Yuka Ebihara jako Aurora “Śpiąca Królewna”; zdj. Ewa Krasucka

Pod ostatnim wpisem o słynnych tancerzach baletowych ktoś napisał mi, że w zestawieniu zabrakło jednej naszej warszawskiej solistki. Owszem, Yuka Ebihara, bo o niej mowa, zdecydowanie mogłaby się znaleźć w przygotowanym przeze mnie zestawieniu. To artystka o wielu twarzach, niezwykłych możliwościach fizycznych, ale przede wszystkim osoba o bardzo dużej determinacji, z ogromnym zasobem pracowitości.

Ten wpis to zapis mojej rozmowy z Yuką na portalu Instagram. Już od dawna planowałam wywiad z naszą japońską tancerką i cieszę się, że nawet w tym niesprzyjających warunkach udało mi się go przeprowadzić  a Yuka Ebihara zgodziła się na taki rodzaj rozmowy. I to w dodatku na żywo, dla tych którym udało się obejrzeć live’a. Dla samej Yuki było to duże wyzwanie, bo jak sama stwierdziła, nie za dobrze czuje się przed obiketywem w takiej właśnie formie. Jednak na szczęście rozmowa przebiegła sprawnie i było nam naprawdę wesoło 😉 Mój mąż stwierdził, że jestem Michałem Polem polskiego baletu 😛 (dla niewtajemniczonych- Michał Pol to znany polski dziennikarz sportowy, sama bardzo go lubię). Ale wróćmy do mojej rozmowy z Yuką…

Yuka Ebihara i jej długa droga do kariery

Yuka rozpoczęła swoją przygodę z baletem jako małe dziecko, miała 6 lat. Wyjechała z rodzicami do Chin, ponieważ jej tata został tam wydelegowany. Po powrocie do Japonii, w wieku 10 lat Yuka dalej ćwiczyła balet, ale musimy na coś zwrócić szczególną uwagę- w Japonii nie ma takich szkół baletowych jakie znamy w Polsce czy Europie.

W Polsce w ogólnokształcących szkołach baletowych dzieci mają połączone zajęcia zawodowe z ogólnokształcącymi. Takie szkoły są w Chinach, gdzie na początku Yuka uczyła się baletu. Niemniej, gdy rodzice musieli wrócić do Japonii (znów było to związane z ich życiem zawodowym), Yuka wróciła razem z nimi. W Chinach nie miała rodziny, która w razie problemów mogłaby pomóc młodemu przecież wówczas dziecku.

Yuka uczyła się baletu prywatnie do 18 roku życia i pomimo wielu próśb kierowanych do rodziców, by mogła wyjechać do Europy kształcić się w profesjonalnej szkole baletowej, rodzice stawiali sprawę jasno- musisz skończyć szkołę.

Dopiero po ukończeniu 18 lat Yuka zdołała przekonać rodziców do swojego wyboru i rozpoczęła naukę w Kanadzie. Po kilku latach nauki w szkole w Vancouver wyjechała do Europy gdzie tańczyła z wieloma zespołami w różnych krajach- Anglii, Norwegii, Francji, Chorwacji i wreszcie w Polsce.

Dokładne nazwy szkół oraz zespołów, w których występowała Yuka Ebihara możecie sprawdzić na stronie Teatru Wielkiego-Opery Narodowej. 

Dlaczego Europa a nie rodzima Japonia?

Podczas naszej rozmowy Yuka zwróciła uwagę na bardzo ważną rzecz- w Europie większość (w zasadzie chyba wszystkie) renomowanych zespołów baletowych ma swoje siedziby w państwowych teatrach- słynnych operach. Oznacza to, że zespoły oferują pracę na etat. Dla porównania np. w Stanach Zjednoczonych w większości przypadków tancerze zatrudniani są na tzw. kontrakty. Myślę, że możemy to porównać do polskiej umowy o dzieło.

Nasz teatr oferuje tancerzom umowę o pracę, na cały etat. Dzięki temu również mamy chociażby zapewnione ubezpieczenie zdrowotne.  Możecie domyślać się, że w karierze zawodowego tancerza jest to bardzo istotna kwestia. Jeśli zachorujemy, lub doznamy kontuzji idziemy po prostu na zwolnienie lekarskie, ale nie zostajemy pozbawieni środków do życia. W przypadku takiego kontraktu, liczymy tylko na to, czego dotyczy umowa. Dlatego teatry w Europie faktycznie zapewniają w ten sposób poniekąd komfort swoim tancerzom.

Czy kiedykolwiek zapomniałaś fragmentu choreografii podczas występu na scenie?

Nie– odpowiedziała ze spokojem Yuka 😀

W sumie właśnie takiej odpowiedzi po Yuce się spodziewałam. Yuka jest perfekcjonistką i myślę, że ona po prostu nie wie co to znaczy popełnić błąd na scenie 😉 Jednak po chwili namysłu dodała, że pamięta, że jej partnerom zdarza się zapomnieć choreografię na scenie:

Czasem mój partner czegoś zapomni. Ale ja to pamiętam jak przez mgłę, ponieważ zawsze jestem tak skupiona na roli, że niezależnie od tego co się wydarzy podczas przedstawienia, jestem nieustannie swoją postacią.

Czy pamiętasz jakieś zabawne momenty na scenie? Kiedy nie mogłaś powstrzymać się od śmiechu?

O to powinnaś zapytać mojego męża! Wczoraj pół wieczoru mi opowiadał o swoich zabawnych sytuacjach ze sceny… ja opowiem Tobie o niewielu (śmiech! I Yuki i mój. Znam męża Yuki, to nasz kolega z zespołu, solista, i mogę sobie tylko wyobrażać o jakich śmiesznych sytuacjach opowiadał :P).

Yuka Ebihara opowiedziała o czasach kiedy tańczyła w Anglii. To był zespół objazdowy- jednego dnia wykonywali nawet trzy przedstawienia w jednym teatrze, po czym następnego dnia rano wyjeżdżali w długą podróż do kolejnego miasta. Takie tournée trwało nawet dwa miesiące. Większość scen na jakich występowali była bardzo mała, w dodatku dość pochyła, co znacznie utrudnia utrzymywanie równowagi. Ponieważ po jakimś czasie tancerze byli już dość zmęczeni, zawsze podczas przedstawienia “Jeziora łabędziego” i wyjścia Yuki do wariacji solowej w roli Odylii (Czarnego łabędzia) zespół ze sceny namawiał ją żeby już skończyła, bo oni chcą iść do domu a ona tylko przedłuża to przedstawienie 🙂 W tym samym zespole też, Yuka tańczyła z partnerem o takim wzroście, że przy wykonywaniu jednego szczególnie elementu uderzała go stopą w głową- i znów wszyscy wokół się śmiali.

Wspomina również czas w Kanadzie, gdzie rozpoczęła pracę i została poproszona o zatańczenie fragmentu z “Dziadka do orzechów” podczas spotkania biznesowego w hotelu. Musiała sama sobie upiąć włosy i przypiąć diadem (mała korona, ozdoba na głowę). Niestety podczas obrotów diadem się wysunął i wpadł komuś… do talerza!

Z Warszawy wspomina dwie sytuacje:

Pamiętam, gdy przyszłam do zespołu, że mieliśmy premierę “Dziadka do orzechów”. Miałam tam rolę solową w tańcu chińskim. Podczas pierwszej próby całości, z całym zespołem, kiedy wszyscy patrzyli tylko na mnie, przy pierwszym kroku tańca… przewróciłam się! Ale to nie wszystko… później na próbie scenicznej, dokładnie w tym samym momencie, również się przewróciłam! W końcu po paru latach, znów tańcząc tę partię… przewróciłam się na spektaklu! I też w tym samym momencie!

Tak było – mogę to potwierdzić 😉 Podobnie jak nasi słuchacze potwierdzali kolejną małą wpadkę Yuki! Podczas spektaklu “Don Kichot”, w którym Yuka tańczyła główną żeńską partię, Kitri, niesfornie upuściła wachlarz przed rozpoczęciem swojej wariacji solowej w III akcie! I nawet nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego (bo wachlarze często wypadają z naszych rąk), gdyby nie fakt, że uniesienie przez Yukę wachlarza nad głowę, to znak dla dyrygenta, aby rozpoczął grać! Yuka uniosła rękę- a wachlarz upadł na ziemię 🙂 Na szczęście dyrygent zaczekał, aż Yuka zgrabnie, z uśmiechem od ucha do ucha, uniosła wachlarz nad głowę gotowa do swojego tańca.

Wierna klasyce czy jednak taniec współczesny?

Balet klasyczny jest wspaniały, piękny choć opatrzony ogromną ilością zasad i wymagań. Gdy przygotowuję się do roli w balecie klasycznym skupiam się tak bardzo na perfekcyjnym technicznym wykonaniu choreografii i gdy czuję, że jestem już naprawdę blisko tego momentu, jestem szczęśliwa. W tańcu współczesnym mamy więcej swobody, wolności. Lubię tańczyć z ryzykiem, czyli na granicy swoich własnych możliwości,  z przesadą. To również pomaga wyrazić postać, w którą się wcielam. Dlatego tak bardzo lubię balety oparte na zawiłej dramaturgii, jak “Dama kameliowa” Johna Neumeiera. Gdy jestem Małgorzatą moje całe ciało się nią staję. Ja ją czuję w środku.

Yuka Ebihara i Patryk Walczak w “Damie Kameliowej”; zdj. Ewa Krasucka

Tutaj znajdziecie moje wywiady z Vladimirem Yaroshenko oraz Dawidem Trzensimiechem.

MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

1 Comment

Napisz komentarz