mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Jak się mieszka w bursie/internacie?

Zastanawialiście się kiedyś jak się mieszka w internacie? Albo czy kiedykolwiek, gdy mieliście kilkanaście lat mówiliście sobie (i rodzicom rzecz jasna) „ja się wyprowadzam!”? Jak rozpoczęłam naukę w szkole baletowej w Warszawie, tak już nigdy nie wróciłam na stałe do Wrocławia.

Miałam 12 lat jak wyjechałam z rodzinnego domu. W sumie nigdy w życiu nie stanęłam przed dylematem „czy to już pora wyprowadzić się z domu?”

Szkoły artystyczne w Polsce oferują uczniom spoza miasta, w którym się znajdują, zamieszkanie w internacie lub bursie. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa w Warszawie  współpracuje z Bursą Szkolnictwa Artystycznego przy ul. Miodowej, znajdującą się na dziedzińcu Akademii Teatralnej. Mieszkają w niej uczniowie nie tylko szkoły baletowej, ale też muzycznej oraz plastycznej.
Internaty oraz bursy są niesamowicie ważne w nauczaniu artystycznym. Po prostu nie w każdym mniejszym, czy nawet większym, mieście znajdują się odpowiednie szkoły, a dzieci i młodzież mają równe prawo dostępu do edukacji. We Wrocławiu, skąd pochodzę, nie ma Państwowej Szkoły Baletowej, której ukończenie daje dyplom poświadczający gotowość do pracy w zawodzie artysty tancerza. Stąd decyzja o wyjeździe do innego miasta. Moi rodzice wybrali Warszawę, ponieważ tutaj mam dalszą rodzinę.

Bursa. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Bursa jest płatna, wyżywienia również. Jestem ciekawa jak to obecnie wygląda… Za moich czasów każda osoba, która opłaciła posiłki za dany miesiąc dostawała papierowy kalendarzyk, z którego odrywało się malutkie kwadraciki kolejno oznaczone „Ś”, „O” oraz „K”. Dopiero po okazaniu tego jakże cennego kawałeczka papieru kucharki wydawały posiłek 😀

Największa walka o śniadanie była zawsze w niedzielne poranki… uwielbiam spać (cóż… haha) i w niedzielę spałam zawsze jak najdłużej. Później spóźniona biegłam na stołówkę i błagałam o wydanie śniadania 🙂 zwykle się udawało, bo ciocie na stołówce wiedziały, że Wira wpadnie jak zwykle po śniadanie na godzinę przed obiadem.

Nasza bursa ma cztery piętra. Na parterze znajdowała się stołówka, na I piętrze mieszkali uczniowie szkoły plastycznej, a także była świetlica z biblioteką. Na II piętrze mieszkali chłopcy ze szkoły muzycznej i baletowej, na III dziewczynki ze szkoły baletowej, a na IV też szkoła baletowa oraz muzyczna- dziewczyny. Uwaga! Opisuję stan z 2007 roku, więc śmiało piszcie, jeśli coś się zmieniło!! Zawsze na dyżurze było dwóch opiekunów, na II oraz III piętrze. 

Wasze doświadczenia

Na Instagramie poprosiłam Was, abyście napisali do mnie o swoich doświadczeniach, jeśli jesteście mieszkańcami internatu bądź bursy. Dziękuję WSZYSTKIM, którzy do mnie napisali!

W sumie wszystkie Wasze wiadomości opisywały mieszkanie w internatach pozytywnie, co mnie bardzo ucieszyło. Nie dlatego, że sama tak wspominam czasy bursy, tylko naprawdę bałam się, że w dzisiejszych dziwnych czasach, mieszkanie w bursie może wiązać się z nieprzyjemnymi sytuacjami. Główny wątek, który poruszałam w rozmowach to kwestia wychodzenie samodzielnie z internatu do szkoły, ale też do sklepu czy do kina. Gdy ja mieszkałam w bursie wpisywaliśmy się do dużego zeszytu, opisywaliśmy cel naszego wyjścia oraz przewidywaną godzinę powrotu. Okazuję się, że nadal wygląda to tak samo i to w każdej bursie czy internacie, niezależnie od miasta, w którym znajduje się szkoła baletowa (w Polsce to Warszawa, Gdańsk, Łódź, Poznań oraz Bytom). Ponadto, dzieci do klasy 5 lub 6 szkoły podstawowej NIE MOGĄ wychodzić z bursy bez opiekuna.

Drugą nurtującą mnie kwestią był telefon. Na początku lat 2000-ych posiadanie komórki nadal nie było normą, zwłaszcza wśród dzieci. Dlatego, gdy mieszkałam w bursie mieliśmy na swoim korytarzu jeden ogólny telefon. Gdy dzwonił, podbiegała do niego osoba, która akurat znajdowała się najbliżej i następnie wołała adresata, do którego ktoś dzwonił. Do tego telefonu wylałam morze łez… to przez TEN telefon rozmawiałam ostatni raz z moim Tatą. Nigdy, do końca życia tego nie zapomnę…

Teraz, w dobie smartfonów, nie ma już ogólnego telefonu. Każdy ma swoją komórkę. Taką informację otrzymałam odnośnie bursy szkoły baletowej w Poznaniu.

Stołówka i konkurs czystości

Oczywiście, kwestii wyżywienia nie mogłam pominąć i o nią pytałam głównie rodziców dzieci mieszkających w internatach. Jedna z opinii mówi, że mama cieszy się, że córka dostaje tak dużo tak pełnowartościowych posiłków, bo w domu mama prawdopodobnie nie miałaby czasu na przygotowywanie tylu smacznych potraw. To dobra wiadomość. Ja pamiętam, że bursa oferowała jedzenie w stylu „szpinaku z przedszkola”, ale w sumie nie mogliśmy narzekać, głodna nie chodziłam. W szkole baletowej w Gdańsku, gdzie internat jest częścią szkoły, stołówka dzieci mieszkających w internacie to jednocześnie stołówka szkoły.

Podsumowując- potrawy są smaczne, w niektórych miejscach przygotowywane w konsultacji z dietetykiem. Jak wiecie, jedzenie to bardzo ważny aspekt w pracy tancerza. Duży artykuł w tym temacie znajdziecie tutaj.

Jak się mieszka w internacie to nie można zapominać o wyrabianiu w sobie nawyków, których prawdopodobnie w dalszym ciągu uczyli nas rodzice i wymagali od nas ich konsekwentnego realizowania. Mowa tu szczególnie o… sprzątaniu. My mieliśmy w bursie konkursy czystości i nadal są one praktykowane w większości internatów. Wychowawcy chodzili po pokojach (niezapowiedzianie) i sprawdzali czystość- czy śmieci są wyniesione, czy łóżka zaścielone.

Wychowawca również robił nam pobudkę. Oj, no dźwięku drewnianej łyżki obijanej o stalową patelnię nie zapomnę nigdy 😉

Co z koleżankami?

To kolejna kwestia, która mnie bardzo ciekawiła. Z bursy mam jedną koleżanką, zresztą chodziłyśmy do jednej klasy, z którą kontakt utrzymuję do dzisiaj, jestem mamą chrzestną jej córeczki. Dlatego zapytałam, czy w bursie dzieci mają miejsce na przyjaźnie. Mają. I uwierzcie mi- to bardzo dobra wiadomość. Nie dlatego, że dowodzi temu, że w balecie to my się jednak lubimy, tylko dlatego, że tak młode dzieci tego KONIECZNIE potrzebują, aby nie myśleć za dużo o rodzinnym domu. Tęsknota za domem to okropne uczucie, zwłaszcza jeśli ten dom jest daleko. Wspierająca koleżanka, której możemy wypłakać się w ramię to wielki i cenny skarb.

W zależności od tego, jak daleko mieszkamy od szkoły, powroty na weekendy bywają bardziej lub mniej sporadyczne. Ja jeździłam do domu tylko na dłuższe święta. Był czas, że moja mama lub tata przyjeżdżali do mnie na weekendy. W wielu odpowiedziach od moich czytelników jednak pojawiały się informacje, że dzieci wracają do domów w każdy weekend. Choć jedna mama napisała, że córka ma tak wspaniałe koleżanki w bursie, że boi się, że w domu bardziej tęskni za internatem, niż za domem w internacie 😉

Spędzanie czasu wolnego

Nigdy nie zapomnę wspólnych zabaw na korytarzu bursy! Jak ja chodziłam do szkoły to szczytem techniki były discmany, a pierwotne mp3 dopiero zaczynamy wchodzić na rynek. Zresztą kogo było na to wtedy stać 😉 więc w bursie mieliśmy poczciwy, stary magnetofon, na którym odtwarzaliśmy muzykę z kaset z różnymi wariacjami z baletów klasycznych (popisowe tańce solowe) i tańczyliśmy na korytarzu każdą z nich po kolei, przy okazji zgadując co to za balet.

Bawiliśmy się w quizy wiedzy o Harrym Potterze lub Władcy pierścieni, oglądaliśmy w pokoju wychowawców głupie amerykańskie filmy, bo tylko tam znajdował się komputer. Ach, przypomniało mi się! Na komputer też były zapisy 🙂 ehh… kto pamięta erę gadu-gadu? Tak to właśnie wyglądało… wyścig kto pierwszy, a kto dłużej, a teraz ja! No cudowne wspomnienia!

Bezpieczeństwo

Czy ja czułam się bezpieczna? No pewnie. Każdy nastolatek tak powie 😉
Ale zapytani przeze mnie rodzice również pozytywnie wypowiadali się w tej kwestii. W końcu to dla rodziców jest priorytetem. Ich dziecko musi być bezpieczne, tylko w dobrych i komfortowych dla dziecka warunkach będzie mogło w pełni rozwijać swoją pasję oraz się uczyć. 

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania- śmiało piszcie!

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Musisz ich znać! Słynni tancerze baletowi w historii światowego baletu

Naprawdę nie rozumiem jak do tej pory nie wpadłam na pomysł napisania takiego wpisu! Są pewne nazwiska w historii baletu, ale także sztuki ogólnie, które należy znać. W końcu każdy z nas słyszał o Da Vincim czy Picasso… Dlaczego więc ze sztuką tańca miałoby być inaczej? Zmieńmy to! Oto słynni tancerze baletowi, o których musimy pamiętać!

Powtórka z historii

We wstępie zacznę od przywołania nazwisk, które mają szczególne znaczenie w rozwoju tańca klasycznego. Cofnę się aż do wieku XVII i jestem pewna, że z jednym nazwiskiem mieliście styczność na lekcji historii, ale może niekoniecznie wiecie, że osoba ta ma tak ogromny wpływ na balet, który znamy w jego dzisiejszej formie…

Chodzi o króla Francji, Ludwika XIV. To jego zamiłowanie do tańca sprawiło, że w Paryżu otwarto pierwszą profesjonalną szkołę baletową. A jest to dzisiejsza Opera Paryska!

Przejdźmy do wieku XVIII… zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem w historii tańca z tego okresu jest publikacja Listu o tańcu i baletach autorstwa wielkiego reformatora sztuki baletowej, Jean-George’a Noverra. Więcej na temat samej reformy zawartej w tej rozprawie pisałam tutaj. Przy okazji dowiecie się dlaczego Międzynarodowy Dzień Tańca obchodzimy 29 kwietnia.

Wiek XIX

To zdecydowanie najważniejszy czas w rozwoju tańca klasycznego. O szczegółach ewolucji techniki baletu pisałam w tym wpisie. Warto też wspomnieć, że XIX wiek możemy podzielić na dwie mniejsze epoki- baletu romantycznego oraz baletu divertissement. O różnicach między tymi dwoma rodzajami przedstawienia napiszę Wam w osobnym wpisie, ale najważniejsza jest taka, że romantyzm to pierwsza połowa XIX w., balet divertissement to druga połowa. Dzięki temu łatwiej jest się odnieść do osi czasowej w historii tańca.

To w tym czasie zaczynają pojawiać się nazwiska warte zapamiętania, choć nie będę wymieniać wszystkich, które należy wykuć na egzamin dyplomowy z Wiedzy o Tańcu w szkole baletowej 😉
Zdecydowanie najważniejszą postacią epoki baletu romantycznego jest Maria Taglioni. Musicie (sorry!) wiedzieć, że ona jako pierwsza podczas prapremiery baletu Sylfida pojawiła się na scenie w pointach. To ona zapoczątkowała erę tańca na palcach, która dzisiaj nierozerwalnie złączona jest z wyrazem baletu klasycznego (wyrazem scenicznym- pointy sugerują, że techniką użytą w ramach danego spektaklu jest balet klasyczny lub, obecnie również, neoklasyczny).

Balet divertissement miał swój rozkwit na dworze carskiej Rosji, musicie jednak wiedzieć, że ówczesnymi gwiazdami były sprowadzane z Francji lub Włoch artystki. Zresztą podobnie było w Warszawie. W Petersburgu kształtowano przyszłych adeptów sztuki baletowej i z tej szkoły wyrosły wielkie nazwiska.

Słynni tancerze baletowi przełomu XIX i XX wieku, XX wieku i czasów współczesnych

No to zaczynamy listę! Przywołuję tutaj nazwiska osób, które uzyskały status gwiazd międzynarodowych (przy każdym nazwisku znajduje się odnośnik do informacji na temat danej osoby na wiki):

Anna Pawłowa

Wacław Niżyński

O Wacławie Niżyńskim mówimy, że jest Bogiem Tańca. Ten szanowany tytuł ma niewielu tancerzy na świecie… dziwnym trafem wszyscy to Rosjanie 😉 choć wszyscy wyemigrowali na zachód. 

Kolejną ważną postacią, choć nie chodzi tu o umiejętności techniczne, a o dokonania choreograficzne i postępowe dla rozwoju tańca klasycznego w Stanach Zjednoczonych, jest George Balanchine. Wspominam o nim, bo z perspektywy historii ważne jest, że w USA na przełomie XIX i XX wieku kształtował się zgoła odmienny kierunek- taniec nowoczesny – modern dance. O tym pisałam tutaj, zapraszam zainteresowanych!

Rudolf Nureyev

Margot Fonteyn

Mikhail Baryshnikov

Maja Plisiecka

Alicia Alonso

Carla Fracci

Nureyev i Baryshnikov to są nazwiska, które trzeba znać. Trzeba 😉 to kolejni Bogowie Tańca. Oboje wyjechali do Stanów, choć historia Nureyeva jest o wiele bardziej zawiła. Film Biały Kruk przedstawia jego postać. Margot Fonteyn to artystka The Royal Ballet, ale wielki sukces odniosła w Stanach tańcząc z Nureyevem. Przez długi czas byli taką obecną #powercouple, każdy chciał ich podziwiać, mieli rzesze fanów, byli po prostu ówczesnymi celebrytami. W życiu prywatnym Margot miała męża, więc nic ich nie łączyło. Zresztą Rudolf był homoseksualistą (niestety  zmarł na AIDS).
Mikhail Baryshnikov to ikona. Wyjechał do USA i tam mieszka do tej pory. Jest szanowaną gwiazdą baletu, aktorem, w sumie celebrytą.
Maja Plisiecka – miałam okazję poznać w 2008 roku przy okazji jej wizyty w Warszawie- to primabalerina Teatru Bolszoj w Moskwie. Piszę w czasie teraźniejszym, ponieważ raz otrzymany tytuł primabaleriny pozostaje przypisany dożywotnio w tradycji rosyjskiej.

A to nazwiska osób znanych w naszych czasach, napisałam te, które po prostu przychodzą mi do głowy jak myślę „balet”. Wypisałam nazwiska przedstawicieli różnych narodowości i teatrów.

Vladimir Malakhov
Svetlana Zakharova
Sylvie Guillem
Manuel Legris
Carlos Acosta
Darcey Bussel
Misty Copeland
Marianela Nunez

Polscy artyści baletowi

Nie można zapominać, że polskie szkoły wydały w baletowe świat równie znakomite nazwiska. Oto kilka z nich:

Matylda Krzesińska (tańczyła w carskiej Rosji)
Leon Wójcikowski (tancerz Baletów Rosyjskich Diaghileva)
Wojciech Wiesiołłowski (Voytek Lovski – wieloletni tancerz Baletu XX wieku Maurice’a Bejarta)
Barbara Bittnerówna
Witold Gruca
Gerard Wilk
Bożena Kociołkowska
Stanisław Szymański
Ewa Głowacka

 

Oczywiście tych nazwisk jest o wiele, wiele więcej. Przyznam się Wam, że cały ten wpis napisałam z głowy, nie zajrzałam do żadnego źródła, więc mogłam o kimś zapomnieć. Także jeśli uważacie, że ktoś zdecydowanie powinien znaleźć się na tej liście- dajcie znać w komentarzach!

PS. Nie wiedziałam jakie mam dobrać zdjęcia do tego wpisu, więc jest zdjęcie mojej myślącej głowy 😉

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

 

Nauka baletu w domu? Jak wygląda nauczanie tańca klasycznego w szkole baletowej w czasach epidemii?

Nauka baletu w domu to poniekąd oksymoron, co nie oznacza, że nie ma to swojego celu. Chodzi o to, że w nauce tańca klasycznego. w zgłębianiu tajemnic jego trudnej techniki, ogromnie ważna jest rola pedagoga.

Nauka w szkole baletowej

Szkolnictwo artystyczne na pewno różni się od „tradycyjnego”. Największą i najbardziej znaczącą różnicą jest obecność w programie nauczania tzw. przedmiotów zawodowych. W przypadku szkoły baletowej to oczywiście taniec klasyczny, który dzieci mają codziennie przez 9 lat nauki, taniec ludowy, następnie charakterystyczny, dawny (kiedyś historyczny), taniec współczesny, interpretacje muzyczno-ruchowe oraz rytmika, umuzykalnienie i… wiedza o tańcu. Uff, to chyba wszystko 😉 sporo? Na pewno.

Więcej o szkole baletowej i jej specyfice pisałam w tym wpisie, ale zdecydowanie najszerzej opisuję ten proces w mojej książce „Mój balet. Opowieść o tańcu: od szkoły do sceny” (książka nie została jeszcze wydana, ale tutaj znalazłam ją w przedsprzedaży!)

Jak w czasie epidemii funkcjonują szkoły baletowe?

Nauczanie zdalne w przypadku przedmiotów ogólnokształcących zmywa rodzicom sen z powiek. Obsługa Librusa, niekończące się fale Dunaju nowych zadań od każdego nauczyciela, upływające terminy, wypracowania, równania… to wszystko daje rodzicom popalić. Uczniowie, chcąc nie chcąc, zapoznają się z programem, albo przynajmniej będą wiedzieć z czym muszą się zmierzyć po powrocie do szkoły, gdy staną z nauczycielem twarzą w twarz.

A jak wygląda sytuacja w szkołach baletowych?

Podobnie jak w przypadku języka polskiego, nauczyciel tańca klasycznego (ale nie tylko- tańca ludowego czy współczesnego również) ma obowiązek realizacji programu rozpisanego na daną klasę szkoły baletowej. Oznacza to w skrócie, że na każdy miesiąc mam przypisaną listę ćwiczeń, które muszę w klasie wprowadzić, aby dzieci postępowały w znajomości techniki tańca klasycznego. Każde nowe ćwiczenie ma swoją podstawową formę, która w czasie nauki ewoluuje, np. rozpoczynamy bez pracy ręki i głowy i kolejno je dodajemy. A cały ten proces- odnośnie tylko jednego ćwiczenia- wymaga czasu. Nowych ćwiczeń w miesiącu mam około 10- kilka przy drążku, na środku sali, skoki oraz, w przypadku dziewczynek, w pointach.

Lekcje baletu na ZOOM

W obecnej sytuacji mam trochę związane ręce.  Ze swoimi uczniami spotykam się poprzez aplikację ZOOM. Robimy poznane do tej pory ćwiczenia, również odpytuję dzieci np. z póz (o pozach tańca klasycznego pisałam tutaj) czy z różnych rodzajów pas de bouree.

Na bieżąco poprawiam widoczne na małych ekranach błędy. Ale myślę, że możecie sobie wyobrazić (zwłaszcza osoby, które ćwiczą balet), że taka praca niestety nijak ma się do pracy w sali baletowej,. Szczególnie z dziećmi, które nieustannie potrzebują uwag nauczyciela oraz tego, aby po prostu dotykiem je poprawiał. Tylko w taki sposób dzieci mogą poczuć jak należy poprawnie wykonać zadane ćwiczenie. To jest pryncypialna zasada przy początkowej fazie nauczania tańca klasycznego. Z koleżankami śmiejemy się, że w pierwszych klasach szkoły baletowej nauczyciel nie przestaje pełzać po sali. Bo po prostu non stop musi poprawiać stopy, przypominać o prostowaniu kolan, wykręcaniu nóg i tak dalej… i tak dalej 😉

Poza tym, szkoły baletowe dysponują dużymi salami baletowymi. Są w nich usytuowane drążki wzdłuż trzech ścian, a na jednej ogromne lustra. W nauce tańca klasycznego ogromną rolę odgrywa przestrzeñ, szczególnie w starszych klasach. To kolejne znaczne utrudnienie przy nauczaniu baletu zdalnie. Po prostu nie każdy ma idealne warunki do ćwiczeń w domu.

Na pewno ten fakt nie może stanowić podstawy do zarówno rezygnacji z ćwiczeń (w myśl zasady zrobię ile mogę) jak i nie zaliczenia przedmiotu. Byłoby to zwyczajnie niesprawiedliwe.

W jakim celu?

Dlatego obecnie tak ważna jest nasza wspólna motywacja do wspolnych ćwiczeń za pomocą Internetu. Strach pomyśleć jak by to wyglądało gdyby nie możliwości techniczne naszych czasów….

Na pewno istotna jest taka forma nauki baletu w domu dla najmłodszych uczniów. Pomaga im to w utrwalaniu podstawowej i niezbędnej wiedzy. Powtarzanie ćwiczeń na miarę domowych możliwości również mobilizuje dzieci do rozwijania swojej pamięci ruchowej, koordynacji, ale też po prostu przyzwyczaja do poniekąd samodzielnej pracy.

Moi uczniowie dzielnie ćwiczą w domach, jestem z nich dumna, że pomimo tak trudnej sytuacji cały czas mają ogromne chęci i zapał do dalszych ćwiczeń!

A Wy cwiczycie w domu?

MIŁEGO DNIA!!

SIMPLE.DANCER

Domowa kwarantanna baletnicy – jak ćwiczyć balet w domu i nie tylko

Balet w domu, czyli kwarantanna w baletowym środowisku

To spadło jak grom z jasnego nieba. Niby wszyscy po cichu się tego spodziewali. ale nikt nie chciał o tym mówić głośno. Ja się czuję jak w środku wydarzeń surrealistycznej powieści… spektakle odwołane. To oczywiste. Ale odwołane także próby, nasze codzienne ćwiczenia. Mamy bezwzględny zakaz wchodzenia do teatru.

Oczywiście Polski Balet Narodowy nie jest jedynym zespołem baletowym z takimi obostrzeniami. To dotyczy każdego na teatru na całym świecie. W tym właśnie zespołów baletowych. Od początku marca raz po raz widziałam na Instagramie jak kolejni tancerze i tancerki wstawiają informację o tym, że odwołano ich spektakle. Wszyscy z sal baletowych przenieśli się do domów. Dla tancerza to naprawdę duże wyzwanie. Osoby pracujące w biurach, korporacjach, nawet nauczyciele- mogą przenieść swoją pracę do domu i pracować zdalnie. My nie możemy. My w domu możemy ćwiczyć, aby utrzymywać swoje ciała w formie, w gotowości. Ale to nie jest nasza praca w dosłownym tego słowa znaczeniu. Naszą pracą są wspólne próby nad spektaklami. Spektaklami, które są przygotowywane dla Was. Nasz teatr musiał odwołać premierę baletu „Korsarz”, nad którą pracowaliśmy od stycznia. Została przeniesiona na kolejny sezon. Ale kiedy teatry zostaną otwarte dla publiczności…?

Nie dalej jak rok temu także byłam w domu. Byłam w ciąży, a później sama powoli dochodziłam do formy. Wówczas jednak moje życie wyglądało inaczej. Malutkie dziecko i opieka nad nim, bycie mamą, to była dla mnie była nowa rzeczywistość, w której musiałam się odnaleźć i nauczyć w niej żyć. Teraz… teraz wszyscy siłą wyższą musimy odnaleźć się w rzeczywistości dotąd nam nieznanej. Wiele moich koleżanek i kolegów po fachu znalazło na nią sposób. W tym również ja. Ćwiczenie w domu nie jest obce tancerzom, ale już ćwiczenie codzienne- bez perspektywy wejścia na salę baletową- tak.

Balet w czasach zarazy

To hasło chodzi za mną od kilku dni… i nie chce się odczepić choć brzmi okropnie. Niemniej, widzę je wszędzie. Sztuka w czasach zarazy. Praca w czasach zarazy.. itp… itd…

Sposób, o którym piszę wyżej to przeniesienie się baletowej rzeczywistości online. Artyści baletu publikują swoje ćwiczenia w domach w formie zwykłych postów, aby pokazywać publiczności i fanom, jak wygląda ich praca nad ciałem w domowym zaciszu. Inni organizują się w grupy i ćwiczą wspólnie obserwując się wzajemnie na ekranach komputerów. Jeszcze inni organizują transmisje LIVE, podczas których ćwiczą i na żywo pokazują jak wygląda ich trening.

Ja rozpoczęłam serię LIVE „Ćwicz balet z SIMPLE.DANCER”, podczas których pokazuję Wam na bieżąco ćwiczenia, przekazuję najważniejsze uwagi, motywuję Was do samodzielnej pracy przy zachowaniu wszystkich najważniejszych zasad techniki tańca klasycznego. Nie potrzebujecie mieć w domu zamontowanego drążka. Ja nie mam. Wspomagam się deską do prasowania! Odpowiednie będzie również wysokie krzesło, kanapa czy blat stołu. I odrobina przestrzeni. Moje ćwiczenia są na poziomie podstawowym i średnio-zaawansowanym.

Artyści i sztuka w obecnym czasie

Ciężko mi o tym pisać, ale chyba muszę. Kilkukrotnie spotkałam się z komentarzami, że nasza praca nie jest nikomu potrzebna. Nawet ostatnio jak słuchałam wywiadu z ministrem kultury, pani redaktor uznała, że potrzeba sztuki jest w tym momencie na szarym końcu dla funkcjonowania państwa. Można się z tym zgodzić lub nie.

Ale skoro jest na szarym końcu to… nie oglądajcie filmów w telewizji, ponieważ grają w nich aktorzy, których zawód przecież nie jest potrzebny. Nie oglądajcie transmisji oper, w których występują śpiewacy i artyści chóru… nie słuchajcie muzyki… itd. Chyba jednak wszyscy się zgodzimy, że mimo wszystko WAŻNA jest dla każdego rozrywka w postaci kina, teatru, czy opery. Wiadomo, jeden woli film, inny teatr, każdemu się nie dogodzi… Proszę- jeśli spotkacie się z podobną opinią jak wyżej, wyjaśnijcie znaczenie kultury dla społeczeństwa, ale też dla każdej jednostki. Nasza praca polega na dawaniu Wam przyjemności i rozrywki.

Ponadto należy poruszyć jeszcze jeden aspekt. Wiele mówi się o tym, że na obecnej sytuacji najwięcej stracą przedstawiciele branży transportowej, gastronomicznej, czy turystycznej. Ale musimy miec także świadomość, że zdecydowana większość artystów oraz wszystkich odpowiedzialnych za tworzenie spektaklu osób, jest zatrudniona na umowę o dzieło, zlecenie, a jesli o pracę, tu wynagrodzenie zależne jest od ilości wykonanych przedstawień. W momencie zamknięcia placówek kultury wszystkie te osoby straciły swój jedyny zarobek. To bardzo trudny i złożony temat, ale chciałam go tutaj chociaż w ten sposób przedstawić.

Dlatego dziękuję każdemu z Was za wiadomości, które otrzymuję, w których dziękujecie nam-artystom za naszą pracę. Do wszystkich moich znajomych ze świata tańca i teatru- przetrwamy to.

Balet w filmie i serialach

To skoro już wspomniałam o filmach…

Przygotowałam dla Was spis filmów oraz seriali, w których motyw baletu jest na pierwszym planie! Sama części nie widziałam więc też na pewno nadrobię. Szukając w Internecie interesujących tytułów zobaczyłam film z 1977 roku „The Turning point„. I jego jestem najbardziej ciekawa, dlatego w najbliższym czasie na pewno go obejrzę!

Ponadto, polecam Waszej uwadze:

  • Center Stage, czyli Światła sceny (oj, jak to oglądałam w szkole baletowej to się podkochiwałam w tancerzu American Ballet Theatre, Sashy Radetsky’m :P) – to film kultowy! Koniecznie musicie go obejrzeć! Rywalizacja, dramat, łzy 😀 czyli wszystko to, co KONIECZNIE musi znaleźć się w filmie o balecie.
  • Billy Elliot – o marzeniach o wielkiej scenie w rodzinie górniczej. Znakomicie przedstawia realia klasy robotniczej w Wielkiej Brytanii, ale też pięknie wprowadza w trudny świat profesjonalnego baletu. Pomimo, iż w filmie bohaterem jest dziecko, to nie jest to bajka dla dzieci. To bardzo solidne kino.
  • Bolshoi – film o młodej adeptce sztuki baletowej, w którym główną rolę gra moja koleżanka z pracy, Margarita Simonova 🙂
  • A Ballerina’s Tale – film dokumentalny o życiu gwiazdy American Ballet Theatre, Misty Copeland (kojarzycie film Dziadek do orzechów i Cztery Królestwa? Misty Copeland wykonuje w nim dużą baletową scenę). Misty Copeland jest uwielbiana przez Amerykanów, to prawdziwa baletowa celebrytka (jak niegdyś Rudolf Nureyev) w USA.
  • Dancer – film dokumnetalny z 2016 roku opowiadający o Sergieju Poluninie. Polunin to dość kontrowersyjna postać w baletowym środowisku i nie tylko. Jego poglądy polityczne wywołują skrajne opinie, ale talentu w nogach nie sposób mu odmówić. Polunin odnajduje się również jako aktor, występował m.in. w słynnym „Morderstwie w Orient Expressie”.
  • Biały Kruk – czyli o losach Rudolfa Nureyeva w reżyserii Ralpha Fiennes’a (!!!). Sam Ralph Fiennes również występuje w tym filmie. Rudolf Nureyev to niekwestionowana legenda baletu. Znakomity tancerz, który ucieka z ZSRR, aby osiąść w Ameryce i zdobyć tam ogromną sławę. Był na tyle znany i rozpoznawalny, że pojawiał się w amerykańskich programach rozrywkowych oraz wielu talk show. Po latach wraca do Europy.
  • Polina, Danseur sa vie – ja nie widziałam jeszcze tego filmu, ale jestem go bardzo ciekawa. Jeśli ktoś z Was widział, dajcie mi znać! Jestem szczególnie zaintrygowana, bo jedną z głównych ról odgrywa Juliette Binoche a autorem scenariusza jest francuski choreograf Angelin Preljocaj.
  • Czarny łabędź – chyba nie muszę nikomu przedstawiać 😀 ale zostawiam, link do mojego obszernego wpisu na temat tego filmu – Czarny łabędź a baletowa rzeczywistość
  • First position – to dokument z 2011 roku pokazujący sześć młodych uczniów przygotowujących się do najbardziej prestiżowego konkursu baletowego w Stanach Zjednoczonych, Youth America Grand Prix.
  • Restless creature – dokument przedstawiający wieloletnią solistkę New York City Ballet, Wendy Wheelan, w bardzo trudnym dla niej czasie zmagania się z kontuzją.
  • Balerina 🙂

Oraz seriale:

  • Flesh&Bone – Pot i łzy. Mocno psychodeliczny… cóż, chyba o to najbrdziej chodziło twórcom. Baletowo na wysokim poziomie.
  • Breaking Pointe
  • Bunheads

Dwóch ostatnich nie widziałam, ale zamierzam nadrobić i napisać o nich na blogu 🙂 jeżeli macie jeszcze w zapasie jakieś tytuły koniecznie się nimi ze mną podzielcie!!

Dajcie znać co u Was słychać i jakie macie sposoby na spędzanie czasu w domu!

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Technika tańca klasycznego

Często chodzicie na spektakle baletowe? A nawet jak byliście jeden raz, to z pewnością zauważyliście cechy szczególne tego tańca. To między innymi konkretna praca nóg- są wykręcone, konkretna praca rąk- są miękkie i przyjmują odpowiednie położenie, to konkretna praca głowy. Technika tańca klasycznego, balet, polega na skodyfikowanej, nierozerwalnie łączonej pracy nóg, rąk i głowy.

Technika tańca klasycznego- balet to praca na wykręconych nogach

Co to w ogóle znaczy? Taniec klasyczny polega na pracy na „otwartych” nogach. Nazywamy to en dehors (z jęz. farncuskiego). Oznacza to, że nogi wykręcamy na zewnątrz od samych bioder. Wyobraźcie sobie, że siedzicie w siadzie prostym (z nogami wyprostowanymi przed sobą) i nie rozłączając pięt maksymalnie otwieracie stopy na zewnątrz, tak jakbyście zewnętrznymi krawędziami stóp chcieli dotknąć podłogi. Na tym właśnie polega en dehors.

Taką pozycję wykręconych nóg zachowujemy cały czas podczas ćwiczeń przy drążku, na środku sali oraz w skokach.

Pozy tańca klasycznego

Aby jak najlepiej zaprezentować baletowe en dehors w ćwiczeniach i choreografiach wykorzystuje się tzw. pozy tańca klasycznego.

Wyróżniamy kilka głównych póz:

  •  EFFACÉE w przód oraz tył
  • CROISÉE w przód oraz tył
  • ECARTÉE w przód oraz tył
  • Pozy ARABESQUE, czyli położenie nogi w tył z odpowiednią pracą rąk i korpusu

Ponadto, każdą z tych póz mozemy wykonać z nogą na podłodze oraz uniesioną w górę. Wówczas nazywamy to albo małą pozą (jeśli noga jest na podłodze) albo dużą pozą (jeśli noga jest w górze). To są szczegóły i nazwy, które dla widza nie są tak istotne dla ogólnego odbioru dzieła, ale dla artystów mają ogromne znaczenie. Ponieważ wszystko w balecie ma określoną nazwę, przy przekazywaniu choreografii konkretne nazewnictwo znacznie ułatwia i przyspiesza pracę i zapamiętywanie poszczególnych kroków.

Na zdjęciach mozecie zobaczyć przykłady podstawowych póz:

Croisée w przód

Croisée w tył

Effacée w przód

Effacée w tył

W mojej książce „Mój balet. Od szkoły do sceny” (premiera już 15 kwietnia) przeczytacie więcej i zobaczycie jeszcze inne przykłady póz 🙂

MIŁEGO DNIA!!

 

Motywacja do ćwiczeń- skąd ją czerpię?

Jak odnaleźć w sobie motywację, gdy to, co robisz trwa już kilkanaście lat? Dziś kilka słów o motywacji w balecie oraz lista: motywacja do ćwiczeń w pięciu krokach!

Macie problemy z odnalezieniem w sobie motywacji do ćwiczeń? Na końcu artykułu znajdziesz listę: motywacja do ćwiczeń w pięciu krokach!

Tancerze również są tylko ludźmi. I też zmagają się z gorszymi dniami. Frustrują się gdy znów nie wyszedł podwójny piruet, gdy znów nie są w stanie utrzymać równowagi w pozie. Chyba nikt nie lubi tego uczucia- niemożności wykonania zadania. Wówczas staramy się w sobie odszukać winę mniejszego lub większego niepowodzenia. To mocne słowo. Ale w tańcu klasycznym silnie się z nim utożsamiamy. Nie bez kozery przed spektaklem mówimy sobie nawzajem lub słyszymy słowa od najbliższych, przyjaciół czy widzów- powodzenia!

Aby nie dopuścić do sytuacji, w której znów coś nie wychodzi musimy skupić się jeszcze bardziej na wykonywanym ćwiczeniu czy elemencie choreografii. W końcu na scenę musimy wyjść maksymalnie przygotowani. Dla Was, naszej publiczności, która przychodzi na spektakl się zrelaksować. Całe nasze zmagania z ciałem, które dokonują się w sali baletowej mają swoje zwieńczenie na scenie. Scena jest naszą metą. Każde przedstawienie to runda. Kwalifikacje- czy nadal chcę to robić? Czy dałam z siebie wszystko? Czy mój dzisiejszy występ dał mi satysfakcję?

Gdy wiem, że wykonałam swoje zadanie na 120% jestem zadowolona. Jeśli na powyższe pytania odpowiadałabym po kolei „nie” motywacja do dalszej pracy byłaby faktycznie bardzo trudna, a może nawet niemożliwa… tymczasem, gdy coś powoduje, że jesteśmy szczęśliwi i spełnieni, automatycznie motywujemy się do dalszego działania i rozwoju.

Czasem mam wrażenie, że balet jest jak popularny w dzisiejszych czasach coaching 🙂 musisz trzymać w sobie dyscyplinę i tylko Ty najlepiej wiesz jak to zrobić. Ciało podpowiada głowie.

Wiecie, że dla mnie świadomość tego, że jesteście po tej drugiej stronie kurtyny to największy stres? Żeby Was nie zawieść. Przecież to na tym polega moja praca. I stąd czerpię motywację. Wy mi ją dajecie. 

Motywacja do ćwiczeń w pięciu krokach:

1. Ustal sobie jasny cel. I nie, nie mogą to być gruszki na wierzbie. Chcesz zrobić szpagat? Zacznij od prostych ćwiczeń, włącz do rozciagania te trudniejsze wtedy, gdy łatwe będą już nawykiem.

2. Jeśli nie ćwiczysz sama poszukuj nowych miejsc, nowych nauczycieli, nowych inspiracji. Tak- kanał na Youtube też się liczy, jeśli właśnie trenujesz solo. Pamiętaj, że baaardzo szybko przyzwyczajamy się do stałej rutyny. Zmiana osoby prowadzącej trening, zajęcia to urozmaicenie tej rutyny i wprowadzenie świeżości do ćwiczeń!

3. Uwaga- będzie banał 😉 prowadź dziennik ćwiczeń. Jeśli chodzisz na zajęcia grupowe zapisuj w nim co Tobie na danych zajęciach wyszło, a nad czym musisz jeszcze popracować. Wówczas wprowadź do swojej rutyny nowe ćwiczenia wzmacniające.

4. W punkcie pierwszym pisałam o celu. W swoim dzienniku napisz dla samej siebie jaki widzisz sens w ćwiczeniach, które przecież wymagają od Ciebie dużo energii i czasu. Wracaj do niego w chwilach zwątpienia.

5. Kup nowy kostium czy zestaw do ćwiczeń! Proste, a zawsze skutkuje. Wiecie, że zawsze gdy zakładam na próbę nowy kostium, w którym czuję się mega kobieco to lepiej mi się ćwiczy? 😉

MIŁEGO DNIA!!

W co się ubrać do teatru?

W co się ubrać do teatru?

Choć w 99% przypadków jestem po tej drugiej stronie kurtyny, to kwestia wyboru odpowiedniego ubioru do teatru była i jest dla mnie bardzo ważna. Może ze względu na rodzaj wykonywanego zawodu oraz szkołę jaką ukończyłam, mam w sobie przekonanie, że strojem wyrażam, bądź co bądź, szacunek do artystów występujących na scenie.

Spotkałam się z wieloma opiniami na ten temat. Kiedys nawet ktoś mi zarzucił, że szacunek też ma się do pani przy kasie, a do Biedry przecież się nie stroimy w kieckę i szpilki. Ciężko „walczyć” z takim argumentem, bo doskonale rozumiem ten punkt widzenia.

Niemniej, chyba jako widz bierzemy pod uwagę pracę, jaką artysta czy zespół wkłada w to, aby spektakl był na jak najwyższym poziomie (tak czy nie?). Jako widz płacimy za oglądanie artystów, którzy (w przypadku baletu) pracują ciałem, a kształtowanie tego właśnie narzędzia pracy zaczynają już w bardzo młodym wieku. Czy ubiór wobec tego może być także podziękowaniem w stronę tancerzy za ich pracę? Ja uważam, że tak.

I nie chodzi tu o popadanie w jakąś skrajność, zakładanie sukien z jedwabiu czy smokingów (choć w przypadku premier, wg szeroko pojętego dress code, obowiązuje black tie). Uważam, że słowem kluczowym jest po prostu schludność. Nic się w moim postrzeganiu tego tematu nie zmieniło, a pisałam o nim także w tym wpisie już ponad 2 lata temu!

A co Wy wybieracie gdy wychodzicie do teatru?

Moja propozycja to kopertowa, wiązana sukienka z botkami w wężową skórkę  (imitacja). Mała, czarna torebka na pasku pomieści wszystkie niezbędne elementy. Największą ozdobą mojego looku są dość duże kolczyki 🙂 Czyli w sumie jak zwykle postawiłam na klasyczne rozwiązania.

Z życia baletnicy za kulisami

Dzisiaj zabiorę Was za nasze kulisy, a dokładnie opiszę Wam to, co dzieje się przed spektaklem!

Tak zwana GOTOWOŚĆ

➡ przed spektaklem musimy być obecni na godzinę przed rozpoczęciem przedstawienia. Naszą obecność sprawdza tzw. inspektor baletu. Ta godzina wcześniej oznacza, że jesteśmy w tak zwanej gotowości do spektaklu.

Jeśli ktoś się spóźnia, inspektor do niego dzwoni upewniając się, że ktoś jest już w pobliżu teatru i zaraz dobiegnie. Jak pracuję już ponad 10 lat to RAZ zdarzyło się, że ktoś nie pojawił się na spektaklu 😱 na szczęście osoba ta występowała tylko w jednej scenie i jej nieobecność nie miała żadnego wpływu na przebieg spektaklu. Później się okazało, że kolega głęboko zasnął i to w teatrze!! Po prostu miał wyłączony dźwięk w telefonie 🤣 jakie były konsekwencje tego nie wiem, ale dalej pracował i miał się dobrze 🙂

Makijaż

➡ panie malują się same, panom pomagają charakteryzatorki. W naszym teatrze na piętrze gdzie znajduje się większość garderób (oraz scena) jest pomieszczenie charakteryzatorek panów- to tam przychodzą się malować tancerze oraz np. upinać peruki

➡ panie są czesane przez charakteryzatorki, ale! Dla tancerek jest to inny zespół charakteryzatorek niż dla panów.

Bez nich żaden spektakl by się nie odbył! One wykonują najcieższą pracę za kulisami. O kim mowa?

➡ garderobiane to bardzo ważne osoby w naszej pracy. To one przygotowują nasze kostiumy do występów. Także przed spektaklem roznoszą po garderobach kawałki ligniny oraz świeże, uprane i wyprasowane, rajstopy. Na spektaklach używamy teatralnych rajstop (chyba, ze ktoś woli tańczyć w swoich). Jedna garderobiana „obsługuje” około 3 garderób czyli circa 21 osób. Jeśli w spektaklu mamy co najmniej 3 kostiumy (jak w przypadku Dziadka do orzechów) to nasza jedna garderobiana musi przygotować około 60 kostiumów. To bardzo odpowiedzialna praca.

„Dziadek do orzechów” w Polskim Balecie Narodowym

Dziadek do orzechów to element wielu bożonarodzeniowych dekoracji. Macie go w swoich domach? A czemu jest tak bliski mojemu sercu? Zapraszam Was na krótką historię baletu!

Z czym najbardziej kojarzy Wam się okres przedświątecznej gorączki?

➡ zakupy??
➡ sprzątanie??
➡ ubieranie choinki i dekorowanie domów??
➡ „Dziadek do orzechów”!!
➡ czy jednak „Kevin sam w domu” na Polsacie? 🤣🤣

W baletowym świecie to przedostatni punkt wygrywa. Każdy większy i mniejszy zespół baletowy na świecie wystawia w grudniu kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt spektakli tego dzieła Piotra Czajkowskiego. Święta bez Dziadka do orzechów w baletowym świecie to jak święta bez Kevina na Polsacie 😉

Dlaczego??

Ponieważ balet ten, oparty na opowieści E.T.A. Hoffmanna, rozgrywa się w wieczór wigilijny, występuje w nim ogromna choinka (choć nie w każdej wersji inscenizacyjnej- w naszej niestety nie), pojawiają się kolorowe postacie i wiele, wiele wspaniałych tańców. Stąd właśnie tak wielka popularność tego tytułu na całym świecie. Jego treść jest przystępna dla widza w każdym wieku, a dotyka najgłębszych moralnych dylematów- walki dobra ze złem.

Prapremiera tego dzieła odbyła się w 1892 roku (😱😱) w Rosji. Jest to sztandarowy balet divertissement, czyli taki, w którym poza główną akcją pojawia się wiele tańców np. charakterystycznych (taniec chiński, rosyjski, hiszpański) oraz popisów głównych solistów (grand pas de deux na zakończenie spektaklu). W Petersburgu balet ten wystawiany jest bez przerwy od daty premiery właśnie, czyli już prawie 130 lat!

Magiczna muzyka Czajkowskiego

Pomimo, iż sama jestem artystką baletu to śmiem przypuszczać, że wielki sukces Dziadek do orzechów zawdzięcza muzyce. Jestem pewna, że właśnie podczas gorączki świątecznych zakupów w centrach handlowych usłyszycie delikatne dźwięki wariacji Wieszczki Cukrowej czy pompatyczne brzmienie Walca Kwiatów.

Gdy ja biegam w ostatniej chwili za prezentami po galeriach handlowych uciekam czym prędzej jak tylko słyszę tę muzykę 😅 nie dość, że spektakle, to przecież jeszcze mamy od ponad miesiąca próby do naszych przedstawień! Oczywiście piszę to pół żartem, pół serio, niemniej na pewno w związku z moją pracą, gdy tylko słyszę pierwsze dźwięki Czajkowskiego to w swojej głowie odtwarzam choreografie a nogi same chcialaby wykonywać kroki. No ale bez przesady, w końcu zakupy to czas, aby odpocząć (albo i nie 😜).

Dziadek do orzechów w Polskim Balecie Narodowym

Nasza obecna inscenizacja tego baletu to wspólna choreografia Wayne’a Eaglinga oraz Thoer van Schayka. Premiere odbyła się w 2011 roku. Czyli już od 8 lat nasz zespół wystawia w grudniu ten spektakl. Zwykle gramy około 12 spektakli. Nazywamy to maratonem dziadka 😉 obsady solistów się wymieniają na każdym spektaklu, ale zespół zawsze robi każde przedstawienie.

Nasz spektakl charakteryzują efektowne tańce zespołowe: Walc Śnieżynek z I aktu oraz Walc Kwiatów z II aktu. Oczywiście popisy solistów w obu aktach warte są uwagi każdego upragnionego obejrzeć balet klasyczny w jego najczystszej postaci. Ale nie tylko choreografia odgrywa tu kluczową rolę. Bardzo widowiskowa jest scenografia autorstwa rownież van Schayka. Scena bitwy pod tym względem to prawdziwa gratka!

W spektaklu biorą udział dzieci z warszawskiej szkoły baletowej. I warto w tym miejscu wspomnieć, ze w ogóle Dziadek do orzechów to przedstawienie idealne dla młodszej widowni!

W tym roku rozpoczynamy 20 grudnia! Warto dodać, że Dziadek do orzechów to jedyny spektakl, na który bilety wyprzedają się momentalnie, więc jeśli nie macie biletów, chcielibyście zobaczyć Polski Balet Narodowy to musicie wiedzieć, żeby bilety na przyszly rok (!!) kupic jak tylko rozpocznie się ich sprzedaż na przyszły sezon. To zwykle okolice czerwca.Zdjęcia Ewa Krasucka, Teatr Wielki-Opera Narodowa

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Dzień z życia baletnicy cz. II

W dzisiejszym poście opiszę Wam jak wyglądają nasze próby od kulis. W poprzednim wpisie z tej serii pokazałam Wam na czym polega nasza codzienna lekcja, a w przyszłości zabiorę Was za kulisy przedstawienia.

Kiedy rozpoczynamy próby do danego spektaklu?

W zależności od tego czy jest to spektakl nam już znany (czyli obecny już w naszym repertuarze) czy dopiero premiera, czas rozpoczęcia przygotowań zespołu do występu jest różny. Obecnie pracujemy nad Dziadkiem do orzechów, który na afiszach Teatru Wielkiego-Opery Narodowej znajduje się od 2011 roku. To spektakl, który w okresie Bożonarodzeniowym obecny jest w każdym większym zespole baletowym. Pisałam o nim więcej tutaj.

Skoro spektakl jest już z nami 8 lat choreografia jest doskonale znana. Oczywiście nowe osoby w zespole muszą się jej nauczyć, ale proces ten jest znacznie szybszy niż w przypadku nauczania całego zespołu do przedstawienia premierowego. Pierwszego Dziadka wystawiamy 20 grudnia, a próby rozpoczęliśmy dokładnie miesiąc wcześniej. Najwięcej prób mają oczywiście soliści wcielający się w postaci Klary, Księcia i tytułowego Dziadka do orzechów. Zespół również pracuje nad tańcami zespołowymi codziennie. Dla żeńskiej części zespołu najbardziej wymagający jest Walc Śnieżynek z końca I aktu oraz Walc Kwiatów z II aktu.

W przypadku premier próby rozpoczynamy nawet 3 miesiące wcześniej. Tutaj opisywałam Wam dokładnie jak wygląda proces powstawania spektaklu.

Ile trwają próby?

Jak już wiecie, lekcję rozpoczynamy o 10 i trwa ona najczęściej godzinę. o 11 mamy 15-minutową przerwę, po której rozpoczynamy próby. Trwają one do 14, ale musimy mieć jeszcze w ciągu tego czasu przynajmniej jedną 15-minutową przerwę. Pozniej, od godziny 15, mamy kolejny blok prób. Trwa on do 18 z jedną 15 minutową przerwą. Nie zawsze wszyscy mają próby od 15. Oznacza to, że np. kończymy pracę już o 14 i nie musimy wracać do teatru. Bywa, że mamy próbę tylko o 17 i nasza przerwa jest dłuższa. To wszystko zależy od spektaklu, czasu ile potrzebujemy do jego przygotowania oraz natężenia repertuaru ogólnie. Jak widzicie gosziny naszej pracy są elastyczne.

Na przykładzie Śnieżynek opiszę Wam czas trwania jednej próby. 

Gdy rozpoczęliśmy próby wznowieniowe (tak nazywamy próby do przedstawień, których nie było dłuższy czas, w przypadku Dziadka do orzechów to cały rok) Śnieżynki trwały półtorej godziny. Na początku były ustalane poszczególne miejsca, zastępstwa, dokładne uczenie się choreografii. Tańcząc w zespole bardzo dużą wagę przykłada się do najmniejszych szczegółów- praca rąk i głowy musi być taka sama dla każdej. Ogromnie istotne jest idealne rozliczenie poszczególnych kroków w choreografii. Wszystko po to, aby zespół tańczył jak najbardziej równo. Wtedy efekt jest jeszcze lepszy.

Gdy choreografia została już opanowana czas prób skrócił się do 45 minut. W tym czasie próbują dwie obsady (chociaż nie wszyscy się wymieniają) i robimy tak zwanymi „częściami”. Czyli cały taniec dzielimy na części i nad nimi pracujemy. Następnie wszystko składamy w całość i wykonujemy wszystko od początku do końca. Cały taniec wymaga od nas sporej kondycji 😉

Kostiumy na próbach

Słusznie zauważyliście na stories na Instagramie, że na próbach do śnieżynek mamy paczki ćwiczebne  (inaczej półpaczki, bez gorsetu). Paczka to polska nazwa tutu 🙂

Paczki zawsze zakładamy na próby do tych tańców, których kostiumy sceniczne to pełne tutu. Czyli właśnie śnieżynki w Dziadku, łabędzie w Jeziorze łabędzim czy cienie w Bajaderze. Chodzi między innymi o odległości. Jeśli miałybysmy tylko tuniczki odległości między nami moglyby być za małe i później na scenie gdy założymy kostium, trzeba będzie je korygować. Dlatego na próby zakładamy paczki i odległości między sobą ustalamy jako „na odległość paczki” 🤗 taka ciekawostka!

Paczki ćwiczebne są nasze prywatne choć podobno wkrótce ma się to zmienić 😉 ich kolor nie jest określony. Mamy paczki białe, czarne, czerwone, a nawet niebieskie.

Rajstopy.

Do baletów klasycznych zawsze zakładamy rajstopy jasne, staramy się unikać czarnych. Chodzi o jednolitość. Zakładamy je na całą stopę lub podwijamy nad kostkę. To również indywidualne, ale na spektaklach zawsze mamy całe rajstopy.

Baletmistrz

Próby prowadzi baletmistrz. W naszym zespole mamy baletmistrzów odpowiedzialnych za przygotowanie zespołu oraz osobno solistów. Baletmistrzem może być mężczyzna oraz kobieta 😉

Czy jest jeszcze coś, co Was ciekawi? Dajcie znać w komentarzach!