“Jestem w ciąży… jak ja o tym powiem mojemu dyrektorowi??”
To była moja pierwsza myśl. Przede mną pojawiła się wizja gabinetu naszego dyrektora, on w fotelu, ja po drugiej stronie drewnianego masywnego stołu… Serce zaczęło mi walić jak szalone. Po chwili się uspokoiłam i zdradziłam tę nowinę M. Był przeszczęśliwy. Łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu… będziemy rodzicami! Baletnica w ciąży? To będzie coś zupelnie nowego na moim blogu…

Gdy tancerka dowiaduje się o ciąży…

Muszę zrobić tutaj mały wstęp zanim przejdę do moich uczuć i myśli. W Polsce istnieje kilka “stacjonarnych” zespołów baletowych, gdzie tancerze zatrudniani są na umowę o pracę. Początkowo na czas określony, po kilku latach pracy na czas nieokreślony. Dla wielu z nas taka umowa to kamień z serca. Właśnie ze względu na przykład na ciążę. Inaczej sprawa wygląda, gdy tancerze są tzw. freelancerami i pracują w wielu miejscach naraz na różne umowy. Ja mimo wszystko pozostanę przy swoich doświadczeniach, czyli osoby, która po kilku intensywnych latach pracy dostała umowę na czas nieokreślony. Wiedziałam wówczas, że mogę być spokojniejsza w razie, gdy dowiem się, że zostanę mamą.

Jak zapewne wiecie, kobieta może nie wiedzieć o swojej ciąży przez kilka długich tygodni. Zdarza się tak również w przypadku tancerek. Moja koleżanka tańczyła bardzo wymagające solo w spektaklu “Bajadera” i nie wiedziała o swoim stanie. Poszła na zwolnienie jak tylko dowiedziała się już o ciąży. Niektóre moje koleżanki nawet wiedząc o ciąży brały udział w spektaklach oczywiście ponosząc pełną odpowiedzialność za swoje maleństwo. Jeszcze inne jak tylko dowiadują się o ciąży, w bardzo wczesnych tygodniach, od razu decydują się na zwolnienie. Ja dowiedziałam się o moim stanie w 5 tygodniu ciąży.

Pierwszy lekarz, do którego się udałam od razu powiedział mi, że nie mogę podejmować żadnego bardzo intensywnego wysiłku fizycznego. Wówczas się załamałam… “ale jak to?? Przecież ja zaraz wracam do pracy (to było podczas naszego letniego urlopu), mamy jeziora!! Co ja zrobię??”. Dopiero po kolejnej konsultacji inny lekarz powiedział mi, że mogę oczywiście ćwiczyć, ale muszę uważać na trudniejsze kondycyjnie ćwiczenia. Na zwolnienie poszłam w okolicach 10 tygodnia ciąży.

Obecnie, będąc już na zwolnieniu, od czasu do czasu robię lekcję, ale nie wszystko, oraz ćwiczę na siłowni. Na pewno nie skaczę. W tej chwili dziecko jest już na tyle duże, że przy gwałtowniejszych ruchach po prostu je czuję i to zdecydowanie mnie stresuje. Ogólnie, pisząc z moich obserwacji, gdy tancerka przebywa na zwolnieniu z powodu ciąży i tak przychodzi do teatru, aby uczestniczyć w lekcji (nie uczestniczy w próbach- nie może ze względu na zwolnienie, a sam udział w lekcji to jej odpowiedzialność).

Tutaj odpowiem na pytanie, które pojawiło się kilkanaście razy 🙂 nigdy podczas całego mojego stażu pracy (a pracuję już ponad 11 lat..) nie widziałam, aby tancerka nie poszła na zwonienie później niż w 3 miesiącu ciąży. Kobiety, które mają ciążę “za sobą” wiedzą, że nawet pod koniec I trymestru może pojawić się już ciążowy brzuch. Tancerki nie biorą udziału w spektaklach, gdy ciąża staje się już widoczna, po prostu idą na zwolnienie. I nawet żadna rola chodzona nie jest powierzana przyszłym mamom.  To wynika z prostego względu- jeśli jesteś w pracy to znaczy, że możesz robić wszystko. Nie możesz- idziesz na zwonienie. Wiemy już, że będąc w ciąży nie powinno się skakać, ani w ogóle wykonywać bardzo intensywnych ćwiczeń.

Ale- kiedyś w Internecie “szalały” nagrania tancerki, bodajże z Londynu, która w zaawansowanej ciąży robiła wszystko, kręciła piruety, skakała. Czytałam kilka artykułów z wypowiedziami tancerek po urodzeniu dziecka i każda wypowiadała się, że wykonywanie lekcji działało na ich orgaznim korzystnie. Zapewne musiały mieć zielone światło od lekarza 🙂 ja dopóki nie miałam pierwszych dogłębnych badań, z których wynikało, że dziecko rozwija się prawidłowo, bardzo się bałam. Teraz wiem, że wszystko jest dobrze 🙂

Wrócę do poprzedniego akapitu. Co się dzieje, gdy przyszła mama pojawia się w sali baletowej? To odpowiedź na pytanie dotyczące reakcji koleżanek na wieść o ciąży. NIKT NIKOMU NIE ŻYCZY ŹLE. Tak mi się wydaję, że ogólnie życzenie źle przyszłej mamie jest raczej nienormalne… nie sądzicie? Tak więc wiadomość o ciąży wszystkich cieszy, a  ilości uścisków, które otrzymałam nie jestem w stanie policzyć.

Podjęcie decyzji o przerwaniu pracy to mieszanka smutku, niepewności i radości. Baletnica w ciąży to jednak nic nienaturalnego!

Pierwszą osobą w moim zespole, która dowiedziała się o moim stanie (poza moimi najbliższymi koleżankami) był oczywiście mój dyrektor. To normalne, że w tej sytuacji bardzo się stresowałam, nie wiedziałam co usłyszę, nie wiedziałam co mnie czeka… moje obawy zupełnie bezpodstawne. Dyrektor zareagował bardzo pozytywnie i to mnie ogromnie ucieszyło. Kolejno musiałam poinformować pedagogów. Zaczęły się już intensywne próby do spektaklu “Jezioro łabędzie”… po kilku tygodniach od rozpoczęcia nowego sezonu poszłam na zwolnienie.

Odpowiadając na jedno z pytań- dyrektor nie może nie wyrazić zgody na ciążę 😉 cóż, to raczej fakt dokonany! Oraz nie obawiam się, że stracę pracę, właśnie ze względu na rodzaj umowy (choć wiem, że nigdy nie ma gwarancji), ale w zespole nie działa to na zasadzie “nie ma cię, to ktoś zajmie twoje miejsce”. Ja wiem, że moje miejsce cały czas tam jest, i że jak wrócę to wrócę do tego wszystkiego, co robiłam przed pójściem na zwolnienie.

Decyzja o przerwaniu pracy byla ogromnie trudna. Porównywalna niemalże do sytuacji, kiedy tancerz dowiaduje się o kontuzji, ale za wszelką cenę chce dalej ćwiczyć i pracować, bo perspektywa utraty kolejnych spektakli jest nie do zniesienia… ale w przypadku ciąży kobieta nie może myśleć tylko o sobie. Teraz bierze odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też swoje dziecko. I to jest kluczowe w tym wypadku i pozwala szybciej pogodzić się z tą decyzją. Przez pierwsze dni przebywania na zwolnieniu budząc się rano szybko chciałam się zrywać z łóżka i biec do pracy.

Dopiero po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do myśli, że nie zatańczę w żadnym spektaklu w tym sezonie. Nie będę kłamać- płakałam kilka razy. 

Kiedy tancerki decydują się na ciążę?

Powiem Wam, że nie ma reguły… moje koleżanki rodziły w wieku nawet 22-23 lat, inne dopiero po 35 roku życia, część (podobnie jak ja) w okolicach 30stki. Niemniej, prawdą jest i nie ma co się oszukiwać, że im młodsze ciało, organizm, tym łatwiej kobietom wrócić do formy sprzed ciąży. Wiele tancerek, które rodzą po 35 roku życia raczej nie decyduje się na powrót do pracy. Ja planuję wrócić w przyszłym sezonie 🙂

Zazwyczaj powrót do formy nie jest długi. Chyba dlatego, że mimo wszystko balet, ćwiczenia, spektakle to tak ogromna część naszego życia, że proces powrotu jest podobnie szybki jak po wakacyjnej przerwie. Oczywiście jeśli tanceka w czasie ciąży będzie ćwiczyć (nie bardzo intensywnie) i będzie po prostu dbała o swoją kondycję fizyczną.

Szybka odpowiedź na pytanie czy planowaliśmy powiększenie rodziny? Tak 🙂 Ale czy bycie mamą to było “moje marzenie”? Zawsze tego chciałam, ale mimo wszystko kariera zawodowa była dla mnie najważniejsza. Myślę, że wiele kobiet czuje podobnie.

Skończyły się raczej czasy, kiedy tancerki rezygnowały z macierzyństwa na rzecz kariery. Znam jedną znakomitą solistkę, która po pierwszym dziecku wróciła jeszcze do pracy, po drugim zrezygnowała i nie żałuje. Miała niesamowicie piękną karierę sceniczną, a teraz spełnia się jako mama. Dziecko zostaje z nami do końca naszego życia, balet nie pozwala nam na pracę do końca naszych dni (co nie oznacza, że nie ma wyjątków, na pewno są).

Jak ja znoszę ciążę, jak postrzegam swoje ciało i jakie są moje zachcianki 😉

Wiecie na pewno, że I trymestr uznawany jest powszechnie za najtrudniejszy okres ciąży dla kobiety. Dlatego też ważna jest w przypadku artystek baletu odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale również za koleżanki z zespołu… co jeśli źle się poczuję podczas spektaklu, będę musiała biec do łazienki, a przecież muszę być na scenie? Również te argumenty “przemówiły” do mnie i przekonały mnie o podjęciu decyzji o przerwaniu pracy. Najgorzej właśnie czułam się podczas pierwszych miesięcy wieczorami, byłam mocno osłabiona, było mi niedobrze i byłam niesamowicie senna.

Ogólnie moje samopoczucie było dobre (poza wieczorami) i tylko raz miałam dość nieprzyjemny incydent (bez szczegółów) i to w moje 30ste urodziny! Śmiałam się, że człowiek kończy 30 lat i już organizm odmawia posłuszeństwa 😛

Jedną z pierwszych myśli, poza wieloma innymi, było “o rety, brzuch mi urośnie!”. Jako osoba, której talia rzadko kiedy mierzyła ponad 60 cm (zazwyczaj po za dużym obiedzie), byłam dość przerażona. Podczas pierwszych tygodni ciąży jednak więcej schudłam, a nadrabianie później zgubionych kilogramów szło mi bardzo opornie. Teraz sytuacja się ustabilizowała, brzuch powoli rośnie, podobnie jak liczba na wadze. Ja sama oczywiście zauważam, że moje ciało się zmienia, ale nie płaczę z tego powodu (jeszcze :P).

Jeśli chodzi o środek ciężkości… ostatnio kręciłam piruety i było mi jakoś dziwnie! A co dopiero będzie jak brzuch będzie już naprawdę duży! 😉 A czy mam jakieś zachcianki? Różnie! Zauważyłam, że średnio co dwa tygodnie moje preferencje żywieniowe się zmieniają. Obecnie mam niesamowitą ochotę po prostu na warzywa 😀 nie objadam się jednak, jem tyle ile potrzebuję, a ostatnio coraz częściej eksperymentuję w kuchni. Jeśli ciekawi Was co przyrządzam samodzielnie to dajcie mi znać w komentarzach! Jeśli będziecie chcieli będę zbierać swoje przepisy i Wam je przedstawiać 🙂

Nie boję się, że po ciąży nie wrócę do swojej poprzedniej formy.

Właśnie dlatego nie rezygnuję całkowicie z ćwiczeń (zdarza się, że tancerki na okres ciąży przestają ćwiczyć w ogóle), aby za parę miesięcy nie płakać 😉 co dziwniejsze, nie mam w ogóle zakwasów! To chyba zasługa wspomnianej przez jedną z czytelniczek relaksyny! Wraz z moją fizjoterapeutką ćwiczę również na siłowni i na pewno będę Wam pokazywać ćwiczenia, które wykonuję.

Jak pisałam wyżej, przez pierwsze tygodnie przebywania na zwolnieniu trochę nie wiedziałam co ze sobą zrobić, było mi smutno, tęskniłam za teatrem, sceną, moją garderobą… Również bałam się, jak to będzie z prowadzeniem bloga. Teraz wiem, że nie ma się czego obawiać! W międzyczasie odebraliśmy klucze do naszego nowego mieszkania i wiecie już, że jesteśmy obecnie w trakcie wykańczania naszych czterech kątów. 

DZIĘKUJĘ WAM RAZ JESZCZE ZA WSZYSTKI PIĘKNE KOMENTARZE!!!
Zdjęcia Tomasz Fabiański

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

 

 

 

7 komentarzy

  1. Anetko gratuluję ciąży:) Miło patrzeć jak się realizujesz.Widziałam Twój wstęp w” Dzień dobry Tvn”.Pięknie mówiłaś o balecie:)
    Pozdrawiam
    Joanna

  2. Gratulacje! Ciąża to naprawdę piękny czas, a piszę to tuląc śpiącą 4,5 miesięczną córeczkę. Rozumiem dobrze Twoje rozterki, bo na zwolnienie poszłam około 8 tygodnia. Jestem lekarzem, pracuję w szpitalu i po prostu bałam się infekcji. Poza tym długo z Mężem staraliśmy się o dziecko, więc rozsądek górą. Mimo to i tak tęskniłam za pracą, którą zresztą bardzo kocham. Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i Maleństwa!

  3. Gratuluję i życzę zdrówka!
    A co do bloga: otwierają się nowe możliwości, nowe tematy. Będziesz mogła pokazać inne aspekty z życia baletnicy – dla wielu z Nas interesujące, a nieznane.

  4. irena omegard Odpowiedz

    Nie trzeba być baletnicą ,aby wrocić do normy.Wystarczy młodo urodzić.Miałam 23 lata ,pierwsze.

    • Simple Dancer Odpowiedz

      Oczywiście że nie 🙂 w kontekście baletowym chodzi o powrót do formy fizycznej sprzed ciąży, aby jakość wykonywanych ćwiczeń nie pogorszyła się, a co za tym idzie aby czynnie brac udział w spektaklach. W końcu to nasza praca 😉

Napisz komentarz