Wbrew powszechnemu stereotypowi o zawistnych baletnicach, mogę Was zapewnić- przyjaźnie w balecie są absolutną normą. Szczególnie pomiędzy dziewczynami z tej samej garderoby. Rywalizacja w balecie? Musi być. Ale zachowana na przyzwoitym poziomie. Po prostu.

Zawiść i zazdrość w balecie- ile w tym prawdy?

Jak zwykle bywa przy tak kontrowersyjnych stwierdzeniach, na pewno gdzieś leży jakieś ziarenko prawdy. W tej kwestii balet znów nosi znamiona sportu, a mówiąc ściślej- sportowej rywalizji. Nawet niedawno o tym pisałam. Sezon baletowy to trwająca 10 miesięcy Olimpiada, podczas której tancerze nieustannie pragną wykazywać się umiejętnościami, pokonując codziennie przede wszystkim własne słabości i kolejne stawiane przez ciało granice.

Stąd rywalizacja. Nie warto jednak pielęgnować wyobrażenia jakoby rywalizacja ta miała polegać na podstawianiu sobie nóg, obcinaniu troczków przy pointach, czy wsypywaniu do nich kawałków szkła (serio???). Aczkolwiek pamiętam, że jak byłam w szkole to koleżanka schowała drugiej baletki przed ważnym egzaminem… Absolutnie nie pochwalam takiego zachowania, jest ono całkowitą skrajnością i nigdy nie powinno mieć miejsca. Sytuacja została wyjaśniona. No ale weźmy na poprawkę, że zdarzyło się to wśród nastolatek, którym różne pomysły przychodzą do głowy i często działają pobudzone złośliwością. W teatrze NIGDY  z taką sytuacją się nie spotkałam. Wręcz przeciwnie. Zdarzają się prędzej momenty “kurczę, nie wzięłam z garderoby baletek!” “jaki masz rozmiar? Ja mam dodatkową parę, weź moje”, “weż daj mi swoją spódnicę, za chwilę ci oddam”, “masz szpilki do włosów? Daj mi bo mi się zaraz koczek rozleci”. 

We wpisie o szkole baletowej pisałam, że ma ona przede wszystkim przygotować do pracy w zawodzie. Nie tylko z poziomu praktycznego. Również w aspekcie zachowania. Musi nauczyć szacunku do starszych tancerzy, a także tych wyższych rangą. Dlatego między innymi nie wolno nam pozwalać sobie na tak skrajne zachowania. Jest to nieodpowiedzialne i jest zwyczajną oznaką braku szacunku do innych członków zespołu.

Oczywiście- zdecydowanie mam prawo kogoś nie lubić. To raczej normalne, że niektórych lubimy bardziej, innych mniej. Ja jednak zawsze doceniam w mojej pracy to, że jak nie chcę nawet z kimś rozmawiać, lub nie czuję takiej potrzeby, to po prostu tego nie robię 🙂 ale do wszystkich zachowuję się w porządku. I to samo zauważam wśród moich kolegów i koleżanek. Polski Balet Narodowy to zgrana grupa tancerzy różnych narodowości. Myślę, że raczej się dogadujemy 😀 

Bla bla bla, na pewno ze sobą rywalizujecie!

Słuchajcie, gdyby nie było wśród tancerzy baletowych rywalizacji, to ten zawód nie miałby racji bytu 🙂 chodzi tu po prostu o zachowanie człowieczeństwa, mówiąc wprost. W zespole każdy zna swoje miejsce w szeregu. A przynajmniej powinien…

Zespół baletowy rządzi się swoimi prawami. To nie jest tak, że kończysz szkołę i z marszu dostajesz do zatańczenia główne partie. Po coś ta hierarchia w zespole jest. Ciężką pracą trzeba pokazać, że nawet samo bycie w zespole to coś, na co zasługujemy.

W balecie jak w życiu- musisz się znaleźć w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. I mieć dużo szczęścia. Kiedyś Wam pisałam, że niczego nie żałuję i cieszę się, że jestem obecnie tu gdzie jestem. W zespole Polskiego Baletu Narodowego.

Pamiętajcie- NIC nie przychodzi samo. A w szczególności sukces. I to nie musi być sukces w rozumieniu “jesteś najlepsza”. To jest moment, który to Ty musisz uznać za ten najbardziej Ciebie satysfakcjonujący. Bo nie wszystko jest dla każdego i to też trzeba umieć zrozumieć. I to też jest składowa sukcesu. I rywalizacja tak naprawdę może pomóc w stawaniu się lepszym każdego dnia!

Wiele zależy również od cech naszego charakteru. Jak w życiu, jak wszędzie, jak zawsze…

Przyjaźnie na całe życie?

Dokładnie tak. Zdjęcia do dzisiejszego posta są już dość “stare” ale wykonywane były właśnie z myślą, aby wykorzystać je we wpisie o takiej tematyce. Jestem na nich z moją koleżanką z klasy ze szkoły baletowej. Rywalizowałyśmy w sali (obie miałyśmy zawsze wysokie oceny z tańca klasycznego). Mieszkałysmy w tej samej bursie (w pokojach obok). Zawsze się wspierałyśmy i robimy to do tej pory. Jestem mamą chrzestną jednej jej córeczki. Znamy się od podszewki. Taką przyjaźń dała mi szkoła baletowa. Kasia spełnia się obecnie w roli pedagoga (i mamy!) odnosząc wiele sukcesów ze swoimi uczniami.

Z moimi dziewczynami z garderoby mogłybyśmy konie kraść! Serio, uwielbiam te moje 115 (numer mojej garderoby). Tutaj czuję się jak w domu. W garderobie nie ma tematów tabu. Każda wie o każdej wszystko 😂 Dlatego zawsze mówię “moje dziewczyny”. Jedną z tych moich dziewczyn jest osoba, która odnosi ogromne sukcesy w dziedzinie choroegrafii. Czy źle jej życzę?? Oczywiście, że nie!! Cieszę się z każdego jej sukcesu! Od tego są koleżanki właśnie. To “moje dziewczyny” pierwsze wiedziały, że spodziewam się maleństwa. I to one teraz piszą prawie codziennie jak się czuję. 

Mam świadomość, że nie przekonam Was na 100% ale mam nadzieję, że chociaż trochę Wam rozjasniłam dlaczego temat rywalizacji w balecie zawsze będzie się pojawiał. I wierzę, że warto też pisać o przyjaźni. Bo ona jest, z krwi i kości. Zresztą, skoro są śluby i baletowe wesołe rodzinki to przyjaźń jest chyba oczywista 😂😂

ZDJĘCIA ADAM DOROZIŃSKI

MIŁEGO DNIA!

SIMPLE.DANCER

2 komentarze

  1. Mam wrażenie, że chętnie doszukujemy się sensacji i złych emocji w wielu sytuacjach.
    Taka niezdrowa rywalizacja pobudza naszą wyobraźnię…to tak jak ze stereotypem, że młoda sekretarka jest w relacji z szefem, że tylko robi kawę i ładnie wygląda.
    Uwielbiam Twoje wpisy – są niezmiernie ciekawe, uchylają lekko ( musi zostać szczypta tajemnicy ) kurtynę do Waszego świata i pięknym językiem operujesz.

Napisz komentarz