mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Współczesna „Giselle” Opery Bałtyckiej

Każdemu miłośnikowi baletu postać Giselle jest dobrze znana. To główna bohaterka baletu o tym samym tytule, opowiadającym o nieszczęśliwej miłości, zdradzie i wstydzie.

Prapremiera baletu „Giselle” odbyła się w Paryżu w 1841 roku. Muzykę skomponował Adolph Adam, choreografię wspólnie stworzyli Jean Coralli oraz Jules Perrot.

Ze względu na epokę, w której ów balet powstał, jego forma odzwierciedla podstawowe założenia romantyzmu. Są to między innymi, obok nieszczęśliwej miłości, zderzenie dwóch światów- realistycznego i nadprzyrodzonego, oraz ukazanie kobiety jako delikatnej i ulotnej zjawy. Pomimo, iż czytając te epitety w XXI wieku wydawać by się mogły one  błahe, to poruszone w balecie „Giselle” tematy są ponadczasowe. To między innymi miłosny mezalians i próba upokorzenia zakochanej młodej dziewczyny na oczach mieszkańców wsi, w której odbywa się akcja. Poruszone w balecie problemy znajdują swoje odzwierciedlenie w czasach współczesnych.

„Giselle” wystawiana jest w wielu teatrach baletowych na całym świecie.

Najczęściej spotkacie się z jej klasyczną wersją, czyli najbardziej zbliżoną do tej z pierwszej połowy XIX wieku. Jednak są choreografowie, którzy podejmują się przeniesienia tej historii w czasy współczesne. To między innymi szwedzki choreograf Mats Ek. On przeniósł akcję „Giselle” do… szpitala psychiatrycznego i zastosował technikę tańca współczesnego jako środek artystycznego wyrazu.

„Giselle” soliści oraz zespół baletu Opery Bałtyckiej

„Giselle” Opery Bałtyckiej

W 2018 roku zespół baletu Opery Bałtyckiej zaproponował swoją uwspółcześnioną wersję tego baletu. Za choreografię I aktu odpowiada Emil Wesołowski. Akt II, którego pierwowzorem był taniec willis z oryginalnej adaptacji, został przygotowany przez Wojciecha Warszawskiego oraz Izabelę Sokołowską-Boulton.

Emil Wesołowski,  autor I aktu, o pracy nad nową inscenizacją baletu „Giselle” w Operze Bałtyckiej:

Bardzo zależy mi na ukazaniu wszystkich niuansów emocjonalnych. Scenografię
robimy minimalistyczną. Główną rolę odgrywać będą bowiem gra świateł i barw oraz ruch.
Przyznam szczerze, że to niełatwe zadanie – bardzo trudno oderwać się od tych
ugruntowanych w tradycji klisz. Ta muzyka jest w ciele i w głowie, powiązana oczywiście
z określonym ruchem.

„Giselle” Opery Bałtyckiej to  dzieło odwołujące się do naszych czasów. Osadzona w nadmorskiej scenerii historia ukazuje wszystkie romantyczne założenia, a realizatorzy pokazują, że są to założenia nieobce również współcześnie. Kelnerka Giselle ulega urokowi przystojnego Alberta, który nad morze przyjechał się zabawić. Kiedy jednak dziewczyna odkrywa, że chłopak jest zaręczony, w dodatku z warszawską celebrytką, czuje się oszukana i wykorzystana, w efekcie zaś topi się w morskiej
toni – opowiada Wojciech Warszawski, kierownik baletu, odpowiedzialny za choreografię II aktu.

Jeśli chodzi o napięcie między bohaterami i o cały ciąg przyczynowo skutkowy: są one w dużej mierze zgodne z oryginalnym librettem. Zmieniamy natomiast czas i miejsce, przenosząc opowieść nad współczesne nadmorskie wybrzeże. II akt przygotowaliśmy w oparciu o choreografię Jeana Coralliego i Jules’a Perrota, uwspółcześniając jednak tę estetykę – opowiada Izabela Sokołowska- Boulton, baletmistrz, twórczyni choreografii II aktu.

TRANSMISJA BALETU „GISELLE” OPERY BAŁTYCKIEJ

Zespół baletowy oraz kierownictwo baletu Opery Bałtyckiej zapraszają wszystkich miłośników sztuki tańca do obejrzenia transmisji spektaklu w piątek (19.03.2021, godz. 19)  oraz sobotę (20.03.2021, godz. 18).

Dostęp do transmisji jest płatny, dostęp możecie wykupić pod tym linkiem.

Ja na pewno będę oglądać, ponieważ jestem bardzo ciekawa choreografii opartej na technice tańca klasycznego, ale jednak uwspółcześnionej. Ciekawa jestem również kostiumów autorstwa mojej koleżanki z Polskiego Baletu Narodowego, Marty Fiedler.

Z czym wiąże się praca baletnicy?

W dzisiejszym poście (który pojawia się tutaj po dłuuugiej przerwie) poruszam kilka aspektów dotyczących mojej pracy w teatrze, w zespole baletowym. Wpis powstał w związku z wieloma zadawanymi przez Was pytaniami na Instagramie i nie tylko. Zapraszam Was do czytania 🙂

Tancerka, artystka baletu czy baletnica?

Przyzwyczaiłam się, że dla szerokiego grona odbiorców jestem baletnicą. Pomimo, że etymologia tego słowa sięga XIX wieku kiedy oznaczało, ni mniej ni więcej, ‘pannę lekkich obyczajów’ to w dzisiejszych czasach przyjęło się to jako określenie zawodu tancerki baletu. Kiedyś ktoś mnie zapytał “to jak mam mówić? Balerina?” Z kolei to określenie, wg mnie, narzuca pewną wyniosłość czy wyższość, a chyba zdążyliście już zauważyć czytając mojego bloga czy Instagrama, że tancerki są w zupełności normalne. Ale z dwojga złego, baletnica lepsza niż baletniczka, nie? 😉

Czy jak pracujesz w teatrze to masz czas na inną pracę?

Z reguły nie i tancerze nie podejmują dodatkowego zatrudnienia. Wyjątek stanowi na przykład zatrudnienie w szkole baletowej lub prywatnych szkołach baletowych, gdzie czas pracy można dostosować do naszego czasu wolnego od pracy w Polskim Balecie Narodowym. Jak wiecie, ja pracuję w szkole, ale wraz ze mną moja jedna jeszcze koleżanka z zespołu Polskiego Baletu Narodowego. Lekcje mamy zawsze o 8 przez półtorej godziny, dlatego bez problemu zdążamy na 10 do pracy w teatrze. Wielu tancerzy prowadzi zajęcia nie tylko z tańca klasycznego, ale także ze zróżnicowanych technik wspomagających, np. Pilates. Najczęściej udaje im się to zrobić po godzinach naszej pracy (o czym przeczytacie w dalszej części wpisu).
Tancerze podejmują się także prac dodatkowych np. przy reklamach czy interdyscyplinarnych projektach artystycznych. Wszystko na miarę możliwości pogodzenia tego z pracą w teatrze. Jak widzicie, ta praca to dla każdego z nas priorytet i przysłowiowy numer jeden. Ja sama z kilku reklam czy projektów musiałam  na przestrzeni lat rezygnować ze względu na zazębianie się dni zdjęciowych z godzinami prób. Owszem, mogłabym wziąć dzień wolny… ale moim priorytetem są spektakle Polskiego Baletu Narodowego.

Czas wolny

Stereotyp o tym, że baletnica nie ma czasu wolnego nie wziął się znikąd. Prawdą jest, że tej pracy musimy się podporządkować i nie jest to regularna praca od 8 do 17. Pracujemy od wtorku do soboty i często w niedzielę, jeśli mamy tego dnia spektakl. Godziny naszej pracy to 10-18, ale nie zawsze mamy tyle godzin prób. Bywa, że mamy ich 2 lub 3 godziny. Musimy również być czujni, bo często zaplanowane próby ulegają zmianie ze względu na wiele najróżniejszych czynników- kontuzja, nagłe zastępstwo i inne niezaplanowane wydarzenia.

Stąd częste trudności w planowaniu czasu poza pracą, a jak wiecie w dorosłym życiu czeka na nas wiele najróżniejszych obowiązków. Trzeba się wybrać do banku, na pocztę, do urzędu. Zwykle takie sprawunki zostawiam na poniedziałek, bo wiem, że tego dnia pracy nie mam na pewno 🙂

Czy Ty w ogóle coś jesz?

Będę to powtarzać jak mantrę: jestem tancerką baletu, nie anorektyczką (ponownie Was uczulam- anoreksja to poważna choroba! Nie można używać tego określenia lekkomyślnie w stosunku do każdej napotkanej, szczupłej kobiety). Prawdą jest, że estetyka tańca klasycznego narzuca pewne standardy,  które musimy zaakceptować. Nie oznacza to w żadnym wypadku głodówki i szaleńczego pędu do bycia chudą, ponieważ wiadomo, że w przypadku zawodów związanych nierozerwalnie z wyczerpującą aktywnością fizyczną, najważniejsze jest zdrowie i kondycja. Aby dostarczać ciału niezbędnych kalorii potrzebnych do ćwiczeń ogromnie ważna jest zrównoważona dieta. Także tancerki jedzą, a o tym możecie przeczytać w tych dwóch wpisach: Czy baletnice jedzą czekoladę? oraz Odżywianie i dieta tancerza. 

Niezbędny baletowy ekwipunek- POINTY

To przede wszystkim pointy. W naszym teatrze (Teatr Wielki-Opera Narodowa) mamy zapewniane pointy przez naszego pracodawcę. Jednak to nie wygląda tak, że dostaję ich tyle ile mi się zamarzy. Każdą z nas obowiązuje tzw. przydział miesięczny lub kwartalny. To zależy od marki point jakich używamy. Ponieważ pointy marki Gaynor Minden teoretycznie uznawane są za najtrwalsze (niestety ich jakość drastycznie spadła w ostatnim czasie) to tancerka zespołu otrzymuje jedną parę na trzy miesiące. Point marki Bloch lub Freed of London otrzymujemy dwie pary w miesiącu. Koryfejki oraz solitki otrzymują jedną lib dwie pary więcej.
W teatrze istnieje także osobny magazyn z obuwiem zarezerwowanym jedynie na spektakle. Tam również mamy pewną pulę point przeznaczoną dla każdej z nas i zawsze przed większą ilością spektakli otrzymujemy na przykład dodatkową parę.
Więcej o baletowych akcesoriach, które znajdziecie w każdej baletowej torbie posłuchacie i zobaczycie w tym filmie:
[iframe width=”560″ height=”315″ src=”https://www.youtube.com/embed/AzfBv698qU4″ frameborder=”0″ allow=”accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture” allowfullscreen></iframe]
MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Czy balet to „po prostu taniec”?

Balet klasyczny to jedna z najtrudniejszych technik tańca.

Wszystko to, co widzicie na scenie, czyli  w spektaklu- efekcie końcowym naszej pracy, nie jest przypadkowe. Każdy układ, ruch ręki, gest dłoni jest DOKŁADNIE wypracowany.

Balet z biegu?

Artystą baletu nie zostaje się po kilku treningach na sali. Jak już wiecie edukacja baletowa trwa kilka lat- w Polsce profesjonalna nauka baletu trwa 9 lat. Przeczytacie o tym więcej w tym wpisie, ale szerzej i znacznie dokładniej opisuję proces nauki baletu w mojej książce „Mój balet”.

9 lat ćwiczeń od poniedziałku do piątku… Balet kojarzony jest z lekkością, przez co wiele osób sądzi, że taniec klasyczny to przyjemne i lekkie ćwiczenia. Tymczasem, aby opanować poprawność wykonania nawet najprostszych elementów wymaga dużego skupienia i… czasu. Profesjonalna nauka baletu to nie jest zabawa. To nie pląsanie od ściany do ściany w rytm muzyki, tylko ŚCIŚLE I KONKRETNIE określone ruchy, pozy i zestawy ruchowe.

Często zadaję moim uczniom pytanie „lubicie się zmęczyć?” 🙂

„Czy wiecie kim jest Robert Lewandowski?” Oczywiście, każdy chyba wie. Ale nie byłby tym Lewandowskim, gdyby w swój trening nie wkładał ogromnej masy wysiłku i poświęcenia. W balecie jest podobnie. Żeby „strzelić do bramki” musimy nauczyć się dokładności i precyzji w wykonaniu KAŻDEGO ELEMENTU RUCHU. I przez „każdego” mam na myśli pracę stopy, nogi, korpusu, rąk, dłoni, szyi, głowy. Wiecie, że zdarza się, że poświęcam na poprawienie ustawienia dłoni dzieci kilka minut przed rozpoczęciem każdego ćwiczenia? 🙂 Muszę to robić. Aby to weszło w nawyk.

Ale jaka to różnica?

Może dam kolejny przykład- uczysz się jeździć samochodem. Wiesz jak się rusza, jak się zmienia biegi. Ale żeby wsiąść za kierownicę i wyjechać na miasto musisz poznać zasady ruchu drogowego. Dokładnie tak samo jest z baletem. Bo nie każde podniesienie nogi do zadanego kierunku czyni z tej nogi baletową pozę. Aby tak było, musimy znać zasady, które temu podniesieniu towarzyszą. I to dotyczy każdego ćwiczenia w tańcu klasycznym.

I arabesque

Ta poza, którą widzicie na zdjęciu na górze, to jest I arabesque. Innymi słowy noga uniesiona do tyłu. Czy wiecie, jak wiele jest możliwości uniesienia nogi w tył? Bardzo dużo, oczywiście. Ale w technice tańca klasycznego ta noga MUSI BYC uniesiona w konkretny, ściśle określony sposób. Inaczej- to nie będzie po prostu baletowa poza, a zwykłe podniesienie nogi. Aby jednak to wykonać potrzebne jest solidne przygotowanie- odpowiednie ustawienie korpusu, konkretne położenie ciężaru ciała, pozycja rąk, ramion, głowy. To wszystko ma ogromne znaczenie! I opanowanie prawidłowego wykonania tej pozy świadczy o profesjonalizmie. W skrócie- uniesienie nogi do tyłu na wysokość 90° nie robi z tej nogi pozy arabesque. To po prostu noga w górze w kierunku do tyłu. Dopiero odpowiednio „ubrana” w zasady techniki tańca klasycznego staje się I arabesque. Dlatego tak ważne są ćwiczenia, dokładność i dyscyplina dzięki której sami od siebie wymagamy tej poprawności, która w określony sposób cechuje balet.

Ćwiczenia a taniec

Zauważyłam pisząc ten post, że cały czas używam sformułowania ćwiczenia tańca klasycznego, a przecież na scenie tańczymy, a nie wykonujemy ćwiczenia. Hmm… no właśnie nie do końca 😉

Taniec klasyczny jako technika ma już prawie 400 lat. Na przestrzeni dziejów wykształciły się ćwiczenia, których celem było przygotowanie ciała do wykonania skomplikowanych choreografii. W baletach typowo klasycznych w każdej sekwencji choreograficznej znajdziecie każde ćwiczenie z lekcji baletu w bardzo rozbudowanej formie. Na tym to właśnie polega. Ćwiczenia przy drążku przygotowują nas do piruetów, skoków i całego spektrum możliwości ruchowych, które spotkamy w choreografiach baletów klasycznych.

Gdy już w pełni opanujesz poprawność i dokładność wykonywania poszczególnych ćwiczeń, następnie udoskonalisz się w wykonaniu zadanej choreografii i wiesz, że żaden element techniczny nie będzie sprawiał Tobie najmniejszych trudności… wtedy wyjdziesz na scenę i będziesz po prostu tańczył. Ale zanim to nastąpi czeka Ciebie długa i niełatwa droga 🙂

Wiele czynników ma wpływ na to, czy ćwiczenie baletu oraz podjęcie nauki w szkole baletowej ostatecznie doprowadzi nas do finału- występów na scenie. To predyspozycje fizyczne, talent i, ni mniej nie więcej, ciężka praca. Nie każdy zwyczajnie lubi ćwiczyć 🙂 przecież nie ma w tym nic złego. Jednak jeśli marzymy o balecie w sferze zawodowstwa musimy to po prostu polubić. Inaczej ćwiczenia zamiast satysfakcji będą sprawiać nam ból.

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Balet w czasach pandemii

Polski Balet Narodowy wrócił do pracy w salach baletowych po 5 miesiącach przerwy. Pierwszy spektakl mieliśmy po prawie 7 miesiącach przerwy (ostatni spektakl mieliśmy 2 marca 2020 roku). Emocje, które towarzyszyły całemu zespołowi były bardzo różnorodne. Mieszanina ekscytacji, radości, ale też obaw, stresu i lęku. W końcu cały czas jesteśmy w oku cyklonu… Zapraszam Was do lektury moich spostrzeżeń odnośnie czasu po powrocie, o tym jak reagują soliści na ciężki spektakl oraz o tym, jak żeńskiej części zespołu dokuczają bóle stóp i skurcze.

Premiera baletu „Korsarz”

Planowana na 20 marca premiera jednego z najsłynniejszych baletów klasycznych została przełożona na 17 września. Myślę, że gdy planowano taką zmianę nikt nie przypuszczał, że my, zespół Polskiego Baletu Narodowego, nie wrócimy do pracy aż do drugiej połowy sierpnia. Przez całą zawiłą sytuację związaną z wieloma niewiadomymi odnośnie koronawirusa, wróciliśmy do pracy dopiero po pięciu miesiącach. Każdy z nas liczył na to, że spektakle odbędą się zgodnie z planem, choć do końca nikt z nas nie miał żadnej gwarancji, że nawet w dniu premiery ktoś  nie zawiadomi dyrekcji o zakażeniu… na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Do czasu.

Pierwsze cztery spektakle odbyły się bez żadnych nieprzyjemnych niespodzianek. Jejku, ależ my się cieszyliśmy z powrotu na scenę!! Musicie, jako widzowie, mieć świadomość, że dla nas wykonanie całego spektaklu „Korsarza” było OGROMNYM wyzwaniem. Każdy dawał z siebie absolutne maksimum, ale niestety zdarzyły się wpadki. Osobiście uważam, że zawsze mamy do nich prawo, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami.

Podczas jednego występu wraz z moją koleżanką tak mocno się skupiłyśmy na poprawności wykonania choreografii, że obie zapomniałyśmy, że powinnyśmy pójść w inną stronę 😛 na szczęście zespół zawsze jest przygotowany na taką sytuację- obowiązuje zasada PATRZYMY NA PIERWSZĄ. JAK ONA ZROBI, TAK ZROBI CAŁA LINIA. I tak zrobiłyśmy, poszłyśmy za pierwszą. A ja, jako druga, taka byłam skupiona, że nawet się nie zorientowałam, że coś jest nie tak 😀 

Gdy wróciliśmy do pracy po weekendzie, po pierwszych czterech spektaklach, usłyszeliśmy „Idziecie do domu, mamy podejrzenie zakażenia”. Do pracy mieliśmy wrócić kolejnego dnia, popołudniu, przed kolejnym spektaklem „Korsarza”. Jednak kilka osób musiało zostać w domu, ponieważ miały bezpośredni kontakt z osobą, która czekała na swój wynik testu. Spektakl miał dobyć się zgodnie z planem, ale potrzebne były niezbędne zmiany w obsadach. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i wynik testu okazał się być negatywny! Jednak… Taka sytuacja niekorzystnie wpływa na emocje. Do końca nie wiesz, czy jesteś bezpieczny czy może jednak nie… czy wyjdziemy na scenę? Czy to będzie nasz ostatni spektakl? Spirala myśli kołotała w każdej głowie.

O czym myśli solistka, gdy coś jej nie wyjdzie?

Psychiczne, mentalne przygotowanie do pracy w zawodzie tancerza jest bardzo ważne. Podczas trwania premiery, po I akcie, wpadła do naszej garderoby solistka, która tego dnia wykonywała jedną z głównych partii. Usiadła na ziemi i wybuchła płaczem. „Nie wyszło mi, zawiodłam Was”. My patrzyłyśmy po sobie zastanawiając się „ale jak nas??”. A ona pokazała na swoją konsolkę pełną prezentów, słodyczy i kwiatów (taki mamy zwyczaj, że przy ważnych rolach dajemy sobie upominki). „Tyle od Was dostałam wsparcia i tańcem chciałam się odwdzięczyć. Zawiodłam, nie wyszło mi i nie jestem zadowolona”. 

Mogłyśmy jej jedynie powiedzieć, że przecież znamy ją nie od dziś i wiemy, że zawsze wszystko robi. Po prostu organizm się zbuntował. To była za długa przerwa, a presja, którą sami na siebie nakładamy, presja perfekcji, później przekształca się w reakcję pełną niezadowolenia. Tak właśnie jest w naszym zawodzie- tancerz zawsze chce być lepszy, każdego dnia sam chce sobie udowadniać, że potrafi.

Zespół

Najbardziej baletową sceną w balecie „Korsarz” jest niewątpliwie drugi obraz III aktu zatytułowany „Ożywiony ogród”. To typowo baletowa scena, z tańcem zespołowym oraz solistek. Po długiej przerwie to również było sporym wyzwaniem. Nasza scena, która jest największa w Europie, rozmiarami różni się od naszych sal baletowych. W związku z tym odległości, które musimy pokonywać są o wiele większe. A to wiąże się z dodatkowym wysiłkiem. To oczywiście nie jest nic trudnego dla zespołu, który regularnie występuje. Ale, jak wspominałam, długa przerwa i tutaj dała się we znaki. Łapały nas skurcze w stopach, bardziej i szybciej się męczyłyśmy. Dopiero po kilku próbach na scenie wróciłyśmy do naszej zwykłej rutyny, kiedy wyjście na scenę nie stanowi dla nas dużego problemu pod względem fizycznego przygotowania.

Co dalej?

Wszyscy mamy nadzieję, że kolejne spektakle odbędą się zgodnie z planem. Już rozpoczęliśmy próby „Damy Kameliowej”, pierwszy spektakl mamy 25 października. Ten spektakl schodzi z naszego afisza, dlatego jeśli dalej się wahacie czy pójść do teatru na to światowej sławy dzieło do muzyki Chopina- teraz jest ostatnia szansa. 

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

 

 

Odżywianie i dieta tancerza

Komu kawałek tortu?
„Ty możesz jeść słodycze??” No a w sumie czemu mam nie móc?

Mit o drakońskich dietach wśród tancerek baletu jest wiecznie żywy… Bo jesteśmy szczupłe, niektóre z nas są CHUDE. Czy nie jemy?? Jeśli mam być zupełnie szczera to na przestrzeni tych kilkunastu lat, jak już pracuję zawodowo, na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki, gdzie faktycznie moje koleżanki odmawiały sobie jedzenia… ale nie trwało to długo. To zwyczajnie nie pomaga w naszej pracy. Żeby tańczyć trzeba mieć siłę, zwłaszcza do tak ciężkich treningów jak lekcja tańca klasycznego czy kilkugodzinnych prób do wielu baletów.

Sama kiedyś stosowałam jakieś diety, chociaż wcale nie musiałam. No ale tak było… byłam młoda i SAMA uważałam, że przecież mogę jeszcze schudnąć. Przy wzroście 172 cm ważylam 48 kg, nie miałam siły, wiecznie chodziłam zmęczona. Na szczęście w miarę szybko uświadomiłam sobie, że „im chudsza tym lepiej” wcale w balecie NIE JEST prawdą. Baletnice muszą być przede wszystkim silne. Mogę napisać, że to, że wyglądamy jakbyśmy nie jadły wynika z tego, że wszystko co zjemy spalamy podczas treningów, czasem nawet bilans kaloryczny jest ujemny.

Ważna rola dietetyka

Wiele razy Wam pisałam, że nasze figury wynikają z takiej a nie innej estetyki samego tańca klasycznego, a ta jest konsekwencją wielu różnych czynników (pisałam o tym we wpisie „Czy baletnice jedzą czekoladę?”). Nauczyciele też powinni odpowiedzialnie zwracać uwagę, gdy zauważą problem u swojej uczennicy. Ja osobiście uważam, że pierwszą osobą, do której mam się zwrócić w tej kwestii jest rodzic dziecka. Następnie należy skonsultować tę kwestię z dietetykiem.

Pytaliście mnie, czy w Polskim Balecie Narodowym mamy możliwość konsultacji z dietetykiem. Tak! Raz w miesiącu ma u nas swoje dyżury dietetyk Milena Nosek. Milena specjalizuje się w problematyce żywienia tancerzy, wydała także ebook „Tutu. Poradnik Żywienia Tancerza”. To naprawdę wartościowa pozycja, która zawiera dużo interesujących Was szczegółów. Między innymi przeczytacie w niej o mikroskładnikach i ich istotnej roli w diecie każdego, świadomego tancerza.

Dieta i trening

Co jeść i kiedy – okołotreningowo, zasada BMH

Przed znacznym wysiłkiem fizycznym – produkty węglowodanowe z kolumny Bas, indukujące niewielki wzrost stężenia glukozy we krwi, a tym samym powolne i dłuższe nasycenie. Z kolei podczas trwania treningu, jak i po nim należy wybrać produkt lub płyn z grupy Moyenne – umiarkowanie szybko wznoszące stężenie glukozy lub Haut – produkty z tej grupy szybko dają nasycenie, ale nie na długo. Zwalczają pierwszy głód.

Bas pomidor, gruszka, jeżyny, jabłka, śliwki, maliny, ryby, jajo, awokado, kalafior, migdały, orzechy, amarantus, komosa ryżowa, szparagi, zielona soczewica, syrop klonowy, oliwki.

Moyenne kasza gryczana, kuskus, makaron z durum, owies, ryż basmati, chleb żytni,
ananas, kokos, kamut, batat, żurawina, kiwi, mango, winogrono, suszone morele,
suszone figi, kaki, bób.

Haut pszenne pieczywo, biszkopt, sucharek, kasza manna, kasza jaglana, kasza
jęczmienna, papaja, banan, melon, arbuz, burak, dynia, gotowana marchew, tapioka,
rodzynki, suszone daktyle, wafle ryżowe, ziemniaki, miód, syrop klonowy.

Pytaliście mnie na Instagramie czy zwracam uwagę na to, co jem. Czy więcej białka, czy węglowodanów? Czy jem tłuszcze, czy raczej unikam?

Ja jem wszystko, ale moja dieta jest przede wszystkim zrównoważona. Na śniadanie zawsze wybieram posiłki bogate w węglowodany, które zapewniają uwalnianie energii do organizmu. W mojej diecie istotną rolę odgrywa białko. Jest ono niezbędne dla prawidłowej regeneracji zmęczonych mięśni. Tym bardziej jest ważne spożywane po wysiłku w celu uzupełnienia wydalonych w czasie spalania mikroelementów. Do tego celu najlepiej spożyć białko serwatkowe. Pytaliście o odżywki białkowe- wiem, że niektórzy moi koledzy i koleżanki spożywają różnego rodzaju koktajle białkowe i uważam, że jak najbardziej jest to wskazane, ale preferencje są indywidualne.

Czy to co jemy ma wpływ na podatność na kontuzje?

Oczywiście. Przede wszystkim odpowiednio zbilansowana dieta i prawidłowy dobór wszystkich składników diety przeciwdziała procesom zapalnym. Ze wszelkiego rodzaju zapaleń stawów bardzo łatwa i szybka droga do niechcianych kontuzji.

Wysiłek o charakterze wytrzymałościowym, jak taniec klasyczny, stymuluje aktywność enzymatyczną kompleksu utleniającego niektóre aminokwasy: leucynę, izoleucynę i walinę, stąd wzrost zapotrzebowania na białko. Poza tym, makroskładnik ten stanowi podstawowy budulec włókien mięśniowych narażonych przecież na mikrouszkodzenia. Spełnia ono jeszcze takie funkcje jak : wspomaganie powstawania hormonów, utrzymywanie równowagi kwasowo-zasadowej i bilansu wodnego, uczestniczą w syntezie ciał odpornościowych, które wzmacniają i chronią organizm przed działaniem drobnoustrojów, są budulcem nowych tkanek, materiałem uzupełniającym stare. W organizmie zajmują 75% miejsca w tkankach. Spożycie  białka na odpowiednim poziomie jest w większości możliwe dzięki wprowadzeniu do diety jego dobrych źródeł: jaj (białko wzorcowe), najkorzystniej z chowu niosek ekologicznego, chudy drób zagrodowy – lepiej indyk, niż kurczak, wysokiej jakości mięso wołowe, a także królicze (niealergizujące). Doskonałym źródłem białka są także ryby – najkorzystniej morskie, dostarczające oprócz białka, także niezwykle istotnych tłuszczów.

Aplikacje pomagające w prawidłowej diecie

Ja niestety… nie korzystam. Ale nie dlatego, że uważam, że jest to niepotrzebne. Po prostu z natury jestem osobą, która nie potrafi planować w zautomatyzowany sposób. Nie mam i nigdy nie miałam nawet zwykłego kalendarza, z którego na bieżąco bym korzystała. Wiem, że na pewno moja jedna koleżanka z takiej korzysta, ale nie jest to bardzo popularne narzędzie. W zdecydowanej większości odżywiamy się wg własnych potrzeb, zdrowo, a owoce i warzywa zajmują najważniejsze miejsce w diecie. Wiele osób to wegetarianie. W przypadku diety wegetariańskiej konieczny jest substytut białka zwierzęcego wprowadzony bogato do codziennej diety.

Jak planuję posiłki to robię to z małym wyprzedzeniem czasu. Ponadto, jem to na co mam ochotę i co podpowiada mi mój organizm. Gdy mam dużo ciężkich spektakli pod rząd, to po całym maratonie najczęściej jem bardzo obfity i bardzo kaloryczny posiłek, np. pizzę z podwójnym serem. I naprawdę nie liczę tych kalorii. Po prostu wiem, że muszę dać organizmowi jakąś nadwyżkę energii, abym znowu była gotowa do wysiłku fizycznego.

Teraz, gdy zostałam mamą i Włodek ma rozszerzanie diety zwracam o wiele więcej uwagi na jakość spożywanych przez nas produktów. Gotuję zdrowo, mało smażę, zdecydowanie bardziej wolę potrawy pieczone. Niemniej, w dalszym ciągu nie liczę każdej kalorii.

Prawdopodobnie niektórzy z Was się dziwią, a inni może są zawiedzeni… Ale ja po prostu nie czuję potrzeby planowania posiłków z pomocą aplikacji obliczających kalorie.

„Ona jest za chuda! Na pewno się głodzi!”
A znasz ją? Wiesz, że ćwiczy 7 godzin dziennie? Wiesz, że tak po prostu wygląda, bo takie odziedziczyła geny?

Dieta dla każdej tancerki, tancerza powinna być dostosowana do jej, jego personalnych potrzeb. Oczywistym powinno być, że „cudowne” sposoby opisywane w prasie czy w Internecie rzeczywiście na początku szybko mogą przynieść oczekiwany efekt, jednak po zakończeniu takiej kuracji masa ciała szybko wraca do stanu pierwotnego lub nawet może wzrosnąć.

Błędem jest również stosowanie monodiet, czyli opartych o jedną grupę składników odżywczych lub produktów, np. białkowa, jabłkowa i tak dalej. Organizm poddany takiemu działaniu szybko zapamiętuje braki i kiedy tylko dostarczy mu się pokarm z innej grupy, którego przez długi czas brakowało, reakcją będzie przyswojenie jak największej ilości i wartości odżywczych, co z kolei prowadzi do nadmiernego gromadzenia nie tylko tych dobrych, ale niekorzystnych także.

Ostatnio na jednym blogu przeczytałam pod komentarzem czytelniczki (która napisała, że przy wzroście 160 waży 45 kilo) że to „wybitna niedowaga” i jak można tak nieodpowiedzialnie coś takiego promować. Tymczasem dziewczyna, które tyle waży (sama później to napisała) całe życie tak wygląda. Je zawsze dużo, że to kwestie genetyczne i zdrowotne (problemy z tarczycą i stała kontrola lekarska)… Podobne komentarze czytałam na Instagramie, ze dziewczyna wstydziła się tego, ze jest PO PROSTU chuda, przezywano ją w szkole „szkielet” itd. Chodziła pół życia w za dużych bluzach, bo uważała, że jej ciało, które tak wyglądało z przyczyn tylko i wyłącznie genetycznych to coś złego…

Nie zawsze nasz wygląd jest wynikiem diety, którą celowo wprowadzamy do swojej codzienności, by schudnąć

Czy to jest wina tych dziewczyn? Czy to ich wina, że po prostu z natury są szczupłe, ale wiedzą, że są zdrowe i prowadzą szczęśliwe życie? Pamiętajcie, podobnie jak do osób z nadwagą niestosowne są komentarze w kierunku ich wagi, tak samo działa to w drugą stronę. NIGDY nie wiemy jaki ta osoba może mieć stosunek do swojego ciała i czy nasze komentarze właśnie typu „co za wybitna niedowaga!” nie przyczynią się do czegoś złego! Bądźmy odpowiedzialni.

Zmagam się z hashimoto, moje bmi jest zawsze za niskie a przy tym wszystkim mam całe życie za wysoki cholesterol. Każdy, kto się o tym dowiaduje mówi „To niemożliwe”. A jednak… dlatego NIE WOLNO nam oceniać innych w sposób tak lekceważący. Piszę o tym, bo nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem rozmówcy „matko kochana, Ty masz anoreksję, musisz się leczyć!” Kiedyś w autobusie patrzył na mnie starszy pan i na cały regulator krzyknął „Jezu, ale chuda”. No i co ja mam zrobić? 😉

To bardzo złożony temat

Na kwestię żywienia wśród tancerzy ma wpływ bardzo wiele czynników. Ale tancerze to grupa zawodowa złożona z ludzi. Ludzi o różnych usposobieniach, charakterach, podatności genetycznej… Piszę o tym dlatego, że tak naprawdę w każdym środowisku możemy spotkać się z problemem zaburzeń odżywiania. Oczywiście, presja odpowiedniego wyglądu w tańcu klasycznym na pewno nie wpływa korzystnie na osoby, które walczą o zmniejszenie masy ciała. Ale dlatego w takich przypadkach konieczne jest odpowiednie i przede wszystkim zdrowe podejście do tematu odżywiania i diety. Od tego właśnie mamy dietetyka.

W szkole baletowej również zatrudnieni są dietetycy. Każda klasa ma warsztaty z dietetykiem, na których młodzież uczy się przygotowywać dania bogate w zróżnicowane składniki spożywcze.

Bo żeby tańczyć, trzeba jeść. 

Cytaty zaznaczone w tekście pochodzą z e-booka „Tutu. Poradnik Żywienia Tancerza” autorstwa Mileny Nosek.

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Jak się mieszka w bursie/internacie?

Zastanawialiście się kiedyś jak się mieszka w internacie? Albo czy kiedykolwiek, gdy mieliście kilkanaście lat mówiliście sobie (i rodzicom rzecz jasna) „ja się wyprowadzam!”? Jak rozpoczęłam naukę w szkole baletowej w Warszawie, tak już nigdy nie wróciłam na stałe do Wrocławia.

Miałam 12 lat jak wyjechałam z rodzinnego domu. W sumie nigdy w życiu nie stanęłam przed dylematem „czy to już pora wyprowadzić się z domu?”

Szkoły artystyczne w Polsce oferują uczniom spoza miasta, w którym się znajdują, zamieszkanie w internacie lub bursie. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa w Warszawie  współpracuje z Bursą Szkolnictwa Artystycznego przy ul. Miodowej, znajdującą się na dziedzińcu Akademii Teatralnej. Mieszkają w niej uczniowie nie tylko szkoły baletowej, ale też muzycznej oraz plastycznej.
Internaty oraz bursy są niesamowicie ważne w nauczaniu artystycznym. Po prostu nie w każdym mniejszym, czy nawet większym, mieście znajdują się odpowiednie szkoły, a dzieci i młodzież mają równe prawo dostępu do edukacji. We Wrocławiu, skąd pochodzę, nie ma Państwowej Szkoły Baletowej, której ukończenie daje dyplom poświadczający gotowość do pracy w zawodzie artysty tancerza. Stąd decyzja o wyjeździe do innego miasta. Moi rodzice wybrali Warszawę, ponieważ tutaj mam dalszą rodzinę.

Bursa. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Bursa jest płatna, wyżywienia również. Jestem ciekawa jak to obecnie wygląda… Za moich czasów każda osoba, która opłaciła posiłki za dany miesiąc dostawała papierowy kalendarzyk, z którego odrywało się malutkie kwadraciki kolejno oznaczone „Ś”, „O” oraz „K”. Dopiero po okazaniu tego jakże cennego kawałeczka papieru kucharki wydawały posiłek 😀

Największa walka o śniadanie była zawsze w niedzielne poranki… uwielbiam spać (cóż… haha) i w niedzielę spałam zawsze jak najdłużej. Później spóźniona biegłam na stołówkę i błagałam o wydanie śniadania 🙂 zwykle się udawało, bo ciocie na stołówce wiedziały, że Wira wpadnie jak zwykle po śniadanie na godzinę przed obiadem.

Nasza bursa ma cztery piętra. Na parterze znajdowała się stołówka, na I piętrze mieszkali uczniowie szkoły plastycznej, a także była świetlica z biblioteką. Na II piętrze mieszkali chłopcy ze szkoły muzycznej i baletowej, na III dziewczynki ze szkoły baletowej, a na IV też szkoła baletowa oraz muzyczna- dziewczyny. Uwaga! Opisuję stan z 2007 roku, więc śmiało piszcie, jeśli coś się zmieniło!! Zawsze na dyżurze było dwóch opiekunów, na II oraz III piętrze. 

Wasze doświadczenia

Na Instagramie poprosiłam Was, abyście napisali do mnie o swoich doświadczeniach, jeśli jesteście mieszkańcami internatu bądź bursy. Dziękuję WSZYSTKIM, którzy do mnie napisali!

W sumie wszystkie Wasze wiadomości opisywały mieszkanie w internatach pozytywnie, co mnie bardzo ucieszyło. Nie dlatego, że sama tak wspominam czasy bursy, tylko naprawdę bałam się, że w dzisiejszych dziwnych czasach, mieszkanie w bursie może wiązać się z nieprzyjemnymi sytuacjami. Główny wątek, który poruszałam w rozmowach to kwestia wychodzenie samodzielnie z internatu do szkoły, ale też do sklepu czy do kina. Gdy ja mieszkałam w bursie wpisywaliśmy się do dużego zeszytu, opisywaliśmy cel naszego wyjścia oraz przewidywaną godzinę powrotu. Okazuję się, że nadal wygląda to tak samo i to w każdej bursie czy internacie, niezależnie od miasta, w którym znajduje się szkoła baletowa (w Polsce to Warszawa, Gdańsk, Łódź, Poznań oraz Bytom). Ponadto, dzieci do klasy 5 lub 6 szkoły podstawowej NIE MOGĄ wychodzić z bursy bez opiekuna.

Drugą nurtującą mnie kwestią był telefon. Na początku lat 2000-ych posiadanie komórki nadal nie było normą, zwłaszcza wśród dzieci. Dlatego, gdy mieszkałam w bursie mieliśmy na swoim korytarzu jeden ogólny telefon. Gdy dzwonił, podbiegała do niego osoba, która akurat znajdowała się najbliżej i następnie wołała adresata, do którego ktoś dzwonił. Do tego telefonu wylałam morze łez… to przez TEN telefon rozmawiałam ostatni raz z moim Tatą. Nigdy, do końca życia tego nie zapomnę…

Teraz, w dobie smartfonów, nie ma już ogólnego telefonu. Każdy ma swoją komórkę. Taką informację otrzymałam odnośnie bursy szkoły baletowej w Poznaniu.

Stołówka i konkurs czystości

Oczywiście, kwestii wyżywienia nie mogłam pominąć i o nią pytałam głównie rodziców dzieci mieszkających w internatach. Jedna z opinii mówi, że mama cieszy się, że córka dostaje tak dużo tak pełnowartościowych posiłków, bo w domu mama prawdopodobnie nie miałaby czasu na przygotowywanie tylu smacznych potraw. To dobra wiadomość. Ja pamiętam, że bursa oferowała jedzenie w stylu „szpinaku z przedszkola”, ale w sumie nie mogliśmy narzekać, głodna nie chodziłam. W szkole baletowej w Gdańsku, gdzie internat jest częścią szkoły, stołówka dzieci mieszkających w internacie to jednocześnie stołówka szkoły.

Podsumowując- potrawy są smaczne, w niektórych miejscach przygotowywane w konsultacji z dietetykiem. Jak wiecie, jedzenie to bardzo ważny aspekt w pracy tancerza. Duży artykuł w tym temacie znajdziecie tutaj.

Jak się mieszka w internacie to nie można zapominać o wyrabianiu w sobie nawyków, których prawdopodobnie w dalszym ciągu uczyli nas rodzice i wymagali od nas ich konsekwentnego realizowania. Mowa tu szczególnie o… sprzątaniu. My mieliśmy w bursie konkursy czystości i nadal są one praktykowane w większości internatów. Wychowawcy chodzili po pokojach (niezapowiedzianie) i sprawdzali czystość- czy śmieci są wyniesione, czy łóżka zaścielone.

Wychowawca również robił nam pobudkę. Oj, no dźwięku drewnianej łyżki obijanej o stalową patelnię nie zapomnę nigdy 😉

Co z koleżankami?

To kolejna kwestia, która mnie bardzo ciekawiła. Z bursy mam jedną koleżanką, zresztą chodziłyśmy do jednej klasy, z którą kontakt utrzymuję do dzisiaj, jestem mamą chrzestną jej córeczki. Dlatego zapytałam, czy w bursie dzieci mają miejsce na przyjaźnie. Mają. I uwierzcie mi- to bardzo dobra wiadomość. Nie dlatego, że dowodzi temu, że w balecie to my się jednak lubimy, tylko dlatego, że tak młode dzieci tego KONIECZNIE potrzebują, aby nie myśleć za dużo o rodzinnym domu. Tęsknota za domem to okropne uczucie, zwłaszcza jeśli ten dom jest daleko. Wspierająca koleżanka, której możemy wypłakać się w ramię to wielki i cenny skarb.

W zależności od tego, jak daleko mieszkamy od szkoły, powroty na weekendy bywają bardziej lub mniej sporadyczne. Ja jeździłam do domu tylko na dłuższe święta. Był czas, że moja mama lub tata przyjeżdżali do mnie na weekendy. W wielu odpowiedziach od moich czytelników jednak pojawiały się informacje, że dzieci wracają do domów w każdy weekend. Choć jedna mama napisała, że córka ma tak wspaniałe koleżanki w bursie, że boi się, że w domu bardziej tęskni za internatem, niż za domem w internacie 😉

Spędzanie czasu wolnego

Nigdy nie zapomnę wspólnych zabaw na korytarzu bursy! Jak ja chodziłam do szkoły to szczytem techniki były discmany, a pierwotne mp3 dopiero zaczynamy wchodzić na rynek. Zresztą kogo było na to wtedy stać 😉 więc w bursie mieliśmy poczciwy, stary magnetofon, na którym odtwarzaliśmy muzykę z kaset z różnymi wariacjami z baletów klasycznych (popisowe tańce solowe) i tańczyliśmy na korytarzu każdą z nich po kolei, przy okazji zgadując co to za balet.

Bawiliśmy się w quizy wiedzy o Harrym Potterze lub Władcy pierścieni, oglądaliśmy w pokoju wychowawców głupie amerykańskie filmy, bo tylko tam znajdował się komputer. Ach, przypomniało mi się! Na komputer też były zapisy 🙂 ehh… kto pamięta erę gadu-gadu? Tak to właśnie wyglądało… wyścig kto pierwszy, a kto dłużej, a teraz ja! No cudowne wspomnienia!

Bezpieczeństwo

Czy ja czułam się bezpieczna? No pewnie. Każdy nastolatek tak powie 😉
Ale zapytani przeze mnie rodzice również pozytywnie wypowiadali się w tej kwestii. W końcu to dla rodziców jest priorytetem. Ich dziecko musi być bezpieczne, tylko w dobrych i komfortowych dla dziecka warunkach będzie mogło w pełni rozwijać swoją pasję oraz się uczyć. 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania- śmiało piszcie!

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Musisz ich znać! Słynni tancerze baletowi w historii światowego baletu

Naprawdę nie rozumiem jak do tej pory nie wpadłam na pomysł napisania takiego wpisu! Są pewne nazwiska w historii baletu, ale także sztuki ogólnie, które należy znać. W końcu każdy z nas słyszał o Da Vincim czy Picasso… Dlaczego więc ze sztuką tańca miałoby być inaczej? Zmieńmy to! Oto słynni tancerze baletowi, o których musimy pamiętać!

Powtórka z historii

We wstępie zacznę od przywołania nazwisk, które mają szczególne znaczenie w rozwoju tańca klasycznego. Cofnę się aż do wieku XVII i jestem pewna, że z jednym nazwiskiem mieliście styczność na lekcji historii, ale może niekoniecznie wiecie, że osoba ta ma tak ogromny wpływ na balet, który znamy w jego dzisiejszej formie…

Chodzi o króla Francji, Ludwika XIV. To jego zamiłowanie do tańca sprawiło, że w Paryżu otwarto pierwszą profesjonalną szkołę baletową. A jest to dzisiejsza Opera Paryska!

Przejdźmy do wieku XVIII… zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem w historii tańca z tego okresu jest publikacja Listu o tańcu i baletach autorstwa wielkiego reformatora sztuki baletowej, Jean-George’a Noverra. Więcej na temat samej reformy zawartej w tej rozprawie pisałam tutaj. Przy okazji dowiecie się dlaczego Międzynarodowy Dzień Tańca obchodzimy 29 kwietnia.

Wiek XIX

To zdecydowanie najważniejszy czas w rozwoju tańca klasycznego. O szczegółach ewolucji techniki baletu pisałam w tym wpisie. Warto też wspomnieć, że XIX wiek możemy podzielić na dwie mniejsze epoki- baletu romantycznego oraz baletu divertissement. O różnicach między tymi dwoma rodzajami przedstawienia napiszę Wam w osobnym wpisie, ale najważniejsza jest taka, że romantyzm to pierwsza połowa XIX w., balet divertissement to druga połowa. Dzięki temu łatwiej jest się odnieść do osi czasowej w historii tańca.

To w tym czasie zaczynają pojawiać się nazwiska warte zapamiętania, choć nie będę wymieniać wszystkich, które należy wykuć na egzamin dyplomowy z Wiedzy o Tańcu w szkole baletowej 😉
Zdecydowanie najważniejszą postacią epoki baletu romantycznego jest Maria Taglioni. Musicie (sorry!) wiedzieć, że ona jako pierwsza podczas prapremiery baletu Sylfida pojawiła się na scenie w pointach. To ona zapoczątkowała erę tańca na palcach, która dzisiaj nierozerwalnie złączona jest z wyrazem baletu klasycznego (wyrazem scenicznym- pointy sugerują, że techniką użytą w ramach danego spektaklu jest balet klasyczny lub, obecnie również, neoklasyczny).

Balet divertissement miał swój rozkwit na dworze carskiej Rosji, musicie jednak wiedzieć, że ówczesnymi gwiazdami były sprowadzane z Francji lub Włoch artystki. Zresztą podobnie było w Warszawie. W Petersburgu kształtowano przyszłych adeptów sztuki baletowej i z tej szkoły wyrosły wielkie nazwiska.

Słynni tancerze baletowi przełomu XIX i XX wieku, XX wieku i czasów współczesnych

No to zaczynamy listę! Przywołuję tutaj nazwiska osób, które uzyskały status gwiazd międzynarodowych (przy każdym nazwisku znajduje się odnośnik do informacji na temat danej osoby na wiki):

Anna Pawłowa

Wacław Niżyński

O Wacławie Niżyńskim mówimy, że jest Bogiem Tańca. Ten szanowany tytuł ma niewielu tancerzy na świecie… dziwnym trafem wszyscy to Rosjanie 😉 choć wszyscy wyemigrowali na zachód. 

Kolejną ważną postacią, choć nie chodzi tu o umiejętności techniczne, a o dokonania choreograficzne i postępowe dla rozwoju tańca klasycznego w Stanach Zjednoczonych, jest George Balanchine. Wspominam o nim, bo z perspektywy historii ważne jest, że w USA na przełomie XIX i XX wieku kształtował się zgoła odmienny kierunek- taniec nowoczesny – modern dance. O tym pisałam tutaj, zapraszam zainteresowanych!

Rudolf Nureyev

Margot Fonteyn

Mikhail Baryshnikov

Maja Plisiecka

Alicia Alonso

Carla Fracci

Nureyev i Baryshnikov to są nazwiska, które trzeba znać. Trzeba 😉 to kolejni Bogowie Tańca. Oboje wyjechali do Stanów, choć historia Nureyeva jest o wiele bardziej zawiła. Film Biały Kruk przedstawia jego postać. Margot Fonteyn to artystka The Royal Ballet, ale wielki sukces odniosła w Stanach tańcząc z Nureyevem. Przez długi czas byli taką obecną #powercouple, każdy chciał ich podziwiać, mieli rzesze fanów, byli po prostu ówczesnymi celebrytami. W życiu prywatnym Margot miała męża, więc nic ich nie łączyło. Zresztą Rudolf był homoseksualistą (niestety  zmarł na AIDS).
Mikhail Baryshnikov to ikona. Wyjechał do USA i tam mieszka do tej pory. Jest szanowaną gwiazdą baletu, aktorem, w sumie celebrytą.
Maja Plisiecka – miałam okazję poznać w 2008 roku przy okazji jej wizyty w Warszawie- to primabalerina Teatru Bolszoj w Moskwie. Piszę w czasie teraźniejszym, ponieważ raz otrzymany tytuł primabaleriny pozostaje przypisany dożywotnio w tradycji rosyjskiej.

A to nazwiska osób znanych w naszych czasach, napisałam te, które po prostu przychodzą mi do głowy jak myślę „balet”. Wypisałam nazwiska przedstawicieli różnych narodowości i teatrów.

Vladimir Malakhov
Svetlana Zakharova
Sylvie Guillem
Manuel Legris
Carlos Acosta
Darcey Bussel
Misty Copeland
Marianela Nunez

Polscy artyści baletowi

Nie można zapominać, że polskie szkoły wydały w baletowe świat równie znakomite nazwiska. Oto kilka z nich:

Matylda Krzesińska (tańczyła w carskiej Rosji)
Leon Wójcikowski (tancerz Baletów Rosyjskich Diaghileva)
Wojciech Wiesiołłowski (Voytek Lovski – wieloletni tancerz Baletu XX wieku Maurice’a Bejarta)
Barbara Bittnerówna
Witold Gruca
Gerard Wilk
Bożena Kociołkowska
Stanisław Szymański
Ewa Głowacka

 

Oczywiście tych nazwisk jest o wiele, wiele więcej. Przyznam się Wam, że cały ten wpis napisałam z głowy, nie zajrzałam do żadnego źródła, więc mogłam o kimś zapomnieć. Także jeśli uważacie, że ktoś zdecydowanie powinien znaleźć się na tej liście- dajcie znać w komentarzach!

PS. Nie wiedziałam jakie mam dobrać zdjęcia do tego wpisu, więc jest zdjęcie mojej myślącej głowy 😉

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

 

Domowa kwarantanna baletnicy – jak ćwiczyć balet w domu i nie tylko

Balet w domu, czyli kwarantanna w baletowym środowisku

To spadło jak grom z jasnego nieba. Niby wszyscy po cichu się tego spodziewali. ale nikt nie chciał o tym mówić głośno. Ja się czuję jak w środku wydarzeń surrealistycznej powieści… spektakle odwołane. To oczywiste. Ale odwołane także próby, nasze codzienne ćwiczenia. Mamy bezwzględny zakaz wchodzenia do teatru.

Oczywiście Polski Balet Narodowy nie jest jedynym zespołem baletowym z takimi obostrzeniami. To dotyczy każdego na teatru na całym świecie. W tym właśnie zespołów baletowych. Od początku marca raz po raz widziałam na Instagramie jak kolejni tancerze i tancerki wstawiają informację o tym, że odwołano ich spektakle. Wszyscy z sal baletowych przenieśli się do domów. Dla tancerza to naprawdę duże wyzwanie. Osoby pracujące w biurach, korporacjach, nawet nauczyciele- mogą przenieść swoją pracę do domu i pracować zdalnie. My nie możemy. My w domu możemy ćwiczyć, aby utrzymywać swoje ciała w formie, w gotowości. Ale to nie jest nasza praca w dosłownym tego słowa znaczeniu. Naszą pracą są wspólne próby nad spektaklami. Spektaklami, które są przygotowywane dla Was. Nasz teatr musiał odwołać premierę baletu „Korsarz”, nad którą pracowaliśmy od stycznia. Została przeniesiona na kolejny sezon. Ale kiedy teatry zostaną otwarte dla publiczności…?

Nie dalej jak rok temu także byłam w domu. Byłam w ciąży, a później sama powoli dochodziłam do formy. Wówczas jednak moje życie wyglądało inaczej. Malutkie dziecko i opieka nad nim, bycie mamą, to była dla mnie była nowa rzeczywistość, w której musiałam się odnaleźć i nauczyć w niej żyć. Teraz… teraz wszyscy siłą wyższą musimy odnaleźć się w rzeczywistości dotąd nam nieznanej. Wiele moich koleżanek i kolegów po fachu znalazło na nią sposób. W tym również ja. Ćwiczenie w domu nie jest obce tancerzom, ale już ćwiczenie codzienne- bez perspektywy wejścia na salę baletową- tak.

Balet w czasach zarazy

To hasło chodzi za mną od kilku dni… i nie chce się odczepić choć brzmi okropnie. Niemniej, widzę je wszędzie. Sztuka w czasach zarazy. Praca w czasach zarazy.. itp… itd…

Sposób, o którym piszę wyżej to przeniesienie się baletowej rzeczywistości online. Artyści baletu publikują swoje ćwiczenia w domach w formie zwykłych postów, aby pokazywać publiczności i fanom, jak wygląda ich praca nad ciałem w domowym zaciszu. Inni organizują się w grupy i ćwiczą wspólnie obserwując się wzajemnie na ekranach komputerów. Jeszcze inni organizują transmisje LIVE, podczas których ćwiczą i na żywo pokazują jak wygląda ich trening.

Ja rozpoczęłam serię LIVE „Ćwicz balet z SIMPLE.DANCER”, podczas których pokazuję Wam na bieżąco ćwiczenia, przekazuję najważniejsze uwagi, motywuję Was do samodzielnej pracy przy zachowaniu wszystkich najważniejszych zasad techniki tańca klasycznego. Nie potrzebujecie mieć w domu zamontowanego drążka. Ja nie mam. Wspomagam się deską do prasowania! Odpowiednie będzie również wysokie krzesło, kanapa czy blat stołu. I odrobina przestrzeni. Moje ćwiczenia są na poziomie podstawowym i średnio-zaawansowanym.

Artyści i sztuka w obecnym czasie

Ciężko mi o tym pisać, ale chyba muszę. Kilkukrotnie spotkałam się z komentarzami, że nasza praca nie jest nikomu potrzebna. Nawet ostatnio jak słuchałam wywiadu z ministrem kultury, pani redaktor uznała, że potrzeba sztuki jest w tym momencie na szarym końcu dla funkcjonowania państwa. Można się z tym zgodzić lub nie.

Ale skoro jest na szarym końcu to… nie oglądajcie filmów w telewizji, ponieważ grają w nich aktorzy, których zawód przecież nie jest potrzebny. Nie oglądajcie transmisji oper, w których występują śpiewacy i artyści chóru… nie słuchajcie muzyki… itd. Chyba jednak wszyscy się zgodzimy, że mimo wszystko WAŻNA jest dla każdego rozrywka w postaci kina, teatru, czy opery. Wiadomo, jeden woli film, inny teatr, każdemu się nie dogodzi… Proszę- jeśli spotkacie się z podobną opinią jak wyżej, wyjaśnijcie znaczenie kultury dla społeczeństwa, ale też dla każdej jednostki. Nasza praca polega na dawaniu Wam przyjemności i rozrywki.

Ponadto należy poruszyć jeszcze jeden aspekt. Wiele mówi się o tym, że na obecnej sytuacji najwięcej stracą przedstawiciele branży transportowej, gastronomicznej, czy turystycznej. Ale musimy miec także świadomość, że zdecydowana większość artystów oraz wszystkich odpowiedzialnych za tworzenie spektaklu osób, jest zatrudniona na umowę o dzieło, zlecenie, a jesli o pracę, tu wynagrodzenie zależne jest od ilości wykonanych przedstawień. W momencie zamknięcia placówek kultury wszystkie te osoby straciły swój jedyny zarobek. To bardzo trudny i złożony temat, ale chciałam go tutaj chociaż w ten sposób przedstawić.

Dlatego dziękuję każdemu z Was za wiadomości, które otrzymuję, w których dziękujecie nam-artystom za naszą pracę. Do wszystkich moich znajomych ze świata tańca i teatru- przetrwamy to.

Balet w filmie i serialach

To skoro już wspomniałam o filmach…

Przygotowałam dla Was spis filmów oraz seriali, w których motyw baletu jest na pierwszym planie! Sama części nie widziałam więc też na pewno nadrobię. Szukając w Internecie interesujących tytułów zobaczyłam film z 1977 roku „The Turning point„. I jego jestem najbardziej ciekawa, dlatego w najbliższym czasie na pewno go obejrzę!

Ponadto, polecam Waszej uwadze:

  • Center Stage, czyli Światła sceny (oj, jak to oglądałam w szkole baletowej to się podkochiwałam w tancerzu American Ballet Theatre, Sashy Radetsky’m :P) – to film kultowy! Koniecznie musicie go obejrzeć! Rywalizacja, dramat, łzy 😀 czyli wszystko to, co KONIECZNIE musi znaleźć się w filmie o balecie.
  • Billy Elliot – o marzeniach o wielkiej scenie w rodzinie górniczej. Znakomicie przedstawia realia klasy robotniczej w Wielkiej Brytanii, ale też pięknie wprowadza w trudny świat profesjonalnego baletu. Pomimo, iż w filmie bohaterem jest dziecko, to nie jest to bajka dla dzieci. To bardzo solidne kino.
  • Bolshoi – film o młodej adeptce sztuki baletowej, w którym główną rolę gra moja koleżanka z pracy, Margarita Simonova 🙂
  • A Ballerina’s Tale – film dokumentalny o życiu gwiazdy American Ballet Theatre, Misty Copeland (kojarzycie film Dziadek do orzechów i Cztery Królestwa? Misty Copeland wykonuje w nim dużą baletową scenę). Misty Copeland jest uwielbiana przez Amerykanów, to prawdziwa baletowa celebrytka (jak niegdyś Rudolf Nureyev) w USA.
  • Dancer – film dokumnetalny z 2016 roku opowiadający o Sergieju Poluninie. Polunin to dość kontrowersyjna postać w baletowym środowisku i nie tylko. Jego poglądy polityczne wywołują skrajne opinie, ale talentu w nogach nie sposób mu odmówić. Polunin odnajduje się również jako aktor, występował m.in. w słynnym „Morderstwie w Orient Expressie”.
  • Biały Kruk – czyli o losach Rudolfa Nureyeva w reżyserii Ralpha Fiennes’a (!!!). Sam Ralph Fiennes również występuje w tym filmie. Rudolf Nureyev to niekwestionowana legenda baletu. Znakomity tancerz, który ucieka z ZSRR, aby osiąść w Ameryce i zdobyć tam ogromną sławę. Był na tyle znany i rozpoznawalny, że pojawiał się w amerykańskich programach rozrywkowych oraz wielu talk show. Po latach wraca do Europy.
  • Polina, Danseur sa vie – ja nie widziałam jeszcze tego filmu, ale jestem go bardzo ciekawa. Jeśli ktoś z Was widział, dajcie mi znać! Jestem szczególnie zaintrygowana, bo jedną z głównych ról odgrywa Juliette Binoche a autorem scenariusza jest francuski choreograf Angelin Preljocaj.
  • Czarny łabędź – chyba nie muszę nikomu przedstawiać 😀 ale zostawiam, link do mojego obszernego wpisu na temat tego filmu – Czarny łabędź a baletowa rzeczywistość
  • First position – to dokument z 2011 roku pokazujący sześć młodych uczniów przygotowujących się do najbardziej prestiżowego konkursu baletowego w Stanach Zjednoczonych, Youth America Grand Prix.
  • Restless creature – dokument przedstawiający wieloletnią solistkę New York City Ballet, Wendy Wheelan, w bardzo trudnym dla niej czasie zmagania się z kontuzją.
  • Balerina 🙂

Oraz seriale:

  • Flesh&Bone – Pot i łzy. Mocno psychodeliczny… cóż, chyba o to najbrdziej chodziło twórcom. Baletowo na wysokim poziomie.
  • Breaking Pointe
  • Bunheads

Dwóch ostatnich nie widziałam, ale zamierzam nadrobić i napisać o nich na blogu 🙂 jeżeli macie jeszcze w zapasie jakieś tytuły koniecznie się nimi ze mną podzielcie!!

Dajcie znać co u Was słychać i jakie macie sposoby na spędzanie czasu w domu!

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Technika tańca klasycznego

Często chodzicie na spektakle baletowe? A nawet jak byliście jeden raz, to z pewnością zauważyliście cechy szczególne tego tańca. To między innymi konkretna praca nóg- są wykręcone, konkretna praca rąk- są miękkie i przyjmują odpowiednie położenie, to konkretna praca głowy. Technika tańca klasycznego, balet, polega na skodyfikowanej, nierozerwalnie łączonej pracy nóg, rąk i głowy.

Technika tańca klasycznego- balet to praca na wykręconych nogach

Co to w ogóle znaczy? Taniec klasyczny polega na pracy na „otwartych” nogach. Nazywamy to en dehors (z jęz. farncuskiego). Oznacza to, że nogi wykręcamy na zewnątrz od samych bioder. Wyobraźcie sobie, że siedzicie w siadzie prostym (z nogami wyprostowanymi przed sobą) i nie rozłączając pięt maksymalnie otwieracie stopy na zewnątrz, tak jakbyście zewnętrznymi krawędziami stóp chcieli dotknąć podłogi. Na tym właśnie polega en dehors.

Taką pozycję wykręconych nóg zachowujemy cały czas podczas ćwiczeń przy drążku, na środku sali oraz w skokach.

Pozy tańca klasycznego

Aby jak najlepiej zaprezentować baletowe en dehors w ćwiczeniach i choreografiach wykorzystuje się tzw. pozy tańca klasycznego.

Wyróżniamy kilka głównych póz:

  •  EFFACÉE w przód oraz tył
  • CROISÉE w przód oraz tył
  • ECARTÉE w przód oraz tył
  • Pozy ARABESQUE, czyli położenie nogi w tył z odpowiednią pracą rąk i korpusu

Ponadto, każdą z tych póz mozemy wykonać z nogą na podłodze oraz uniesioną w górę. Wówczas nazywamy to albo małą pozą (jeśli noga jest na podłodze) albo dużą pozą (jeśli noga jest w górze). To są szczegóły i nazwy, które dla widza nie są tak istotne dla ogólnego odbioru dzieła, ale dla artystów mają ogromne znaczenie. Ponieważ wszystko w balecie ma określoną nazwę, przy przekazywaniu choreografii konkretne nazewnictwo znacznie ułatwia i przyspiesza pracę i zapamiętywanie poszczególnych kroków.

Na zdjęciach mozecie zobaczyć przykłady podstawowych póz:

Croisée w przód

Croisée w tył

Effacée w przód

Effacée w tył

W mojej książce „Mój balet. Od szkoły do sceny” (premiera już 15 kwietnia) przeczytacie więcej i zobaczycie jeszcze inne przykłady póz 🙂

MIŁEGO DNIA!!

 

Koniec kariery scenicznej. Co dalej?

Po ostatniej głośnej aferze (tak- w środowisku baletowym zawrzało. I słusznie!) spowodowanej komentarzem odnośnie wieku, w którym tancerki kończą karierę sceniczną, ilość pytań o to „co dalej?” przerosła moje oczekiwania! Dlatego w tym wpisie przedstawię Wam żywe przykłady dróg, które obierają osoby po zakończeniu występów na scenie. Jesteście ciekawi?

*Wpis oparty jest tylko i wyłącznie na moich obserwacjach, a te mogą się różnić od doświadczeń innych osób

Koniec kariery scenicznej. Kiedy?

Ciężko jest określić wiek, w którym przestajemy tańczyć. Dlatego pytanie sformułowane w sposób „a w jakim wieku…” jest po prostu nieadekwatne. Bo tak naprawdę to nie wiek wyznacza nam granicę, a nasze ciało. Pierwszy tancerz Polskiego Baletu Narodowego, uwielbiany przez publiczność, Maksim Woitiul skończy w kwietniu 42 lata! To nie żadna tajemnica- info znajdziecie w Wikipedii 😉 42! A dalej tańczy główne partie w każdym naszym spektaklu! I robi to dobrze. Bardzo dobrze! Nasza inna solistka ma 44 lata, kilkoro osób zbliża się do tej magicznej 40-tki 😀 wszyscy tańczą i mają się dobrze!

Pomyślcie- gdybyście zaczynali pracę w zawodzie, który naznaczony byłby jakąś określoną granicą, na pewno nie czulibyście się komfortowo. My wiemy, że nie będziemy tańczyć wiecznie. Wiemy, bo mamy świadomość, że ciało, które jest instrumentem naszej pracy, się zużywa. Tylko my nie kupimy nigdzie części zamiennych 😉 dlatego musimy o nie szczególnie dbać. Stąd wizyty na siłowni, u rehabilitantów, fizjoterapia… im większą wagę będziemy przykładać do dbania o naszej ciało, tym dłużej będziemy tańczyć.

Tak! Wiem, że teraz mogliście pomyśleć „kto chce oglądać baletnice po 60-tce w paczkach przy młodych tancerkach”. Jasne! To jest normalne, że tak się myśli. Zgadzam się. I na pewno nie jest możliwe, aby do tego doszło… dlatego TAK WAŻNE JEST OBRANIE INNEJ DROGI. W najlepszym dla siebie momencie.

Ta górna granica…

Niektórzy nie czekają do momentu, gdy ciało mówi dość i decydują się na wcześniejsze zakończenie kariery. Tylko to są najczęściej powody osobiste, podyktowane najróżniejszymi okolicznościami! A nie tym, że „skończyłaś 30 lat i teraz musisz zmienić pracę”! Jeśli już naprawdę mam napisać w jakim wieku przestajemy tańczyć, to z moich obserwacji (to nie jest żadna reguła!) mogę napisać, że średnio w wieku 35 lat tancerki najczęściej zmieniają ścieżkę kariery. 40-tka to byłaby górna granica, ale naprawdę nie chcę tego brać jako pewnik. I nie bierzmy sobie tego do serca. Wszystko to są kwestie indywidualne.

Co po skończeniu kariery?

Nauczanie

Najprostszym i najbardziej naturalnym kolejnym etapem dla zawodowej tancerki czy tancerza jest wybranie kariery pedagogicznej. Jednak należy pamiętać, że szkoły baletowe nie są jak namiot Hermiony i posiadają określoną ilość etatów. Nie każdy więc zdobędzie tam pracę. Dodam, że państwowych szkół baletowych w Polsce mamy pięć- Warszawa, Gdańsk, Bytom, Poznań, Łódź. Ukończenie ich daje nam dyplom zawodowego tancerza.

Niektórzy pozostają w teatrze i podejmują pracę jako pedagog. Czyli BALETMISTRZ. Prowadzą lekcję- naszą codzienną rozgrzewkę oraz próby. Innymi słowy przygotowują cały zespół do spektaklu.

Sporo, bo nie chcę napisać, że większość, jednak odnajduje się jako nauczyciele tańca. I wcale nie chodzi o pracę w szkole baletowej. Sami wiecie, że ofert nauczania tańca klasycznego jest dużo i coraz więcej. Tancerze znajdują zatrudnienie w prywatnych szkołach tańca. A niektórzy otwierają własne placówki. Jako przykład mogę wymienić Akademia Baletu Masterclass Izabeli Milewskiej oraz Kulturę Fizyczną Agaty Ziółkowskiej, którą prowadzi wraz z inną tancerką, Dorotą Bączkowską. Pamiętajcie, że zawsze piszę i powtarzam, że jeśli szukacie zajęć z baletu (dla dorosłych czy dla dzieci) powinniście sprawdzić kto prowadzi zajęcia.

Choreografia

Naprawdę wielu tancerzy odnajduje się po tej drugiej stronie naszego zawodu- twórcy (nie odtwórcy). Mogę napisać, że zaczynają działalność pod tym kątem jeszcze pracując na etacie, a następnie, naturalnie przechodzą na stałe do tej drugiej profesji. Nie jest to jednak w naszym kraju pewna praca- odbywa się raczej na zasadzie „wolnego zawodu”. Czyli po prostu na umowę zlecenie.

Inne kierunki

Tancerze zostają:

  •  inspicjentami (nasz kolega jest obecnie inspicjentem. Zrezygnował z pracy tancerza na rzecz właśnie zasiadania za pulpitem podczas spektaklu 🙂 miał chyba 34 lata. Po prostu podjął taką decyzję, nie skłoniła go do tego kontuzja na przykład)
  •  dyrygentami (Tak! czytałam ostatnio o zagranicznej artystce, która po zakończeniu kariery scenicznej została dyrygentem!)
  • fizjoterapeutami
  • instruktorami Pilates i innych technik wspomagających
  • Projektantami kostiumów do spektakli baletowych
  • nasz teatr zapewnia tancerzom, którzy są gotowi na zmianę ścieżki zawodowej możliwość przejścia na etat w innym dziale- dział promocji i marketingu, dział literacki, dział organizacji pracy artystycznej, dział informatyczny, muzeum teatralne, woźny orkiestry (czyli osoba odpowiedzialna za przygotowanie instrumentów)

Niektórzy zupełnie rezygnują z pracy w sferze artystycznej. Kolega mi mówił, że jego tata (również były tancerz) zaczął pracę jako instruktor nauki jazdy 🙂 Jeśli się nie mylę, jedna z moich koleżanek rozwija się teraz w branży logistycznej. Z kolei jeszcze inna zrobiła stosowne kursy i rozpoczyna przygodę jako organizatorka ślubów!

Jak widzicie możliwości są w zasadzie nieograniczone. Niestety- dobrze wszyscy wiemy, że w dzisiejszych czasach rynek pracy jest okrutny. Najważniejsze jest doświadczenie. Gdy kończysz tańczyć w wieku 40-tu kilku lat, ciężko abyś posiadał długoletnie doświadczenie w branży consultingowej na przykład. Instytut Muzyki i Tańca zaproponował formę przekwalifikowania dla tancerzy. Do programu może dostać się kilka osób, na pewnych ściśle określonych warunkach. Gdy ktoś wymagania spełni instytut pokrywa koszty szkoleń, w ramach których tancerze mogą się dokształcać w innych dziedzinach.

Co ja bym chciała robić?

A jak myślisz? 😉

Chcę i będę propagować balet. Będę udowadniać Wam, że jesteśmy normalni 😀 Będę zachęcać Was do ćwiczeń! Będę pomagać Wam w tych ćwiczeniach! Pomysłów trochę mam… trzymajcie kciuki! Ale halo, na razie to ja mam zamiar tańczyć! Mam 31 lat i na pewno nie rozstaję się ze sceną 🙂

Mój outfit- BLOCH