mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

Hell’s Kitchen – czy spotkaliśmy Daredevila?

W poprzednim nowojorskim wpisie pisałam, że nasze zwiedzanie tego wyjątkowego miasta warunkowane było w pewnej mierze chęcią zobaczenia znanych z filmów i seriali lokalizacji. Ponieważ oboje z M jesteśmy fanami produkcji Marvela o superbohaterach, było dla nas jasne jak słońce, że musimy odwiedzić Hell’s Kitchen- dzielnicę znanego nowojorskiego mściciela, Daredevila. Wcale nie przeszkadzał nam fakt, że de facto serial kręcony jest w większości na Brooklynie 😀

To był najcieplejszy dzień podczas naszego pobytu w Nowym Jorku.

Hell’s Kitchen znajduje się w środkowo-zachodniej części Manhattanu, a głównym celem naszej podróży tego dnia był rejs wycieczkowy, który rozpoczyna się z molo właśnie w tej okolicy. Ponieważ spaliśmy na Brooklynie (kamienica, w której wynajęliśmy malutki pokoik na zdjęciu poniżej) musieliśmy wsiąść w metro. Podróż do stacji 42 st-Port Authority Bus Terminal zajęła nam około 40 minut. Stamtąd udaliśmy się w stronę zachodniego brzegu Manhattanu, nad rzekę Hudson.

Hell’s Kitchen słynie z nieskończonej ilości klimatycznych śniadaniowni, knajpek i restauracji. Naszym pierwszym przystankiem tego dnia był Rustic Table, gdzie zjedliśmy pyszne śniadanie. W godzinach wczesno-popołudniowych w uliczkach Hell’s Kitchen spotkacie całą rzeszę Nowojorczyków, którzy podczas przerwy na lunch przychodzą do restauracji na szybki obiad bądż poźnym popołudniem na happy hour i lampkę prosecco! Tłumy są niewyobrażalnie duże! My na lunch udaliśmy się po zaplanowanym rejsie… Ale po kolei 🙂

Śniadanie w Rustic Table czyli mrożona kawa i shakshuka (nie pamiętam co zamówił M, ale jak widać na zdjęciu na pewno dostał całą połowę awokado :P)

Rejs wokół Dolnego Manhattanu

Po śniadaniu udaliśmy się na Pier 83 skąd Circle Line Cruise rozpoczyna swoje wycieczki. Firma oferuje wiele rodzajów rejsów, dzienne i wieczorne. My zdecydowaliśmy się na Manhattan Landmarks- to rejs wokół Dolnego Manhattanu rzeką Hudson, który obejmuje podpłynięcie pod słynną Statuę Wolności oraz niezapomniane widoki na tzw. Financial District z One World Trade Center na czele.Nasza wycieczka trwała ok. półtorej godziny. Po niej zdecydowaliśmy się, niczym prawdziwi Nowojorczycy, na lunch i lampkę prosecco w samym sercu Hell’s Kitchen 😉 wybraliśmy małą, włoską restaurację na uboczu (już nawet nie pamiętam jej nazwy). Najedzeni ruszyliśmy w stronę 45 ulicy… Aby zobaczyć popularną szkołę tańca, Broadway Dance Center. W środku znajduje się sklep z odzieżą sportową i pamiątkami. Na parterze jest także mała sala. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że odbywają się na niej zajęcia z jazzu. Zmęczeni całym dniem spacerów na koniec udaliśmy się jeszcze na Piątą Aleję oraz pod gmach Biblioteki Publicznej, aby ostatecznie odpocząć w Bryant Park (na tyłach Public Library). Niestety nie spotkaliśmy Matthew Murdocka aka Daredevila, ale wspomnienia, które z nami są pozostaną niezapomniane! 🙂 Zdecydowanie polecam Wam odwiedzić Hell’s Kitchen!

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Nowy Jork- co trzeba zobaczyć? #1

Nowy Jork moimi oczami, czyli mini przewodnik dla równie zafascynowanych! Nie jestem znawcą, jak pisałam Wam w tym poście, ale naprawdę uwielbiam to miasto, dlatego dziś pokażę Wam pierwszą część miejsc, które zdecydowanie trzeba zobaczyć odwiedzając Stolicę Świata!

Najbardziej kultowym miejscem Nowego Jorku jest bez cienia wątpliwości Times Square.

Przed tegorocznym wyjazdem do Wielkiego Jabłka przeczytałam kilkadziesiąt poradników amerykańskich, najczęściej nowojorskich blogerów, którzy jak jeden mąż piszą, że Times Square to turystyczna mekka, w której ciężko spotkać prawdziwego nowojorczyka. Nowy Jork to jedno z tych miejsc na świecie, gdzie usłyszymy każdy język świata, spotkamy się z mnogością kultur i doświadczymy klimatu każdej światowej mniejszości. 

I mimo, iż obiecywałam sobie, że pójdziemy tam góra dwa razy, wieczorem i w ciągu dnia, oczywiście lądowaliśmy tam w zasadzie codziennie podczas naszego pobytu w Nowym Jorku. A to dlatego, że Times Square to rewelacyjny węzeł komunikacyjny. Stąd na piechotę jest w miarę blisko do innych, rozpoznawalnych miejsc tego wyjątkowego miasta- Biblioteki Publicznej, Bryant Park, 5th Avenue czy Rockefeller Center oraz do Empire State Building.

Tłumów nie było końca. Nieważne, czy był późny wieczór, czy było zimno, czy padało, czy żar z nieba się lał. Bądźcie gotowi na zderzenie z niebotyczną masą ludzi (poza świtem, wtedy jest w miarę pusto). Ale to jest właśnie największy urok tego Skrzyżowania Światów.

Zrobienie dobrych zdjęć w tym miejscu graniczy z cudem, ale uzbrojeni w cierpliwość działaliśmy przez blisko dwie godziny, aby na zakończenie dnia usiąść w Bubba Gump Shrimps Co., osławionej restauracji z krewetkami wyjętej żywcem z Forresta Gumpa. Opinie na temat tego miejsca są skrajnie podzielone, więc modliłam się w duchu, aby nie doszło do żadnego zatrucia. Na szczęście uszliśmy cało i nasze żołądki nie ucierpiały na tym spotkaniu. Osobiście- polecam.

Wspominałam na początku o poradnikach- w każdym będą Wam odradzać jedzenie na Times Sq. My skorzystaliśmy jedynie z Bubba Gump, wolałam nie ryzykować w innych miejscach.

Top of The Rock

Nowy Jork prawie jak z lotu ptaka… Podejrzewam, że większość z Was rozpoznaje ten krajobraz. To najbardziej rozpoznawalny widok Nowego Jorku. Każdy może sobie sam stworzyć taką pocztówkę udając się na taras widokowy znajdujący się w Rockefeller Center. A propos lotu ptaka, nowojorskie atrakcje przewidują lot heliktopterem nad miastem! My jednak nie odważyliśmy się na takie ekstremalne doznania, ponadto to bardzo drogie doświadczenie.

Wizyta na tym tarasie była dla mnie punktem obowiązkowym numer jeden na mojej liście miejsc do zobaczenia. Nigdy wcześniej bowiem nie byłam na szczycie żadnego drapacza chmur w Nowym Jorku. Byliśmy również na Empire State Building po zmroku, ale uwierzcie mi na słowo- Top of The Rock wygrywa wszystko. Widok na południową stronę Manhattanu jest nie do opisania (albo ja po prostu tak uwielbiam ten widok, że nie potrafię tego opisać słowami). Z kolei na północ rozciąga się widok na ogromny Central Park. Niestety, buduje się coraz więcej wieżowców i powoli widok na ten wspaniały park staje się ograniczony. Szkoda…

W Top of The Rock najbardziej podobało mi się to, że wejścia są na konkretną godzinę i jest limit osób, które wpuszcza się na górę. Dzięki temu nie było na tarasach dużych tłumów i mogliśmy zrelaksować się obserwując ten piękny widok bez zbędnego przepychania się bardziej nadgorliwych turystów.

Zwiedzając Nowy Jork skorzystaliśmy z oferty New York CityPass, w której za niższą cenę mieliśmy wejścia aż do sześciu turystycznych atrakcji, w tym na Top of The Rock. Zdecydowanie polecam Wam taką opcję. Dzięki niej możecie tak zaplanować zwiedzanie Manhattanu, aby zobaczyć jak najwięcej, w jak najkrótszym czasie.

Central Park

Nazywany płucami Nowego Jorku. Dotarliśmy tu niestety tylko raz, przy zachodzie słońca. Zmęczeni całodniowym zwiedzaniem odpoczywaliśmy siedząc przy Bathesda Fountain i komentując nasze wspólne wrażenia z minionego dnia.

Przy zachodnim brzegu Central Parku, na wysokości 72nd St., znajduje się memerial Johna Lennona o wdzięcznej nazwie Strawberry Fields. Każdy fan The Beatles obowiązkowo przychodzi tutaj i w zadumie nuci Imagine… To zdumiewające, że zawsze, dosłownie zawsze ktoś czuwa przy tym miejscu, stawia świeże kwiaty, zapala znicze. Stąd dzieli nas kilkanaście kroków do The Dakota Building, pod którym został zastrzelony John Lennon.

Po prawej stronie na zdjęciu widoczny jest budynek The Dakota, przed jego drzwiami, tam gdzie są dwa lampiony, został postrzelony John Lennon.

Gdybyśmy się z tego miejsca przeszli kilka przecznic na północ dotrzemy do słynnego Museum of Natural History. O tym w innym poście!

9/11 Memorial

To miejsce na zawsze będzie kojarzyć się z tragedią z 2001 roku… to był mój czwarty raz w Nowym Jorku, a pamiętam dokładnie to miejsce z 2007 roku. Nie było tu nic, poza ogromnym placem budowy, wielkimi stertami gruzu i metalu. Dopiero, gdy przyjechałam do Stanów znów w 2012 roku, gotowy był już cały plac upamiętniający tę poruszającą tragedię, a One World Trade Center jeszcze nie był ukończony. W całej okazałości podziwiałam go znów w 2013 roku, gdy przyjechałam do Nowego Jorku na warsztaty taneczne w szkole Marthy Graham, pionierki modern dance na świecie.

Oczywiście wejście nad symboliczne baseny w miejscu starych wież WTC jest całkowicie bezpłatne, jedynie muzeum 9/11 Memorial ma płatne wejście, ale jest ono dostępne jako jedna z atrakcji na karcie CityPass, z której korzystaliśmy. My jednak zdecydowaliśmy się w zamian za 9/11 Memorial odwiedzić Intrepid Museum.

BROOKLYN BRIDGE i DUMBO

Niby tylko most… ale jaki! Ten XIX-wieczny most wiszący jest jednym z najstarszych z tego rodzaju mostów na świecie. Łączy dwie dzielnice Nowego Jorku, Manhattan i Brooklyn. Po jego lewej stronie, w stronę Brooklynu, znajduje się podobny w konstrukcji Manhattan Bridge (wg pierwotnych planów jego konstrukcja miała łączyć w sobie Most Brooklyński i Williamsburg Bridge).

Stojąc pod Manhattan Bridge, dokładnie na Washington St na Brooklynie, pod jego przęsłami można zobaczyć Empire State Building. Między dwoma mostami można wypocząć nad rzeką, zobaczyć Jane Carousel i podziwiać wspaniałą panoramę dolnego Manhattanu. Pierwszy raz widziałam ją z tej strony i powiem Wam szczerze, że popłakałam się ze wzruszenia jak to zobaczyłam 😀 Po spacerze brzegiem rzeki weszliśmy na Brooklyn Bridge udając się na Manhattan. Przejście całego mostu zajęło nam około godziny, liczy on sobie 1834 metry długości. Po jego zachodniej stronie, na rzece, dostrzec można Statuę Wolności. Im bliżej Manhattanu, tym wielkie wieżowce robią coraz większe wrażenie.

Nowy Jork jest wyjątkowy pod względem swojej architektury. Łączą się tutaj budowle o różnych stylach, od gotyckich, przez renesansowe, barokowe, klasycystyczne, aż do tych najbardziej współczesnych, jak One World Trade Center. 

Metro i Uber

Najczęściej wybieranym przez nas środkiem transportu było nowojorskie metro. Albo się je kocha, albo nienawidzi. Ja chyba znajduję się gdzieś pomiędzy, ponieważ kilka razy metro mnie zawiodło. Musicie szczególną uwagę zwracać w jaki sposób poszczególnie linie metra kursują w weekendy lub nocą. Gdy musieliśmy się dostać z bagażami na Brooklyn okazało się, że najbardziej odpowiadająca nam linia metra akurat tego dnia była w trakcie remontu! Najlepiej wykupić sobie tzw. MetroCard na dowolną ilość przejazdów w ciągu 7 lub 30 dni.

Korzystaliśmy również z Ubera, ale tylko na Brooklynie i byliśmy zadowoleni z tej opcji.

To nie ostatni nowojorski wpis! A jeśli nie widzieliście poprzednich to zapraszam Was tutaj, na spacer po West Village oraz tu, do amerykańskiego sklepu marki Bloch. Następnym razem zabiorę Was do Hell’s Kitchen i na prom wokół Dolnego Manhattanu a także do… China Town, gdzie piliśmy wodę prosto z kokosa 😀

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Sklep BLOCH w Nowym Jorku

Podczas każdej wizyty w Nowym Jorku planuje wyjścia do sklepów baletowych.

Między innymi dlatego, że w Polsce do pewnego momentu brakowało sklepów z dużym, dające szerokie spectrum wyboru, asortymentem. Nadal chyba mam jedne ortalionowe ocieplacze kupione tam ponad 10 lat temu oraz jeden kostium, który nabyłam podczas mojej wizyty w USA w 2013 r. Do tej pory utkwił mi w pamięci szczególnie jeden, niewielki sklepik przy Madison Avenue…

Tym razem jednak zdecydowałam się odwiedzić sklep australijskiej marki Bloch. Ten sklep na szczęście pojawił się także w Warszawie i jest to jedyny markowy sklep baletowy w Polsce. Kilkukrotnie wspominałam Wam o tej firmie na blogu (na przykład tutaj i tutaj), a ostatnio zaczęłam używać do prób i spektakli właśnie ich point.

Sprawdziłam czym różni się sklep w Nowym Jorku od tego u nas 🙂

Aranżacja i wystrój sklepu są niemalże identyczne. Największa różnica jest w wielkości samego sklepu oraz jego asortyment- są tutaj dostępny chyba wszystkie rynkowe modele point marki Bloch. Widziałam tam również kostiumy z kolekcji, których u nas nie było. Niestety minęłam się z managerem sklepu i nie miałam już szansy z nim porozmawiać ze względu na nasz bardzo napięty grafik (o czym wspominałam w poprzednim wpisie). Na róg Columbus Avenue i 62 ulicy dotarliśmy po zejściu z Top of The Rock. Bloch New York mieści się niemalże vis a vis słynnego Lincoln Center for The Performing Arts, którego głównym budynkiem jest Metropolitan Opera.

Metropolitan Opera to siedziba American Ballet Theatre, czołowego amerykańskiego zespołu baletowego. Ale w Lincoln Center, tuż obok w tym samym kompleksie, znajduje się David H. Koch Theatre, który z kolei jest domem New York City Ballet- zespołu założonego przez George’a Balanchine’a, ojca baletu amerykańskiego (tak! jest coś takiego i szykuję dla Was obszerny post z historii tańca na ten temat!). Po obejrzeniu sklepu i asortymentu, zrobieniu zdjęć i chwilowym odpoczynku, ruszyliśmy właśnie do David H. Koch Theatre na wieczór baletowy Black&White w wykonaniu NYCB.

Do zdjęć wybrałam czarny kostium z kolekcji fashion oraz białą paczkę ćwiczebną. Założenia były, że sesję zrobimy w Central Parku, który znajduje się nieopodal, ale niestety… nie udało się 🙁 Poniżej zobaczycie krótkie video. To moje pierwsze vlogowe przygody 😀 takich filmów z Nowego Jorku będzie więcej!

[iframe allowfullscreen=”” frameborder=”0″ height=”270″ src=”https://www.youtube.com/embed/SpDoxf9rHfQ” width=”480″]

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Spacer po West Village

Czas spędzony w Nowym Jorku na pewno nie był relaksem!

Wręcz przeciwnie, każdy dzień obfitował w maksymalną dawkę zwiedzania, nie tylko kultowych, najbardziej rozpoznawalnych nowojorskich miejsc, ale przede wszystkim tych mniej uczęszczanych przez turystów. Moim odkryciem nr jeden tegorocznego wyjazdu do Big Apple było urokliwe West Village. Na tym małym fragmencie Manhattanu chciałam oprzeć dzisiejszy wpis! Zapraszam…

To właśnie spacerując w tej okolicy możecie zobaczyć kultową kamienicę z amerykańskiego serialu Friends, schodki prowadzące do drzwi wejściowych w miejscu, w którym Carrie Bradshaw miała swoje ukochane mieszkanie czy po prostu oglądać zapierającą dech architekturę budynków tonącą w morzu kwitnących drzew. W tym roku wyjątkowo późno wiosna zawitała na wschodnie wybrzeże USA, zwykle pod koniec kwietnia wszystko już kwitnie, tym razem proces ten, ze względu na pogodę, został opóźniony. Ale, co się odwlecze to nie uciecze 🙂 

Nowy Jork żyje swoim życiem.

Energia tego miasta to jest zjawisko, którego nie potrafię opisać słowami. Na pewno znajdą się osoby myślące podobnie jak ja, ale zdaje sobie sprawę, że to miasto może mieć równie dużo wrogów. Dlatego tym bardziej zachęcam Was, aby podczas planowania ewentualnej wizyty nie ograniczać się do Times Square czy innych obleganych zachłannie przez turystów miejsc. Są one zatłoczone i, niestety, często brudne, a także pełne bezdomnych, liczących na doraźną pomoc wycieczkowiczów. Nie jest to zachęcający widok…

Cieszę się, że podczas jednego ze spokojnych spacerów, kiedy nie musieliśmy pędzić na wyznaczoną godzinę do jednej z nowojorskich atrakcji, mogliśmy w spokoju przechodzić kolejne przecznice zachodniej części środkowego Manhattanu.

West Village to głównie północny fragment Greenwich Village, który na swoim górnym krańcu graniczy z Chelsea,  a wygodną drogą do niego prowadzącą jest The High Line- deptak stworzony na naziemnej, niedziałającej trasie metra. My nasz spacer rozpoczęliśmy od wizyty przy Washington Square Park i kroki skierowaliśmy na północny-zachód w poszukiwaniu serialowej kamienicy PrzyjaciółStąd niedaleka droga do telewizyjnej sąsiadki Monici czy Joey’a- Carrie Bradshaw, głównej bohaterki serialu Sex w wielkim mieście  (Sex and The CityThe City to dla jego mieszkańców oraz osób dojeżdżających tu z pobliskich miejscowości po prostu Nowy Jork; zauważyłam, że nikt nie wymawia tam nazwy Nowy Jork, funkcjonuje po prostu The City- are we going to The City? Did you enjoy The City? I tak cały czas!)

Ciekawostka– Sarah Jessica Parker, serialowa Carrie, faktycznie mieszka w tej okolicy 😉
Ciekawostka nr 2– Sarah Jessica Parker jest miłośniczką zespołu New York City Ballet, dosłownie się z nią „minęłam”, ponieważ 2 maja oglądałam spektakl NYCB, a następnego dnia odbywała się ich wielka Gala Baletowa, na której Sarah pojawiła się ze swoimi córkami 🙂

Idąc dalej na północ zmierzaliśmy w kierunku miejsca, które bardzo chciałam odwiedzić na popołudniowy lunch- Old Rose. Znalazłam to miejsce przypadkowo na Instagramie zanim jeszcze cała idea tegorocznego wyjazdu do USA się narodziła i nieśmiało marzyłam, że przyjemnie byłoby pewnego dnia pójść tam na śniadanie czy lunch. Nie sądziłam, że moje plany tak szybko się zrealizują! I oczywiście nie żałuję! Szczególnie zasmakowały nam prażone ośmiorniczki oraz makaron fusilli pesto. Spójrzcie na te wnętrze… czyż nie jest wyjątkowe?Po lunchu udaliśmy się w kierunku wspomnianego wcześniej The High Line i przeszliśmy kilka przecznic w górę, aby następnie znaleźć metro i podjechać do Rockefeller Center… Ale to już temat na osobny wpis! Widoki w niektórych miejscach są naprawdę zdumiewające!

Widoczne poniżej przejście między budynkami skłoniło mnie do założenia point! Wiedziałam, że przecież muszę mieć baletowe zdjęcia z Nowego Jorku! Przechodnie byli zachwyceni a nawet bili brawo hahaha 😉

Jeśli mnie pamięć nie myli (na pewno nie!) to z High Line zeszlismy przy 23 ulicy, czyli w samym sercu Chelsea. Jest jedna rzecz, której bardzo żałuję- nie znaleźliśmy czasu na odwiedzenie tutejszego Chelsea Market a wiem, że dużo osób bardzo to poleca. No cóż… następnym razem 😉To była moja czwarta wizyta w Nowym Jorku. Pierwsza, z której przywiozłam… ponad 5000 zdjęć!! Tyle znajduje się ich łącznie w moim telefonie, mojego męża oraz dwóch kartach pamięci do aparatu… sama nie mogę w to uwierzyć… ale nie martwcie się! Spora część z nich się powtarza więc pokażę Wam ich tylko około 4000, może być? 😉

Następny post z nowojorskiej serii już niebawem! Jeśli planujecie wizytę w tym mieście, chętnie odpowiem na Wasze pytania! Nie jestem ekspertem, jestem po prostu turystką, która w moim odczuciu wycisnęła z Wielkiego Jabłka w ciągu łącznie 7 dni jak najwięcej! 

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

Kwiecień 2018- podsumowanie!

I stało się!! Na 26 kwietnia czekałam dokładnie 86 dni, odkąd zabukowaliśmy bilety na lot do Nowego Jorku!

Kiedy byłam na lotnisku w Warszawie nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę! Ale… nasz wyjazd do USA to między innymi uroczystość rodzinna- to właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o wyjeździe. Moja rodzina mieszka tuż pod Nowym Jorkiem, dlatego wiedziałam, że na pewno odwiedzę po raz kolejny to miasto! Niemniej, w kwietniu wydarzyło się mnóstwo innych rzeczy…

Między innymi warsztaty, na które miejsca wyczerpały się dosłownie w kilka godzin!

Do tej pory wspominam ten dzień i już teraz zapowiadam, że na pewno warsztaty się powtórzą! Dzięki Wam, wszystkim obecnym, zrozumiałam po raz kolejny dlaczego tak kocham to, co robię… To przynosi radość Wam, a to z kolei motywuje mnie do dalszego działania!

Gdyby nie Wy, nie byłabym w tym samym miejscu, w którym jestem teraz! DZIĘKUJĘ!

20 kwietnia odbyła się premiera długo oczekiwanej Damy Kameliowej Johna Neumeiera. Owacje na spektaklu premierowym trwały kilka minut! 

Kwiecień to był dla mnie wyjątkowo obfity miesiąc! Planowanie wyjazdu i utrzymywanie tego w tajemnicy przed Wami było trudnym zadaniem 😀 Na blogu na pewno pojawi się kilka postów z Nowego Jorku po naszym powrocie, w których pokażę Wam wszystkie must see tego wyjątkowego miejsca!

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER