mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Rozmowa z… Yuka Ebihara, I tancerka Polskiego Baletu Narodowego

Yuka Ebihara jako Aurora „Śpiąca Królewna”; zdj. Ewa Krasucka

Pod ostatnim wpisem o słynnych tancerzach baletowych ktoś napisał mi, że w zestawieniu zabrakło jednej naszej warszawskiej solistki. Owszem, Yuka Ebihara, bo o niej mowa, zdecydowanie mogłaby się znaleźć w przygotowanym przeze mnie zestawieniu. To artystka o wielu twarzach, niezwykłych możliwościach fizycznych, ale przede wszystkim osoba o bardzo dużej determinacji, z ogromnym zasobem pracowitości.

Ten wpis to zapis mojej rozmowy z Yuką na portalu Instagram. Już od dawna planowałam wywiad z naszą japońską tancerką i cieszę się, że nawet w tym niesprzyjających warunkach udało mi się go przeprowadzić  a Yuka Ebihara zgodziła się na taki rodzaj rozmowy. I to w dodatku na żywo, dla tych którym udało się obejrzeć live’a. Dla samej Yuki było to duże wyzwanie, bo jak sama stwierdziła, nie za dobrze czuje się przed obiketywem w takiej właśnie formie. Jednak na szczęście rozmowa przebiegła sprawnie i było nam naprawdę wesoło 😉 Mój mąż stwierdził, że jestem Michałem Polem polskiego baletu 😛 (dla niewtajemniczonych- Michał Pol to znany polski dziennikarz sportowy, sama bardzo go lubię). Ale wróćmy do mojej rozmowy z Yuką…

Yuka Ebihara i jej długa droga do kariery

Yuka rozpoczęła swoją przygodę z baletem jako małe dziecko, miała 6 lat. Wyjechała z rodzicami do Chin, ponieważ jej tata został tam wydelegowany. Po powrocie do Japonii, w wieku 10 lat Yuka dalej ćwiczyła balet, ale musimy na coś zwrócić szczególną uwagę- w Japonii nie ma takich szkół baletowych jakie znamy w Polsce czy Europie.

W Polsce w ogólnokształcących szkołach baletowych dzieci mają połączone zajęcia zawodowe z ogólnokształcącymi. Takie szkoły są w Chinach, gdzie na początku Yuka uczyła się baletu. Niemniej, gdy rodzice musieli wrócić do Japonii (znów było to związane z ich życiem zawodowym), Yuka wróciła razem z nimi. W Chinach nie miała rodziny, która w razie problemów mogłaby pomóc młodemu przecież wówczas dziecku.

Yuka uczyła się baletu prywatnie do 18 roku życia i pomimo wielu próśb kierowanych do rodziców, by mogła wyjechać do Europy kształcić się w profesjonalnej szkole baletowej, rodzice stawiali sprawę jasno- musisz skończyć szkołę.

Dopiero po ukończeniu 18 lat Yuka zdołała przekonać rodziców do swojego wyboru i rozpoczęła naukę w Kanadzie. Po kilku latach nauki w szkole w Vancouver wyjechała do Europy gdzie tańczyła z wieloma zespołami w różnych krajach- Anglii, Norwegii, Francji, Chorwacji i wreszcie w Polsce.

Dokładne nazwy szkół oraz zespołów, w których występowała Yuka Ebihara możecie sprawdzić na stronie Teatru Wielkiego-Opery Narodowej. 

Dlaczego Europa a nie rodzima Japonia?

Podczas naszej rozmowy Yuka zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz- w Europie większość (w zasadzie chyba wszystkie) renomowanych zespołów baletowych ma swoje siedziby w państwowych teatrach- słynnych operach. Oznacza to, że zespoły oferują pracę na etat. Dla porównania np. w Stanach Zjednoczonych w większości przypadków tancerze zatrudniani są na tzw. kontrakty. Myślę, że możemy to porównać do polskiej umowy o dzieło.

Nasz teatr oferuje tancerzom umowę o pracę, na cały etat. Dzięki temu również mamy chociażby zapewnione ubezpieczenie zdrowotne.  Możecie domyślać się, że w karierze zawodowego tancerza jest to bardzo istotna kwestia. Jeśli zachorujemy, lub doznamy kontuzji idziemy po prostu na zwolnienie lekarskie, ale nie zostajemy pozbawieni środków do życia. W przypadku takiego kontraktu, liczymy tylko na to, czego dotyczy umowa. Dlatego teatry w Europie faktycznie zapewniają w ten sposób poniekąd komfort swoim tancerzom.

Czy kiedykolwiek zapomniałaś fragmentu choreografii podczas występu na scenie?

Nie– odpowiedziała ze spokojem Yuka 😀

W sumie właśnie takiej odpowiedzi po Yuce się spodziewałam. Yuka jest perfekcjonistką i myślę, że ona po prostu nie wie co to znaczy popełnić błąd na scenie 😉 Jednak po chwili namysłu dodała, że pamięta, że jej partnerom zdarza się zapomnieć choreografię na scenie:

Czasem mój partner czegoś zapomni. Ale ja to pamiętam jak przez mgłę, ponieważ zawsze jestem tak skupiona na roli, że niezależnie od tego co się wydarzy podczas przedstawienia, jestem nieustannie swoją postacią.

Czy pamiętasz jakieś zabawne momenty na scenie? Kiedy nie mogłaś powstrzymać się od śmiechu?

O to powinnaś zapytać mojego męża! Wczoraj pół wieczoru mi opowiadał o swoich zabawnych sytuacjach ze sceny… ja opowiem Tobie o niewielu (śmiech! I Yuki i mój. Znam męża Yuki, to nasz kolega z zespołu, solista, i mogę sobie tylko wyobrażać o jakich śmiesznych sytuacjach opowiadał :P).

Yuka Ebihara opowiedziała o czasach kiedy tańczyła w Anglii. To był zespół objazdowy- jednego dnia wykonywali nawet trzy przedstawienia w jednym teatrze, po czym następnego dnia rano wyjeżdżali w długą podróż do kolejnego miasta. Takie tournée trwało nawet dwa miesiące. Większość scen na jakich występowali była bardzo mała, w dodatku dość pochyła, co znacznie utrudnia utrzymywanie równowagi. Ponieważ po jakimś czasie tancerze byli już dość zmęczeni, zawsze podczas przedstawienia „Jeziora łabędziego” i wyjścia Yuki do wariacji solowej w roli Odylii (Czarnego łabędzia) zespół ze sceny namawiał ją żeby już skończyła, bo oni chcą iść do domu a ona tylko przedłuża to przedstawienie 🙂 W tym samym zespole też, Yuka tańczyła z partnerem o takim wzroście, że przy wykonywaniu jednego szczególnie elementu uderzała go stopą w głową- i znów wszyscy wokół się śmiali.

Wspomina również czas w Kanadzie, gdzie rozpoczęła pracę i została poproszona o zatańczenie fragmentu z „Dziadka do orzechów” podczas spotkania biznesowego w hotelu. Musiała sama sobie upiąć włosy i przypiąć diadem (mała korona, ozdoba na głowę). Niestety podczas obrotów diadem się wysunął i wpadł komuś… do talerza!

Z Warszawy wspomina dwie sytuacje:

Pamiętam, gdy przyszłam do zespołu, że mieliśmy premierę „Dziadka do orzechów”. Miałam tam rolę solową w tańcu chińskim. Podczas pierwszej próby całości, z całym zespołem, kiedy wszyscy patrzyli tylko na mnie, przy pierwszym kroku tańca… przewróciłam się! Ale to nie wszystko… później na próbie scenicznej, dokładnie w tym samym momencie, również się przewróciłam! W końcu po paru latach, znów tańcząc tę partię… przewróciłam się na spektaklu! I też w tym samym momencie!

Tak było – mogę to potwierdzić 😉 Podobnie jak nasi słuchacze potwierdzali kolejną małą wpadkę Yuki! Podczas spektaklu „Don Kichot”, w którym Yuka tańczyła główną żeńską partię, Kitri, niesfornie upuściła wachlarz przed rozpoczęciem swojej wariacji solowej w III akcie! I nawet nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (bo wachlarze często wypadają z naszych rąk), gdyby nie fakt, że uniesienie przez Yukę wachlarza nad głowę, to znak dla dyrygenta, aby rozpoczął grać! Yuka uniosła rękę- a wachlarz upadł na ziemię 🙂 Na szczęście dyrygent zaczekał, aż Yuka zgrabnie, z uśmiechem od ucha do ucha, uniosła wachlarz nad głowę gotowa do swojego tańca.

Wierna klasyce czy jednak taniec współczesny?

Balet klasyczny jest wspaniały, piękny choć opatrzony ogromną ilością zasad i wymagań. Gdy przygotowuję się do roli w balecie klasycznym skupiam się tak bardzo na perfekcyjnym technicznym wykonaniu choreografii i gdy czuję, że jestem już naprawdę blisko tego momentu, jestem szczęśliwa. W tańcu współczesnym mamy więcej swobody, wolności. Lubię tańczyć z ryzykiem, czyli na granicy swoich własnych możliwości,  z przesadą. To również pomaga wyrazić postać, w którą się wcielam. Dlatego tak bardzo lubię balety oparte na zawiłej dramaturgii, jak „Dama kameliowa” Johna Neumeiera. Gdy jestem Małgorzatą moje całe ciało się nią staję. Ja ją czuję w środku.

Yuka Ebihara i Patryk Walczak w „Damie Kameliowej”; zdj. Ewa Krasucka

Tutaj znajdziecie moje wywiady z Vladimirem Yaroshenko oraz Dawidem Trzensimiechem.

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Hashtag 'baletnica’ – co się pod nim kryje?

„Moja mała baletnica” „cudna baletnica” i wiele tego typu komentarzy pod zdjęciami niemowlaków na Instagramie?

Ostatnio przeglądając zdjęcia kryjące się pod hashtagiem 'baletnica’ zauważyłam, że zdecydowana większość to zdjęcia malutkich dziewczynek w tiulowych spódniczkach z podpisem moja cudna baletnica. I jak sięgam pamięcią to chyba zawsze tak było, prawda? Jakimś trafem małe dziewczynki kojarzone są z tancerkami baletowymi.

Pamiętacie, jak pisałam Wam o etymologii słowa BALETNICA? Tutaj możecie sobie przypomnieć 😀

W wielu baletach głównymi postaciami są piękne księżniczki, najbardziej znaną jest Aurora, czyli Śpiąca Królewna. Charakteryzuje ją niewinność, niezwykła uroda, delikatność… wszystko to, co kojarzymy z maluszkami. Czy to dlatego?

No więc… dlaczego? Potraficie mi jakoś racjonalnie wytłumaczyć to zjawisko?

Jakiś czas temu dostałam od jednej z czytelniczek komentarz „na scenie widzimy delikatne dziewczynki, tymczasem każda z nich to kobieta z żelaza”.

To żelazo to ogromnie duża odporność psychiczna na niejednokrotny, morderczy wysiłek fizyczny oraz ból. To także żelazne ciało- mięśnie wypracowane tak, by dźwigać cały ciężar poszczególnych kończyn, a przede wszystkim ciężar całego ciała stojąc tylko i wyłącznie na czubkach palców.

Dodam tylko gwoli ścisłości- absolutnie nic nie mam do takich zdjęć! Są urocze i mam nadzieję, że przynajmniej malutka część tych dziewczynek kiedyś stanie na scenie i będzie spełniać swoje marzenia tak, jak ja 🙂

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Kulisy pracy tancerzy – część kolejna :)

O tym jak wyglądają kulisy pracy tancerzy można napisać całą książkę! Każdego dnia w sali baletowej czy na scenie dzieje się coś zaskakującego, ale poza nagłymi sytuacjami istnieje także codzienna rutyna. W tym wpisie zdradzę Wam kolejne tajemnice z naszej pracy… Zapraszam!

Czy przed wyjściem na scenę się stresuję? Jak walczę z tremą?

Wiecie co najbardziej mi pomaga? Wygłupianie się z koleżankami w garderobie! Wtedy zapominam choć na chwilę o całym stresie i w spokoju czekam na wezwanie na scenę przez inspicjenta. Posiadamy w teatrze intercom, przez który słychać wezwania. Jednak zdarza się, że ów system się psuje i wtedy albo niemiłosiernie piszczy nam w garderobach, albo w ogóle nie słychać wezwań. Dlatego musimy być zawsze czujni.

Oczywiście, trema pojawia się tuż przed wyjściem na scenę, dosłownie „za rogiem kulisy”, kiedy od sceny dzieli nas jeden krok. Często wówczas czuję mrowienie w rękach, nie potrafię tego opanować 🙂 nogi się trzęsą, w głowie tysiąc myśli na sekundę. Kluczowe jest opanowanie spokojnego oddechu. Bez tego przecież nie dotlenimy naszych mięśni i zmęczymy się jeszcze szybciej!

Czasem sobie myślę przed spektaklem gdyby tylko publiczność wiedziała o czym tancerki dyskutują na kwadrans przed wyjściem na scenę… ba! Na sekundy przed wyjściem na scenę! Gdy spektakl nie jest bardzo stresujący (najczęściej na przyklad przedstawienia operowe) to w kulisach rozmawiamy o rzeczach zupełnie niezwiązanych ze spektaklem, ale w momencie wejścia na scenę nasze skupienie sięga zenitu i jesteśmy skoncentrowane tylko i wyłącznie na choreografii i scenie. O czym dyskutujemy? O randkach, nowych filmach, planach na wakacje i wiele wiele innych tematów!

Zamach na życie tancerzy w Polskim Balecie Narodowym!

Czytaliście kiedyś w artykułach niewiadomego pochodzenia o szpilkach wkładanych w baletki przez zazdrosne koleżanki? Nigdy się z tym nie spotkałam, ale… podczas jednej z Gali Sylwestrowych u nas w Teatrze założyłam kostium z jednego z naszych spektakli. Mieliśmy do wykonania jakieś partnerowanie i w pewnym momencie poczułam przeszywający ból w boku…

Wbita szpilka!! No nie całkowicie, ale bolało 🙂 Otóż, zdarza się, że w pośpiechu zabierane z pracowni krawieckiej kostiumy mają w sobie wbite jeszcze gdzieś szpilki, w miejscach, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka, dlatego mogą zostać pominięte przy ich wyjmowaniu. Na szczęście nigdy nikomu nic się nie stało 😀

Kulisy pracy tancerzy – brawa po każdej próbie?

Zwyczajem jest, że każda próba, nawet lekcja (która jest naszą rozgrzewką) kończy się brawami. To po prostu gest okazujący podziękowanie za pracę- dla pedagoga, choreografa oraz innych tancerzy. Gdy mamy próbę, podczas której ćwiczymy tańce zespołowe w parach, również po zakończeniu tancerze nawzajem dziękują sobie za wykonaną pracę.

Adrenalina sięga zenitu, szczególnie gdy podczas spektaklu zdarzy się nagły wypadek!

To się może zdarzyć. Nie dzieje się to często, ale nigdy nie wolno tego wykluczyć. Jako widzowie nie widzicie co dzieje się za kulisami, a bywa, że jest to istny armageddon. Tak było na ostatnim spektaklu Jeziora łabędziego w tym sezonie.

Moja koleżanka z garderoby podczas wykonywania mazurki w pierwszej scenie II aktu ZŁAMAŁA STOPĘ. Z płaczem, przy pomocy kolegi zeszła ze sceny. Za niecałe 7 minut rozpoczynała się duża, zespołowa scena łabędzi, najbardziej rozpoznawalna część tego słynnego baletu. Za kulisami, podczas szybkiej przebiórki rozlegały się krzyki zdenerwowania nie ma jej! Nie ma jednej do łabędzi! Co robimy? Tańczymy bez jednej? Zostawiamy „dziurę”? Ale jak?? Przecież to łabędzie!! NIE MOŻE NIE BYĆ JEDNEJ!

O tym jak ważne są łabędzie i jak wygląda praca nad ich przygotowaniem pisałam Wam tutaj. Myślę, że wszyscy z Was, którzy oglądali Jezioro łabędzie rozumieją jak wielkie znaczenie ma cała ta scena w kontekście odbioru spektaklu.

Stojąc gotowe i przebrane do wyjścia na scenę dołączyła do nas koleżanka, która jako jedyna mogła stanąć do łabędzi, ponieważ akurat w tym spektaklu nie była wyznaczona do zespołu. Przyszła nasza baletmistrz i dawała ostatnie wskazówki. Stres, adrenalina… udzieliło się to wszystkim. Będziemy tobie podpowiadać! Nie stresuj się! Będzie dobrze! Oczy dookoła głowy, dasz radę! W takiej sytuacji nikt nie odwraca się plecami, nie wytyka błędów i nie mówi radź sobie sama. NIE! W zespole jesteśmy wszystkie za jedną, jedna za wszystkie! I nawet jeśli nie było idealnie należą się tej dziewczynie brawa za odwagę i determinację.

Kulisy naszej pracy bywają, jak widzicie, pełne emocji i adrenaliny. Koniec końców wychodząc na scenę musimy być pewne i gotowe na wszystko.

Wakacje

W tym sezonie wyjątkowo wszyscy chcieliśmy, aby wakacje nadeszły jak najszybciej… Zarówno soliści, jak i zespół, końcówkę sezonu mieli szaloną.

Mamy to szczęście, że co roku mamy około 6 tygodni wakacji. Dzieje się tak dlatego, że teatr ma przerwę w sezonie, nie wystawia żadnych spektakli. Dla nas to idealny czas na regenerację, ponieważ jest ona składową prawidłowego treningu!MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Najsłynniejsza baletowa lalka- Coppelia

Franz z ciekawością zerka na balkon pobliskiego domu… widzi na nim piękną dziewczynę, ona jednak nie reaguje na jego zaloty… tak rozpoczyna się akcja jednego z niewielu baletów komicznych XIX wieku.

Coppelia, tytułowa bohaterka baletu, to lalka ludzkich rozmiarów stworzona przez tajemniczego doktora Coppeliusa. W pierwotnej choreografii Arthura Saint-Leona od początku cieszyła się ogromną popularnością i przed końcem XIX wieku wystawiono ją w teatrach nie tylko w Europie, ale także w Stanach Zjednoczonych (Nowy Jork). Prapremiera baletu odbyła się w Paryżu w 1870 roku. Szczególnym walorem przedstawienia jest muzyka. Należy pamiętać, że druga połowa XIX wieku zdominowana była przez rosyjski balet carski i charakterystyczne baletowe akompaniamenty Czajkowskiego czy Minkusa. Leo Delibes, który skomponował Coppelię, to ojciec muzyki współczesnej i zdecydowanie słychać to w tej partyturze. Również w tamtym okresie istotna była współpraca między choreografem a kompozytorem.

Saint-Leon był wybitnym solistą oraz znawcą tanecznego folkloru. To właśnie dzięki jego zainteresowaniu muzyką ludową, usłyszeć można w Coppeli tak bogaty wybór melodii tanecznych opartych na folklorze i zobaczyć ferię doskonałych tańców zespołowych wykonywanych do tego akompaniamentu.

Libretto, jak to bywa w baletach klasycznych, to opowieść o zakochanych i intrydze zazdrosnej narzeczonej (Swanilda), która fortelem wciela się w postać Coppeli, próbując zjednać sobie uczucie ukochanego (Franz).

Kobieta jako mężczyzna

Główną rolę męską, Franza, w paryskiej prapremierze tańczyła kobieta 🙂 Taki zabieg to tzw. en travesti i był stosowany często w tamtych czasach. Innym tego przykładem jest balet Don Kichot, w którym taniec torreadorów pierwotnie tańczony był przez kobiety!

Coppelia to książkowy przykład baletu divertissement, czyli baletu z akcją, w którym znajdziecie mnóstwo wspaniałych tańców zespołowych, przeplatanych wirtuozowskimi popisami solistów. Więcej o balecie carskim przeczytacie w tym wpisie: klik.

Znów inicjatywa nazywowkinach.pl przygotowała dla swoich widzów nie lada przeżycie! Transmisja Coppeli w wykonaniu zespołu baletowego Teatru Bolshoi z Moskwy to gratka dla wszystkich baletomanów!

Pod linkiem podanym wyżej znajdziecie pełną listę kin i dat, w których przedstawienie będzie transmitowane!

W rolach głównych występują:
Swanilda/Coppelia- Margarita Szrainer
Franz- Artiom Owczarenko
Coppelius- Aleksiej Łoparewicz

 

Zdjęcia Jana Stránská
Na zdjęciach artyści Baletu Bolshoi

Tu możecie zobaczyć fragment spektaklu 🙂

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/U17fYWALQe4″ width=”480″]

Pointy vs baletki! Jaka jest różnica??

Czy pointy i baletki to to samo?? I tak i nie 😉 bo pointy to nic innego jak usztywnione baletki, ale w ogólnej baletowej gwarze występują TYLKO I WYŁĄCZNIE jako pointy (czyt. 'płenty’).

Pointy zostały wprowadzone do użytku w pierwszej połowie XIX wieku. Wiecie jak to się stało? Otóż w epoce romantyzmu dominowały nadprzyrodzone historie… Jedną z najsłynniejszych jest ta o Giselle (pisałam o tym tutaj), niemniej zanim na scenę wkroczyła Carlotta Grisi w roli zmarłej narzeczonej, najpierw była Maria Taglioni jako Sylfida.

Sylfida to balet w choreografii Filippo Taglioniego, ojca Marii. Pragnął on, aby jego córka naprawdę stała się unoszącą się nad powierzchnią sceny zjawą… Dokonał tego stawiając ją na czubkach jej palców. Ja nie chcę sobie wyobrażać jakimi metodami były wówczas wykonane pointy… Niemniej, sukces był na tyle duży, że dziś w dalszym ciągu pointy to atrybut tancerki baletu.

Baletki

Wykonane są z delikatnej baweły, najczęściej z domieszką elastanu czy stretchu, albo z miękkiej, cienkiej skóry. Ja używam tych bawełnianych. Model, który wybrałam dopasowuje się do stopy jak skarpetka. Baletki mają podwójną zewnętrzną podeszwę, dzięki temu łatwiej jest w pełni operować stopą podczas codziennych treningów.

Występują w różnych kolorach, ale najpopularniejsze są bladoróżowe, cieliste, białe albo czarne. Tancerki zakładają baletki albo na rajstopy albo na gołe stopy. Podobnie mężczyźni, na skarpetki lub nie. Wśród kobiet najczęściej wybierane są te jasnoróżowe, które zakładają do rajstop (to nie jest reguła oczywiście( lub cieliste- takie lubię najbardziej, zakładam je na gołe stopy. Panowie raczej wybierają baletki białe lub czarne, ale bardzo dużo z nich używa także cielistych.

Z baletek korzystają zarówno tancerki, jak i tancerze. To właśnie w baletkach rozpoczyna się nauka tańca klasycznego, dopiero po kilku latach dziewczynki zakładają na stopy pointy.

Pointy

Umożliwiają tancerkom stanie na czubkach palców dzięki usztywnianemu tzw. czubkowi. Pointy mają płaskie noski, dlatego stanie na czubkach palców jest możliwe. Wykonane są ręcznie z wysokiej jakości materiałów, dlatego też ich cena może być bardzo wysoka.

Każda tancerka dopasowuje pointy do swoich stóp, odpowiednio przygotowuje je do pracy- przyszywa troczki, gumki. O profesjonalnym dobieraniu point pisałam TUTAJ, a o ich przygotowaniu do pracy TUTAJ

Ciekawostki

W ciągu prawie 200 lat, odkąd pointy towarzyszą balerinom na całym świecie, były one zarezerwowane tylko dla kobiet. Obecnie możecie spotkać się z tańczącymi w pointach tancerzami. Panowie nie przechodzą nauki jak dziewczynki od najmłodszych lat. Jeśli decydują się na pracę w pointach to jest to tylko i wyłącznie ich decyzja 🙂 Istnieje zespół baletowy, w którym z założenia mężczyźni występują w pointach przebrani w damskie stroje baletowe. To Le Ballet Trocadero de Monte Carlo gdybyście chcieli zobaczyć 😉 na pewno są jakieś nagrania na Youtube 😀

Nie mówimy 'nie mam pointów’ albo 'nie założę pointów’. Po prostu point – 'płent’.

Nazwa wywodzi się z języka francuskiego- pointe oznacza dosłownie czubek.

Przygotowałam dla Was film, w którym pokazuję i opisuję tę różnicę!

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/zEvfd2I2EGo” width=”480″]

SIMPLE.DANCER trenuje – VIDEO TUTORIAL

Tak! Tak, tak!

Zrobiłam dla Was filmik, w którym dogłębnie tłumaczę wykonanie jednego z podstawowych ćwiczeń tańca klasycznego- demi plié i grand plié! Mam nadzieję, że się Wam spodoba i że będziecie chcieli abym takich filmów przygotowała dla Was więcej!

Tutaj znajdziecie post, w którym tłumaczyłam jak wyglądają pozycje w tańcu klasycznym, zajrzyjcie jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości. W filmie tłumaczę i pokazuję wykonanie demi i grand plie we wszystkich pozycjach przy drążku.

Zapraszam Was do oglądania i subskrybowania mojego kanału 😀

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/WNcqw2VKmPM” width=”480″]

 

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

#ballet i #girlboss?

Aby zostać profesjonalną tancerką należy spełniać wiele wymogów, często bardzo restrykcyjnych.

Mówi się, że najlepszym wiekiem na rozpoczęcie nauki baletu jest 5 do 8 lat. Ale nie tylko wiek determinuje o tym, czy w przyszłości staniemy na baletowej scenie. To także warunki fizyczne, które tancerka musi spełniać. Prawidłowe proporcje, odpowiednio długie i smukłe kończyny, co za tym idzie naturalna koordynacja ruchowa (lub łatwość jej uczenia), muzykalność. Ale jest jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt- osobowość.

W dzisiejszym wpisie chcę Wam przybliżyć najważniejsze cechy charakteru tancerek oraz to, w jaki sposób mogą one wpływać na życie i pomagać, nie tylko w pracy.

Determinacja i systematyczność.

W bardzo wczesnym wieku warto zrozumieć, że do osiągnięcia sukcesu wymagana jest praca. Umiejętne podejście do codziennych ćwiczeń wyzwala w nas swobodę działania poza salą.

Drobnymi krokami, ze świadomością, że nie od razu Rzym zbudowano, osiągniemy więcej, niż gdybyśmy rzuciły się na głęboką wodę i chciały wspiąć się na ostatni szczebel drabiny bez uprzedniego przygotowania. A w balecie, i w życiu również, cały proces dojścia do celu trwa latami i polega on na powtarzalnej systematyczności. Jeśli odpowiednio wcześnie zaczniemy skupiać się na prawidłowym wykonaniu zadań, szybciej zaobserwujemy porządane efekty.

Same na pewno, nawet jeśli nie ćwiczycie baletu, zauważacie podobieństwa do wielu życiowych sfer, także tych zawodowych.

Kreatywność i chęć poznawania.

Ponieważ balet to dziedzina sztuki, z definicji mówi o tym, że tancerz powinien być kreatywny. W końcu zadania stawiane nam na scenie bywają bardzo trudne. Często tancerze stawiają sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i z każdym kolejnym spektaklem zmieniają nieco podejście do roli i jej aktorskiego wykonania, nie angażując w to zmian w technicznym wykonaniu zadanych kroków. Bycie nieograniczonym w wyborze może ułatwić to zadanie.

Często słyszę, jak mantrę, że wolność jest podstawą kreatywności i nawet jeśli balet, jako technika, ściśle określona jest niezmiennymi zasadami, tak podejście do roli czy spektaklu musi ewoluować wraz z tancerzami, którzy je przedstawiają.

Tancerz powinien posiadać otwarty umysł, taki, który chłonie wiedzę nie tylko w dziedzinie sztuki. To bardzo ważne, ponieważ nie wiemy z jakimi rolami przyjdzie nam się w przyszłości zmierzyć, a nie wszystkie personalne doświadczenia życiowe mogą nam pomóc w zrozumieniu postaci, w którą należy się wcielić.

Patrząc na dzieła współczesnych choreografów można zauważyć jak dużą wagę przykładają oni nie tylko do ruchu, co tyczy się instrumentu naszej pracy, jakim jest ciało, ale również w równym stopniu do muzyki czy scenografii odkrywając w nich nowe sposoby wyrazu.

Balet klasyczny z reguły opiera się na stosunkowo prostej muzyce (rytmicznej, równej, ilustracyjnej) oraz geometrycznych rysunkach tworzonych przez tancerzy. Symetria była i jest jego synonimem- regularne kształty koła, kwadratu czy trójkąta są najczęściej spotykane w tańcu klasycznym i mogą kojarzyć się z klasyczną architekturą. Tym opisem chcę pokazać Wam jak wiele dziedzin sztuki współgra ze sobą na scenie oraz, że wykształcony twórca potrafi je w sposób naturalny wykorzystać w spektaklu.

Wrażliwość.

Szczególnie na wszystko co wokół nas. Nawet nie wiemy, ile codziennych czynności, sytuacji, doświadczeń, może okazać się w przyszłości inspiracją. Dlatego należy mieć zawsze oczy (i uszy!) szeroko otwarte.

Praca w zamkniętym środowisku, jakim jest teatr, ciągłe obcowanie z muzyką, śpiewem i tańcem wyzwala w nas charakterystyczną percepcję otaczającego nas świata.

To poniekąd przyzwyczajenie do standardów mieszczących się w dziedzinach sztuki wysokiej, akceptacja środków wyrazu używanych do jej przekazu. Ale one cały czas, systematycznie ewoluują i uwrażliwiają nasze podejście do przedstawianych tematów. Osoba będąca wrażliwą na piękno od wczesnych lat nauki łatwiej zrozumie przekaz dzieła, łatwiej przyjdzie jej kategoryzacja zarówno w aspekcie pozytywnym, jak i negatywnym. Łączy się to bezpośrednio z otwartością umysłów, o której pisałam wcześniej.

Osobliwa wrażliwość może również powodować częsty wybór rzeczy unikatowych, którymi decydujemy się otaczać. Zauważam to po sobie i kilku moich koleżankach. Baletowa eteryczność wielokrotnie podkreśla wyjątkowość dodatków czy dekoracji. Wielu moich znajomych to dostrzega.

Zestawmy ze sobą wszystkie te cechy:

Determinacja i systematyczność
Kreatywność i chęć poznawania
Wrażliwość

Przywodzą mi one na myśl #girlboss

Czyli kobiety potrafiące w świetny sposób zarządzać swoim biznesem i życiem. Znacie takie dziewczyny? A może same nimi jesteście? Ja znam kilka. Niewątpliwie jest to Karolina, autorka bloga charlizemystery.com. Wiecie, że jej strona niedawno obchodziła swoje 10 urodziny, co oznacza, że jest to jeden z najstarszych blogów w polskiej blogosferze? To jest dziewczyna, z której trzeba brać przykład!

Ania, fotografka i blogerka (aniaulanicka.pl) Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, co jest wymyślone i zaplanowane, to jest zrobione!

To także właścicielka marki COME BAG dlatego też dzisiejszy wpis ilustrują zdjęcia z jej torebką. Niełatwo jest znaleźć kreatywne i nowe podejście do mody i projektowania. A jednak jej się udało. Uwagę przykuwają geometryczne kształty torebek, wzorowane na projektach zaczerpniętych z architektury. Ta, która najbardziej wpadła mi w oko, MINI RING, wykonana jest na bazie sztywnego koła. Jej forma i wykonanie są niepowtarzalne, co również świadczy o jej unikatowości, wybierając ją na pewno będzie wyróżniać się w tłumie. Sprawdziłam  to- w Nowym Jorku co chwila ktoś mnie zaczepiał, mówiąc, że mam świetną torebkę! 

Kostium, pointy Bloch Warszawa
Torebka comebag.pl

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/tNDTVrtr2gU” width=”480″]

MIŁEGO DNIA

SIMPLE.DANCER

Sklep BLOCH w Nowym Jorku

Podczas każdej wizyty w Nowym Jorku planuje wyjścia do sklepów baletowych.

Między innymi dlatego, że w Polsce do pewnego momentu brakowało sklepów z dużym, dające szerokie spectrum wyboru, asortymentem. Nadal chyba mam jedne ortalionowe ocieplacze kupione tam ponad 10 lat temu oraz jeden kostium, który nabyłam podczas mojej wizyty w USA w 2013 r. Do tej pory utkwił mi w pamięci szczególnie jeden, niewielki sklepik przy Madison Avenue…

Tym razem jednak zdecydowałam się odwiedzić sklep australijskiej marki Bloch. Ten sklep na szczęście pojawił się także w Warszawie i jest to jedyny markowy sklep baletowy w Polsce. Kilkukrotnie wspominałam Wam o tej firmie na blogu (na przykład tutaj i tutaj), a ostatnio zaczęłam używać do prób i spektakli właśnie ich point.

Sprawdziłam czym różni się sklep w Nowym Jorku od tego u nas 🙂

Aranżacja i wystrój sklepu są niemalże identyczne. Największa różnica jest w wielkości samego sklepu oraz jego asortyment- są tutaj dostępny chyba wszystkie rynkowe modele point marki Bloch. Widziałam tam również kostiumy z kolekcji, których u nas nie było. Niestety minęłam się z managerem sklepu i nie miałam już szansy z nim porozmawiać ze względu na nasz bardzo napięty grafik (o czym wspominałam w poprzednim wpisie). Na róg Columbus Avenue i 62 ulicy dotarliśmy po zejściu z Top of The Rock. Bloch New York mieści się niemalże vis a vis słynnego Lincoln Center for The Performing Arts, którego głównym budynkiem jest Metropolitan Opera.

Metropolitan Opera to siedziba American Ballet Theatre, czołowego amerykańskiego zespołu baletowego. Ale w Lincoln Center, tuż obok w tym samym kompleksie, znajduje się David H. Koch Theatre, który z kolei jest domem New York City Ballet- zespołu założonego przez George’a Balanchine’a, ojca baletu amerykańskiego (tak! jest coś takiego i szykuję dla Was obszerny post z historii tańca na ten temat!). Po obejrzeniu sklepu i asortymentu, zrobieniu zdjęć i chwilowym odpoczynku, ruszyliśmy właśnie do David H. Koch Theatre na wieczór baletowy Black&White w wykonaniu NYCB.

Do zdjęć wybrałam czarny kostium z kolekcji fashion oraz białą paczkę ćwiczebną. Założenia były, że sesję zrobimy w Central Parku, który znajduje się nieopodal, ale niestety… nie udało się 🙁 Poniżej zobaczycie krótkie video. To moje pierwsze vlogowe przygody 😀 takich filmów z Nowego Jorku będzie więcej!

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/SpDoxf9rHfQ” width=”480″]

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Giselle… słynna historia romantyczna

Zdjęcie D. Yusupov

Giselle to najsłynniejszy balet romantyczny.

Obok La Sylphide bodajże jedyny, który przetrwał w repertuarach najnowszych scen baletowych świata do dnia dzisiejszego. Oczywiście, wielu choreografów tworzyło do muzyki Adolphe’a Adama i korzystało luźno z libretta Saint-Georgesa oraz Gautiera, choćby kontrowersyjny Mats Ek.

Svetlana Zakharova jako Giselle (zdj. D. Yusupov)

Wersja choreograficzna z teatru Bolshoi, której retransmisja zostanie pokazana w niedzielę 8 kwietnia, to najbardziej zbliżona do oryginału wersja, której prapremiera odbyła się w 1841 roku w Paryżu. Za choreografię wspólnie odpowiadali Jean Coralli oraz Jules Perrot. Nieco później, Marius Petipa, słynny carski choreograf, na jej kanwie stworzył swoją wersję. Obecnie zespół baletowy teatru Bolshoi przedstawia na podstawie oryginału inscenizację Jurija Grigorowicza. W rolę Giselle, głównej postaci, wciela się Svetlana Zakharova.

Ją po prostu trzeba zobaczyć. Nienaganna technika a przy tym lekkość poruszania się po scenie, z wyjątkową dziewczęcą wrażliwością. Podczas I aktu Zakharova zaraża pasją do tańca, całkowicie się jemu oddając i bawiąc na scenie. Partneruje jej Sergei Polunin  (robiący ostatnio karierę w przemyśle filmowym). To nonszalancki amant, porywczy podczas I aktu, w II pogrążony w smutku i rozpaczy. Tworzą wspólnie duet pełen miłości, ale też niezrozumienia i wybaczenia.

Technicznie oboje są tancerzami najwyższej światowej klasy. To równieź przemawia za tym. abyście obejrzeli ten balet w retransmisji proponowanej przez nazywowkinach.pl.

Sergei Polunin jako Albert (zdj. D. Yusupov)

Warto zwrócić uwagę na budowę tego dzieła. Ponieważ powstało ono w dobie romantyzmu charakteryzuje go swoista forma- podział na świat rzeczywisty i nierealny. Podczas I aktu towarzyszymy mieszkańcom wioski w okresie winobrania, sielskie tańce zespołowe wprawiają w radosny nastrój swawoli i zabawy. Drugi akt to królestwo willis- duchów dziewcząt zmarłych przed zamążpójsciem- to bardzo charakterystyczne dla okresu romantyzmu, wprowadzenie widza w świat tajemniczości i grozy… w balecie Giselle udaje się to zobrazować i na tym polega geniusz tego dzieła.

Retransmisja w kinach w całej Polsce już 8 kwietnia! Lista kin dostępna jest na stronie nazywowkinach.pl

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/cK0Lx6p_19c” width=”480″]

 

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

 

Powrót do przeszłości…

Czy macie swoje ulubione miasto w Polsce? Albo na świecie? Takie, do którego wracacie myślami i po cichu marzycie, aby znów móc je odwiedzić…? A może to właśnie w mieście swoich marzeń mieszkacie?

Ja urodziłam się we Wrocławiu i ilekroć w rozmowie pojawi się ten szczegół, wszyscy z zachwytem mówią Wrocław! Takie piękne miasto a ja wtedy sobie myślę No, Rynek piękny. M zawsze się śmieje, że tylko we Wrocławiu można bloki z wielkiej płyty zobaczyć pomalowane we flamingi bądź inne egzotyczne zwierzęta hihi

Z Wrocławia wyprowadziłam się mając niecałe 13 lat…

Wymagało tego ode mnie podjęcie nauki w warszawakiej szkole baletowej. Wracałam do rodziców na wakacje, ferie i święta. Ale im byłam starsza, tym bardziej wiązałam się z Warszawą. Szkoła, przyjaźnie… Całe moje dorosłe życie rozpoczęło się tutaj i trwa do tej pory. Kocham Warszawę i choć często denerwują mnie korki i blokady na drogach, rekompensuje mi to architektura naszej stolicy. Jest ona naprawdę wyjątkowa.

Cieszę się, że Warszawa się rozwija i że miejsc wartych odwiedzenia jest już chyba nieskończona ilość. Korzystając z jedynego chyba cieplejszego dnia tej wątpliwej wiosny, spotkałyśmy się z Anią niedawno na zdjęcia i poważne dyskusje o blogowaniu.

Zdecydowanie polecam Wam Krem Warszawa na leniwe śniadanie (ale uwaga! Warto zarezerwować stolik, co bardzo nas zaskoczyło; na szczęście udało nam się znaleźć miejsce).  Ich croque madame było po prostu przepyszne (w dodatku po jego zjedzeniu byłam najedzona przez kolejną połowę dnia). Spacerując po ulicach w samym centrum Warszawy trafiłyśmy do miejsca, które od długiego czasu bardzo chciałam odwiedzić. Mowa o Etno Cafe. Wnętrze niesamowicie piękne i relaksujące, ale jeśli chodzi o kawę, muszę dać tej kawiarni jeszcze jedną szansę (wiecie, że uwielbiam kawę i na jej wątpliwy smak jestem bardzo wyczulona). 

Moim ulubionym miastem na świecie jest Nowy Jork…

Byłam w kilku światowych metropoliach i to jest mój zdecydowany numer 1 (choć bardzo marzy mi się także wycieczka do Tokio!). Dla wielu Nowy Jork to synonim splendoru i ogólnego zachwytu. Dla innych bród i smród 😀 ja jestem neutralna. Kocham to miasto za jego energię i czekam na moment, gdy znów będę mogła ją poczuć na własnej skórze.  Więcej o Big Apple pisałam w tym wpisie (matko, jaki on już stary!!)Zdjęcia w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki wyszły nam w klimacie lat 80tych i właśnie przez to tak bardzo mi się podobają! A Wy co o nich myślicie? 🙂 Zdjęcia aniaulanicka.pl

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER