mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Jestem, bo jesteś – sesja noworodkowa

15 tygodni. Tyle skończę już jutro! Jestem wesołym chłopcem i z radością poznaję świat, który pokazują mi rodzice. Te zdjęcia zostały wykonane gdy miałem 3 tygodnie. Pomimo maja było zimno, wietrznie i padało. Ale ja nie byłem śpiący, tylko baaardzo ciekawy co to za fajna pani stoi nade mną z tym takim fajnym czymś, co mama nazywa aparatem 😀 Tak więc, zasnąłem jedynie na kwadrans…

Woooow! Ale na tym świecie jest fajnie!

W tym czasie Zuza zrobiła kilka pięknych zdjęć! Sesje noworodkowe zwykle wykonuje się do skończenia przez maleństwo 14 dni. My się spóźniliśmy, ale na szczęście Zuza podjęła się tego trudnego zadania i sprostała temu wyzwaniu! A my będziemy mieć przepiękną pamiątkę! Dziękujemy i polecamy <3

ZDJĘCIA ZUZIA JANOSZ

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Rodzicielskie umilacze, czyli co okazało się dla mnie niezbędne

Wyprawka dla niemowlaka to temat, który spędza sen z powiek każdej przyszłej mamie. Niektóre kobiety przykładają do tego ogromną wagę, inne uważają ok, jakoś to będzie. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy 😀

Rodzicielskie umilacze, czyli co okazało się dla mnie niezbędne w pierwszych miesiącach życia synka

Na pewno tekstylia.

Zaopatrzyłam się w kilka w popularnej sieciówce i… to był zły wybór 😉 jakość pieluszek muślinowych pozostawia wiele do życzenia. Jeśli macie możliwość poszperajcie choćby na Instagramie w  celu znalezienia polskich marek prowadzonych przez doświadczone macierzyństwem kobiety. Ja tak trafiłam na Pink no more. I  wszystkie tekstylia, których obecnie używamy pochodzą od tej marki. Są to pieluszki muślinowe, otulacze, rożki, prześcieradło czy kocyki. Rożki, które na chłodniejszą pogodę idealnie sprawdzają się w wózku, a w domu po rozłożeniu zdają egzamin jako mata do codziennych zabaw i nauki przewracania się z brzuszka na plecy 🙂

Wiem, że temat karmienia piersią jest niebywale kontrowersyjny (choć w sumie nie wiem czemu). Ja należę do osób, które karmią malucha w miejscu publicznym jeśli jest taka potrzeba, ale jeśli na przykład wiem, że miejsce w którym się znajduję ma strefę wydzieloną dla mam z dziećmi to zawsze się tam udaję. Jeśli nie ma takiego miejsca, to okrywam siebie (nie dziecko) właśnie dużym otulaczem. Sprawdza się 🙂

Elektryczny termometr i waga niemowlęca

Na początku termometru nie wypuszczałam z rąk 😀 mierzyłam temperaturę dosłownie co godzinę! Mama kupiła mi w aptece termometr elektryczny. Zazwyczaj mierzę nim temperaturę trzy razy podczas jednego sprawdzania, bo nie do końca mu ufam 😉 zwykle jest różnica 0,1 stopnia.

Gdy wróciłam ze szpitala termin wizyty u pediatry miałam dopiero za ponad dwa tygodnie! A przecież należało kontrolować wagę ciała i obserwować czy nie spada poniżej tych magicznych 10% od masy urodzeniowej. Postanowiłam kupić wagę niemowlęcą i mieć święty spokój. Polecam Wam to rozwiązanie. Ja swoją znalazłam na allegro za ok. 80 zł.

Zdjęcia Ładne bebe

Ubranka.

Nie ma chyba optymalnego rozwiązania ile i czego kupić. Włodkowi się tak ulewa, że można go przebierać nawet kilka razy dziennie. Był okres, że nie nadążałam z praniem! Mamy obecnie jeden komplet body z krótkim rękawkiem (5 sztuk- mało?) i nieco więcej body z długimi rękawami. Do tego troszkę śpiochów i kilka par bawełnianych spodenek ze stópkami. Do tego mamy trochę bardziej wyjściowych ubranek od Newbie 🙂 i to wszystko! Nasze ulubione body dostaliśmy od cioci z Ameryki hihi. Czemu? Bo są z motywem ze Star Wars 😀 

Przygotowanie domu na pełzającego maluszka

Szumisie są przereklamowane! Na Włodka działa jedynie nasza Roomba 😀 przyjemne z pożytecznym! Wkrótce maluszek zacznie coraz efektywniej pełzać w związku z czym jestem na etapie poszukiwań ekologicznych środków do sprzątania. Dodatkowo oszczędzam czas używając robota mopującego. W tym czasie śpiewamy sobie angielskie piosenki 😉

Jeszcze gdyby obiady same się gotowały… hahaha 😉MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Opieka okołoporodowa- moje doświadczenia

Chciałabym w dzisiejszym wpisie poruszyć temat w Polsce kontrowersyjny- opieka okołoporodowa. Niemniej wydaje mi się,  że warto o tym mówić.

Opieka okołoporodowa

Przed porodem bałam się miliona rzeczy. Włącznie z tym, że umrę i nigdy nie poznam mojego synka. Postanowiłam sobie już na początku ciąży, że nie będę czytać żadnych artykułów, a tym bardziej internetowych dyskusji mam… ale jak to w życiu,  chcąc nie chcąc trafiałam na jakieś budzące trwogę nagłówki. Staralam się mimo wszystko podchodzić do wszystkiego „trzeźwo”. Zależało mi na tym, aby czuć się komfortowo. A do tego nie są potrzebne luksusy, a profesjonalna opieka medyczna.

Wybór szpitala

Dla mnie był oczywisty- chciałam rodzić tam, gdzie dyżury ma mój lekarz prowadzący. Moja Pani doktor jest naprawdę wspaniała. Ciepła, pełna empatii, cierpliwa i bardzo wyrozumiała. Jeśli poszukujecie sprawdzonego lekarza ginekologa chętnie się podzielę kontaktem poprzez wiadomość prywatną.

Padło na Międzyleski Szpital Specjalistyczny. Pierwszym zdaniem, które wypowiada tu każda położna i lekarz po zapytaniu „czy rodzi pani u nas?” jest „tu nie ma znieczulenia”. I zapewne dla wielu z Was będzie to nie do pomyślenia, bo obecnie znieczulenie powinno dawać się na żądanie pacjentki bezdyskusyjnie. Ja jednak nie przywiązalam do tego dużej wagi- od początku planowałam rodzić bez znieczulenia.

Pierwszy kontakt ze „swoim szpitalem” miałam już w styczniu- trafiłam na oddział patologii ciąży w związku z kolką nerkową. Miałam możliwość poznania lekarzy oraz położnych. I..  byłam zaskoczona. Z tylu głowy miałam te wszystkie ponure opowieści. Pacjentki, które leżały ze mną na sali miały już przynajmniej jeden poród za sobą. O opiece w tym szpitalu każda wypowiadała się pozytywnie. Wszystkie położne odnosiły się do pacjentek z szacunkiem i zrozumieniem. Pomimo, iż sam wygląd szpitala nie jest wybitnie nowoczesny (nie oszukujmy się- trąci tam PRLem 😛 ale podobno zbliża się remont) to jest czysto i nawet całkiem wygodnie. Jedynie łazienki wymagają zdecydowanej poprawy.

Kilkudniowy pobyt w szpitalu utwierdził mnie w przekonaniu, że to tam właśnie chcę rodzić.

Kilka dni temu trafiłam w internecie na ankietę przygotowaną przez fundację Rodzić po ludzku, w której poruszana jest dokładnie ta tematyka- opieka okołoporodowa. Oczywiście ją wypełniłam. Chciałabym, aby przynajmniej częściowo wyglądało to tak, jak w Miedzylesiu. Pomijając zupełnie moje wspomnienia związane z fizjologią porodu, które nie są najlepsze… to naprawdę życzę każdej kobiecie takiej położnej, jaką miałam. Z żadną położną nie miałam specjalnego przygotowania (jedynie chodziliśmy do szkoły rodzenia) przed porodem, więc na salę porodową szłam zupełnie „carte blanche”.

Poród

Zanim trafiłam na salę porodową wspominałam, że chcę, aby przy porodzie był obecny mój mąż. Skierowano mnie do sali porodów rodzinnych. Ostatecznie była ze mną również moja mama- nikt nie robil żadnych problemów, nikt nic nie komentował. Badania miałam robione regularnie co godzinę, KTG było podłączone prawie cały czas, aby monitorować serduszko malucha.

Położna wręcz zachęcała mnie do krzyczenia jeśli uznam, że potrzebuję, pozwoliła mówić do siebie po imieniu i zwracała się do mnie za każdym razem „pani Anetko”. Zachęcała mnie do korzystania z wanny, piłek czy gazu rozweselajacego. W efekcie nic w sumie nie pomagało, chociaż położna dwoiła się i troiła żeby mi w jakiś sposób ulżyć.

Gdy zaczęłam mdleć i wymiotować, a poród nie postępował, lekarz zasugerował cięcie cesarskie. Zostałam o wszystkim poinformowana i powiadomiona, że przyjdzie do mnie anastezjolog. On również wszystko mi wytłumaczył- przede wszystkim objaśnił na czym polega znieczulenie w kręgosłup i dał do zrozumienia, że jest to najbezpieczniejsza forma znieczulenia. Dostałam do wypełnienia formularz przed operacją oraz wszelkie zgody do podpisania. Nic nie odbyło się bez mojej wiedzy czy zgody.

Po zabiegu

Po wykonaniu zabiegu widziałam jak lekarze badają dzidziusia- miałam ich stanowisko w zasięgu wzroku. Gdy zakończono badanie i stwierdzono, że maleństwo jest zdrowe, przyłożyli mi synka do twarzy. Następnie przez dwie godziny mój mąż trzymał naszego synka na rękach- podczas gdy ja dochodziłam do siebie w sali pooperacyjnej. Później przynieśli mi małego na karmienie, był ze mną od tamtej pory cały czas.

Po 12 godzinach od operacji położna poprosiła mnie o wstanie, abym przygotowała się do przeniesienia do sali poporodowej. Pomogła mi w umyciu się. Nie poganiała mnie, podawała potrzebne mi rzeczy, niczego nie komentowała choć ledwo mogłam się ruszać. Po przewiezieniu do sali, synek był cały czas ze mną.

Zarówno w sali pooperacyjnej jak i poporodowej podawano mi leki przeciwbólowe ilekroć o nie poprosiłam.

Opieka nad noworodkiem

O wszystkich badaniach, szczepieniach, pobieraniu krwi byłam informowana. Mogłam sama z maleństwem podejść na oddział neonatologiczny (znajdujący się na tym samym korytarzu) lub panie same zabierały maleństwo. Ponieważ następnego dnia po cięciu ledwo mogłam sie ruszać to było to dla mnie rozwiązanie bardzo korzystne. Położne pomagały mi w przystawianiu malucha do piersi, choć na szczęście synek nie miał problemów z prawidłowym ssaniem.

Do domu zostaliśmy wypuszczeni po 48h za zgodą zarówno lekarza ginekologa, jak i pediatry.

Jakie są Wasze doświadczenia? Ja naprawdę byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Mój poród nie potoczył się tak, jakbym tego chciała, ale lekarze nie mogli przecież tego przewidzieć. A ja w końcu pogodziłam się z samą sobą, że nie udało mi się urodzić naturalnie.

Poznajecie dekoracje? 😉 Wózek Mutsy Evo ze sklepu Muppetshop

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Jestem tancerką i mamą. Czy na scenie myślę o dziecku?

Jako tancerka skupiam się na swojej pracy na 1000%. Nic nie może przeszkodzić mi na scenie podczas wykonywania zadanej choreografii- niezależnie czy wykonuję partię zespołową, czy bardziej solistyczną (taka jeszcze bardziej mnie stresuje). Jedna sekunda nieuwagi i trudniejszy element techniczny może zostać zaprzepaszczony…

Co się dzieje w głowie tancerki, gdy pojawia się dziecko?

Przecież maleństwo dla każdej matki jest dla niej najważniejsze i nic innego się nie liczy… zapytałam kilka moich koleżanek-mam, które po urodzeniu wróciły do pracy i w dalszym ciągu spełniają się na scenie czy podczas występu myślą o swoich pociechach… jak myślicie? Zapraszam do czytania…

„Przez 8 lat nie było dnia żebym o niej nie pomyślała podczas pracy”

Wszystkie zapytane o to moje kolezanki odpowiedziały zgodnie „tęsknię, ale podczas spektaklu, na scenie, to jedyny moment, w którym nie myślę o dziecku…”

Agnieszka, solistka Polskiego Baletu Narodowego mówi:

„Odkąd pojawiła sie Klara praktycznie cały czas o niej myślę. Gdy jestem na scenie to jednak myślę o tym, co mam robić… Czyli o pracy – to jedyny moment kiedy moje myśli nie są skupione na rodzinie. Gdy tylko zejdę ze sceny to od razu moje myśli gonią do dziecka – czy śpi, czy zjadła, czy dobrze sie bawiła, czy miała radosny dzień itp… Ale są też chwile kiedy odpoczywam od dziecka… mogę sobie na to pozwolić bo wiem ze jest z kochającą i oddaną osobą w domu, czyli Tatą”

Z tym samym stwierdzeniem zgadza się moja inna koleżanka, dodając, że maleństwo jest z kolei pod opieką babci.

Inna solistka opowiada:

„Zaraz po urlopie macierzyńskim zdarzało mi się kilka razy myśleć podczas lekcji (nasza codzienna rozgrzewka) o maleństwie, jednak w miarę upływu czasu i poczucia, że zostawia się go w domu z wartościową i przemiłą nianią sprawiło, że przestałam się martwić o jego bezpieczeństwo. Podczas spektaklu nigdy nie zdarzyło mi się myśleć o czymś innym niż tylko o powierzonej roli. Myślę że nasza głęboko zakorzeniona dyscyplina nie pozwoliłaby na to. Jednak gdy tylko opuści się mury teatru pierwsza myśl to zawsze-  niunio…”

Ania dodaje, że w wolnych chwilach w pracy rozmyśla co ugotować synkowi na obiad, wymyśla dla niego zabawy i atrakcje, planuje ciekawe wyjścia, aby edukować maluszka.

Nasz zawód wiąże się także z wyjazdami.. czasem dość długimi. Wtedy jesteśmy zmuszone do rozłąki z dzieckiem. Jedna z solistek opowiada:

„Na wyjazdach, jak już zaczynam oglądać filmiki i zdjęcia z nią … To już nie jest dobrze. Tęsknota mnie rozdziera. Ostatnio już nawet głaskałam ekran telefonu jak z nią rozmawiałam przez Messenger ❤”

A przecież mogą nas dzielić setki czy nawet tysiące kilometrów… najważniejsze są występy. Jest to na pewno trudne wyzwanie dla mamy, ale dyscyplina, o której wyżej wspomina Ania, zdecydowanie pomaga.

Oczywiście zdarzają się różne sytuacje losowe… pamiętam jak podczas jednej próby scenicznej Jeziora łabędziego moja koleżanka dostała telefon, że jej synek przewrócił się i wybił sobie ząbek… jak stała, tak wybiegla z teatru i pojechała do domu. Mogła to zrobić tylko i wyłącznie dlatego, że była to próba- podczas spektaklu musiałaby zachować zimną krew i czekać na jego zakończenie.

Ostatnio też wspominałam, że zdarza się, że mamy przychodzą do teatru z dziećmi. Wtedy maluchy są „pod ręką” i o nic nie trzeba się martwić. Tylko o to, żeby dziecko pozostawało cicho podczas próby, jeśli jest na sali, a tak również bywa 😃MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Balet pod tytułem „Macierzyństwo”

To nie będzie kolejny blog parentingowy! Ale mam nadzieję, że nie obrazicie się na kilka postów, w których dzielę się z Wami moim małym wielkim szczęściem 🙂

Wiele z Was, zanim w ogóle pomyślałam o tym, że sama kiedyś zostanę mamą, pytało czy da się pogodzić pracę w zespole baletowym z macierzyństwem. Da się. I będę Wam to udowadniać 😉

Ale- ponieważ od dłuższego czasu nie bardzo mam jak relacjonować Wam pracę Polskiego Baletu Narodowego zza kulis bardzo Was proszę, abyście w komentarzach napisali o czym chcielibyście poczytać? Macie jakieś wątpliwości związane z treningiem? Z poszczególnymi ćwiczeniami? Jesteście ciekawi jak wygląda struktura zespołu baletowego? Dajcie znać! 🙂 uwielbiam pisać o mojej pracy! 

Podjęcie decyzji o cesarskim cięciu było największym wyzwaniem z jakim przyszło mi się zmierzyć w ciągu ostatnich kilku miesięcy… za każdym razem jak próbowałam ruszyć nogami po otrzymaniu znieczulenia oblewał mnie zimny pot, a tętno podskakiwało jak szalone. Dzień po operacji byłam załamana… ledwo mogłam się ruszać. Ale już kolejnego dnia było o niebo lepiej i w niedzielę Wielkanocną, po 48h od urodzenia, mogliśmy z maluszkiem pojechac do domu!

A tam czekała na mnie nieunikniona rewolucja 🙂 przy łóżku dostawka, obok łóżka wygodny przewijak z wanienką i miejscem do przechowywania niezbędnych teraz nam gadżetów. Każdy element wyprawki wybierałam bardzo starannie, aby nie tracić też miejsca na niepotrzebne rzeczy. Jeśli są wśród moich czytelniczek świeżo upieczone mamy, które podobnie jak ja, szukają przede wszystkim dobrej jakości, z całego serca mogę Wam polecić wyroby polskiej marki Pink No More. Muślinowe pieluszki i mięsiste kocyki są delikatne jak mgiełka 😍 

Cały czas korzystam też z kosmetyków Eenymeeny Cosmetics, o których pisałam Wam tutaj. Balsam s.o.s. świetnie sprawdza się na podrażnionej skórze maluszka- przyznam szczerze, że lepiej niż polecany przez wszystkich Linomag. Jak widzicie na zdjęciu wyżej- Moody cały czas pilnuje małego 🙂

Czekam na Wasze podpowiedzi odnośnie postów! 

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER