Sala baletowa, scena, garderoba i teatr w ogóle, to mój drugi dom. Myślę nawet, że mogę napisać, że sala baletowa jest moim biurem.

Ostatnio dotarło do mnie, że ja tak naprawdę nie wiem co to znaczy praca w biurze, praca za biurkiem, świat korpo i inne jeszcze, zupełnie nieznane mi sformułowania 😀 Całe moje życie moim biurem była i jest sala baletowa.

Najpierw były to sale w szkole baletowej przy ulicy Moliera w Warszawie, a w starszych klasach także sale w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej. Wiecie, że nawet jak mamy zebrania z naszym dyrektorem (tak! mamy zebrania :P) to odbywają się one właśnie w sali baletowej? Tancerze przebrani w ćwiczebne ciuchy, dresy, bluzy, z ręcznikami wokół szyi… To nasz oficjalny dress code nawet na spotkania z dyrektorem, na których często poruszamy istotne dla naszego zespołu tematy.

Nie wiem co to znaczy siedzący tryb pracy.

Jak byłam mała, moja mama często zabierała mnie do siebie do pracy, gdzie pracuje do tej pory. Właśnie za biurkiem. Patrzyłam zawsze na nią i jej koleżanki z podziwem i sama udawałam, że pracuję wraz z nimi siedząc z boku i obliczając dziwne rachunki na dużym kalkulatorze. Sprawiało mi to wielką frajdę. Ale dla mnie życie zawodowe potoczyło się w zupełnie innym kierunku.

Od zawsze aktywność fizyczna była dla mnie ważna. Balet wybrałam, bo w tej dziedzinie uczysz się walczyć z przeciwnościami, które stawia Tobie Twoje własne ciało i tylko Twoje odbicie w lustrze pokazuje jak duży zrobiłaś postęp. To odbicie właśnie jest Twoim największym motywatorem i rywalem.

Sala baletowa jest moim biurem, a drążek biurkiem 🙂

Od 11 lat pracuję w Polskim Balecie Narodowym. Stoję przy tym samym miejscu przy drążku dokładnie tyle czasu. Na “moim drążku” znajduje się pewnie cały mój materiał DNA 😀 Ciekawostka- tancerze miewają również odciski po wewnętrznej stronie dłoni od trzymania się, niekiedy zbyt kurczowo, drążka podczas ćwiczeń.

Jak wspominałam wyżej, nasz dress code jest bardzo nieoficjalny i dość awangardowy w porównaniu z pracą w biurze. Można powiedzieć, że mamy tzw. casual Friday codziennie. Nie oznacza to jednak niedbalstwa. Wręcz przeciwnie- tancerze ubierają się na treningi i próby schludnie i każdy w swoim stylu. Niektóre tancerki zakładają do kostiumów tylko luźne szorty, inne zawsze będą miały na sobie tuniczkę. Ja lubię zarówno jedno, jak i drugie.

Na początku każdej lekcji (codziennie od wtorku do soboty o godzinie 10- to obowiązkowy trening każdego tancerza, prowadzony przez wyznaczonego pedagoga; u nas odbywają się dwie lekcje- męska i damska) podczas ćwiczeń przy drążku, jesteśmy ubrani w więcej warstw niż pod koniec godzinnego treningu. Chodzi o trzymanie ciepła, aby mięśnie dobrze się rozgrzewały. Z każdym, coraz trudniejszym ćwiczeniem, ubrań ubywa 😉 W tym wpisie także pokazywałam Wam na czym polega warstwowe ubieranie się na lekcję.

Przy drążku w sali baletowej tancerki i tancerze ćwiczą w baletkach. Zdarza się, że tancerka zakłada do ćwiczeń przy drążku pointy (pamiętacie jaka jest między nimi różnica? W tym filmie tłumaczę na czym ona polega). Drewniany wałek przynosi ulgę, gdy wystąpią skurcze stóp.

A jak wygląda Wasze miejsce miejsce pracy? Jesteście do niego przywiązani tak mocno jak ja do sali baletowej?

Total look BLOCH

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

2 komentarze

  1. Uwielbiam Pani bloga! Pytanie nie w temacie posta, kiedy można się spodziewać kolejnego spotkania w Przystanku Miłość? Może w nowym sezonie jakiś konkurs, a w nagrodę spędzenie z Panią dnia w teatrze? 😉 Czekam na pierwsze przedstawienia i nowe posty.

    Pozdrawiam, K.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Jeśli chodzi o spotkania w Przystanku Miłość to zależy od managera 🙂 mam nadzieję, że wkrótce uda nam się coś ustalić. A o konkursie pomyślę!

Napisz komentarz