mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

SIMPLE.DANCER w domu – jak mieszka baletnica?

Gdy covid-owa rzeczywistość znów zamyka nas w domach…

Przez prawie dwa tygodnie zespół Polskiego Baletu Narodowego przebywa na dobrowolnej kwarantannie. Jak wiecie nasze ostatnie spektakle zostały odwołane z powodu wystąpienia w naszym gronie potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem. Myślę, że nie ma co się oszukiwać- to musiało nastąpić prędzej, czy później. Osobiście uważam, że w przypadku mojego zawodu lepiej, aby większość zachorowała i zdobyła odporność. Wszystko po to, by wirus nie „szukał” już w naszym gronie dla siebie pożywki.

Tak, jak przypuszczałam, duża część z Was pamiętała moje salonowe ramki, które w okresie wiosennego lockdown’u smutnie wisiały puste. Nawet lato i pozorna wolność od wirusa nie zmotywowała mnie do ich zapełnienia. Ale gdy po raz kolejny zamknięto nas w domu, nawet jeśli tylko przezornie, postanowiłam zrobić z tym porządek. Przy okazji ostatecznie udekorowałam plakatami sypialnię. Wybrałam asortyment sklepu z plakatami Posterstore. Kiedyś, jak mieszkaliśmy jeszcze w kawalerce i naprawdę nie mieliśmy za wiele miejsca, ściany obwieszone były ramkami jak w sklepie z dekoracjami wnętrz 😉 tak mi tego brakowało! I w końcu się udało zrobić to w nowym mieszkaniu (ku niezbyt dużemu zadowoleniu męża, który zdecydowanie jest fanem gołych ścian :P)

W Posterstore znajdziecie plakaty i ramki w skandynawskim, nowojorskim czy boho stylu, które są zarówno piękne, jak i niedrogie – odnajdziecie tam również inspiracje do zaprojektowania własnej galerii obrazów. Do 3 listopada mam również dla Was kod rabatowy „simpledancer35”, który daje Wam 35% zniżki 🙂 (z wyłączeniem kolekcji Selection).

Jak widzicie na zdjęciu wyżej, do tych trzech dużych ram w salonie wybrałam plakaty z motywem baletowym. Znajdziecie je pod tym linkiem. Takie delikatne szkice z motywem kobiecego ciała lub twarzy subtelnie udekorują Wasze wnętrza. Wiecie nie od dziś, że mam małego bzika na punkcie dekorowania wnętrz 🙂 poza oczywistym motywem baletowym zobaczcie na jakie wzory jeszcze się zdecydowałam…

Temat nowojorski i włoski.

Żeby przypominały mi o podróżach. Tych zrealizowanych i tych, które jeszcze przed nami. Oby perspektywa podróży i zwiedzania świata wkrótce znów stanęła dla nas otworem!

Posterstore posiada ogromny wybór plakatów w najróżniejszym stylu, które trafią w gust każdego – co wtorek firma prezentuje nową kolekcję plakatów pod zmieniającym się tematem. Ponadto, wszystkie plakaty drukowane są na wysokiej jakości ekologicznym papierze 🙂

Jeśli jesteście fanami minimalizmu, a w Waszych domach dominuje styl skandynawski z pewnością sprawdzą się u Was plakaty z motywami botanicznym i roślinnym. Do stylu glamour czy nowojorskiego dopasujecie plakaty z działu Moda oraz Ilustracja. Do pokoju Włodka też coś wybrałam 🙂

Dom to nasz azyl. By faktycznie w nim odpoczywać i się regenerować musimy otaczać się rzeczami, które lubimy i które poprawiają nam nastrój. Macie swoje ulubione elementy wystroju wnętrz?

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Puszyste ciasto dyniowe

Jesień rozkręciła się na dobre! Korzystając z ostatnich chwil przed powrotem do pracy do teatru szlifuję swoje kulinarne zapędy 🙂 po wizycie na farmie dyniowej pod Warszawą postanowiłam upiec ciasto dyniowe. Poczytałam przepisy i zrobiłam misz-masz z kilku z nich. Po raz pierwszy w życiu ubiłam pianę z białek! Obawiałam się, że mi nie wyjdzie. Według wskazówek wujka Google jajka powinny być zimne. Miałam akurat trzy jajka w lodówce i piana udała się jak ta lala 🙂 to pewnie to magiczne szczęście żółtodzioba! Hehe Dzięki niej ciasto wyszło naprawdę puszyste, ładnie wyrosło i nie było spalone z góry (co notorycznie mi się zdarza).

Mamy obecnie długi weekend, okazji do spotkań z rodziną sporo, więc może skorzystacie z tego pomysłu na smaczny deser i ciasto dyniowe zagości w Waszym menu 🙂

Wg wszystkich przepisów, które widziałam, ilość potrzebnej dyni to 250 g. Jak powiedziałam panu na straganie, ze potrzebuję dynię do ciasta to powiedział „ćwierć kilo?? Proszę pani, więcej pani da”. Więc dałam więcej, niecałe pół kilo. Dynię pokroiłam na kawałki, upiekłam w temperaturze 180 st. Odkroiłam skórę i zblendowałam na gładką masę. Ale od początku:

CIASTO DYNIOWE SKŁADNIKI
Na tortownicę o średnicy 24 cm

  • niecałe pół kilo dyni
  • 250 g przesianej mąki pszennej
  • 3 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
  • 80 g masła
  • szklanka cukru
  • ekstrakt z wanilii (dwie łyżeczki)
  • łyżeczka sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
  • starta skórka pomarańczy

Do zblendowanej już dyni dodajemy składniki mokre: w garnuszku roztapiamy masło, dodajemy cukier i ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy. W dużej misce mieszamy mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Dodajemy połączone składniki mokre, mieszamy dorzucając żółtka z jajek. Ubijamy pianę z białek i na koniec dodajemy sztywną pianę do ciasta, delikatnie mieszając.

Spód tortownicy obłożyłam papierem, boki posmarowałam masłem. Wlewamy ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. Pieczemy około 45 minut. Po wyjęciu i przestudzeniu posypałam ciasto cukrem pudrem 🙂 ale następnym razem zrobię chyba polewę z białej czekolady! Zdjęcia udało mi się zrobić, bo Włodek akurat zapadł w swoją drzemkę!

To do dzieła! Smacznego 🙂
SIMPLE.DANCER

Pożywne śniadanie i coś na pobudzenie

Niedziela. Można pomyśleć „błogi odpoczynek po całym tygodniu” … tymczasem dzień jak każdy inny. Podyktowany humorem maluszka 😉

Wstajemy wspólnie przed 7 i jeszcze około godziny bawimy się razem. Po 8 Włodek zapada w swoją poranną krótką drzemkę. Ukradkiem wymykam się do naszego salonu z kuchnią, szykować powoli śniadanie i przygotować herbatę.

Szybko się jeszcze rozciągam. Ostatnio w domu ćwiczę trochę mniej, ale rozciągać staram się codziennie. Mówią, że trening i ćwiczenia powodują, że człowiek czuje się szczęśliwszy 😀 W sumie to chyba jestem już tak oswojona z ruchem w swoim życiu, że tych extra endorfin nawet nie czuję. Pamiętacie moje ćwiczenia rozciągające?? Jeśli chcecie usiąść w końcu w wymarzonym szpagacie to szukajcie ćwiczeń na moim Instagramie 🙂

Włodek się obudził… zabieram go do salonu i kładę na jego edukacyjnej macie, gdzie wita się ze swoimi ulubionymi zabawkami (ostatnio taką ulubioną jest zwyczajna pieluszka tetrowa!). Naszą codzienną rutyną jest zdecydowanie śpiewanie piosenek po angielsku. Maluch niesamowicie się przy tym cieszy!

Po chwili tych zabaw zaczynam odczuwać spadek energii. Pora na śniadanie. Staram się ograniczyć spożywanie kawy w związku z czym zaczęłam sięgać po zieloną herbatę. Na początku podchodziłam do niej sceptycznie bojąc się posmaku goryczki, ale czytałam dużo o jej właściwościach i ostatecznie doszłam do wniosku, że będzie dobrym substytutem dla kawy w mojej codziennej diecie. Pewnie złapiecie się teraz za głowę, ale należę do osób, które pijały zieloną herbatę z cukrem… W końcu znalazłam sposób na walkę z tym nawykiem- to zielona herbata Lipton z maliną i truskawką, która smakuje pysznie bez dodatku cukru. Naprzemiennie sięgam też po cytrusową wersję tej herbaty.

Obie wersje smakowe zielonej herbaty Liptona są delikatne, pozbawione swoistej goryczy, przez co smak nie jest w ogóle cierpki 🙂 A do tego pięknie pachną!

Truskawka z maliną wzbogacają herbatę o lekki, letni aromat. Natomiast dzięki zawartości skórki cytryny, limonki, pomarańczy oraz grejpfruta wersja cytruspwa pozwala poczuć orzeźwienie. Jak widzicie oba smaki mocno nawiązują do mijającego zbyt szybko lata! Pyszne umilacze na jesienne dni.

A Wy wolicie zieloną herbatę sauté czy jednak smakową?

A co zjeść? Ponieważ jestem już po krótkim treningu warto sięgnąć po coś bogatego w białko (pamiętacie mój wpis o regeneracji mięśni? Tutaj możecie go zobaczyć). Proponuję Wam naleśniki gryczane ze szpinakiem i jajkiem sadzonym. Robi się je bardzo szybko, są smaczne i pożywne!

GRYCZANE NALEŚNIKI Z JAJKIEM SADZONYM I ZE SZPINAKIEM

SKŁADNIKI (1 porcja – 2 sztuki)

Naleśniki

3 czubate łyżki drobno mielonej mąki gryczanej (50g)
1 łyżka skrobi ziemniaczanej (10g)
1 łyżeczka odtłuszczonego siemienia lnianego (5g)
3/4 szklanki mleka(tu sobie wybierz, tak naprawdę może być każde oprócz
kokosowego) (160g)
1 łyżeczka oleju rzepakowego (5g)
szczypta soli (polecam różową)

Dodatki

2 jaja kurze (100-120g)
1/2 szklanki duszonego szpinaku (120g)
1/2 ząbka czosnku
szczypta gałki muszkatałowej
szczypta soli
szczypta pieprzu czarnego, najlepiej świeżo mielonego

SPOSÓB WYKONANIA

Mąkę wymieszać ze skrobią, siemieniem lnianym i solą. Dodać połowę potrzebnej ilości mleka i olej. Gdy składniki dokładnie się połączą, wlać pozostałą ilość mleka, wymieszać, odstawić ciasto na 10-12 minut. W tym czasie, na wodzie podsmażamy jaja (na 1 cm wody wybijamy je i podgrzewamy do chwili, kiedy białko się zetnie) oraz blanszujemy. Szpinak doprawiamy sprasowanym czosnkiem, gałką i solą. Suchą
patelnię stawiamy na ogień/płytę, rozgrzewamy i smażymy naleśniki. W
zależności od tego, jaki ma rozmiar, tyle ciasta nalewamy. Ściągamy je z
patelni, faszerujemy szpinakiem i jajkiem sadzonym i oprószamy pieprzem. Gotowe 🙂Przepis podała mi moja koleżanka dietetyk Milena Nosek. Będzie się ich pojawiało więcej 🙂 a o samej diecie tancerzy przeczytacie np. tutaj.

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Baletowa moda #26 – kostium baletowy to nasz must-have

O tym jak ważny dla artystki  baletu jest kostium baletowy świadczy chociażby taki krótki dialog, który odbywamy między sobą bardzo często… Garderoba żeńska baletu, godzina 9.30 (pół godziny do rozpoczęcia pracy):

– Jeju, znowu nie wiem co mam założyć. Weź mi pożycz jakiś kostium.
– Dobra, ale ja wezmę jakiś Twój.
– No spoko, to bierz, a ja wezmę ten Twój z długim rękawem bez pleców.
– Ok.

To tak zwana symbioza garderobiana 😀

Kostium baletowy czyli codzienny outfit baletnicy

„Moje” kostiumy są „Twoje” pod warunkiem, że Twoje są moje. Pożyczanie kostiumów to u nas nic dziwnego. Czasem po prostu chcemy sprawdzić, jak czujemy się w innym fasonie, takim którego do tej pory nie odważyłyśmy się założyć. Czasem po prostu zapomina się wielgachnej torby z praniem, która została grzecznie w domu*. Pod kostiumy, które między sobą pożyczamy ZAWSZE zakładamy bieliznę. Poza tym- do takiego dzielenia się kostiumami jesteśmy przyzwyczajone również dlatego, że kostiumy sceniczne bywają po jednym na dwie osoby. Nie ma wyjścia- czasem po prostu zakłada się kostium sceniczny po koleżance.

*na korytarzu gdzie znajdują się garderoby baletu w łazience mamy pralkę- możemy nasze kostiumy ćwiczebne prać w teatrze. Zwykle wygląda to tak:

-Robię pranie. Dajcie wszystko, co chcecie wrzucić.
-O, fajnie, dzięki!
-No, ale Ty wywiesisz.
-ehh… no dobra.

Jak myślisz, ile przeciętnie kostiumów ma baletnica? Kostium baletowy to nasz must-have.

Odpowiedziałaś sobie w myślach na to pytanie? Jestem ciekawa w granicach jakiej ilości balansowały Wasze typy…

20 to takie względne minimum. Myślę, że 30 to taki standard. Dlaczego tak dużo??

Zdarza się, żę jednego dnia przebieramy się kilka razy. Nie oszukujmy, praca w przepoconym kostiumie do miłych nie należy. Poza tym, jak mamy próbę na przykład z panami, gdzie będziemy wspólnie pracować, to czysty i świeży kostium świadczy o naszej schludności. Żeby nie prać codziennie, na cały tydzień potrzebne są nam czyste kostiumy. Stąd taka ich ilość. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, ale kostiumów posiadamy względnie najwięcej. Potem doliczamy tuniczki, ocieplacze, getry, bluzy, sweterki… i rajstopy. Choć tych używa się, albo nie. To zależy od tancerki. W tym wpisie pokazywałam, w jaki sposób baletowy ubiór zmienia się podczas dnia pracy.

Ile par point zużywacie i czy musicie je kupować?

Wszystko zależy od ilości prób i ch intensywności oraz od tego, czy ktoś tańczy więcej. Solistki zawsze będą zużywać więcej par. Czasem widzę swoje koleżanki solistki, które CODZIENNIE szykują do pracy nową parę point (tutaj możecie zobaczyć jak wygląda przygotowanie point  do pracy). Ja jako tancerka zespołu zużywam około 2-3 par na miesiąc.

W Teatrze Wielkim-Operze Narodowej artystki baletu dostają pointy od teatru w związku z czym nie musimy ich kupować. Podobnie jest z baletkami. Różnicę między pointami a baletkami wyjaśniałam tutaj 🙂

W sklepie marki Bloch w Warszawie pojawiła się już najnowsza kolekcja! Na hasło SIMPLEDANCERSLIFE
otrzymacie 10% zniżki!! Rabat otrzymujecie na cały asortyment, nie łączy się z innymi promocjami, ale jest… bezterminowy!

Moim faworytem obecnej kolekcji jest ten komplet!! Może to nie tradycyjny kostium baletowy, ale na pewno sprawdzi się na zajęciach z tańca!

A co z panami?

Kostium baletowy dla tancerzy również jest w pewien sposób określony. Często są to legginsy (serio) lub tzw. unitards, czyli legginsy z górą (kiedyś, za moich szkolnych czasów mówiło się na nie pajace :P). Do nich zakładają skarpetki i na nie baletki, lub baletki bez skarpetek. Do legginsów tancerze wybierają obcisłe tank-topy czy koszulki.

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Prosta sylwetka- jak nauczyć się trzymać proste plecy?

„Ale ty zawsze jestes ładnie wyprostowana.”
„Zazdroszczę ci, że się nie garbisz.”
„Masz zawsze tak wyprostowaną sylwetkę.”
„Przy Tobie automatycznie się prostuję!”
Podobno artystkę baletu na ulicy najłatwiej poznać po wyprostowanej postawie… Prosta sylwetka to domena tancerzy baletu. Jest to, mówiąc kolokwialnie, wypadek przy pracy. Cała technika tańca klasycznego (szeroko na jej temat pisałam w tym wpisie) oparta jest na wyprostowanej do granic możliwości sylwetce. Od utrzymywania prawidłowej postawy ciała rozpoczynamy całą naukę baletu w ogóle.

PROSTA SYLWETKA- JAK NAUCZYĆ SIĘ TRZYMAĆ PROSTE PLECY?

Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Dlaczego? Bo przede wszystkim polega to na naszym sposobie myślenia. Zarówno ucząc się w szkole baletowej, czy będąc już dorosłym, świadomie myślącym o własnym ciele i nie tylko, człowiekiem, musimy bezwiednie przypominać sobie o prostowaniu pleców. Oczywiście istnieją ćwiczenia, które mogą nam w tym pomóc. Ale do tego potrzebna jest motywacja, a z tym jak wiemy, bywa różnie. Bo taki trening niczym nie różni się od tego, na który musimy poświęcić czas na przykład na siłowni.

Najpopularniejszym motywatorem do ćwiczeń wśród kobiet jest chęć schudnięcia (a szkoda- osobiście uważam, że powinna to być po prostu chęć dobrego samopoczucia!). Zmieniamy nasz sposób odżywiania, zaczynamy rozglądać się za produktami eko, bio… Po prostu nasza świadomość ewoluuje. Dokładnie tak samo powinno dziać się w przypadku chęci wyrobienia w sobie nawyku trzymania prostych pleców.

Codzienna rutyna pomoże w wyrobieniu nienagannej postawy ciała

Chodząc do szkoły baletowej codziennie na zajęciach z tańca klasycznego będziemy słyszeć wyprostuj plecy! Schowaj łopatki! Ściągnij w dół ramiona! Wyciągnij się do góry! Unieś brodę w górę!

Co to znaczy schowaj łopatki? Wykonaj teraz proste ćwiczenie:

Obniż swoje ramiona jednocześnie ściągając swoje łopatki, tak jakbyś chciała je ze sobą złączyć. Co się dzieje? Klatka piersiowa wypina się do przodu i nawet siedząc zyskujesz kilka centymetrów, o które unosisz się do góry. Teraz delikatnie podnieś brodę. Patrzysz na wszystkich z góry? 😉 

Jeśli tylko obniżysz ramiona, nie angażując w to ruchowo swoich łopatek, nic poza zmianą pozycji ramion się nie wydarzy. Dlatego tak ważne jest myślenie o wielu rzeczach naraz w balecie 😉 Od samego początku nauki dziecko słyszy milion korekt odwołujących się do prawidłowej postawy ciała. Jest to po prostu punktem wyjścia do nauki coraz to trudniejszych elementów.

Czy wiesz, że…

Za nawykowe utrzymywanie prostej postawy odpowiedzialne są między innymi… mięśnie brzucha. Jeśli zaczniesz konsekwentnie myśleć o zachowaniu prawidłowej postawy ciała i będziesz utrzymywać wyprostowaną sylwetkę przez dłuższy czas, z pewnością poczujesz w pewnym momencie swoje mięśnie brzucha. Ich mobilizowanie jest konsekwencją pracy mięśni stabilizujących kręgosłup. Dlatego również warto je wzmacniać odpowiednimi ćwiczeniami.

Prosta sylwetka a mowa ciała

Prosta sylwetka świadczy w mowie ciała o pewności siebie, odwadze, nawet o dobrym samopoczuciu i wysokiej samoocenie! To może dlatego uważa się baletnice za wyniosłe istoty 😂 hihi to żart oczywiście! Jednakże… osobiście uważam, że kobieta zwyczajnie lepiej się prezentuje, gdy dumnie kroczy z, mówiąc krótko, wypiętą do przodu piersią! Jak to mawiała jedna moja pani pedagog „piersi jak rogi byka” 😂 To całkiem mobilizujące powiedzenie! Wy też możecie nauczyć się takiej postawy!

A może krótki kurs, w którym pokazałabym Wam CO ROBIĆ BY PROSTA SYLWETKA BYŁA I DLA WAS CODZIENNYM NAWYKIEM? Uważam, że to istotne zagadnienie dla świadomych swojej wartości kobiet XXI wieku! Ponadto, moje szpagatowe wyzwanie na Instagramie chyba Wam się spodobało (tutaj linki do poszczególnych setów ćwiczeń: set 1, set 2, set 3)? Również na Instagramie w ciągu najbliższego czasu pojawią się krótkie nagrania z zabawami taneczno-ruchowymi, które możecie wykonywać w domu ze swoimi pociechami w wieku przedszkolnym! Zachęcam Was do obserwowania mojego profilu: SIMPLEDANCERSLIFE

ZDJĘCIA JAGODA SKUPIEŃ

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Outfit of the day idealny na lato

Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat ❤

Czerpanie garściami z wolnych chwil z maluszkiem to obecnie moje ulubione zajęcie. Dni są długie to i na przyjemności mamy, wydawać by się mogło, więcej czasu 🙂 codziennie rano wita mnie uśmiechnięta buźka małego człowieka. Od razu uciekają wszystkie zmartwienia…

Początkowo upały mocno dały nam w kość. Bilans? Mama po spacerze miała spalone plecy (ałć) a Włodek nie mógł odnaleźć się w tak wysokich temperaturach. Około tygodnia zajęło mu przyzwyczajanie się do nowej pory roku. Teraz już bez większych problemów wybieramy się na spacery wczesnym wieczorem i korzystamy z letniej, pięknej pogody. Ponieważ mieszkamy w bliskim sąsiedztwie lasu i tam często wybieramy się na spacery, na szczęście wózek daje radę, a Włodek całkiem lubi wyboiste ścieżki 😀

W tym tygodniu ostatnie spektakle Polskiego Baletu Narodowego w kończącym się sezonie artystycznym 2018/19. Na „Jeziorze łabędzim” jeszcze nie byłam z synkiem. Pora to zmienić 😉 a Wy się wybieracie?

Wózek Mutsy Evo z Muppetshop
Koszula ZARA; Spodnie Stradivarius; Buty L37

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Balet pod tytułem „Macierzyństwo”

To nie będzie kolejny blog parentingowy! Ale mam nadzieję, że nie obrazicie się na kilka postów, w których dzielę się z Wami moim małym wielkim szczęściem 🙂

Wiele z Was, zanim w ogóle pomyślałam o tym, że sama kiedyś zostanę mamą, pytało czy da się pogodzić pracę w zespole baletowym z macierzyństwem. Da się. I będę Wam to udowadniać 😉

Ale- ponieważ od dłuższego czasu nie bardzo mam jak relacjonować Wam pracę Polskiego Baletu Narodowego zza kulis bardzo Was proszę, abyście w komentarzach napisali o czym chcielibyście poczytać? Macie jakieś wątpliwości związane z treningiem? Z poszczególnymi ćwiczeniami? Jesteście ciekawi jak wygląda struktura zespołu baletowego? Dajcie znać! 🙂 uwielbiam pisać o mojej pracy! 

Podjęcie decyzji o cesarskim cięciu było największym wyzwaniem z jakim przyszło mi się zmierzyć w ciągu ostatnich kilku miesięcy… za każdym razem jak próbowałam ruszyć nogami po otrzymaniu znieczulenia oblewał mnie zimny pot, a tętno podskakiwało jak szalone. Dzień po operacji byłam załamana… ledwo mogłam się ruszać. Ale już kolejnego dnia było o niebo lepiej i w niedzielę Wielkanocną, po 48h od urodzenia, mogliśmy z maluszkiem pojechac do domu!

A tam czekała na mnie nieunikniona rewolucja 🙂 przy łóżku dostawka, obok łóżka wygodny przewijak z wanienką i miejscem do przechowywania niezbędnych teraz nam gadżetów. Każdy element wyprawki wybierałam bardzo starannie, aby nie tracić też miejsca na niepotrzebne rzeczy. Jeśli są wśród moich czytelniczek świeżo upieczone mamy, które podobnie jak ja, szukają przede wszystkim dobrej jakości, z całego serca mogę Wam polecić wyroby polskiej marki Pink No More. Muślinowe pieluszki i mięsiste kocyki są delikatne jak mgiełka 😍 

Cały czas korzystam też z kosmetyków Eenymeeny Cosmetics, o których pisałam Wam tutaj. Balsam s.o.s. świetnie sprawdza się na podrażnionej skórze maluszka- przyznam szczerze, że lepiej niż polecany przez wszystkich Linomag. Jak widzicie na zdjęciu wyżej- Moody cały czas pilnuje małego 🙂

Czekam na Wasze podpowiedzi odnośnie postów! 

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Look of the day – spring is coming

Tak, tytuł dzisiejszego posta odnosi się do długo oczekiwanej premiery ostatniego sezonu serialu „Gra o tron” 😀 Kto czeka tak samo jak ja??

Pierwsza odsłona wiosny

W zeszły weekend, gdy tylko pogoda tak pięknie dała nam się we znaki, udaliśmy się z M na ostatni wspólny spacer tylko we dwoje. Wyciągnęłam z szafy sukienkę maxi, jeansową kurtkę a nawet pokusilam się o sandałki (ale przyznam się, że mialam w torebce loafersy… i się przydały!). Znacie Centrum Praskie Koneser? Wow, jak tam jest fajnie! Trochę skojarzyło mi się z Nowym Jorkiem przez architekturę- ceglane, surowe w swojej prostocie budynki. A w środku mnóstwo knajpek i miejsc na spotkania z przyjaciółmi. Naprawdę warto się tam wybrać 🙂

Torebka pochodzi z nowej kolekcji marki COME BAG. Polska firma wyszła naprzeciw oczekiwaniom coraz bardziej świadomych klientek i stworzyła pierwszą kolekcję ze skóry ekologicznej! Mój model to BOX BLACK i de facto jest to torebka 2 w 1 😀 można ją nosić na krótszym pasku w dwóch częściach lub na dłuższym jej mniejszą część! Dzięki specjalnym zapięciom istnieje wiele możliwości jej noszenia 🙂 Mniejsza wersja jest idealna na dokumenty i… kartę ciąży, którą muszę mieć zawsze przy sobie! Dzisiaj także pogoda dopisała! Jak spędziliście tę niedzielę? 🙂

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER off duty

„Off duty” jestem już od kilku miesięcy. Ostatnio dotarło do mnie, tak zupełnie świadomie, że ostatni raz na scenie, gotowa do spektaklu stałam 9 miesięcy temu…

Czy nadal tęsknię za pracą, czy jednak oczekiwanie na tę nową rolę nie pozwala mi o niej myśleć?

Oczywiście wszystkie gorączkowe przygotowania do bycia mamą zajmują mi ostatnio najwięcej czasu. Ale- udało mi się wygospodarować czas, aby znów przygotować i zredagować program warsztatu choreograficznego Kreacje 11, który został przygotowany przez Polski Balet Narodowy. Premiera miała miejsce 8 marca (bardzo miło spotkać tak wiele osób, które czytają mojego bloga!!). 

Gdy znów po przerwie przekroczyłam próg teatru, miałam wrażenie, jakbym była tam ledwo dzień wcześniej i uczestniczyła w próbach! Po wejściu do garderoby odruchowo „rzucam” swoje rzeczy na moje krzesło, torebkę odkładam na jej stałe miejsce… To niesamowite jak bardzo przez tyle lat stało się to dla mnie nieodwracalną rutyną!!

6 kwietnia kolejna premiera Polskiego Baletu Narodowego (Fredriana)- powinno mi się udać ją zobaczyć. Odpowiadając samej sobie na zadane wyżej pytanie… NIE POTRAFIĘ nie myśleć o pracy. To chyba tak już jest, że nawet zupełnie nieświadomie, człowiek mimochodem oddala się myślami w stronę swojej pasji, której poświęcił praktycznie całe swoje życie 🙂

Pokój dziecka

Udało nam się w końcu go urządzić! Spróbuję wkrótce zrobić dla Was zdjęcia tej niewielkiej przestrzeni, chcecie? Jako, że urządzanie bardzo mnie pasjonuje, a jednocześnie uspokaja, przygotowanie tego konkretnego pomieszczenia przyniosło mi wiele radości! Tzw. kokon, który obecnie leży w łóżeczku podobał mi się zanim chyba jeszcze dowiedziałam się o ciąży 😅 jego reklama wyskakiwala mi od czasu do czasu na Instagramie. Była to pierwsza rzecz, którą kurier przyniósł do naszego mieszkania z przeznaczeniem dla synka. Znajdziecie go w ofercie marki LaMillou. No ja jestem zakochana 😍

Obowiązki przyszłej mamy

To dbanie o siebie- zdrowa dieta, sen, aktywność fizyczna, higiena. To wszystko to nic innego jak dbanie o zdrowie! Ostatnie kilka dni niestety dały mi w kość… To chyba pogoda, bo najchętniej nie wychodziłabym z łóżka 😅 Ale jako przyszła mama mam już pewne obowiązki, na przykład obligatoryjne badania w ostatnich tygodniach ciąży!

Czy wiecie, że istnieje usługa mobilnej pielęgniarki?? Ja się dowiedziałam przypadkiem szukając położnej środowiskowej. Udało mi się zamówić usługę pobrania krwi do wszystkich niezbędnych badań oraz obowiązkowy pomiar KTG. Pielęgniarka przyjeżdża do nas jutro rano! Mój mąż zapowiedział, że ucieknie na ten czas z domu 😅 (swoją drogą- jak przekonać dorosłego faceta, żeby w końcu sam poszedł na badania??). Szczegóły znajdziecie na stronie upacjenta.pl a ja jeszcze opiszę wszystko na Instagramie po samej wizycie! Jestem bardzo ciekawa jak będzie przebiegać. Dziś rozpoczęliśmy ostateczne odliczanie… nie ukrywam, nie raz zalewa mnie fala gorąca na myśl o nowej roli. To uczucie bardzo podobne do tego, które dotyka mnie tuż przed wyjściem na scenę w ważnej partii… Bo przecież chcę wypaść jak najlepiej i nie zawieść przede wszystkim siebie. W tym przypadku- przede wszystkim mojego dziecka 💙 Ale, tak jak scena rządzi się swoimi prawami, tym bardziej nasze życie.

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

PS. Biorę udział w konkursie Gala Twórców 2019! Rozpoczął się etap głosowania,  w którym to Wy- moi czytelnicy- zadecydujecie czy moja strona przejdzie do kolejnego etapu! To jak? Pomożecie?? Szczegóły tutaj: https://galatworcow.pl/t/simple-dancers-life/

 

#BATHROOMGOALS czyli nasza eklektyczna łazienka

Łazienka to jedyne pomieszczenie w mieszkaniu, do którego powstał wcześniej projekt. Głównie dlatego, że zdecydowaliśmy, że zamiast wanny chcemy mieć prysznic walk-in. Nie było osoby, która nie starałaby się nas odwieźć od tego pomysłu. My jednak byliśmy co do tego jednogłośni. Koniec końców, projekt trzeba było wykonać, aby zorientować się, w którym miejscu ów prysznic mógłby stanąć, aby w pełni spełniał swoją funkcję. Ostatecznie podczas remontu trochę go modyfikowaliśmy, ale wszystkie sanitariaty stoją tam, gdzie zostały zaplanowane.

#bathroomgoals czyli prysznic walk-in w małej łazience

Osobiście uważam, że to świetne rozwiązanie. I doskonale wiem, jakie są zalety wanny, bo przez 30 lat jak żyję zawsze miałam wannę. Ale nie żałuję choćby odrobinę, że wannę wymieniliśmy na prysznic. Również dlatego, że nasza łazienka zyskała dzięki temu sporo przestrzeni i wydaje się być naprawdę spora. Pełne wymiary prysznica to 90x140cm. Wybraliśmy odpływ liniowy montowany w ścianie. Jego utrzymanie w czystości jest niezwykle proste- z odpływu wyciągamy gumowe sitko i czyścimy pod strumieniem wody. Nic więcej 🙂 Pamiętajmy, aby przy prysznicu walk-in zachować odpowiedni spadek wylewki, aby woda podczas kąpieli się nie wylewała na całą łazienkę. 

Lustra (w małej łazience)

„Musimy mieć dużo luster. I te lustra muszą być duże” jak mantrę powtarzał M. „Dobrze, będziesz miał lustra, ale to ty je będziesz mył”. I tak oto nasza łazienka posiada dwa ogromne lustra- jedno nad umywalką oraz jedno na ścianie po jej lewej stronie. Wybraliśmy lustra robione na wymiar u szklarza, wklejone w płytki. Oczywiście dzięki temu małe pomieszczenie wydaje się być o wiele bardziej przestronne. A ja nie mam jak zrobić zdjęcia niektórych fragmentów łazienki w taki sposób, aby mnie nie było widać 😉 

Szafka pod umywalkę w starym stylu- mój must have

Musiała być taka- żadna inna. Byłam tak uparta, że jak M znalazł właśnie tę na OLX (zanim nawet odebraliśmy klucze do naszego nowego mieszkania) kupiliśmy ją bez wahania! Wymiarami, kształtem, kolorem pasowała idealnie do mojej koncepcji i projektu! Oddaliśmy ją do stolarza, aby wyciął w niej otwory pod umywalkę oraz baterię, a także odpowiednio zabezpieczył lakierem przed wilgocią. Jest to jedyny element ozdobny łazienki, pełniący zarazem bardzo praktyczne funkcje- przechowujemy tam rzadziej używane kosmetyki, suszarkę do włosów czy inne tego typu sprzęty oraz drobną chemię.

Oświetlenie

W łazience zastosowaliśmy dwa rodzaje oświetlenia- ledowe punkty świetlne na suficie oraz zwisające ozdobne żarówki nad umywalką. Te dwie niepozorne żarówki dają optymalnie dużo łagodnego, ciepłego światła. Wszystko kupione w Leroy Merlin. 

Elementy wykończenia wnętrza

Nad zabudową geberitu powstała wnęka, którą wykończyliśmy betonem architektonicznym (aby nawiązywała do podłogi). W przyszłości planujemy tu zawiesić szklane półki.

Płytki, które wybraliśmy to popularne heksagony (podobają mi się już bardzo długi czas i moim wnętrzarskim marzeniem było posiadanie ich w łazience!), gres drewnopodobny na ścianę pod prysznicem oraz gres imitujący beton na podłogę. Szyba prysznicowa również wykonana została na zamówienie przez szklarza.

A gdzie jest pralka??

Mój kolejny mus- nie chciałam pralki w łazience. Nie byłabym taka stanowcza, jakbym nie miała na nią nigdzie indziej miejsca- to jasne! Ale wg planu naszego mieszkania, mieliśmy w nim zawarte osobne pomieszczenie na dodatkową toaletę. Znów jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że o wiele korzystniejszy będzie dla nas schowek z miejscem na pralkę. Dlatego też osobną toaletę przerobiliśmy na pomieszczenie, w którym przechowujemy wszystkie sezonowe ubrania, różne różności (na pewno wiecie o czym mówię) oraz wstawiliśmy pralko-suszarkę.

Prysznic walk-in a małe dziecko

Nie ma rzeczy niemożliwych 😉 za punkt honoru postawiłam sobie, że znajdę taki sprzęt żeby spełniał moje oczekiwania jako mamy oraz był wygodny dla nawet lekko starszego dziecka. Wanienka z przewijakiem Cuddle&Bubble od Chicco rzuciła mi się w oczy podczas moich pierwszych wyprawkowych zakupów w Smyku! Zmierzyłam, sprawdziłam, oceniłam i zdecydowałam, że zdecydowanie się przyda! Przewijak można po prostu zsunąć na bok używając nawet tylko jednej ręki, a do wanienki dołączony jest wężyk, więc woda bezpośrednio ucieka do odpływu. Ponadto ma wygodne przegródki na kosmetyki oraz półkę, gdzie można trzymać zapas pieluszek i innych potrzebnych rzeczy. Zastanawiam się jeszcze nad mniejszą wanienką, typową dla niemowlaka 🙂 A jak będzie w praktyce? Na pewno dam Wam znać!

Póki co łazienka zdecydowanie spełnia nasze oczekiwania! Jeśli macie jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach! Chętnie odpowiem 🙂

A tu post o sypialni dla tych, którzy jeszcze nie widzieli -> #bedroomgoals
I o kuchni #kitchengoals

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER