zdj. D. Yusupov

Dziś na blogu krótka lekcja historii tańca! Wszystko przy okazji transmisji na żywo (!!) jednego z najsłynniejszych baletów XX wieku na podstawie dramatu Williama Shakespeare’a o tym samym tytule: Romeo i Julia  w wykonaniu zespołu Baletu Bolshoi. Poraz kolejny na scenach kin w całej Polsce, dzięki inicjatywie nazywowkinach.pl, widzowie będą mogli zobaczyć jeden z wiodących zespołów baletowych na świecie w akcji! Listę kin oraz daty znajdziecie TUTAJ. W Warszawie, ale nie tylko, transmisja odbędzie się 21 stycznia i transmitowany będzie spektakl na żywo, bezpośrednio z moskiewskiej sceny (powiem Wam, że to najdziwniejsze uczucie, gdy spektakl jest “streamowany” na żywo- w naszym zespole także się to zdarzało! Nasze przedstawienia były później dostępne dla widzów na specjalnej platformie VOD w Internecie).

Balet Bolshoi prezentuje wersję choreograficzną Alexeia Ratmanskiego, której premiera odbyła się 22 listopada ubiegłego roku. Podobnie jak w przypadku Jeziora łabędziego czy Dziadka do orzechów, tak Romeo i Julia doczekało się znacznej ilości wersji choreograficznych. Wielu współczesnych choreografów sięga do ponadczasowej historii dwóch kochanków, ale jestem pewna, że nie wynika to tylko z powodu treści, a także… muzyki. Sergiusz Prokofiew stworzył dzieło wybitne, nasycone emocjami (szczególnie scena balkonowa oraz śmierć Julii) oraz szczegółowo narracyjne- prawie każda z postaci ma “swój” wątek muzyczny. Jestem pewna, że większość z Was kojarzy słynny taniec rycerski (tzw. pawanę), tylko zapewne nie wiecie, że ta muzyka pochodzi właśnie z baletu Romeo i Julia 🙂 Tu link. Prokofiew swoje dzieło napisał w latach 1935-36 a prapremiera baletu odbyła się w roku 1938 w Brnie, niemniej nie przyniosła oczekiwanego sukcesu. Dopiero dwa lata później choreograficzna inscenizacja Ławrowskiego otworzyła temu baletowu drzwi do światowej kariery.

“Libretto, mimo pewnych drobnych odstępstw od dramatu Shakespeare’a, jest dokładną jego transpozycją, oddaje myśl przewodnią i klimat emocjonalny oraz realia tła historycznego. Akcja składa się z krótkich epizodów, połączonych jaby na zasadzie montażu filmowego w jeden wątek dramatyczny. Subtelne sceny liryczne oraz narastający stopniowo ich tragizm wyrażają przemiany duchowe bohaterów, zwłaszcza Julii, która pod wpływem miłości i cierpienia przeobraża się z betroskiej dziewczynki w dojrzałą, silną kobietę.”

Irena Turska, Przewodnik baletowy (Polskie Wydawnictwo Muzyczne, 1997)

Jekaterina Krysanova jako Julia i Vladislav Lantratov jako Romeo; zdj. D. Yusupov

Słowa Ireny Turskiej można zastosować w przypadku prawie każdej wersji choreograficznej, ponieważ to właśnie dzięki muzyce zmiany nastrojów postaci są tak widoczne ze sceny. Polski Balet Narodowy miał w swoim repertuarze dwie propozycje baletu Prokofiewa. Jedna, zdecydowanie bardziej tradycyjna, ponieważ osadzona w czasach renesansu w choreografii Emila Wesołowskiego (z fenomenalną Izabellą Milewską w roli Julii- była genialna, nawet teraz jak w pamięci sięgnę kilka lat wstecz to mam dreszcze widząc drobniutką Izę w ogromnym grobowcu, która niemym krzykiem wydobywała ze mnie strumienie łez- była Julią, nie Izą- przeistaczała się jak kameleon w delikatną nastolatkę i poruszała widzów do szpiku kości) oraz wersja neoklasyczna w choreografii Krzysztofa Pastora. Pastor osadził akcję dramatu wielowymiarowo, zabierał publiczność w różne epoki od lat 20-tych poprzez 50-te aż do czasów współczesnych, również ruchowo stosując w neoklasycznej choreografii elementy tańców towarzyskich, takich jak walc czy jive.

Alexei Ratmansky to choreograf korzystający przede wszystkim z techniki tańca klasycznego w swoich dziełach (Polski Balet Narodowy kilka lat temu prezentował jego Annę Kareninę). Z pochodzenia Rosjanin, ale kilka lat temu osiedlił się w Stanach Zjednoczonch, gdzie został choreografem rezydentem słynnego American Ballet Theatre. Więcej o jego wersji choreograficznej i pomyśle na balet Romeo i Julia zobaczycie w tym reportażu:

Postaci przyjaciół Romea są zwykle przedstawione w sposób komiczny, niemniej walka Mercutia z Tybaltem zawsze przepełniona jest grozą i smutkiem.

Igor Cwirko jako Mercutio (w środku), Vladislav Lantratov jako Romeo (po lewej) oraz Dmitrij Dorochow jako Benvolio; zdj. D. Yusupov

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Napisz komentarz