mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Puszyste ciasto dyniowe

Jesień rozkręciła się na dobre! Korzystając z ostatnich chwil przed powrotem do pracy do teatru szlifuję swoje kulinarne zapędy 🙂 po wizycie na farmie dyniowej pod Warszawą postanowiłam upiec ciasto dyniowe. Poczytałam przepisy i zrobiłam misz-masz z kilku z nich. Po raz pierwszy w życiu ubiłam pianę z białek! Obawiałam się, że mi nie wyjdzie. Według wskazówek wujka Google jajka powinny być zimne. Miałam akurat trzy jajka w lodówce i piana udała się jak ta lala 🙂 to pewnie to magiczne szczęście żółtodzioba! Hehe Dzięki niej ciasto wyszło naprawdę puszyste, ładnie wyrosło i nie było spalone z góry (co notorycznie mi się zdarza).

Mamy obecnie długi weekend, okazji do spotkań z rodziną sporo, więc może skorzystacie z tego pomysłu na smaczny deser i ciasto dyniowe zagości w Waszym menu 🙂

Wg wszystkich przepisów, które widziałam, ilość potrzebnej dyni to 250 g. Jak powiedziałam panu na straganie, ze potrzebuję dynię do ciasta to powiedział „ćwierć kilo?? Proszę pani, więcej pani da”. Więc dałam więcej, niecałe pół kilo. Dynię pokroiłam na kawałki, upiekłam w temperaturze 180 st. Odkroiłam skórę i zblendowałam na gładką masę. Ale od początku:

CIASTO DYNIOWE SKŁADNIKI
Na tortownicę o średnicy 24 cm

  • niecałe pół kilo dyni
  • 250 g przesianej mąki pszennej
  • 3 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
  • 80 g masła
  • szklanka cukru
  • ekstrakt z wanilii (dwie łyżeczki)
  • łyżeczka sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
  • starta skórka pomarańczy

Do zblendowanej już dyni dodajemy składniki mokre: w garnuszku roztapiamy masło, dodajemy cukier i ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy. W dużej misce mieszamy mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Dodajemy połączone składniki mokre, mieszamy dorzucając żółtka z jajek. Ubijamy pianę z białek i na koniec dodajemy sztywną pianę do ciasta, delikatnie mieszając.

Spód tortownicy obłożyłam papierem, boki posmarowałam masłem. Wlewamy ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. Pieczemy około 45 minut. Po wyjęciu i przestudzeniu posypałam ciasto cukrem pudrem 🙂 ale następnym razem zrobię chyba polewę z białej czekolady! Zdjęcia udało mi się zrobić, bo Włodek akurat zapadł w swoją drzemkę!

To do dzieła! Smacznego 🙂
SIMPLE.DANCER

Nasza upragniona kuchnia

Od początku wiedziałam jak ma wyglądać. To było jedyne pomieszczenie w nowym mieszkaniu, które miałam od początku zaplanowane w najmniejszych szczegółach.

Meble kuchenne z Ikea.

Do tej pory użytkowałam już dwie kuchnie z meblami z tego szwedzkiego sklepu. Jedna była czarna ze stalowym blatem, druga jasnokremowa z a la drewnianym blatem. Ta druga zdecydowanie bardziej mi się podobała, a przede wszystkim oddawała mój styl. Dlatego w nowym mieszkaniu zdecydowaliśmy się na bardzo podobną. Zasadnicza różnica polega na tym, że obecna jest chyba trzy razy większa ?

Kremowe meble w stylu angielskim i dębowy blat.

Dolny ciąg szafek zaplanowany jest na przechowywanie cięższych urządzeń niezbędnych do przygotowywania potraw oraz częściowo zastaw stołowych. Górne to w całości szafki z przeszkleniami czyli witrynki. Nad samym zlewem we wnęce planuje powiesić otwartą półkę ozdobną na używane na co dzień kubki.

Stół.

To częściowo pamiątka po dziadku mojego męża, który był krawcem i pracował na maszynie Singera. Żeliwne nogi, które odnowiliśmy posłużyły nam za podstawę blatu. Natomiast blat to, stylizowane na rustykalne, dębowe drewno wykonane przez Loftit-Customshop ❤

Jeśli macie jakieś jeszcze pytania odnośnie kuchni, śmiało piszcie 🙂

MIŁEGO DNIA!!

Lifestyle mix

Kolor tego sezonu to głęboka barwa czerwonego wina. Tak wyczytałam w Harper’s Bazaar 🙂 ja ją noszę tak. Na przekór typowym polskim trendom, jakim jest noszenie najczęściej ciemnych płaszczy, wybrałam jaśniutki, kremowy, wykonany z wełny, płaszczyk z Zary, który kupiłam rok temu przy okazji ślubu mojej przyjaciółki.
Jestem osobą, która wybitnie reaguje na pogodę, szczególnie tą niespecjalnie ładną, z niskim ciśnieniem, to chociaż mój płaszcz rozpromienia te pochmurne dni. Póki temperatura mnie nie zmrozi będę z niego korzystać. Ostatnio pokochałam kapelusze. A Wy lubicie  je nosić? Latem chronią naszą twarz i włosy przed promieniami słonecznymi, natomiast jesienią dodają animuszu nawet najprostszym stylizacjom, takie jest moje zdanie 😉 Natomiast wielkie szale, niemalże wełniane koce, już od kilku sezonów królują w modzie ulicznej. I słusznie, doskonale ocieplają nasze szyje.

Pamiętacie ostatni przepis na blogu, w którym dzięki marchewce przyswajamy beta karoten, który to pozytywnie wpływa na wygląd naszej skóry? Otóż nie tylko beta karoten jest nam bardzo pomocny, to również witamina C. Znów zainspirowałam się polskimi blogerkami i sięgnęłam po serum z witaminą C. Codziennie wieczorem po dokładnym umyciu twarzy i osuszeniu jej ręcznikiem, nakładam na twarz i dekolt kilka kropel tego zbawiennego płynu. To niesamowite, naprawdę nie przesadzam, ono działa cuda na moją cerę! Przez bardzo długi czas leczyłam niedoskonałości skóry twarzy (sięgałam po naprawdę inwazyjne leki), a teraz moja skóra promienieje! Serum firmy Mincer dostępne jest w Rossmanie i szczerze je polecam.

Szybka i zdrowa przekąska? Popularności nabierają nasiona chia, coraz więcej tancerek korzysta z nich poprzez dodanie kilku łyżeczek do wody, którą piją w ciągu dnia wraz z kilkoma plastrami cytryny (o tym sposobie, wraz dietetyk Mileną Nosek, opowiem Wam w kolejnym poście!). Ostatnio natknęłam się na niebywale prosty przepis. Nasiona chia (dwie łyżki stołowe) dodajemy do mleka kokosowego, mieszamy i odstawiamy na noc do lodówki. Następnie dodajemy mus z owoców, np. malinowy, choć ja wykorzystałam konfiturę marki Fimaro o niebanalnym smaku cytryny z imbirem i mieszamy. Pycha 🙂 no bo przecież w kuchni warto eksperymentować, prawda?
MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER gotuje

Stanowczo za dużo czasu minęło od ostatniego postu z tej serii! Szczególnie, że gotuję zawsze na bieżąco, ale zazwyczaj bardzo szybko. A to danie chciałam Wam pokazać dość szczegółowo. Orange power meal to propozycja rozgrzewającego, lekkiego dania według przepsiu dietetyk Mileny Nosek.

Wszystkie składniki tego posiłku mają pomarańczową barwę: dynia, marchewka, pomarańczowa papryka oraz czerwona soczewica. Czy wiecie, że pomarańczowy kolor w chromoterapii oznacza wzmocnienie ośrodka sytości, więc potrawa ta szybko nas nasyci. Efekt utrzyma się długo również ze względu na same składniki, między innymi wysoką zawartość błonnika. Takie lekkie i sycące danie w diecie tancerzy doskonale sprawdza się na przykład w dniu spektaklu. Przed występem nie lubię się objadać, po prostu niekomfortowo się czuję, dlatego wybieram lekkie propozycje lunchowe- wiadomo, te przygotowane w domu są najlepsze 🙂
Niekwestionowaną królową jesieni jest dynia. Zgodnie z zasadami zdrowego odżywiania powinniśmy starać się jeść jak najwięcej owoców i warzyw sezonowych. Co za tym idzie, dyni nie może zabraknąć w naszej codziennej kuchni w obecnym czasie (przez ostatni tydzień raczyłam siebie wielkim garnkiem kremu z dyni przygotowanego na bulionie warzywnym z curry i mlekiem kokosowym- pycha!). Natomiast marchew to nasz sprzymierzeniec w utrzymaniu ładnego wyglądu i odcienia naszej skóry po przebytym lecie. Ze względu na dużą zawartość beta karotenu pomaga w utrzymaniu zdrowej kondycji skóry, działając zarówno od wewnątrz, jak i na zewnątrz.

SKŁADNIKI
Mała dynia (ja wykorzystałam połówkę, która została mi po zrobieniu zupy z dyni)
Czerwona soczewica
Pomarańczowa papryka
Świeży imbir
Marchewka
Sól różowa
Pieprz
Gałka muszkatołowa
Chili
Kurkuma
Oliwa z oliwek
Czerwoną soczewicę gotujemy ok. 15 minut, następnie odcedzamy i dodajemy szczyptę chili wraz z kurkumą. Obie te przyprawy mają właściwości rozgrzewające, a kurkuma dodatkowo działa przeciwzapalnie.
Warzywa kroimy w kostkę, przyprawiamy solą himalajską, pieprzem i gałką muszkatołową oraz posiekanym świeżym imbirem. Przed włożeniem ich do piekarnika skropiłam je delikatnie oliwą (niebawem na blogu pojawi się post w całości poświęcony obecności tłuszczy w zrównoważonej diecie tancerzy). Warzywa pieczemy około 25-30 minut w 180°.
Do ugotowanej soczewicy dodajemy warzywa i delikatnie mieszamy. Gotowe! 
MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Jak przetrwać początki jesieni?

Zdjęcie Tomasz Fabiański

Przesilenie jesienne, coraz krótsze dni, brak słońca i deszcze… każdy z nas to zna. Niemoc, niechęć i brak motywacji do codziennych zobowiązań. Niestety czas goni do przodu, nie oglądając się za nami. A my? Nam pozostaje zaciśnięcie zębów i sprawienie samym sobie satysfakcji, że wbrew nieprzyjemnym warunkom dokonaliśmy tego, co uważaliśmy za niemożliwe, nawet jeśli miałoby to być tylko (albo aż!) wstanie z łóżka.
Codziennie od kilku dni mam kilkugodzinne próby do Bajadery. Codziennie to samo, bo układy choreograficzne trzeba szlifować do perfekcji… a na koniec dnia próby do powracającej do repertuaru Persony. Niestety ból pleców nadal mi dokucza i zaczyna mnie to powoli bardzo irytować. Ale… przecież ja właśnie tego chce, czyż nie? Codziennie zadaje sobie pytanie: czy wytrzymam? Czy będę miała siłę, aby podołać wszystkim próbom? Czy będzie dobrze? Czy plecy wytrzymają, czy w końcu będę zmuszona pójść do lekarza… po kilku pierwszych próbach udaje się do Pauliny, naszej fizjoterapeutki. Proszę, aby sprawdziła stan moich mięśni przykręgosłupowych ’nie jest gorzej, ale musisz uważać. Mam dla Ciebie zestaw ćwiczeń, musisz je wykonywać codziennie’. Po masażu wykonuję zadane przez Paulinę ćwiczenia, a następnie wracam na kolejne próby. Aby nie nabawić się poważnych kontuzji ważne są dodatkowe ćwiczenia na siłowni, a największą motywacją do ich wykonywania są zbliżające się spektakle. Występy przed publicznością to nasza praca i nie możemy pozwolić, aby kontuzje wykluczyły kogokolwiek ze spektaklu. Zresztą, nikt tego nie chce.

Zdjęcie Tomasz Fabiański

Niezależnie od wykonywanej przez nas pracy, nie zapominajmy o tym, jak ważny dla naszego ciała jest odpowiedni wysiłek fizyczny. Czy pracujesz w korporacji czy długo przesiadujesz za kierownicą samochodu, albo wręcz przeciwnie, cały dzień stoisz- pamiętaj, aby dać swoim mięśniom upragniony odpoczynek. Warto odnaleźć w sobie ulubioną aktywność fizyczną- joga, pilates, balet dla dorosłych, ostatnio coraz bardziej popularny body ballet, czyli połączenie elementów tańca klasycznego i fitnessu, które pozwoli na zgrabne rzeźbienie sylwetki. Równie popularne są zajęcia ze stretchingu, czy chociażby aerobiku. Paradoksalnie, bo to przecież dodatkowy ruch, pozwoli to na zrelaksowanie przede wszystkim umysłu w tak trudnym dla naszego organizmu okresie, jakim jest przesilenie jesienne. Ważna jest odpowiednia motywacja. Dla mnie to moje zdrowie. Myślę, że w przypadku wielu osób również. Bo jeśli bolą Was plecy, to warto pójść na basen (ja akurat nie lubię pływać 😉 ), jeśli czujecie przykurczone mięśnie od ciągłego stania, to stretching może okazać się zbawienny.

Zdjęcie Tomasz Fabiański

Nie zapominajmy także o prawidłowej, zbilansowanej diecie! I nie mówię tu o sylwetce i chudnięciu, a o zapobieganiu niechcianym przeziębieniom, których sezon zaraz na dobre się rozpocznie! Teraz, gdy jesień nabiera rozpędu, możemy modyfikować nasze menu o warzywa i owoce sezonowe czy dodawać do potraw więcej przypraw korzennych o działaniu rozgrzewającym. Niebawem na blogu pojawi się propozycja dania orange power! Dynia, czerwona soczewica, marchewka i pomarańczowa papryka… to tylko kilka składników tej pomarańczowej bomby witaminowej! A dziś powrócę do przepisu na mleko kurkumowe: najważniejszym składnikiem takiego napoju jest kurkuma. Przygotowujemy go na bazie mleka migdałowego, które bogate jest w kwasy tłuszczowe omega-3 (szeroko wspomagające odporność), żelazo oraz błonnik. Do szklanki mleka dodajemy pół łyżeczki kurkumy. Kurkuma znana jest między innymi dzięki wspomaganiu obniżania poziomu cholesterolu we krwi i glukozy. Silnie działa przeciwzapalnie oraz odkażająco, a także dobroczynnie wpływa na żołądek, łagodząc ewentualne dolegliwości. Dzięki cytrusom, które dodajemy do mleka oraz imbirowi, zyskujemy moc witamin! A miód to źródło niezastąpionej energii, które dodatkowo nawilży nasze schorowane i zmęczone ciągłym kaszlem gardło. To idealna opcja na jesień- działa wzmacniająco, a także koi 🙂

Jedna porcja:
Szklanka mleka migdałowego
1/2 łyżeczki kurkumy
Wciśnięty sok z połówki cytryny i pomarańczy
Łyżeczka miodu
Świeżo starty imbir
Zajrzyjcie na portal KobiecePorady.pl po więcej inspiracji!

MIŁEGO DNIA!


SIMPLE.DANCER


SIMPLE.DANCER w domu

Witajcie! W związku z wolnym dniem regeneruję siły na kolejne ciężkie dni w pracy… Praca nad trzema tytułami jednocześnie i spektakle operowe w międzyczasie to naprawdę wielkie wyzwanie. Nie ma mowy o chwilach słabości czy zwątpienia…
Już za miesiąc zaprezentujemy warszawskiej publiczności ostatni spektakl w tym sezonie! To Bajadera Ludwiga Minkusa w choreografii Natalii Makarovej wg Mariusa Petipy. To bardzo ciężki balet, trwa trzy godziny a tancerki zespołu przebierają się co chwila do kolejnych tańców. W głównej roli, Nikiji, zobaczymy Dagmarę Dryl, Chinarę Alizadę oraz Yukę Ebiharę. U ich boku zatańczą Maksim Woitiul, Vladimir Yaroshenko i debiutujący na naszej scenie Dawid Trzensimiech. Pomimo iż spektakl ten jest bardzo wymagający, już nie mogę się go doczekać!

Gdzie najlepiej się regenerować? Oczywiście w domu 🙂 Przygotowałam również dla Was propozycję orzeźwiającego wiosennego koktajlu. Trochę moje cztery kąty zmieniły się na wiosnę… Sami zobaczcie!

Przepis na zielony koktajl
garść liści świeżego szpinaku
2 całe kiwi
cytryna: 2-3 plastry
kawałek startego imbiru
natka pietruszki
woda niegazowana
Wszystko należy zmiksować dolewając wody, aby koktajl nie wyszedł zbyt gęsty.

Zadzwoniliście już do swoich mam? Albo osobiście złożyliście życzenia? Pomimo iż moja Mama mieszka kilkaset kilometrów ode mnie rozmawiam z nią codziennie, dzięki czemu czuję, że jest bardzo blisko! Dzień bez telefonu do mamy, to dzień stracony 🙂
Wszystkiego najlepszego Mamo!
MIŁEGO DNIA!


SIMPLE.DANCER

Zrównoważona dieta tancerzy cz. I

Trzy podstawowe składniki pożywienia: białka, tłuszcze i węglowodany, stanowią w codziennym jadłospisie nierozerwalną całość. Każdy z nich powinien zajmować określone miejsce w diecie i pozostawać w odpowiedniej ilości. Bez zrównoważonych porcji i jakości, funkcje organizmu będą zaburzone.
Dzisiejszy post został w całości napisany i zredagowany przez dietetyk Milenę Nosek. Milena współpracuje ze szkołą baletową w Warszawie oraz udziela konsultacji tancerzom Polskiego Baletu Narodowego. W tym poście porusza kwestię białka w diecie osób, które zawodowo uprawiają wysiłek fizyczny. W kolejnych wpisach będziemy opisywać znaczenie tłuszczy oraz węglowodanów. Zapraszam do lektury!

Białko w wysiłku fizycznym ważne jest dla regeneracji i wsparcia mięśni – zbyt mała jego ilość powoduje ich degradację, co może sprawiać, że pas de chat stają się „wiotkie”, a grand battements zbyt powolne, jakby „opieszałe”. W temacie zapotrzebowania na białko istnieje wiele odbiegających od siebie opinii, przy braku jednoznacznych zaleceń a propos podaży tego makroskładnika, co prowadzi do przekonania o potrzebie suplementacji preparatami białkowymi. Prawda jest inna. Zwiększona podaż białka w istotny sposób obciąża funkcjonowanie nerek i może prowadzić do ich zaburzeń, jeśli są na to podatne lub gdy takie obciążenie utrzymuje się przez dłuższy czas. Nadmiar aminokwasów nie nasila syntezy (powstawania) białka w organizmie, a może być wykorzystany bezpośrednio jako substrat energetyczny albo prekursor glukozy. Prawdą jest, że zapotrzebowanie na białko u osób podejmujących zwiększoną aktywność około 20 godzin tygodniowo powinna być większa (do 1,4 g/kg/m.c.).  Wysiłek o charakterze wytrzymałościowym – taniec klasyczny, stymuluje aktywność enzymatyczną kompleksu utleniającego niektóre aminokwasy: leucynę, izoleucynę i walinę, stąd wzrost zapotrzebowania na białko. Poza tym, makroskładnik ten stanowi podstawowy budulec włókien mięśniowych narażonych przecież na mikrouszkodzenia. Spełnia ono jeszcze takie funkcje jak : wspomaganie powstawania hormonów, utrzymywanie równowagi kwasowo-zasadowej i bilansu wodnego, uczestniczą w syntezie ciał odpornościowych, które wzmacniają i chronią organizm przed działaniem drobnoustrojów, są budulcem nowych tkanek, materiałem uzupełniającym stare. W organizmie zajmują 75% miejsca w tkankach. Spożycie  białka na odpowiednim poziomie jest w większości możliwe dzięki wprowadzeniu do diety jego dobrych źródeł: jaj (białko wzorcowe), najkorzystniej z chowu niosek ekologicznego, chudy drób zagrodowy – lepiej indyk, niż kurczak, wysokiej jakości mięso wołowe, a także królicze (niealergizujące). Doskonałym źródłem białka są także ryby – najkorzystniej morskie, dostarczające oprócz białka, także niezwykle istotnych tłuszczów. Które ryby spożywać i kiedy? Proponuję śledzić stronę:
Zalecam, aby nie łączyć w jednym posiłku różnego rodzaju białek. Zaburza to metabolizm i może powodować np. obrzęki lub niestrawności, a także nieodpowiednie wykorzystanie aminokwasów. Białko roślinne także jest bardzo wartościowe, np. w roślinach strączkowych lub zbożach. Kompozycja posiłku powinna zawierać zawsze nośnik białka. Wątpliwym posiłkiem zarówno w kompozycji jak i z porą spożycia jest kolacja. Tak więc, kolacja powinna być złożona z białka (ryba/jajko/drób/chudy nabiał/) i warzyw z niewielkim dodatkiem oleju roślinnego w postaci raw. Poniżej propozycja dania kolacyjnego. Enjoy!

SAŁATKA Z JAJKIEM I AVOCADO
Składniki:
– garść roszponki
– kiełki słonecznika
– mały kawałek poszatkowanej czerwonej kapusty
– kawałek startej na grubych okach marchwi
– 1/3 strąka żółtej papryki – paski
– jajko na twardo – plastry
– 1/3 avocado
– kilka kulek czerwonego pieprzu
– sos: sok z limonki, ocet jabłkowy, olej konopny (lub inny)
– posiekana natka pietruszki

SMACZNEGO 🙂


MIŁEGO DNIA!


SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER gotuje

Witajcie w nowym tygodniu! Dzisiaj mam dla Was propozycję zdrowego koktajlu bogatego w przeciwutleniacze, żelazo i potas. Jarmuż oraz jagody zawarte w tym koktajlu mają również właściwości przeciwzapalne. Dzięki takiej kombinacji nie tylko wzmocnimy nasz układ odpornościowy, ale dodatkowo wpłyniemy na prawidłową pracę mięśni i unikniemy niechcianych stanów zapalnych.
Pomysł na koktajl zaproponowała mi dietetyczka Milena Nosek (której przepisy już pojawiały się na blogu) kiedy opowiedziałam jej o powracających problemach dotyczących skurczów i bóli prawej łydki i piszczeli. Milena od niedawna współpracuje z zespołem Polskiego Baletu Narodowego i służy wszystkim tancerzom radą i pomocą w kwestiach związanych z prawidłowym żywieniem.

Dodatkowo pracuję z naszą rehabilitantką Pauliną, która stara się wyeliminować ból poprzez odpowiednie masaże i ćwiczenia.
Składniki na koktajl:
dwie garści jarmużu
3/4 szklanki jagód mrożonych (dzięki wodzie koktajl nie będzie za gęsty)
łyżeczka lnu
banan
miód
Wszystko razem zmiksować 🙂
(opcjonalnie możecie dodać pół/szklankę wody, gdyby koktajl wciąż pozostawał zbyt gęsty)

SMACZNEGO!

MIŁEGO DNIA I OWOCNEGO TYGODNIA!

SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER off duty

W zeszłym tygodniu dopadła mnie silna infekcja wirusowa, która na kilka dni skutecznie przykuła mnie do łóżka… jestem pewna, że niejedna i niejeden z Was, musi wcześniej czy później sprostać wyzwaniom jesiennych amplitud pogodowych. Co zrobić, gdy w pobliżu nie ma lekarza?
Macie jakieś swoje sposoby na domową walkę z uporczywym przeziębieniem? Poza niezastąpioną herbatą z miodem, malinami i cytryną, oczywiście, moim faworytem niekonwencjonalnych zastosowań jest ostatnio mleko kurkumowe! Oczywiście polecone przez dietetyk Milenę Nosek. Nie mogę sobie pozwolić na dalsze chorowanie ze względu na niedzielną premierę Strasznego Dworu, a następnie zbliżającą się premierę Poskromienia Złośnicy.

Najważniejszym składnikiem takiego napoju jest kurkuma. Przygotowujemy go na bazie mleka migdałowego, które bogate jest w kwasy tłuszczowe omega-3, szeroko wspomagające odporność, żelazo oraz błonnik. Do szklanki mleka dodajemy pół łyżeczki kurkumy. Kurkuma znana jest między innymi dzięki wspomaganiu obniżania poziomu cholesterolu we krwi, co w moim przypadku jest bardzo wskazane, i glukozy. Silnie działa przeciwzapalnie oraz odkażająco, a także dobroczynnie wpływa na żołądek, łagodząc ewentualne dolegliwości. Dzięki cytrusom, które dodajemy do mleka oraz imbirowi, zyskujemy moc witamin! A miód to źródło niezastąpionej energii, które dodatkowo nawilży nasze schorowane i zmęczone ciągłym kaszlem, gardło. To idealna opcja na jesień- działa wzmacniająco, a także koi 🙂


Have you gone through any cold or flu this season already? I was stuck in bed for a couple of days because of being cold last week. During the fall time in Poland the weather is changing rapidly. From being quite warm, it turns unexpectedly to be totally the opoposite! You really need to be careful to not to catch any virus. Unfortunately, it happens all the time. As I cannot be sick anymore, due to upcoming premieres of which one is already this Sunday, I decided I must take care of my health not only with common medicines, but also I need to set up some home treatment. Do you have any favourite ways of getting rid off the unwanted cold or flu? The most popular, tea with honey, raspberries and lemon I have already tried and it helped me in some way, but at the moment I am fond of something completely offbeat- turmeric milk!
The drink, based on almond milk, is prepared with a bit of this popular indian spice, lemon and orange fresh squizzed juices, honey and ginger. Basically everything you have probably heard of being good for autumn or winter time for our health condition, but mixed togather in different way. Turmeric makes the cholersterol and glucose level lower in your blood. It also highly reduces inflammation in the body. It may relieve any eventual stomachache because of its natural attributes. By adding citrus fruits and ginger, the drink contains a vitamin bomb so needed in these days. Taking it all together, plus honey, it helps our immunological system prevent from any malicious viruses!

Jedna porcja/one portion:
Szklanka mleka migdałowego/1 cup of almond milk
1/2 łyżeczki kurkumy/ 1/2 teaspoon of turmeric
Wciśnięty sok z połówki cytryny i pomarańczy/squizzed juice form half of lemon nad Orange
Łyżeczka miodu/1 teaspoon of honey
Świeżo starty imbir/grated fresh ginger


Już w niedzielę premiera Strasznego Dworu
Tymczasem, życzę Wam zdrowia i udanego weekendu! Niebawem wracam do Was z postem z serii SIMPLE.DANCER w pracy 🙂


The premiere of new version of famous polish opera, The Haunted Manor, is being held this Sunday! Meanwhile, I wish you great weekend! Stay strong and healthy 🙂 Soon, I’ll be back with a new post from 'SIMPLE.DANCER at work’ series!

MIŁEGO DNIA!
HAVE A GOOD DAY!
SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER gotuje z FIMARO HOME MADE

Wracam do Was z cyklem 'SIMPLE.DANCER gotuje’! Nie mogę zapominać, jak ważna jest dieta przy wykonywaniu mojego zawodu 🙂 odpowiednio dobrane składniki, wartości odżywcze i mineralne są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania organizmu oraz efektywnej pracy mięśni.

W dzisiejszym poście proponuję Wam łososia pieczonego w folii z pesto z pietruszki marki Fimaro. To firma rodzinna specjalizująca się w wyrobie domowych przetworów, według autorskich przepisów Anny Walczyńskiej, wszystkie produkty przygotowywane są według własnych, unikalnych receptur. Przy produkcji bierze udział dosłownie kilka osób, dzięki czemu każdy słoiczek jest starannie robiony i dopracowywany.
Ponieważ bardzo lubię klasyczne pesto, kiedy tylko w ofercie Fimaro pojawiło się pesto z pietruszki od razu wiedziałam, że muszę je wykorzystać w mojej kuchni! Byłam bardzo ciekawa, jak smakuje takie połączenie. Niedługo zajęło mi znalezienie odpowiedniego kandydata na wypróbowanie go z niekonwencjonalnym pesto. Wiedziałam, że pieczony łosoś idealnie będzie się komponował z subtelnym w smaku przetworem. Nie wiedziałam tylko, jaki dobrać do tego dodatek… aż nieoczekiwanie w Internecie natknęłam się na warzywne spaghetti… idealnie! Wykonanie jest niezwykle proste i przede wszystkim nie zajmuje dużo czasu.

Składniki:
filet z łososia bez skóry ok. 200 g
pesto z pietruszki Fimaro
marchewka
cukinia
sezam, czarnuszka
Przed owinięciem filetu z łososia folią, obficie nasmarowałam go pesto, nie dodawałam więcej przypraw. Rybę pieczemy około 30 minut w temperaturze 240 st. Celsjusza. Skrobaczką do warzyw przygotowałam paseczki z cukinii oraz marchewki. Delikatnie należy zblanszować je w osolonej wodzie. Początkowo wrzuciłam je także na patelnię, ale teraz już wiem, że to był błąd… za bardzo zmiękły w dużej temperaturze smażenia. Kolejną porcję jedynie delikatnie zblanszowałam i posypałam prażonym sezamem oraz czarnuszką. Człowiek uczy się całe życie 😉 Jako dodatek możemy również wykorzystać quinoę, przyprawioną po ugotowaniu curry oraz kurkumą. Smacznego!

Po upieczeniu do łososia dodałam jeszcze trochę pesto.

JAK WAM MINĄŁ DESZCZOWY WEEKEND? 
Ja znalazłam czas na wstępne przygotowanie jesiennych aranżacji w moich czterech kątach 😉

MIŁEGO DNIA 🙂

SIMPLE.DANCER