Jestem tancerką, balet to moja pasja…

Pisałam o tym już tyle razy… Ale czy kiedykolwiek pisałam za co ja w sumie kocham balet? Co mnie w nim najbardziej intryguje, jakie są moje ulubione ćwiczenia czy  spektakle? O tym przeczytacie w tym wpisie!

WIARA W SIEBIE

Największą zaletą tańca klasycznego i jego dyscypliny jest odkrywanie w sobie limitów, których z początku boisz się pokonać. Ale im dłużej poświęcisz czasu i dasz ciału możliwość poznania nowych wyzwań, tym łatwiej przekroczysz kolejne bariery. Na pewno znacie powiedzenie, że najtrudniejszy jest pierwszy krok. To prawda, z tym że balet daje Tobie ogromną ilość szans, abyś ten jeden krok uczynił perfekcyjnym, ponieważ wykonujesz go za każdym razem gdy wchodzisz na salę baletową i rozpoczynasz kolejny trening.

Po tygodniach ćwiczeń, przekraczasz próg kulis wchodząc na scenę i wszystko zależy od Ciebie. To jest wspaniałe uczucie, gdy zbliża się trudny element techniczny w duchu powtarzam sobie robiłaś to już tyle razy, teraz jest ten moment, dla którego pracowałaś codziennie przez ostatnie tygodnie! Zrobione! Kolejny raz udowadniam sobie, że zawsze trzeba wierzyć w siebie i swoje możliwości. Nawet jako profesjonalna tancerka miewam dni, podczas których na rozgrzewce czy próbach nic mi nie wychodzi. Nie mogę skoordynować ruchów, moje ciało wydaje się nieposłuszne temu, czego od niego wymagam… Wtedy zrzucam winę na muzykę, że jest za szybko, albo za wolno, ale w głębi siebie wiem, że wina jest tylko i wyłącznie we mnie…

Takie chwile zwątpienia są ciężkie do zaakceptowania, ale co nas nie zabije, to nas wzmocni! No bo śmiać się, czy płakać? Ćwiczyć! To właśnie między innymi takie sytuacje motywują mnie do jeszcze cięższej pracy. To cecha charakterystyczna baletu- stajesz się lepszym tylko wtedy, gdy wiesz, że jesteś zdolny do zrobienia zadanego elementu lepiej.

Moje ulubione ćwiczenia?

Piruety.
Nasz dyrektor zawsze powtarza dwa piruety to podstawa, nie mogą nie wyjść. I zgadzam się z nim w 200%. Dlatego, gdy podczas naszej codziennej rozgrzewki nadchodzi czas na kręcenie piruetów, powtarzam ćwiczenie wielokrotnie. Poprawiam za każdym razem drobne błędy, szukając idealnego położenia ciała, aby wykonać jak najwięcej obrotów. Dwa, trzy, cztery- im więcej, tym większa satysfakcja już od początku dnia!

Ćwiczenia przy drążku.
Niekoniecznie wszystkie, ale na pewno te wolniejsze. Dzięki wolniejszemu tempu łatwiej jest się skupić na perfekcyjnym wykonaniu zadanego ćwiczenia. Oczywiście, balet to sprawność ruchowa i w tym m.in. szybkość. Niemniej, zawsze większą satysfakcję zawsze sprawiają mi ćwiczenia wolniejsze, np. fondu czy adagio (czyli powolne unoszenie nóg w górę w kierunkach do przodu, w bok oraz w tył i utrzymywanie ich na zadanej wysokości).

Moje ulubione spektakle z perspektywy widza

Jeszcze w szkole uwielbiałam oglądać balet Mariusa Petipy Córka Faraona ze Svetlaną Zakharovą w roli Aspicii, głównej bohaterki. Wszystko w tym spektaklu mnie urzekło: sceny zbiorowe, scenografia, historia i oczywiście Svetlana- dla mnie to wybitna gwiazda światowej sceny baletowej. Ogromnie żałuję, że odwołała swój zapowiadany w Warszawie występ w roli Nikiji w balecie Bajadera kilka lat temu.
Tristan w choreografii Krzysztofa Pastora. Uważam ten spektakl za idealny przykład baletowego synkretyzmu rodzajowego. Muzyka, ruch, śpiew, subtelnie wyważone sceny zbiorowe przeplatane z duetami i solówkami głównych bohaterów. Budowanie napięcia dramaturgicznego to jedna z wielu domen Pastora w tworzeniu choreografii do kolejnych spektakli.

Moje ulubione spektakle z perspektywy wykonawcy

Artifact Suite Williama Forsythe’a. Zdecydowany numer 1 z przetańczonych przeze mnie kilkudziesięciu przedstawień baletowych. Taniec w swojej najczystszej fizycznej postaci, balet neoklasyczny przekraczający granice możliwości ludzkiego ciała, niekończący się ruch, nieograniczony formą. Jedne ze słów, które utkwiły mi w pamięci podczas przygotowywania wieczoru Echa Czasu, 2012, były wypowiadane przez Kathryn Bennetts, realizatorkę spektaklu, sformułowania: MORE! THIS IS TOO SMALL, GIVE ME MORE OF THIS!) Zdecydowanie jest to mój ulubiony balet.
To spektakl, trwający około 40 minut, podczas którego praktycznie non stop tancerze są na scenie. Naprzemiennie tylko zmieniając się w grupach, kształtując różnorakie formy przestrzenne, wyodrębniający w ramach całości niepowtarzalne duety, solówki i układy zbiorowe. To spektakl, w którym po ostatecznym opadnięciu kurtyny, opadałam (dosłownie) z nóg ze łzami szczęścia w oczach. To ogrom satysfakcji, fizycznego wyczerpania i dumy, że udało mi się wytrwać do końca (przed finałem jedyne o czym myślałam, to mus zaczerpnięcia jeszcze jednego wdechu. Inaczej miałam wrażenie, że po prostu upadnę i już się nie podniosę). To właśnie dawały mi Artefakty- ponadprzeciętną satysfakcję z wykonanej pracy. Więcej o tym spektaklu przeczytacie np. tutaj.
Don Kichot Alexeia Fadeyecheva wg Mariusa Petipy. Balet-komedia, podczas którego, poza techniką oczywiście, najważniejsza jest zabawa oraz umiejętne operowanie naszymi zdolnościami aktorskimi. Nie było chyba spektaklu, w którym nie śmialibyśmy się pod nosem podczas jego trwania!
Śpiąca królewna wg Mariusa Petipy. Baletowe arcydzieło XIX wieku. Jeden z wielkich baletów divertissement skomponowanych przez Piotra Czajkowskiego. Ten spektakl daje ogromne możliwości wielu tancerzom na pokazanie ich umiejętności. Do tej pory pamiętam uczucie, gdy wychodziłam na scenę wraz z moimi trzema koleżankami w rolach przyjaciółek księżniczki Aurory 🙂 Spetkakl ten powrócił do naszego repertuaru w zeszłym roku. Wtedy byłam świeżo po porodzie, więc nie mogłam cieszyć się występem na scenie wraz z koleżankami, ale mogę Wam zdradzić, że wraca już w listopadzie!
MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

11 komentarzy

  1. Zawsze podziwiam takie osoby! Poza tym, dobrze mieć pasję, dzięki której nie tylko się rozwijamy i spełniamy w tym, co robimy, ale tak jak piszesz, zyskujemy większą pewność siebie, pokonujemy kolejne trudności i bariery.

  2. Zawsze podobał mi się balet, ta delikatność i gracja. Faktycznie coś w tym jest i na pewno dzięki temu zdobywa się większej pewności siebie. Powodzenia w dalszym rozwijaniu swojej pasji!

  3. Uwielbiam Cię czytać… :>
    Mnie brakuje czasem tej tanecznej wiary w siebie, czy może raczej samozaparcia… Tańczyłam kiedyś taniec irlandzki, w pewnym elementach podobny do baletu klasycznego, tj. w tańcu wychodzi się m.in. z pozycji piątej, ważne jest też rozciągnięcie poszczególnych partii nóg, w jumpach (skokach z zawieszeniem w górze) istotne jest silne wyciągnięcie nogi do przodu i trzymanie jej tak jak najdłużej… Szkoda, że wtedy, kiedy trenowałam, nie chciało mi się bardziej 😉
    Tym większy szacunek dla Ciebie!

  4. Podziwiam, że uwielbia Pani adagio ; ). Też lubię ćwiczenia przy drążku, również te wolniejsze, ale niekoniecznie akurat to… Chyba, że z nogą do tyłu. : )
    Coś widzę przy okazji, że muszę zapoznać się z dość sporym repertuarem spektakli, bo żadnego z wymienionych nigdy nie oglądałam… Szczególnie Córka Faraona brzmi dla mnie ciekawie. No i oczywiście w końcu trzeba obejrzeć Śpiącą Królewnę, z której muzykę uwielbiam.

  5. Pewność siebie chyba potrzebna jest, żeby w ogóle zacząć tańczyć. Ja myślałam, że nie dam rady i nie poszłam na treningi.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Też, ale myślę, że tu chodzi o nasze samopoczucie przede wszystkim. Może jakbyś spróbowała od indywidualnych lekcji to byłoby Tobie później łatwiej na trening grupowy? 🙂

Napisz komentarz