Szkoła baletowa- spełnienie marzeń z dzieciństwa, ciężka praca, czy przejściowa fascynacja? W dzisiejszym poście odpowiadam na Wasze prośby o wpis o nauce w szkole baletowej i przede wszystkim, czy warto dziecko do takiej szkoły zapisać? Jeśli jako rodzic widzicie, że Wasze dziecko na dźwięk dowolnej muzyki zaczyna radośnie podskakiwać i jeszcze robi to w odpowiednim rytmie, to pierwszy znak dla Was, że prawdopodobnie ma dobry słuch, a co za tym idzie, jest muzykalne.

Pomyślicie na pewno, że wobec tego najlepiej je zapisać na naukę gry na instrumencie, ale jeśli dodatkowo zauważacie, że Wasza pociecha nieustannie lubi się ruszać, to naprawdę warto rozważyć zajęcia ruchowe dla dzieci. Nie chodzi o zajęcia z baletu stricte, ale na przykład rytmikę, czy zabawy muzyczno-ruchowe. Zajęcia baletowe rekomenduję najwcześniej od 4 roku życia. Związane jest to z faktem, że balet polega na ciągłym powtarzaniu ćwiczeń, a im młodsze dziecko, tym ciężej jest mu zachować skupienie na dłużej niż 3 minuty (wiem to z doświadczenia).

Jeśli widzicie, że maluch czerpie z takich zajęć radość, chętnie na nie uczęszcza (ja czasem mówiłam mamię, że wolę zostać w domu i obejrzeć kreskówkę, niż iść na balet hahaha), to w starszym wieku można zapisać je na zajęcia z tańca klasycznego już z prawdziwego zdarzenia. Ja na takie lekcje zaczęłam chodzić w wieku 7 lat do szkółki baletowej przy ówczesnej Operze Dolnośląskiej.

Dziecko musi chcieć. Musi samo podejmować decyzje, czy chce znów iść na zajęcia z baletu, czy jednak zaczyna mu się to nudzić.

Dlaczego jest to ważne? Jak wspominałam na początku, balet to serie powtarzających się ćwiczeń, które jak już się pozna, wykonuje się do końca kariery scenicznej. Naprawdę. My w teatrze robimy dokładnie te same ćwiczenia, które małe dzieci poznają na zajęciach, na które uczeszczają raz, czasem dwa razy w tygodniu. Przyznacie, że może się to stać monotonne. Inaczej będzie, jeśli dziecko to lubi i zrozumie, że ciągłe powtarzanie zadanych elementów przynosi rezultaty i pomaga kolejno w wykonaniu coraz trudniejszych ćwiczeń. Niestety zmuszanie dziecka do ćwiczeń najprawdopodobniej będzie miało odwrotny skutek od zamierzonego.

Magiczne 10 lat.

To w tym wieku rozpoczyna się naukę w profesjonalnej szkole baletowej. Takich ogólnokształcących szkół baletowych jest w Polsce pięć- w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu, Bytomiu oraz Łodzi. Co oznacza, że są ogólnokształcące? Obok zajęć zawodowych, tj. tańca klasycznego, ludowego, współczesnego, charakterystycznego, historycznego, odbywają się w nich lekcje zwykłych przedmiotów wedle programu nauczania, a szkoła kończy się maturą. Do czasu, gdy dziecko skończy 10 lat powinno umieć samodzielnie podjąć decyzję, czy chce kontynuować ćwiczenia i poznawać ich coraz bardziej skomplikowane formy. Oczywiście nie jest to konieczne, dlatego ogromnie ważne jest wsparcie rodziców gotowych do długich rozmów z dzieckiem i przede wszystkim świadomych na co ich dziecko się pisze– czyli na trud, zmęczenie, wielogodzinne zajęcia zawodowe, a do tego naukę przedmiotów takich, jak język polski czy matematyka. Do szkoły baletowej są egzaminy wstępne, podczas których grono pedagogiczne sprawdza podstawowe umiejętności ruchowe dziecka- koordynacja, elastyczność, a także jego muzykalność oraz proporcje ciała, choć oczywistym jest, że dziesięciolatek jest jeszcze przed okresem dojrzewania i jego ciało na 90% się zmieni, czasem w większym, czasem w mniejszym stopniu.

Wiadomym jest, że celem pójścia do szkoły baletowej jest kariera na największych scenach baletowych świata. Ale żadna szkoła Wam tego nie zagwarantuje. Żadna szkoła nie obieca Wam etatu w Waszym wymarzonym teatrze. Żadna szkoła nie będzie Ciebie prowadziła za rękę do celu. WSZYSTKO zależy od Ciebie, Twojej determinacji, Twojej pasji, często Twojego poświęcenia.

Brzmi złowieszczo? Być może, ale uwierzcie mi na słowo, że chodzi tu po prostu o zrozumienie, że balet to ciągła praca. Tu nie ma miejsca na relaks, na lenistwo, na odpuszczenie jednego dnia ćwiczeń. Często w trakcie trwania nauki starsze dzieci zauważają, że to jednak nie dla nich, że ćwiczenia nie sprawiają im już satysfakcji jak kiedyś, że są męczące. Aby skomplikowane ćwiczenia wychodziły trzeba w ich wykonanie włożyć niekiedy ogromnie duży siły, dlatego stają się one coraz bardziej wymagające dla naszej kondycji fizycznej. Mam dla Was dobrą wiadomość- nikt dzieci, czy już nastolatków, nie trzyma w szkole na siłę. Mają prawo z niej zrezygnować kiedykolwiek chcą. W mojej klasie była dziewczynka, ogromnie zdolna, ale po kilku latach po prostu zrezygnowała.

Czy to prawda, że w szkole baletowej panuje reżim i żelazna dyscyplina? I tak i nie.

Spotkałam się z tym pytaniem setki razy i na pewno odpowiedź z mojej strony nigdy nie była jednoznaczna. Dlaczego? Na pewno po przeczytaniu wszystkiego powyżej zgodzicie się ze mną, że balet sam w sobie jest bardzo zdyscyplinowaną techniką tańca. Brak tu miejsca na rozluźnienie chociażby- nie możesz zgiąć nogi, na której stoisz podczas gdy ta druga koniecznie musi być uniesiona jak najbliżej Twojego ucha lub nosa. Po prostu kolano ma być maksymalnie wyprostowane. Jeśli tego nie zrobisz, pedagog prawdopodobnie zauważy i dobitnie powie wyprostuj tę nogę natychmiast!! Musisz się zmusić, żeby to zrobić, jeśli chcesz być lepsza (lub lepszy, bo przecież szkoła baletowa jest również dla chłopców!). Ćwiczenie tańca klasycznego to trwałe doskonalenie swoich umiejętności technicznych. Oczywiście rola pedagoga jest także kluczowa, musi on umieć poprowadzić swoich podopiecznych przez tę ciężką drogę w sposób przystępny i przyjazny dzieciom.

Czym jest reżim? Czy w szkole baletowej można chodzić tylko na palcach i się nie odzywać do nikogo?

Jak jeszcze ja chodziłam do szkoły to dyrekcja zabraniała nosić biżuterię. Jak jest dzisiaj? Niestety nie wiem. Ale wiem na pewno, że szkoła wymaga schludności. Co to oznacza? Dzieci na zajęciach zawodowych w każdej klasie mają takie same kostiumy. W pierwszych klasach są one najczęsciej różowe, im starsza klasa, tym ciemniejsze. Chłopcy przez cały czas trwania szkoły mają ciemne trykoty i jasne koszulki. Codziennie kostium powinien być czysty i świeży. Z czego to wynika? Oczywiscie z pocenia się 😉 Jeśli ćwiczenia wykonuje się poprawnie i wkłada w nie odpowiednio dużo siły to wiadomym jest, że podczas treningu ciało się spoci. Ważną kwestią jest także fryzura. Znów, gdy ja chodziłam do szkoły, musiałyśmy mieć cały czas spięte włosy, nawet podczas lekcji ogólnokształcących. Na zajęciach zawodowych chodzi o to, by pedagog widział szyje dzieci i mógł łatwo skorygować błędy, np. zbyt wysoko uniesione ramiona.

Czy to, co napisałam wyżej jest takie straszne? Nie sądzę. To na pewno uczy nas samodyscypliny- pracując w teatrze podczas prób także nie mamy prawa mieć rozpuszczonych włosów (chyba, że tego wymaga choreograf). Szkoła ma za zadanie przygotować nas do późniejszej pracy w zespole baletowym i to jest jedna z rzeczy, której należy przestrzegać.

Ponieważ balet to forma sztuki wysokiej, szkoła musi nauczyć kultury i szacunku. Często nauka kindersztuby bywa rygorystyczna. Ale nie ma innego wyjścia. Nie da się tego obejść, trzeba się tego nauczyć. Kultura wypowiedzi, zachowania gdy młodzież przekracza próg teatru. Zdarza się, że dzieci biorą udział w przedstawieniach Polskiego Baletu Narodowego. Przychodząc na nasze próby muszą wiedzieć, że należy być cicho, nie wolno przeszkadzać, rozmawiać, a tancerzom należy mówić dzień dobry,

Szkoła z internatem.

Szkół baletowych, jak pisałam, jest w Polsce pięć. W największych miastach Polski. Nie oznacza to, że do uczęszczania do nich mają tylko i wylącznie przywilej osoby zamieszkujące dane miasta. Przy każdej z tych szkół jest internat albo bursa (jak na przykład w Warszawie). Ja pochodzę z Wrocławia i moi rodzice zdecydowali się na moją naukę w stolicy. Głównie dlatego, że mam tutaj rodzinę, na której pomoc mogłam liczyć, ale również, jak to powiedział mój Tata jak już się na to decydujemy to niech to będzie stolica. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia gdzie indziej. Miałam 12 lat, gdy rodzice wysłali mnie do szkoły baletowej i bursy. Dodam, że jestem jedynaczką i dopiero teraz rozumiem, jaki to był trud dla moich rodziców zrobić to, co oni. Jestem im za to codziennie wdzięczna. Jeśli jesteście rodzicami, to na pewno rozumiecie o czym mówię.

Tysiące litrów łez wylanych w słuchawkę jedynego telefonu na bursowym korytarzu, niemoc i tęsknota za domem…

Żadna koleżanka, nawet ta naj naj najlepsza nie zastąpi w tym wieku rodziców. Pamiętam, że rodzice mi dali stary telefon Taty, abym mogła w razie problemów napisać do nich smsa. Prawie codziennie wysyłałam im wiadomość zadzwońcie. To są moje naprawdę ciężkie wspomnienia. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co musiała czuć moja mama, gdy jej jedyne dziecko płakało tak bardzo, że nie było w stanie wydobyć z siebie nawet jednego słowa… Niemniej pamiętam, że właśnie codzienne ćwiczenia podczas lekcji tańca klasycznego pokazywały mi, dlaczego się na to zdecydowałam, Im byłam starsza, tym dobitniej zaczynałam to rozumieć. Chciałam TO robić, to było dla mnie najważniejsze. Więcej pisałam o tym w tym wpisie i naprawdę Was zachęcam, abyście do niego zajrzeli, bo aż sama siebie zaskoczyłam, ile zawarłam w nim ważnych dla mojego życiu szczegółów.

Ból. Nieustanna praca w nienaturalnych dla ciała pozycjach. Anatomia ludzkiego ciała nie jest przyjazna baletowi. Niestety.

Niejednokrotnie na blogu wspominałam Wam o tym, że balet nierozerwalnie związany jest z kontuzjami. W końcu pracujemy ciałem, męczymy mięśnie do granic wytrzymałości. Niejednokrotnie byłam naocznym (i nausznym) świadkiem łamania się kości, zerwania więzadła, ścięgna a nawet mięśnia. Dlatego ogromnie ważna jest prewencja i odpowiednie przygotowanie ciała do ćwiczeń.

Gdy dziecko dorasta może niestety okazać się, że jego predyzpozycje do wykonywania baletu klasycznego nikną, na przykład biodra są za mało rozwarte, dlatego praca w nienaturalnie wykręconych pozycjach sprawia ból. Nawet mały, wręcz niezauważalny, następnie coraz większy, aż może doprowadzić ciało do nieuleczalnych problemów. Należy mieć tego świadomość. Ale nie powinno Was to zniechęcać. W takim wypadku zawsze warto zasięgnąć opinii specjalisty, w szkołach baletowych pracuje ortopeda, którego zadaniem jest przyglądanie się dzieciom i ewentualne porozmawianie z rodzicami, gdy problemy zaczynają się pojawiać, a następnie nasilać. Zajrzyjcie tutaj, w tym wpisie opisuje moje doświadczenia z niedawną kontuzją. Z kolei tutaj odpowiadam na częste pytania o stopy tancerek.

Jesteś za gruba!

Nastolatki w szkołach baletowych często słyszą jesteś za gruba. Ale… jak to z nastolatkami bywa, przyswajają sobie takie informacje zbyt dosłownie i stanowczo postanawiają to nic już nie będę jadła! jakby to było rozwiązaniem ich problemów… Nie można ich za to winić, szczególnie przy wszechobecnym trendzie szczupłej sylwetki. Jest to również forma ściągnięcia na siebie uwagi… ale to wszystko, to książkowe przykłady psychologicznego przedstawienia tego problemu. Pamiętajmy, że zaburzenia żywienia dzieją się, paradoksalnie, w głowie a nasz wygląd to ‘tylko’ skutek uboczny. Dlatego bardzo ważna jest konsultacja z dietetykiem, jeśli tylko pojawia się zarzut jesteś za gruba.  Należy jednak pamiętać, że w relacji dietetyk-pacjent kluczową rolę odgrywa ten drugi i jego wolna wola. Bez tego nawet największe starania dietetyka nie pomogą.

Jeśli jako rodzic dziecka uczeszczającego do szkoły baletowej widzicie, że Wasze dziecko zaczyna mniej jeść, lub w ogóle odmawia jedzenia, musicie szybko reagować. I nie chodzi tu o zmuszanie do jedzenia na siłę, a o wprowadzenie istotnych zmian w diecie. W tym poście Wam pisałam, że jedzenie to nasze paliwo, bez niego ani rusz!

Brak jedzenia spowoduje, że jakość wykonywanych przez naś ćwiczeń prawdopdobnie drastycznie spadnie, ponieważ nasze mięśnie zostaną osłabione.

Wy również możecie porozmawiać o tym z dzieckiem i wytłumaczyć prawdziwą istotę tego problemu z naciskiem na fakt, że niejedzenie go nie rozwiąże.

DLACZEGO WARTO ZAPISAĆ DZIECKO DO SZKOŁY BALETOWEJ?

  • nauka w szkole baletowej uczy pokory i samodyscypliny, w pozytywnym tego słowa znaczeniu; o tym, jak bycie tancerką baletu ułatwia mi codzienne życie pisałam tutaj.
  • wyuczenie prawidłowej postawy ciała; często, gdy przychodzę gdzieś po raz pierwszy słyszę ale ty jesteś wyprostowana, ja przy tobie też muszę! Prawda jest taka, że taką postawę przyjmuję również wtedy, gdy się stresuję 🙂 po pracy, gdy jestem mocno zmęczona, sama często się garbię, choć szybko staram się to korygować.
  • taniec klasyczny uczy cierpliwości- jakkolwiek by to nie brzmiało; na efekty pracy w szkole baletowej de facto czekamy 9 lat- tyle trwa nauka (od 4 klasy szkoły podstawowej do matury). Po każdym roku nauki dzieci przechodzą egzamin, który albo kwalifikuje je do przejścia do kolejnej klasy, albo… nie. To często ogromnie trudne doświadczenia, a taki egzamin zdaje się już w wieku 11 lat, czyli po ukończeniu 1 klasy szkoły baletowej.
  • pozwala na umiejętną walkę ze stresem- wywołanym chociażby corocznymi egzaminami. Tancerze narażeni są na ciągłą krytykę, szkoła również do tego przygotowuje, uczy, aby w obliczu porażki umieć podnieść się na dwie nogi i dumnie kontynuować pracę (oczywiście tu znów kluczowa jest rola pedagoga- nie może on dołować dziecka, powinien sprawić, że nawet w obliczu kryzysu dziecko czuje się wspierane).
  • zdarzają się osoby, dla których balet to pasja granicząca z obsesją- nie pozwalają sobie na to, aby trudniejszy element był dla nich nie do przeskoczenia. Ćwiczą zatem tak długo, aż efekt będzie zadowalający (ja tak robiłam w bursie, aż pewnego dnia tak się wywróciłam, że wylądowałam na pogotowiu :P)
  • systematyczność- to jest coś, czego balet uczy w 200%. Pisałam Wam o ciągłym, nieustannym treningu. Aby osiągać zadowalające nas efekty, ważna jest systematczyność, zresztą jak chyba w każdej sferze naszego życia.
  • O czym Wam piszę chyba najczęściej, to fakt, że balet wyorbił we mnie swoiste poczucie estetyki; oczywiście zajęło mi trochę czasu zrozumienie czym jest piękno i gdzie mogę je odnaleźć, ale obecnie nie mam z tym najmniejszych problemów. Mam styl, za którym podążam, który wyznacza mi granice i który jest moim drogowskazem w codziennym życiu.
  • balet wzmacnia nas psychicznie, ale tylko, TYLKO I WYŁĄCZNIE, wtedy, gdy z natury jesteśmy silni psychicznie; balet może nas w tym umocnić, ale podstawy musimy albo wynieść z domu, albo z życiowych doświadczeń; chociaż jeśli pasja jest w dziecku naprawdę silna, to słabsze psychicznie dziecko przezwycięży nawet swoje słabości i dzięki baletowi wzmocni poczucie swojej wartości. Często Wam piszę, że BALET NIE JEST DLA SŁABYCH LUDZI. I niestety często, balet zwycięża nad czyimś charakterem. Kiedyś mówiłam

kocham balet, ale on nie kocha mnie. Dopóki nie zrozumiałam, że nadszedł moment, że to ja wyznaczam granicę, nie balet. Nie ma, że nie mogę. Udowodnię, że jestem w stanie zrobić wszystko, czego balet ode mnie wymaga. Gdy to zrozumiecie, lub gdy Wasze dziecko to zrozumie, jesteście na wygranej pozycji.

Czy nie warto zapisywać dziecka do takiej szkoły?

Jak pisałam- szkoła nie zagwarantuje Wam światowego sukcesu. Im szybciej zrozumiecie, że jednak to nie jest droga kariery, którą chcecie obrać tym lepiej. Ale! Mam koleżanki i kolegów, którzy szkołe baletową ukończyli i z powodzeniem dostali się na studia zupełnie nie związane z baletem, a nawet z kulturą czy sztuką 🙂 a przyjaźnie zawarte w szkole zostają na całe życie!

Ze szkoły rezygnowałam minimum kilkadziesiąt razy.

Ale wsparcie rodziców nie pozwoliło mi na ostateczne zrobienie tego kroku. Dodatkowo samozapracie, chęć do bycia lepszym, najlepszym, ukształtowało mój charakter. Bez wszystkich moich doświadczeń związanych ze szkołą i bursą, nie bylabym tym, kim jestem teraz.

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję, że chociaż częściowo spełniłam Wasze oczekiwania względem tego tematu! Jeśli macie jakiekolwiek pytania, śmiało zostawiajcie je w komentarzach! Na pewno odpowiem 🙂

Zdjęcia Tomasz Fabiański

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

23 komentarze

  1. Mam mieszane uczucia. Wpis pokazuje balet jako całkiem przyjazne miejsce dla młodej dziewczynki. Tymczasem jestem po lekturze wywiadu z Chinarą Alizade (“Twój Styl” z marca). Ona sporo mówi o bólu, jako efekcie trenowania (że nie ma dnia, gdy cokolwiek by jej nie bolało). Że poprzez notoryczne wykręcanie stawów stóp na zewnątrz baletnica ma nieprawidłowe z punktu widzenie fizjologii ustawienie miednicy, do którego z kolei dostosowuje się kręgosłup, co również oznacza w pewnym momencie ból. Baletnice mają ponoć problemy z wiązadłami, mięśniami, kręgi naciskają im na nerwy. Same bóle nóg nie dają nieraz zasnąć. Nie wiem, czy chciałabym takich atrakcji dla mojej (również) jedynaczki, tańczącej balet tylko dwa razy w tygodniu.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      O kontuzjach piszę bardzo często na blogu 🙂 pisałam w grudniu o tym, jak moje ciało dawało mi sygnały, że trzeba przestać, a jednak nie chciałam tego robić, a ból był w końcu nie do zniesienia. O bólu, poświęceniu, diecie piszę naprawdę często, dziś chciałam Wam pokazać inne oblicze szkoły baletowej, nie związane z fizycznym bólem a wyborami, których trzeba dokonać na drodze do kariery scenicznej. Pamiętam jak w wieku 15 lat wypadła mi ręka z barku. Moja mama natychmiast przyjechała do Warszawy i zabrała mnie do Wrocławia, do specjalisty. To fakt, niestety nierozerwalnie związany z baletem. PS. Chyba warto dodać ten akapit 🙂

  2. Zbyt wiele o tym się nie mówi, ale nam -instrumentalistom też towarzyszą podobne problemy. Kontuzje są na porządku dziennym i również rujnują wiele karier.
    Czy na “Zachodzie”, który wciąż gonimy, lepiej wygląda profilaktyka, opieka fizjoterapeuty i tym podobne sprawy w szkołach baletowych? Orientujesz się może?

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Teraz to się zmienia bardzo na plus. Jeśli się nie mylę, to podobnie jak tancerze naszego zespołu, tak uczniowie szkoły baletowej mają zapewnioną podstawową opiekę ortopedyczną w jednej z warszawskich klinik (odpłatnie). Zaplecze fizjoterapeutyczne w naszym zespole jest na naprawdę wysokim, światowym poziomie 🙂

  3. Jak dołączyłaś do szkoły baletowej to jak sobie radziłaś z nadganinaniem materiału (chodzi o przedmioty zawodowe), bo od lutego dołączyłam do 4 klasy szkoły baletowej i jestem ciekawa jak ty dałaś sobie radę.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Droga Aniu, zanim poszłam do szkoły baletowej w Warszawie to uczęszczałam na dość intensywne zajęcia do szkółki przy operetce wrocławskiej. Moimi nauczycielami tam byli profesjonalni tancerze i zajęcia z nimi były zbliżone do tych w szkole. Dlatego w sumie niewiele musiałam nadrabiać jeśli chodzi o ćwiczenia, jedynie szybko musiałam się nauczyć pracować z muzyką. Wcześniej nie zwracano mi na to takiej uwagi jak to się robi w szkołach baletowych. Serdecznie pozdrawiam!

  4. Cześć. Jestem bardzo szczęśliwa że pojawił się taki wpis , ponieważ mam zamiar zdecydować się na szkołę baletową, martwię się tylko o to że mogą mnie nie przyjąć gdyż chciałbym się dostać do 7 klasy . Mam jedną wątpliwość, czy kończąc szkołę mogłabym potem dostać się na jakieś studia nie związane ze sztuką ? I jaki jest poziom przedmiotów ogólnokształcących?

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Zajęcia prowadzone są wedle programu nauczania wydanego przez ministerstwo edukacji. Chyba się nie zdarzyło aby ktoś oblał maturę 😃 moja koleżanka studiowała Japonistykę, inna dziennikarstwo, jeszcze inna prawo! Nie ma powodów do zmartwień w tym zakresie, niemniej w baletówce bywa tak, że jeśli np. zostałaś wytypowana do udziału w przedstawieniach i odbywają się do nich próby w teatrze, to trzeba iść na próbę a nie na chemię czy fizykę. Nauczyciele jednak oczekują od uczniów natychmiastowego nadrobienia materiału 🙂

  5. Z perspektywy osoby, która pięć lat życia spędziła w ognisku baletowym (czyli w sumie laika :D), stwierdzam, że warto. Przede wszystkim dlatego, że pozostaje koordynacja, wyrabia się słuch, nawyk regularnego ćwiczenia no i, co odkrywam wciąż z zaskoczeniem, “naciąg”. 🙂 Co prawda raczej nie byłam jednym z tych dzieci, które na zajęcia szły z entuzjazmem – chociaż tutaj w dużej mierze miało to związek z jednym z nauczycieli – ale z perspektywy czasu jestem wdzięczna rodzicom za ich “miało być pięć lat więc dochodź do końca”.

  6. Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Twój post, zwłaszcza, że nigdy nie miałam nic wspólnego z baletem. Czy mogę zapytać jak długo trwa kariera tancerki baletowej, kiedy kobiety przechodzą na emeryturę? Średnio oczywiście, bo pewnie często jest to indywidualna sprawa. I czy w środowisku baletowym jest również kult młodej twarzy? To, że tancerki mają piękne ciała, wiadomo. Ale czy też – tak jak wiele aktorek – ulegają presji i gonią za nieskazitelnymi twarzami? Nie jest to pytanie osobiste. To bardziej chęć poznania trendu w środowisku.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Dziękuje za Twój komentarz! Niestety, tancerzom zostały odebrane wcześniejsze emerytury i tak naprawdę my kończąc z zawodem tancerza nie udajemy się na emeryturę, tylko musimy zmienić zawód… Co często bywa trudne. Tancerki kończą zazwyczaj kariery najpóźniej w wieku 40-42 lat, niemniej częściej o parę lat wcześniej. A co do Twojego pytania o dbanie o siebie.. hmm chyba żadna moja koleżanka nie podjęła się takiemu zabiegowi 🙂 jak jest na zachodzie niestety nie wiem 😉 A Tobie z całego serca polecam występ American Ballet Theatre w Metropolitan Opera jak następnym razem będziesz w NYC 🙂 serdecznie pozdrawiam!

      • Dziękuję za odpowiedz. Moje pytanie o uleganie presji, by mieć młodą, nieskazitelną twarz było – biorąc pod uwagę to, co napisałaś – kompletnie bez sensu. Skoro kariera przerywana jest tak wcześnie (celowo używam tego słowa), to nie ten etap, bo to tak młody wiek. Przeczytałam sobie artykuł w internecie, bardzo ciekawy, na temat emerytur, których pozbawiono tancerzy.
        A zanim wybiorę się do Nowego Jorku, to pójdę do Kennedy Center w Waszyngtonie na przedstawienie. Znajoma nawet mnie ostatnio namawiała 🙂 Pozdrowienia!

        tutaj jest ten artykuł, o którym wspominałam :
        http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/178154,druk.html

        • Simple Dancer Odpowiedz

          Super! Nasz zespół występował tam gościnnie trzy lata temu 🙂 ja niestety nie byłam, bo akurat w Warszawie miałam premierę innego przedstawienia 🙂 koniecznie napisz mi jak Twoje wrażenia! A artykuł znam 😉

  7. Nie mam dzieci, ale nie wiem czy wysłałabym tam swoje dziecko 🙂 Na pewno pocieszające jest to, że zawsze można zrezygnować, wrócić do normalnej szkoły i człowiek nie będzie do tyłu z niczym. Ale pewnie jak już się tam było i zrezygnowało to zawsze pozostanie pytanie ‘co by było gdybym wytrzymała’.

  8. Był mi potrzebny ten wpis. Dal mi wiele informacji. Martwię się o psychikę córki. Do 10 roku życia jeszcze chwilę mamy. Póki co idę za jej głosem i chcę wykorzystać lokalne możliwości.

  9. Ja, jako mała dziewczynka marzyłam o tym by byc baletnicą, kochałam wszystko co związane z baletem. Gdy przyszedł czas naturalnym było, że będę zdawała do szkoły baletowej. Niestety nie dostałam się. Dzis myślę, ze to dobrze, bo znając siebie pewnie szybko poddałabym się… choc moze własnie szkoła baletowa nauczyła by mnie konsekwencji…?

  10. Dodam, ze po otworzeniu linka trzeba na dole pod tekstem kliknac RTD website – przeniesie nas do pelnego dokumentu.

  11. Moja córka chodzi do szkoły baletowej(już 4rok)i szczere za specjalnie nie zmieniła się pod względem charakteru(zawsze była odpowiedzialna, sumienna i dokladna), ale spełnia się. Widać pasję i miłość do tańca. Przestrzegam jednak w takiej szkole również są problemy jak w innych szkołach. Rywalizacja, złośliwości, dziewczynki pala papierosy narkotyzuja się lekami, dochodzi również do samookaleczeń. Jest jednak na to jedna niezawodna i najlepsza rada:ROZMOWA I BLISKI KONTAKT Z DZIECKIEM. Mnie się udaje

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Oczywiście, zdarzają się takie problemy. A jeszcze jak dziecko mieszka w bursie czy internacie. Nastolatki są różne, mniej lub bardziej podatne na otoczenie, często te negatywne. To dobrze, że córka ma taki charakter 🙂 powodzenia!

  12. Szukałam takich wpisów bo troche potrzebuję wsparcia…Moja córka (kończy 9 lat w październiku), właśnie dostała się do Szkoły Baletowej w Warszawie. Tańczy balet od kilku lat, jest w nim zakochana i podobno “ma warunki” (cokolwiek by to znaczyło – ja, jako laik, nie potrafię tego ocenić). Boję się tak naprawdę 2 rzeczy. Po pierwsze tego, że jest za mała (duża częśc dziewczynek w klasie to 10 latki, a moja będzie młodsza – niestety jest ofiarą 6-latków w szkołach). A po drugie tego, że – z tego co słyszałam – pozostałe przedmioty, poza tańcem, nie są traktowane “poważnie” i ich poziom nie jest zbyt wysoki. Czy to prawda ? Córka jest uzdolniona matematycznie i językowo boję się, że “straci” w tych obszarach.
    Może przesadzam i panikuję przedwcześnie, może to głupie obawy …ale naprawdę spędzają mi sen z powiek i choć próbuję się cieszyć Jej szczęsciem to nie potrafię się wyzbyć obaw…wiem głupio gadam, przepraszam….

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Droga Magdo,

      Twoje obawy nie są głupie. Są całkowicie uzasadnione 🙂 moja mama, sto lat temu, bała się dokładnie tego samego. Tymczasem szkoła baletową mi dokładnie taki sam program nauczania jak każda inna szkoła ogólnokształcąca, kończy się maturą a zdawalność jest stuprocentowa 🙂 wielu moich znajomych li szkole baletowej dostali się na studia dzienne na Uniwersytet Warszawski. Oczywiście trzeba chcieć się uczyć 🙂 bywa, że jeśli dziecko bierze udział w spektaklach Polskiego Baletu Narodowego będzie opuszczać lekcje ze względu na próby z zespołem. Ale przecież to właśnie występy na scenie są największą nagrodą dla uczniów. Jeśli chodsi o wiek- z początku może być córce trochę ciężej, ale myślę że góra po dwoch-trzech latach to się wyrówna. Jeśli “ma warunki” to uważam, że zdecydowanie warto spróbować! Trzymam kciuki 🙂

Napisz komentarz