Komu kawałek tortu?
“Ty możesz jeść słodycze??” No a w sumie czemu mam nie móc?

Mit o drakońskich dietach wśród tancerek baletu jest wiecznie żywy… Bo jesteśmy szczupłe, niektóre z nas są CHUDE. Czy nie jemy?? Jeśli mam być zupełnie szczera to na przestrzeni tych kilkunastu lat, jak już pracuję zawodowo, na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki, gdzie faktycznie moje koleżanki odmawiały sobie jedzenia… ale nie trwało to długo. To zwyczajnie nie pomaga w naszej pracy. Żeby tańczyć trzeba mieć siłę, zwłaszcza do tak ciężkich treningów jak lekcja tańca klasycznego czy kilkugodzinnych prób do wielu baletów.

Sama kiedyś stosowałam jakieś diety, chociaż wcale nie musiałam. No ale tak było… byłam młoda i SAMA uważałam, że przecież mogę jeszcze schudnąć. Przy wzroście 172 cm ważylam 48 kg, nie miałam siły, wiecznie chodziłam zmęczona. Na szczęście w miarę szybko uświadomiłam sobie, że “im chudsza tym lepiej” wcale w balecie NIE JEST prawdą. Baletnice muszą być przede wszystkim silne. Mogę napisać, że to, że wyglądamy jakbyśmy nie jadły wynika z tego, że wszystko co zjemy spalamy podczas treningów, czasem nawet bilans kaloryczny jest ujemny.

Ważna rola dietetyka

Wiele razy Wam pisałam, że nasze figury wynikają z takiej a nie innej estetyki samego tańca klasycznego, a ta jest konsekwencją wielu różnych czynników (pisałam o tym we wpisie “Czy baletnice jedzą czekoladę?”). Nauczyciele też powinni odpowiedzialnie zwracać uwagę, gdy zauważą problem u swojej uczennicy. Ja osobiście uważam, że pierwszą osobą, do której mam się zwrócić w tej kwestii jest rodzic dziecka. Następnie należy skonsultować tę kwestię z dietetykiem.

Pytaliście mnie, czy w Polskim Balecie Narodowym mamy możliwość konsultacji z dietetykiem. Tak! Raz w miesiącu ma u nas swoje dyżury dietetyk Milena Nosek. Milena specjalizuje się w problematyce żywienia tancerzy, wydała także ebook “Tutu. Poradnik Żywienia Tancerza”. To naprawdę wartościowa pozycja, która zawiera dużo interesujących Was szczegółów. Między innymi przeczytacie w niej o mikroskładnikach i ich istotnej roli w diecie każdego, świadomego tancerza.

Dieta i trening

Co jeść i kiedy – okołotreningowo, zasada BMH

Przed znacznym wysiłkiem fizycznym – produkty węglowodanowe z kolumny Bas, indukujące niewielki wzrost stężenia glukozy we krwi, a tym samym powolne i dłuższe nasycenie. Z kolei podczas trwania treningu, jak i po nim należy wybrać produkt lub płyn z grupy Moyenne – umiarkowanie szybko wznoszące stężenie glukozy lub Haut – produkty z tej grupy szybko dają nasycenie, ale nie na długo. Zwalczają pierwszy głód.

Bas pomidor, gruszka, jeżyny, jabłka, śliwki, maliny, ryby, jajo, awokado, kalafior, migdały, orzechy, amarantus, komosa ryżowa, szparagi, zielona soczewica, syrop klonowy, oliwki.

Moyenne kasza gryczana, kuskus, makaron z durum, owies, ryż basmati, chleb żytni,
ananas, kokos, kamut, batat, żurawina, kiwi, mango, winogrono, suszone morele,
suszone figi, kaki, bób.

Haut pszenne pieczywo, biszkopt, sucharek, kasza manna, kasza jaglana, kasza
jęczmienna, papaja, banan, melon, arbuz, burak, dynia, gotowana marchew, tapioka,
rodzynki, suszone daktyle, wafle ryżowe, ziemniaki, miód, syrop klonowy.

Pytaliście mnie na Instagramie czy zwracam uwagę na to, co jem. Czy więcej białka, czy węglowodanów? Czy jem tłuszcze, czy raczej unikam?

Ja jem wszystko, ale moja dieta jest przede wszystkim zrównoważona. Na śniadanie zawsze wybieram posiłki bogate w węglowodany, które zapewniają uwalnianie energii do organizmu. W mojej diecie istotną rolę odgrywa białko. Jest ono niezbędne dla prawidłowej regeneracji zmęczonych mięśni. Tym bardziej jest ważne spożywane po wysiłku w celu uzupełnienia wydalonych w czasie spalania mikroelementów. Do tego celu najlepiej spożyć białko serwatkowe. Pytaliście o odżywki białkowe- wiem, że niektórzy moi koledzy i koleżanki spożywają różnego rodzaju koktajle białkowe i uważam, że jak najbardziej jest to wskazane, ale preferencje są indywidualne.

Czy to co jemy ma wpływ na podatność na kontuzje?

Oczywiście. Przede wszystkim odpowiednio zbilansowana dieta i prawidłowy dobór wszystkich składników diety przeciwdziała procesom zapalnym. Ze wszelkiego rodzaju zapaleń stawów bardzo łatwa i szybka droga do niechcianych kontuzji.

Wysiłek o charakterze wytrzymałościowym, jak taniec klasyczny, stymuluje aktywność enzymatyczną kompleksu utleniającego niektóre aminokwasy: leucynę, izoleucynę i walinę, stąd wzrost zapotrzebowania na białko. Poza tym, makroskładnik ten stanowi podstawowy budulec włókien mięśniowych narażonych przecież na mikrouszkodzenia. Spełnia ono jeszcze takie funkcje jak : wspomaganie powstawania hormonów, utrzymywanie równowagi kwasowo-zasadowej i bilansu wodnego, uczestniczą w syntezie ciał odpornościowych, które wzmacniają i chronią organizm przed działaniem drobnoustrojów, są budulcem nowych tkanek, materiałem uzupełniającym stare. W organizmie zajmują 75% miejsca w tkankach. Spożycie  białka na odpowiednim poziomie jest w większości możliwe dzięki wprowadzeniu do diety jego dobrych źródeł: jaj (białko wzorcowe), najkorzystniej z chowu niosek ekologicznego, chudy drób zagrodowy – lepiej indyk, niż kurczak, wysokiej jakości mięso wołowe, a także królicze (niealergizujące). Doskonałym źródłem białka są także ryby – najkorzystniej morskie, dostarczające oprócz białka, także niezwykle istotnych tłuszczów.

Aplikacje pomagające w prawidłowej diecie

Ja niestety… nie korzystam. Ale nie dlatego, że uważam, że jest to niepotrzebne. Po prostu z natury jestem osobą, która nie potrafi planować w zautomatyzowany sposób. Nie mam i nigdy nie miałam nawet zwykłego kalendarza, z którego na bieżąco bym korzystała. Wiem, że na pewno moja jedna koleżanka z takiej korzysta, ale nie jest to bardzo popularne narzędzie. W zdecydowanej większości odżywiamy się wg własnych potrzeb, zdrowo, a owoce i warzywa zajmują najważniejsze miejsce w diecie. Wiele osób to wegetarianie. W przypadku diety wegetariańskiej konieczny jest substytut białka zwierzęcego wprowadzony bogato do codziennej diety.

Jak planuję posiłki to robię to z małym wyprzedzeniem czasu. Ponadto, jem to na co mam ochotę i co podpowiada mi mój organizm. Gdy mam dużo ciężkich spektakli pod rząd, to po całym maratonie najczęściej jem bardzo obfity i bardzo kaloryczny posiłek, np. pizzę z podwójnym serem. I naprawdę nie liczę tych kalorii. Po prostu wiem, że muszę dać organizmowi jakąś nadwyżkę energii, abym znowu była gotowa do wysiłku fizycznego.

Teraz, gdy zostałam mamą i Włodek ma rozszerzanie diety zwracam o wiele więcej uwagi na jakość spożywanych przez nas produktów. Gotuję zdrowo, mało smażę, zdecydowanie bardziej wolę potrawy pieczone. Niemniej, w dalszym ciągu nie liczę każdej kalorii.

Prawdopodobnie niektórzy z Was się dziwią, a inni może są zawiedzeni… Ale ja po prostu nie czuję potrzeby planowania posiłków z pomocą aplikacji obliczających kalorie.

“Ona jest za chuda! Na pewno się głodzi!”
A znasz ją? Wiesz, że ćwiczy 7 godzin dziennie? Wiesz, że tak po prostu wygląda, bo takie odziedziczyła geny?

Dieta dla każdej tancerki, tancerza powinna być dostosowana do jej, jego personalnych potrzeb. Oczywistym powinno być, że „cudowne” sposoby opisywane w prasie czy w Internecie rzeczywiście na początku szybko mogą przynieść oczekiwany efekt, jednak po zakończeniu takiej kuracji masa ciała szybko wraca do stanu pierwotnego lub nawet może wzrosnąć.

Błędem jest również stosowanie monodiet, czyli opartych o jedną grupę składników odżywczych lub produktów, np. białkowa, jabłkowa i tak dalej. Organizm poddany takiemu działaniu szybko zapamiętuje braki i kiedy tylko dostarczy mu się pokarm z innej grupy, którego przez długi czas brakowało, reakcją będzie przyswojenie jak największej ilości i wartości odżywczych, co z kolei prowadzi do nadmiernego gromadzenia nie tylko tych dobrych, ale niekorzystnych także.

Ostatnio na jednym blogu przeczytałam pod komentarzem czytelniczki (która napisała, że przy wzroście 160 waży 45 kilo) że to “wybitna niedowaga” i jak można tak nieodpowiedzialnie coś takiego promować. Tymczasem dziewczyna, które tyle waży (sama później to napisała) całe życie tak wygląda. Je zawsze dużo, że to kwestie genetyczne i zdrowotne (problemy z tarczycą i stała kontrola lekarska)… Podobne komentarze czytałam na Instagramie, ze dziewczyna wstydziła się tego, ze jest PO PROSTU chuda, przezywano ją w szkole “szkielet” itd. Chodziła pół życia w za dużych bluzach, bo uważała, że jej ciało, które tak wyglądało z przyczyn tylko i wyłącznie genetycznych to coś złego…

Nie zawsze nasz wygląd jest wynikiem diety, którą celowo wprowadzamy do swojej codzienności, by schudnąć

Czy to jest wina tych dziewczyn? Czy to ich wina, że po prostu z natury są szczupłe, ale wiedzą, że są zdrowe i prowadzą szczęśliwe życie? Pamiętajcie, podobnie jak do osób z nadwagą niestosowne są komentarze w kierunku ich wagi, tak samo działa to w drugą stronę. NIGDY nie wiemy jaki ta osoba może mieć stosunek do swojego ciała i czy nasze komentarze właśnie typu “co za wybitna niedowaga!” nie przyczynią się do czegoś złego! Bądźmy odpowiedzialni.

Zmagam się z hashimoto, moje bmi jest zawsze za niskie a przy tym wszystkim mam całe życie za wysoki cholesterol. Każdy, kto się o tym dowiaduje mówi “To niemożliwe”. A jednak… dlatego NIE WOLNO nam oceniać innych w sposób tak lekceważący. Piszę o tym, bo nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem rozmówcy “matko kochana, Ty masz anoreksję, musisz się leczyć!” Kiedyś w autobusie patrzył na mnie starszy pan i na cały regulator krzyknął “Jezu, ale chuda”. No i co ja mam zrobić? 😉

To bardzo złożony temat

Na kwestię żywienia wśród tancerzy ma wpływ bardzo wiele czynników. Ale tancerze to grupa zawodowa złożona z ludzi. Ludzi o różnych usposobieniach, charakterach, podatności genetycznej… Piszę o tym dlatego, że tak naprawdę w każdym środowisku możemy spotkać się z problemem zaburzeń odżywiania. Oczywiście, presja odpowiedniego wyglądu w tańcu klasycznym na pewno nie wpływa korzystnie na osoby, które walczą o zmniejszenie masy ciała. Ale dlatego w takich przypadkach konieczne jest odpowiednie i przede wszystkim zdrowe podejście do tematu odżywiania i diety. Od tego właśnie mamy dietetyka.

W szkole baletowej również zatrudnieni są dietetycy. Każda klasa ma warsztaty z dietetykiem, na których młodzież uczy się przygotowywać dania bogate w zróżnicowane składniki spożywcze.

Bo żeby tańczyć, trzeba jeść. 

Cytaty zaznaczone w tekście pochodzą z e-booka “Tutu. Poradnik Żywienia Tancerza” autorstwa Mileny Nosek.

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

4 komentarze

  1. Nie w każdej szkole baletowej zatrudniony jest dietetyk… skończyłam poznańską szkole kilka lat temu, zmagałam się z anoreksja i żaden dietetyk, ani pedagog nie pomógł mi… Jedynie moja pani profesor od tańca klasycznego powiedziała mi, ze jak jeszcze bardziej schudnę, nie wpuści mnie na sale baletową. A zdążały się takie panie profesor, które potrafiły dziewczynce z pierwszej klasy zwrócić uwagę, ze je batonika czy bułkę

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Batoniki czy słodkie bułki są po prostu niezdrowe i warto dzieci uczyć wybierać zdrowe przekąski. Po moich ostatnich rozmowach z rodzicami dzieci ze szkół baletowych, także w Poznaniu, zauważyłam, że już w każdej jest dietetyk, ale dowiem się. Akurat jutro będę w Poznaniu to zapytam. Pozdrawiam!

  2. Mnie zaskoczyła informacja, że tak mało osób miało rzeczyste problemy z odżywianiem spośród osób jakie Pani zna w swoim środowisku. I nie chodzi mi w ogóle o znaczącą szczupłość tancerek, bo to jasne że sportowcy i tancerze potrzebują więcej i często spalają więcej niż dostarczają. Sama tańczę amatorsko balet od kilku lat i sama się muszę czasem pilnować żeby za mało nie jeść, tym bardziej że wciąż mam problemy z ED…
    Ale specyfika tego sportu, jak też np. modelingu bardziej wzmaga takie zachowania niż jakaś inna profesja.
    Zastanawiam się czy po prostu to np. kwestia siły psychicznej, bo taka szkoła baletowa to ogromny trud i bardziej wrażliwi, których np. dotknęło ED po prostu gdzieś po drodze musieli zrezygnować.
    Czy zna Pani takie historie? Czy ktoś np.dorobił się kontuzji przez niejedzenie czy w ogóle były takie przypadki, że ktoś zniszczył w sobie ten sposób dalszą drogę zawodową?

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Jest dokładnie jak piszesz- faktycznie w szkole po pojawieniu się problemów z zaburzeniami odżywiania, dziewczynki w większości rezygnowaly z nauki. Choć myślami wracam do czasów, jak byłam w szkole i pamiętam przypadek jednej uczennicy z problemami i ogromną utratą wagi. Udało się jej wyzdrowieć i ukończyła szkole, teraz pracuje zawodowo jako artystka baletu.
      Jeśli chodzi o kontuzje związane z niejedzeniem- podejrzewam, że wielu z nas może brakować mikro oraz makroelementów, każdy ich niedobór nie jest dobry dla organizmu i jego prawidłowego funkcjonowania, również mięśni.
      Pozdrawiam serdecznie!

Napisz komentarz