mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Hell’s Kitchen – czy spotkaliśmy Daredevila?

W poprzednim nowojorskim wpisie pisałam, że nasze zwiedzanie tego wyjątkowego miasta warunkowane było w pewnej mierze chęcią zobaczenia znanych z filmów i seriali lokalizacji. Ponieważ oboje z M jesteśmy fanami produkcji Marvela o superbohaterach, było dla nas jasne jak słońce, że musimy odwiedzić Hell’s Kitchen- dzielnicę znanego nowojorskiego mściciela, Daredevila. Wcale nie przeszkadzał nam fakt, że de facto serial kręcony jest w większości na Brooklynie 😀

To był najcieplejszy dzień podczas naszego pobytu w Nowym Jorku.

Hell’s Kitchen znajduje się w środkowo-zachodniej części Manhattanu, a głównym celem naszej podróży tego dnia był rejs wycieczkowy, który rozpoczyna się z molo właśnie w tej okolicy. Ponieważ spaliśmy na Brooklynie (kamienica, w której wynajęliśmy malutki pokoik na zdjęciu poniżej) musieliśmy wsiąść w metro. Podróż do stacji 42 st-Port Authority Bus Terminal zajęła nam około 40 minut. Stamtąd udaliśmy się w stronę zachodniego brzegu Manhattanu, nad rzekę Hudson.

Hell’s Kitchen słynie z nieskończonej ilości klimatycznych śniadaniowni, knajpek i restauracji. Naszym pierwszym przystankiem tego dnia był Rustic Table, gdzie zjedliśmy pyszne śniadanie. W godzinach wczesno-popołudniowych w uliczkach Hell’s Kitchen spotkacie całą rzeszę Nowojorczyków, którzy podczas przerwy na lunch przychodzą do restauracji na szybki obiad bądż poźnym popołudniem na happy hour i lampkę prosecco! Tłumy są niewyobrażalnie duże! My na lunch udaliśmy się po zaplanowanym rejsie… Ale po kolei 🙂

Śniadanie w Rustic Table czyli mrożona kawa i shakshuka (nie pamiętam co zamówił M, ale jak widać na zdjęciu na pewno dostał całą połowę awokado :P)

Rejs wokół Dolnego Manhattanu

Po śniadaniu udaliśmy się na Pier 83 skąd Circle Line Cruise rozpoczyna swoje wycieczki. Firma oferuje wiele rodzajów rejsów, dzienne i wieczorne. My zdecydowaliśmy się na Manhattan Landmarks- to rejs wokół Dolnego Manhattanu rzeką Hudson, który obejmuje podpłynięcie pod słynną Statuę Wolności oraz niezapomniane widoki na tzw. Financial District z One World Trade Center na czele.Nasza wycieczka trwała ok. półtorej godziny. Po niej zdecydowaliśmy się, niczym prawdziwi Nowojorczycy, na lunch i lampkę prosecco w samym sercu Hell’s Kitchen 😉 wybraliśmy małą, włoską restaurację na uboczu (już nawet nie pamiętam jej nazwy). Najedzeni ruszyliśmy w stronę 45 ulicy… Aby zobaczyć popularną szkołę tańca, Broadway Dance Center. W środku znajduje się sklep z odzieżą sportową i pamiątkami. Na parterze jest także mała sala. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że odbywają się na niej zajęcia z jazzu. Zmęczeni całym dniem spacerów na koniec udaliśmy się jeszcze na Piątą Aleję oraz pod gmach Biblioteki Publicznej, aby ostatecznie odpocząć w Bryant Park (na tyłach Public Library). Niestety nie spotkaliśmy Matthew Murdocka aka Daredevila, ale wspomnienia, które z nami są pozostaną niezapomniane! 🙂 Zdecydowanie polecam Wam odwiedzić Hell’s Kitchen!

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Spacer po West Village

Czas spędzony w Nowym Jorku na pewno nie był relaksem!

Wręcz przeciwnie, każdy dzień obfitował w maksymalną dawkę zwiedzania, nie tylko kultowych, najbardziej rozpoznawalnych nowojorskich miejsc, ale przede wszystkim tych mniej uczęszczanych przez turystów. Moim odkryciem nr jeden tegorocznego wyjazdu do Big Apple było urokliwe West Village. Na tym małym fragmencie Manhattanu chciałam oprzeć dzisiejszy wpis! Zapraszam…

To właśnie spacerując w tej okolicy możecie zobaczyć kultową kamienicę z amerykańskiego serialu Friends, schodki prowadzące do drzwi wejściowych w miejscu, w którym Carrie Bradshaw miała swoje ukochane mieszkanie czy po prostu oglądać zapierającą dech architekturę budynków tonącą w morzu kwitnących drzew. W tym roku wyjątkowo późno wiosna zawitała na wschodnie wybrzeże USA, zwykle pod koniec kwietnia wszystko już kwitnie, tym razem proces ten, ze względu na pogodę, został opóźniony. Ale, co się odwlecze to nie uciecze 🙂 

Nowy Jork żyje swoim życiem.

Energia tego miasta to jest zjawisko, którego nie potrafię opisać słowami. Na pewno znajdą się osoby myślące podobnie jak ja, ale zdaje sobie sprawę, że to miasto może mieć równie dużo wrogów. Dlatego tym bardziej zachęcam Was, aby podczas planowania ewentualnej wizyty nie ograniczać się do Times Square czy innych obleganych zachłannie przez turystów miejsc. Są one zatłoczone i, niestety, często brudne, a także pełne bezdomnych, liczących na doraźną pomoc wycieczkowiczów. Nie jest to zachęcający widok…

Cieszę się, że podczas jednego ze spokojnych spacerów, kiedy nie musieliśmy pędzić na wyznaczoną godzinę do jednej z nowojorskich atrakcji, mogliśmy w spokoju przechodzić kolejne przecznice zachodniej części środkowego Manhattanu.

West Village to głównie północny fragment Greenwich Village, który na swoim górnym krańcu graniczy z Chelsea,  a wygodną drogą do niego prowadzącą jest The High Line- deptak stworzony na naziemnej, niedziałającej trasie metra. My nasz spacer rozpoczęliśmy od wizyty przy Washington Square Park i kroki skierowaliśmy na północny-zachód w poszukiwaniu serialowej kamienicy PrzyjaciółStąd niedaleka droga do telewizyjnej sąsiadki Monici czy Joey’a- Carrie Bradshaw, głównej bohaterki serialu Sex w wielkim mieście  (Sex and The CityThe City to dla jego mieszkańców oraz osób dojeżdżających tu z pobliskich miejscowości po prostu Nowy Jork; zauważyłam, że nikt nie wymawia tam nazwy Nowy Jork, funkcjonuje po prostu The City- are we going to The City? Did you enjoy The City? I tak cały czas!)

Ciekawostka– Sarah Jessica Parker, serialowa Carrie, faktycznie mieszka w tej okolicy 😉
Ciekawostka nr 2– Sarah Jessica Parker jest miłośniczką zespołu New York City Ballet, dosłownie się z nią „minęłam”, ponieważ 2 maja oglądałam spektakl NYCB, a następnego dnia odbywała się ich wielka Gala Baletowa, na której Sarah pojawiła się ze swoimi córkami 🙂

Idąc dalej na północ zmierzaliśmy w kierunku miejsca, które bardzo chciałam odwiedzić na popołudniowy lunch- Old Rose. Znalazłam to miejsce przypadkowo na Instagramie zanim jeszcze cała idea tegorocznego wyjazdu do USA się narodziła i nieśmiało marzyłam, że przyjemnie byłoby pewnego dnia pójść tam na śniadanie czy lunch. Nie sądziłam, że moje plany tak szybko się zrealizują! I oczywiście nie żałuję! Szczególnie zasmakowały nam prażone ośmiorniczki oraz makaron fusilli pesto. Spójrzcie na te wnętrze… czyż nie jest wyjątkowe?Po lunchu udaliśmy się w kierunku wspomnianego wcześniej The High Line i przeszliśmy kilka przecznic w górę, aby następnie znaleźć metro i podjechać do Rockefeller Center… Ale to już temat na osobny wpis! Widoki w niektórych miejscach są naprawdę zdumiewające!

Widoczne poniżej przejście między budynkami skłoniło mnie do założenia point! Wiedziałam, że przecież muszę mieć baletowe zdjęcia z Nowego Jorku! Przechodnie byli zachwyceni a nawet bili brawo hahaha 😉

Jeśli mnie pamięć nie myli (na pewno nie!) to z High Line zeszlismy przy 23 ulicy, czyli w samym sercu Chelsea. Jest jedna rzecz, której bardzo żałuję- nie znaleźliśmy czasu na odwiedzenie tutejszego Chelsea Market a wiem, że dużo osób bardzo to poleca. No cóż… następnym razem 😉To była moja czwarta wizyta w Nowym Jorku. Pierwsza, z której przywiozłam… ponad 5000 zdjęć!! Tyle znajduje się ich łącznie w moim telefonie, mojego męża oraz dwóch kartach pamięci do aparatu… sama nie mogę w to uwierzyć… ale nie martwcie się! Spora część z nich się powtarza więc pokażę Wam ich tylko około 4000, może być? 😉

Następny post z nowojorskiej serii już niebawem! Jeśli planujecie wizytę w tym mieście, chętnie odpowiem na Wasze pytania! Nie jestem ekspertem, jestem po prostu turystką, która w moim odczuciu wycisnęła z Wielkiego Jabłka w ciągu łącznie 7 dni jak najwięcej! 

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Kwiecień 2018- podsumowanie!

I stało się!! Na 26 kwietnia czekałam dokładnie 86 dni, odkąd zabukowaliśmy bilety na lot do Nowego Jorku!

Kiedy byłam na lotnisku w Warszawie nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę! Ale… nasz wyjazd do USA to między innymi uroczystość rodzinna- to właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o wyjeździe. Moja rodzina mieszka tuż pod Nowym Jorkiem, dlatego wiedziałam, że na pewno odwiedzę po raz kolejny to miasto! Niemniej, w kwietniu wydarzyło się mnóstwo innych rzeczy…

Między innymi warsztaty, na które miejsca wyczerpały się dosłownie w kilka godzin!

Do tej pory wspominam ten dzień i już teraz zapowiadam, że na pewno warsztaty się powtórzą! Dzięki Wam, wszystkim obecnym, zrozumiałam po raz kolejny dlaczego tak kocham to, co robię… To przynosi radość Wam, a to z kolei motywuje mnie do dalszego działania!

Gdyby nie Wy, nie byłabym w tym samym miejscu, w którym jestem teraz! DZIĘKUJĘ!

20 kwietnia odbyła się premiera długo oczekiwanej Damy Kameliowej Johna Neumeiera. Owacje na spektaklu premierowym trwały kilka minut! 

Kwiecień to był dla mnie wyjątkowo obfity miesiąc! Planowanie wyjazdu i utrzymywanie tego w tajemnicy przed Wami było trudnym zadaniem 😀 Na blogu na pewno pojawi się kilka postów z Nowego Jorku po naszym powrocie, w których pokażę Wam wszystkie must see tego wyjątkowego miejsca!

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER w podróży

Wyjazd do Hagi był pierwszym zagranicznym wyjazdem naszego zespołu od ponad roku (wcześniej, w czerwcu 2015 roku, część Polskiego Baletu Narodowego występowała w Nowym Jorku oraz Waszyngtonie). Zawsze na wieść o dalekich wyjazdach od razu snuję plany co muszę zobaczyć w danym miejscu.

W tym przypadku było podobnie, ktoś z Was polecał mi wspaniale zapowiadające się muzeum… niestety, czasem brutalnie zderzamy się z rzeczywistością. Mieliśmy bardzo mało wolnego czasu w związku z czym udało mi się jedynie wybrać pierwszego dnia z koleżankami nad morze i promenadę z wielkim diabelskim młynem na jednym jej krańcu (był nieczynny…).

W Holandii byłam po raz pierwszy, dlatego każdy mijany po drodze z lotniska w Amsterdamie do Hagi drewniany młyn wprawiał mnie w zachwyt. Piękne zielone pola, pastwiska i tradycyjne młyny. To wszystko tworzy niepodważalnie cudowny klimat. Sama Haga mnie zachwyciła. Architekturą, kolorami, markizami na każdym oknie w kamienicach. Trochę miejscami przypominała mi klimat Londynu. Ciche uliczki z idealnymi, ceglanymi kamienicami mającymi nie więcej niż dwa piętra. Nasz hotel usytuowany był w ścisłym centrum, tuż obok stałej siedziby słynnego Nederlands Dans Theater (teraz budynek ten przechodzi gruntowny remont, a zespół ćwiczy i wystawia swoje spektakle na scenie Zuiderstrandtheater, czyli dokładnie tam, gdzie mieliśmy nasze występy).

W jedno wolniejsze przedpołudnie wybrałyśmy się z Darią na spacer po pobliskim Chinatown i ścisłym centrum Hagi. Trafiłyśmy do sklepu z kosmetykami naturalnymi, Lush. Sklep zachwyca swoją aranżacją, wszystko w nim wygląda jakby było do zjedzenia! Skusiłam się nawet na rozświetlacz, ale niestety dopiero w domu doczytałam, że w swoim składzie ma szkodliwe parabeny… Mam nauczkę, aby nie słuchać nigdy więcej hipnotyzującego głosu ekspedientki w sklepie z kosmetykami, tylko rozsądnie przeczytać skład produktu. Zawsze to robię jeśli chodzi o ubrania, teraz muszę wyrobić w sobie kolejny nawyk 🙂


Teatr. Oddalony od centrum o nawet kilkadziesiąt minut jazdy autokarem z powodu korków. Dlatego czasy naszych zbiórek diametralnie ulegały zmianie z dnia na dzień. Usytuowany w dokach nad samym morzem, nad samą plażą. Z okien sali baletowej rozpościerał się widok na port i wielkie transportowce.

Kiedy nasz autokar spóźniał się o kolejny kwadrans, drzemka na stole nie była taką złą opcją 🙂
Na zdjęciu Rinaldo Venuti.

Pierwszy spektakl publiczność przyjęła owacjami na stojąco a na bankiecie wiele osób podchodziło do tancerzy i osobiście nam gratulowało. Córka pani pracującej w polskiej ambasadzie tańczyła wśród gości i zapowiedziała, że ona również zostanie baletnicą!

Zdecydowanie odczuwam spory niedosyt samej Holandii. Z pewnością muszę zorganizować weekendowy wypad do stolicy tego kraju, zabrać męża pod pachę, zapakować się do plecaka i spacerować wzdłuż tych klimatycznych kanałów i kamienic. Amsterdam dopisuję do mojej listy marzeń i kierunków podróżniczych do zrealizowania 🙂
MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER w podróży

Cytadela w Budvie, Czarnogóra
Chorwacja jest piękna. Słyszałam to zdanie chyba każdych wakacji od wielu moich znajomych, ale sama nigdy nie marzyłam, aby ją odwiedzić. Na szczęście M zadecydował, że w naszą podróż poślubną polecimy właśnie do perły Adriatyku.

Koledzy z pracy mi mówili, że im dalej na południe, tym krajobrazy są piękniejsze. To, oraz usytuowanie Dubrownika, który koniecznie chcieliśmy zwiedzić, zadecydowało o naszej destynacji. Dzięki tej lokalizacji mieliśmy o przysłowiowy rzut beretem zarówno do Czarnogóry, jak i Bośni i Hercegowiny. Oba te kraje udało nam się odwiedzić. Historia krajów byłej Jugosławii jest chyba tak samo skomplikowana jak sytuacja polityczna w naszym kraju. A przekonaliśmy się o tym na własnej skórze, gdy podczas naszego powrotu z Mostaru (Bośnia i Hercegowina) okazało się, że wszystkie granice w kraju są zamknięte z powodu strajku byłych wojskowych biorących udział w historycznych walkach na początku lat 90tych. Przez kilka godzin turyści nie mieli możliwości swobodnego przemieszczania się między sąsiadującymi z Bośnią krajami.

W Czarnogórze zobaczyliśmy Kotor oraz Budvę, po drodze zatrzymując się w małej wiosce położonej wzdłuż linii brzegowej. Krystalicznie czysta woda kusi swoją przejrzystością.
Kotor to miasto portowe nad Zatoką Kotorską. Jego punktem centralnym jest Stare Miasto, które podobnie jak Dubrownik, otoczone jest wysokimi murami obronnymi oraz  trzema masywami górskimi. Starówka jest zdecydowanie mniejsza niż ta w Dubrowniku, a jej punktem centralnym jest katedra św. Tryfona. Kotor jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w południowo-wschodniej Europie. Jego charakterystyczną, średniowieczną urbanistykę stanowią wąskie kręte uliczki i nieregularne place, prawosławne i katolickie świątynie i budynki w stylach romańskim, gotyckim, renesansowym i barokowym.
Czarnogóra
Budva to najpopularniejszy kurort wypoczynkowy nad morzem Adriatyckim w Czarnogórze. Faktycznie było to widać szczególnie na plażach. Brakowało tylko parawanów, a poczułabym się jak nad Bałtykiem. Podobnie jak w Kotorze, głównym punktem wycieczkowym jest otoczone murami Stare Miasto. Wewnątrz Starówki znajduje się największa świątynia miasta, katedra św. Jana Chrzciciela.  Na murach miasta znajduje się cytadela, z której można obejrzeć panoramę miasta oraz pobliskie wyspy Riwiery Budvańskiej. W środku znajduje się muzeum oraz galeria starych fotografii Budvy.
Budva, Czarnogóra
Wodospady Kravica powstały na wskutek akumulacji trawertynu. To grupa wodospadów położona wzdłuż rzeki Trebižat w Bośni i Hercegowinie. Woda jest tam krystalicznie czysta a dostęp do niej jest otwarty dla chętnych pływaków. Ze względu na aktywne uczestnictwo człowieka w życiu tego wspaniałego miejsca, pływanie od przyszłego roku zostanie zabronione. Załapaliśmy się ostatnim rzutem na taśmę 🙂

Wodospady Kravica , Bośnia i Hercegowina

I piękny Dubrownik <3
Wejście do Stari Gradu (Starego Miasta) jest darmowe. Natomiast kolejne atrakcje, którymi kusi to miejsce w większości są odpłatne. Ale uwierzcie mi, że zdecydowanie warto odwiedzić większość z tych miejsc (wstęp do katedry jest bezpłatny natomiast wejście na Mury kosztuje 130 Kn, czyli ok. 70 zł od osoby). Dubrownik i jego najbliższe sąsiedztwo w przeszłości, przez kilkaset lat, było niezależnym państwem. W Dubrowniku, rzekomo, wymyślono handel na szeroką skalę, m.in. między z Wenecją, która miała ogromne wpływy na to miasto. Charakterystyczne kamienne budynki, z pomarańczową dachówką i zielonymi okiennicami to typowa wenecka architektura. Stari Grad w Dubrowniku został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.
Dawna apteka usytuowana w klasztorze Dominikanów; znajduje się tuż przy głównej bramie do Starego Miasta, zwanej Ploče

Stary port

Fontanna Onofria
Najładniejszy pogląd na Stare Miasto rozpościera się z Murów Obronnych miasta, tzw. City Walls; ich długość to ponad dwa kilometry.

Brama Pile, usytuowana przy Starym Porcie
Z moim mężem oboje uwielbiamy morze. To dlatego już we wtorek wybieramy się do naszego rodzimego Trójmiasta! To ostatni punkt naszych tegorocznych wakacji. Na pewno wybierzemy się także na Hel, do Jastarni i naszej ulubionej tamtejszej restauracji 'U Bąbli’. A w Gdańsku lub Sopocie jakie polecacie ciekawe miejsca? Macie swoje ulubione punkty wypadowe w okolicach Trójmiasta? Dajcie znać 🙂
MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER 

Wakacje czy praca?


Czy podczas wakacji tancerze myślą o pracy? Nie odpowiem za wszystkich, ale wiem na pewno, że tak. Nawet jeśli jedni decydują się na 100% wypoczynek, to nie powinno to nikogo dziwić. Po 10 miesiącach naprawdę ogromnego wysilku, kilka tygodni musi zapewnić całkowitą regenerację mięśni i organizmu. Szczególnie, jeśli podczas intensywnych miesięcy ćwiczeń przytrafiła nam się kontuzja a nie do końca mieliśmy sposobność ją wyleczyć.

Jeśli pomyślicie, że po dłuższej przerwie mogą nas dopaść zakwasy, to oczywiście prawda. Ale dla zawodowych tancerzy, ćwiczących profesjonalnie od dziecka, powrót do formy przychodzi naturalnie po dosłownie kilku tygodniach ćwiczeń. Jak to mówią 'tego się nie zapomina’ a powroty na salę zawsze stwarzają dodatkowa możliwość przekraczania nowych limitów. To chyba przez powakacyjną motywację i mobilizację 🙂
Są tacy, którzy podczas wakacji ćwiczą, aby nie tracić wypracowanej przez ostatnie miesiace formy. Niektórzy występują w swoich rodzinnych miejscowościach. To dla osób, które opuściły rodzinny dom we wczesnych latach dzieciństwa ogromnie ważne przeżycie. 
Są też tacy, którzy nawet jeśli stawiają na wypoczynek, to po paru tygodniach, dwóch czy trzech, zaczynają tęsknić za ruchem i pracą. I ja do tej grupy się zaliczam. Przez dwa tygodnie od zakończenia sezonu byłam zaabsorbowana ślubem i myślałam tylko o gościach, dekoracjach, sukni czy odpowiednich kwiatach. Po ślubie w końcu mogłam się wyspać a tego potrzebowałam zdecydowanie najbardziej. Gdy wyjechalismy do gorącej Chorwacji dopadla mnie tęsknota za drążkiem! Zaczęłam niepostrzeżenie stawać w baletowych pozycjach czekając na autobus do Dubrownika. Stojąc w autobusie rozciągałam achillesy.. a ostatnio w basenie zaczęłam się najzwyczajniej w świecie rozciągać! To jest silniejsze ode mnie. Mimo, iż wiem, że regeneracja w czasie wakacji jest priorytetem nie potrafię mojej podświadomości odmówić chęci cwiczenia. Leżąc na leżaku naprzemiennie naciagam stopy, wykonując proste ćwiczenie flex-point, mobilizujac stawy skokowe do pracy, a z kolei pływanie w basenie czy morzu kojąco wpływa na bóle kręgosłupa.

Równie ważna jest podczas wakacji dieta. Ponieważ ruszam się mimo wszystko mniej niż w ciągu sezonu w teatrze, a jem w zasadzie tyle samo albo nawet więcej, czuje, że nawet jeśli nieznacznie, to przebieram na wadze. W miejscowości, w której obecnie mieszkamy jest jedna urocza tawerna prowadzona przez sympatycznego starszego Chorwata. Kuchnia oferuje bardzo proste, ale pyszne dania, m.in. z grilla. Nie jest to kuchnia dietetyczna, ale podczas mojej podróży poślubnej nie chcę bez przerwy myśleć o spożytych kaloriach 🙂 niemniej jednak, nie przejadam się, a na śniadania wybieram świeże owoce lub jogurt z musli.

Legginsy od Brasilfit Polska towarzyszą mi nie tylko na siłowni czy sali baletowej.
Nad morzem także świetnie się sprawdziły!
 
Biżuteria Jev.by Karhla
Koszula ZARA
Buty H&M
 
 
Przez ostatnie półtorej tygodnia zwiedzaliśmy Dubrownik, Czarnogórę (Kotor oraz Budvę) a także Bośnię i Hercegowinę (Mostar oraz wodospady Kravice).
O każdym z tych miejsc napiszę Wam niebawem 🙂

Dubrownik, stary port

Do następnego!
 
SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER w podróży

Czas leci nieubłaganie. To prawda wiadoma nie od dziś. Dwa tygodnie temu bawiliśmy się na naszym własnym weselu, dziś odpoczywamy podczas naszego skromnego miesiąca miodowego 🙂

Wiecie już, że wybraliśmy Chorwację, dokładnie południową Dalmację, z Dubrownikiem na czele. Mówią, że Dubrownik to najpiękniejsze chorwackie miasto i podobno jedno z najwspanialszych na świecie (tezę tę będę mogła potwierdzić jutro). Położne jest blisko granicy z Czarnogórą. Charakterystyczne, kamienne domy i ulice, zabytkowe kościoły, klasztory i pałace, szczelnie wypełniają dubrownicką starówkę. Więcej będę mogła Wam napisać po naszej jutrzejszej wizycie w tym mieście.
Nasz hotel znajduje się na południe od Dubrownika. Wczoraj późnym popołudniem odwiedziliśmy pobliskie Cavtat z urokliwą zatoką i portem. To miasteczko położone na kilku półwyspach a jego najbardziej znanym zabytkiem jest mauzoleum rodziny Racic na cmentarzu w północnej części miasta.

Ale co zrobić gdy deszcz uniemożliwia nam aktywne spędzanie czasu podczas wakacji, albo gdy spędzamy je w mieście? Może pamiętacie, że wraz z moim już mężem mamy słabość do seriali i zawsze, gdy oboje mamy wieczór wolny, pogoda nie dopisuje lub po prostu nie mamy sił na wyjście z domu, zagłębiamy się w naszych ulubionych serialach. Dziś przygotowałam dla Was top listę naszych ulubionych seriali tego lata! Idealne na wieczory we dwoje: albo z lampką wina albo z ukochanym 😉

Stranger things– powrót Winony Rider w dobrym stylu! Osadzony w latach 80tych kryminał owiany surrealistyczną tajemnicą.. kto stoi za porwaniem obdarzonego niezwykłą wyobraźnią chłopca? Czy matka odnajdzie go na własną rękę mimo wszelkim przeciwnościom losu? Na szczęście wszystkie osiem odcinków okazało się za jednym zamachem. Uwaga, można stracić osiem godzin jednego dnia- wciąga!

The night of– tylko cztery odcinki, ukazujące historię młodego nowojorczyka z pakistańskimi korzeniami. Ciężko pracujący rodzice, aby syn mógł uzyskać jak najlepsze wykształcenie. Niestety, ów syn przypadkowo znajduje się o nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu. Akcja rozkreca się powoli, ale trzyma w napięciu!

Mr Robot– drugi sezon kultowego serialu o grupie hakerów atakujących serwery największych amerykańskich banków. Czy drugi sezon będzie tak samo nietuzinkowy jak pierwszy…zobaczymy, czekamy na kolejne odcinki.

The Preacher– bardzo nieszablonowy, bardzo nierealny i momentami wręcz kuriozalny, ale to wszystko sprawia, że jest wyjątkowy. Kaznodzieja, wampir i wysłannicy Boga w odwiecznej walce dobra ze złem.

MIŁEGO KOCHANI!
 
POZDRAWIAMY Z CHORWACJI 🙂
 
 
SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER off duty

Teraz mogę w końcu napisać WAKACJE W PEŁNI! Po dziesiątkach wysłanych maili, podróżach na giełdę kwiatową bladym świtem, obklejaniu dziesiątków słoików koronką- mam czas wolny. A, zapomniałam dodać po powiedzeniu sakramentalnego TAK 😉
O samej uroczystości oraz weselu napiszę Wam w osobnym poście, troszkę potrzymam Was w niepewności… Natomiast dzisiaj mam dla Was propozycje co powinno znaleźć się w naszej wakacyjnej kosmetyczce! Aby nie brać ze sobą masy butelek i buteleczek kosmetyków (należy pamiętać, że do bagażu podręcznego w podróży samolotem mamy prawo zabrać tylko produkty do 100 ml!) firma Cleanic stworzyła całą gamę chusteczek nawilżanych o zróżnicowanych zastosowaniu. Wśród oferty znajdziemy m.in. chusteczki odświeżające z płynem antybakteryjnym idealne, gdy nie mamy sposobności umycia rąk w tradycyjny sposób; chusteczki z efektem ICE COOLING doskonałe podczas upałów, intensywnie odświeżające; chusteczki pełniące funkcję dezodorantu, zapewniające komfort w każdej sytuacji.

Nie możemy oczywiście zapomnieć o ochronie przed słońcem! Kremy z filtrem, kapelusz i okulary przeciwsłoneczne to podstawa!

Wśród szerokiej gamy produktów Cleanic znajdziemy również poręczne chusteczki do zmywania lakieru do paznokci.

Szczegółowe opisy produktów znajdziecie na stronie internetowej Cleanic 🙂 

Dopiero po ślubie mogliśmy na spokojnie zacząć myśleć o naszych tegorocznych wakacjach. Choć moim marzeniem było wyjechanie w podróż poślubną do Nowego Jorku, realia szybko ostudziły mój zapał. Ostatecznie wybraliśmy Chorwację, dokładnie Południową Dalmację z Dubrownikiem jako numerem jeden wśród miejsc do zwiedzenia. Dlaczego Chorwacja? Oboje jesteśmy fanami kultowego serialu Gra o Tron i choć może się to niektórym wydać banalne, chcemy zobaczyć miejsca, w których nagrywane były słynne sceny serialu 😉 Po powrocie z Chorwacji, wedle naszej tradycji, pojedziemy nad nasze polskie morze, tym razem będziemy mieszkać w Trójmieście, a na Hel wybierzemy sie promem! Może ktoś z Was poleci nam nietypowe miejsca warte odwiedzenia w Gdańsku czy Sopocie? Albo ciekawe plaże? 🙂
MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER


*Wpis powstał we współpracy z marką Cleanic*

LONDON CALLING…

Podczas Majówki wyjechaliśmy z M do Londynu. Dla niego to była pierwsza wizyta w tej metropolii, ja byłam tam po raz drugi, choć tego pierwszego razu tak naprawdę nie pamiętam. Jakie zrobiła na nas wrażenie stolica Londynu? Zapraszam do lektury…
Przede wszystkim M stwierdził w Londynie to mógłbym zamieszkać… Przyczyna tego stwierdzenia dla niektórych może wydać się szokująca! Obojgu nam podobało się jak bardzo Londyn jest zatłoczony! Kilkukrotnie odwiedzałam Nowy Jork, więc wiedziałam, że w Londynie będzie bardzo podobnie, ale dla M było to bardzo pozytywne zaskoczenie. Dobrze, że oboje lubimy darmową atrakcję w postaci tłumu ludzi ślepo podążających podziemnymi korytarzami metra 😉

Nasz grafik był bardzo napięty. Mieliśmy około 30 godzin na faktyczne zwiedzanie Londynu. Najwięcej czasu spędziliśmy w British Museum, oglądając darmowe wystawy ukazujące przed nami tajemnice Starożytnego Egiptu, Grecji czy Rzymu. Naprawdę warto się tam wybrać podczas pobytu w Londynie. Bardzo żałujemy, że nie dotarliśmy do Natural History Museum, ale to przecież pretekst żeby wrócić…

Oczywiście obowiązkowym punktem naszej wycieczki był Buckingham Palace (choć tutaj tłum ludzi szybko nas zmusił do dalszego spaceru!) oraz Opactwo Westminsterskie i siedziba Parlamentu z Elizabeth Tower na czele. Czyli wszystkim znanym Big Benem 🙂 Jeśli planujecie krótki wyjazd do miejsca, gdzie czeka na Was ogromna ilość atrakcji turystycznych do zobaczenia w jaki najkrótszym czasie, szczerze polecam Wam aplikację Map Marker (na pewno działa na Androidzie, niestety z IOSem nie mam doświadczenia…). Udało mi się w szybki i prosty sposób zaznaczyć na mapie wszystkie miejsca, które planowaliśmy odwiedzić i wyznaczyć najlepsze trasy dojazdu metrem bądź spacerem. To nam bardzo ułatwiło niedługi pobyt w tym wspaniałym mieście.

W Londynie są atrakcje te obowiązkowe i te mniej znane, ale dla uważnych turystów równie istotne, a może nawet bardziej… w moim przypadku była to Royal Ballet School przy ulicy Flower st., czyli Kwiatowej! No chyba piękniej być nie może! Poza wiatrem i deszczem, które nas złapały podczas robienia zdjęć.

Ten interesujący pomost to przejście łączące szkołę z Royal Opera House. Uczniowie tamtejszej szkoły baletowej często biorą udział w spektaklach zespołu The Royal Ballet. To właśnie w tej szkole uczył się nasz obecny I solista Dawid Trzensimiech, a także solista Robin Kent.

Z kolei dla M niestandardowym punktem wycieczki, ale dla każdego fana dobrej rockowej muzyki obowiązkowym, było… słynne przejście dla pieszych przy Abbey Road, tuż obok kultowego Abbey Road Studio. To właśnie tu nagrywali Beatlesi oraz m. in. Pink Floyd. Na wspomnianych pasach zostało wykonane zdjęcie czwórki chłopaków z Liverpoolu, zostało szczegółowo przemyślaną okładką albumu Abbey Road.
Photo Iain Macmillan wg szkicu Paul’a McCartneya
A to moja kopia 😉 Jedno można powiedzieć na pewno- nie ma nie tylko Beatlesów, drzew przy Abbey Rd też jakby ubyło 😉

Po wizycie przy Abbey Road udaliśmy się do Muzeum Sherlocka Holmesa! Powieści Sir Conan Doyle’a nie były mi obce podczas nauki w szkole, ale to przez Benedicta Cumberbatcha tu przyszliśmy. Jeśli również jesteście fanami serii serialu o tym intrygującym detektywie, to na pewno zrozumiecie mój zachwyt. Niestety mój ukochany narzeczony szybko sprowadził mnie na ziemię ze sfery moich osobistych marzeń i przemyśleń: jejku, to tutaj wspaniały Cumberbatch wciela się w rolę Sherlocka… M: Przecież oni tego tutaj nie kręcą, to muzeum! Ehh… i moje dziecięce wyobrażenie legło w gruzach 😉

London Eye, Katedra św. Pawła, Tower of London i Tower Bridge… kolejne punkty na mojej kolorowej mapce! Wszystko udało się zobaczyć. Będąc w Londynie po prostu trzeba udać się do typowego angielskiego pubu. Do takowych też trafiliśmy. Przypadkiem dotarliśmy także do samego serca SOHO, ponieważ nasz kolega z mojego zespołu polecał nam podobno najlepsze miejsce z burgerami w Londynie właśnie w tej okolicy. Amerykańskie burgery, w hawajskiej 'burgerowni’ i polską bardzo uprzejmą kelnerką. Kombinacja ekstremalna, ale było warto, ponieważ burgery faktycznie były znakomite, a frytki z batatów jeszcze lepsze! Gdybyście kiedyś szukali dobrego miejsca na obiad czy kolację to oboje polecamy Kua Aina przy Carnaby St.

Ponieważ nasz klimatyczny hotel znajdował się w Notting Hill, jak tylko się zameldowaliśmy szybko udaliśmy się na spacer. Niestety, polecana przez internautów cukiernia przy Portobello Rd była już zamknięta, kiedy do niej dotarliśmy. Cudownie kwitnące drzewa i kwiaty są wspaniałą ozdobą tej dzielnicy. Do tego przepiękna architektura, piękne symetryczne kamienice- to kwintesencja tego miejsca.
Na pewno korzystałam właśnie z Map Marker 🙂

Przed samym wyjazdem zdążyliśmy jeszcze odwiedzić Holland Park niedaleko stacji metra Notting Hill Gate. Wewnątrz znajduje się uroczy Kyoto Garden z kolorowymi drzewami i małym wodospadem… idealne miejsce na odpoczynek 🙂

Słynne londyńskie budki telefoniczne 🙂
Niemniej niekwestionowanym bohaterem wyjazdu był kupiony na szybko plecak 😀


Było intensywnie przed Majówką, w trakcie i teraz też nie zwalniamy tempa! 🙂
Polski Balet Narodowy rozpoczął już przygotowania do listopadowej premiery wieczoru baletowego, w którym znajdą się takie tytuły, jak Chopiniana, Bolero oraz Chroma… ale na razie nic więcej nie mogę powiedzieć… 🙂


A Wy jak spędziliście Majówkę?




MIŁEGO DNIA!


SIMPLE.DANCER

SIMPLE.DANCER off duty

Zapowiadali deszcz, tymczasem niedziela obudziła mnie intensywnymi promieniami słońca! Boże, dziękuję Tobie za stworzenie kawy oraz niedzieli, szczególnie jeśli może ona być leniwa, tak jak dzisiaj w moim przypadku.
Przy porannej porcji mojego ukochanego nektaru, w towarzystwie słońca nieśmiale zaglądającego do mojego mieszkania przez zasłonięte okna, zrobiłam przegląd moich wakacyjnych zdjęć. Skoro lato nie daje nam o sobie zapomnieć, uznałam, że dzisiaj jest idealny moment, aby powrócić do gorących lipcowo-sierpniowych dni (chociaż wrzesień raczy nas upalnymi temperaturami, na szczęście, to zupełnie co innego, gdy ma się w świadomości 'dzień z Aidą’ a dzień pełen wakacyjnego lenistwa). W tym wpisie znów wracam do Jastarni i naszego polskiego morza… Przyznam się szczerze, że pozazdrościłam trochę moim koleżankom i kolegom z pracy, którzy wczoraj mieli spektakl w Operze Bałtyckiej w Gdańsku… w ciągu dnia wielu z nich korzystając z ładnej pogody odwiedziło trójmiejskie plaże i czerpało z tych ostatnich dni kalendarzowego lata, przyglądając się hipnotyzującym falom Bałtyku… och, zazdroszczę! 
It was supposed to be raining but it was the Sun that woke me up today instead… thank God for Sunday, especially if it can be a free, lazy day, and for coffee. Along with a cup of my favourite morning drink, I was looking through my holidays photos… I came to the conclusion, today is the best day to throw back to the holidays and publish some photos from our polish seaside on the blog. I wish I could be there right now… I seriously envy people who live in Threecity 🙂 till the next time, Baltic sea!

W ostatnim tygodniu rozpoczęliśmy próby nad Casanovą
Spektakle odbędą się w drugiej połowie października: 18, 22 oraz 23. 
SERDECZNIE ZAPRASZAM!

Mam nadzieję, że podobnie jak ja, większość z Was może dzisiaj korzystać z uroków wolnego dnia! Chociaż i tak mam napięty grafik- powolne przygotowanie mieszkania na nadchodzącą jesień, do maksimum mam zamiar wykorzystać ten dzień… może upiekę tartę limonkową? 🙂

MIŁEGO DNIA!
HAVE A NICE DAY!

SIMPLE.DANCER