Polski Balet Narodowy wrócił do pracy w salach baletowych po 5 miesiącach przerwy. Pierwszy spektakl mieliśmy po prawie 7 miesiącach przerwy (ostatni spektakl mieliśmy 2 marca 2020 roku). Emocje, które towarzyszyły całemu zespołowi były bardzo różnorodne. Mieszanina ekscytacji, radości, ale też obaw, stresu i lęku. W końcu cały czas jesteśmy w oku cyklonu… Zapraszam Was do lektury moich spostrzeżeń odnośnie czasu po powrocie, o tym jak reagują soliści na ciężki spektakl oraz o tym, jak żeńskiej części zespołu dokuczają bóle stóp i skurcze.

Premiera baletu “Korsarz”

Planowana na 20 marca premiera jednego z najsłynniejszych baletów klasycznych została przełożona na 17 września. Myślę, że gdy planowano taką zmianę nikt nie przypuszczał, że my, zespół Polskiego Baletu Narodowego, nie wrócimy do pracy aż do drugiej połowy sierpnia. Przez całą zawiłą sytuację związaną z wieloma niewiadomymi odnośnie koronawirusa, wróciliśmy do pracy dopiero po pięciu miesiącach. Każdy z nas liczył na to, że spektakle odbędą się zgodnie z planem, choć do końca nikt z nas nie miał żadnej gwarancji, że nawet w dniu premiery ktoś  nie zawiadomi dyrekcji o zakażeniu… na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Do czasu.

Pierwsze cztery spektakle odbyły się bez żadnych nieprzyjemnych niespodzianek. Jejku, ależ my się cieszyliśmy z powrotu na scenę!! Musicie, jako widzowie, mieć świadomość, że dla nas wykonanie całego spektaklu “Korsarza” było OGROMNYM wyzwaniem. Każdy dawał z siebie absolutne maksimum, ale niestety zdarzyły się wpadki. Osobiście uważam, że zawsze mamy do nich prawo, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie robotami.

Podczas jednego występu wraz z moją koleżanką tak mocno się skupiłyśmy na poprawności wykonania choreografii, że obie zapomniałyśmy, że powinnyśmy pójść w inną stronę 😛 na szczęście zespół zawsze jest przygotowany na taką sytuację- obowiązuje zasada PATRZYMY NA PIERWSZĄ. JAK ONA ZROBI, TAK ZROBI CAŁA LINIA. I tak zrobiłyśmy, poszłyśmy za pierwszą. A ja, jako druga, taka byłam skupiona, że nawet się nie zorientowałam, że coś jest nie tak 😀 

Gdy wróciliśmy do pracy po weekendzie, po pierwszych czterech spektaklach, usłyszeliśmy “Idziecie do domu, mamy podejrzenie zakażenia”. Do pracy mieliśmy wrócić kolejnego dnia, popołudniu, przed kolejnym spektaklem “Korsarza”. Jednak kilka osób musiało zostać w domu, ponieważ miały bezpośredni kontakt z osobą, która czekała na swój wynik testu. Spektakl miał dobyć się zgodnie z planem, ale potrzebne były niezbędne zmiany w obsadach. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i wynik testu okazał się być negatywny! Jednak… Taka sytuacja niekorzystnie wpływa na emocje. Do końca nie wiesz, czy jesteś bezpieczny czy może jednak nie… czy wyjdziemy na scenę? Czy to będzie nasz ostatni spektakl? Spirala myśli kołotała w każdej głowie.

O czym myśli solistka, gdy coś jej nie wyjdzie?

Psychiczne, mentalne przygotowanie do pracy w zawodzie tancerza jest bardzo ważne. Podczas trwania premiery, po I akcie, wpadła do naszej garderoby solistka, która tego dnia wykonywała jedną z głównych partii. Usiadła na ziemi i wybuchła płaczem. “Nie wyszło mi, zawiodłam Was”. My patrzyłyśmy po sobie zastanawiając się “ale jak nas??”. A ona pokazała na swoją konsolkę pełną prezentów, słodyczy i kwiatów (taki mamy zwyczaj, że przy ważnych rolach dajemy sobie upominki). “Tyle od Was dostałam wsparcia i tańcem chciałam się odwdzięczyć. Zawiodłam, nie wyszło mi i nie jestem zadowolona”. 

Mogłyśmy jej jedynie powiedzieć, że przecież znamy ją nie od dziś i wiemy, że zawsze wszystko robi. Po prostu organizm się zbuntował. To była za długa przerwa, a presja, którą sami na siebie nakładamy, presja perfekcji, później przekształca się w reakcję pełną niezadowolenia. Tak właśnie jest w naszym zawodzie- tancerz zawsze chce być lepszy, każdego dnia sam chce sobie udowadniać, że potrafi.

Zespół

Najbardziej baletową sceną w balecie “Korsarz” jest niewątpliwie drugi obraz III aktu zatytułowany “Ożywiony ogród”. To typowo baletowa scena, z tańcem zespołowym oraz solistek. Po długiej przerwie to również było sporym wyzwaniem. Nasza scena, która jest największa w Europie, rozmiarami różni się od naszych sal baletowych. W związku z tym odległości, które musimy pokonywać są o wiele większe. A to wiąże się z dodatkowym wysiłkiem. To oczywiście nie jest nic trudnego dla zespołu, który regularnie występuje. Ale, jak wspominałam, długa przerwa i tutaj dała się we znaki. Łapały nas skurcze w stopach, bardziej i szybciej się męczyłyśmy. Dopiero po kilku próbach na scenie wróciłyśmy do naszej zwykłej rutyny, kiedy wyjście na scenę nie stanowi dla nas dużego problemu pod względem fizycznego przygotowania.

Co dalej?

Wszyscy mamy nadzieję, że kolejne spektakle odbędą się zgodnie z planem. Już rozpoczęliśmy próby “Damy Kameliowej”, pierwszy spektakl mamy 25 października. Ten spektakl schodzi z naszego afisza, dlatego jeśli dalej się wahacie czy pójść do teatru na to światowej sławy dzieło do muzyki Chopina- teraz jest ostatnia szansa. 

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

 

 

2 komentarze

Napisz komentarz