklym stroju, codziennym, czulam sie zle, ale na pewne rzeczy nie mamy wplywu 🙂

Napisz komentarz