Ten post powstał po wielu miesiącach zbierania informacji, słuchania, obserwowania. Pojawił się, ponieważ wielu z Was mnie o to prosiło. Wielu z Was często nie wie, w jaki sposób wspierać dziecko, które marzy o karierze baletowej. To wsparcie jest wymagane niezależnie od postępów w nauce dziecka. Bo jeśli dziecko nie rokuje pozytywnie w zawodowym tego słowa znaczeniu, tak samo potrzebuje wsparcia, jak to, któremu opanowanie coraz trudniejszego  materiału nie przychodzi z trudem. W obu przypadkach wsparcie jest tak samo ważne. Tylko rodzic musi znać różnicę.

Rola nauczyciela jest oczywiście w tej edukacji najważniejsza i to jemu przecież składacie w ręce swoje zaufanie. Ale ścisła współpraca rodzic-nauczyciel jest także priorytetem.

*Ten wpis oparty jest na wiadomościach, które wymieniłam z rodzicami młodych adeptów sztuki baletowej, którzy dzielą się ze mną swoimi obawami oraz na komentarzach, które otrzymałam. Proszę, miejcie na uwadze, że każda sytuacja jest inna,  a także, nasze życiowe doświadczenia są inne. Ten tekst nie jest żadną “wyrocznią w sprawie”, ma na celu jedynie wskazanie jak ważna jest Wasza spostrzegawczość w trakcie edukacji baletowej dziecka- edukacji całkowicie odmiennej od tej, którą znamy z tradycyjnych szkół ogólnokształcących.

Balet to nie jest zabawa

Musimy postawić sobie sprawę jasno- zajęcia “baby ballet” w żaden sposób nie przygotowują dziecka do wykonywania zawodu tancerza. Taka forma zajęć to są zabawy muzyczno-ruchowe z elementami “najprostszych” podstaw techniki tańca klasycznego. Słowo “najprostszych” daje celowo w cudzysłowie, ponieważ nawet ułożenie rąk w I pozycji dziecku, które ma 4 lata, będzie sprawiało bardzo dużo trudności. Te zajęcia są ważne dla rozwoju motorycznego dziecka, dla rozwoju jego kreatywności przy pomocy zabawy z muzyką i własnym ciałem (tworzenie wymyślonych figur, zwierzątek czy gwiazdek). Są korzystne dla ewentualnego nabrania nawyku poprawnej postawy. Nauczyciel prowadzący od tak małych dzieci nie będzie wymagał dokładności, a tym bardziej zapamiętania długich i złożonych sekwencji ruchowych. Dziewczynki (bo w zdecydowanej większości na takie zajęcia zapisywane są dziewczynki) są ubierane w różowe kostiumy i tiulowe tutu. I to jest ten czas, kiedy mogą czuć się jak postacie z bajek, jak Elsa z Krainy Lodu czy Mulan.

Sytuacja ulega zmianie gdy dziecko jest już na tyle duże, żeby podjąć naukę w sposób rozumiany jako profesjonalny. Czyli wtedy, gdy stanie do drążka i będzie po kolei wykonywać ćwiczenia z lekcji tańca klasycznego, które tancerze zawodowi robią codziennie, przez cały czas trwania kariery. Ten wiek to 7-8 lat i później 9-10 kiedy rozpocząć można naukę w ogólnokształcącej szkole baletowej (w Polsce). O tym będę pisać w dalszej części artykułu.
Szeroko temat o tym, kiedy warto zapisać dziecko na zajęcia z baletu omawiałam w tym wpisie.

Dodatkową zaletą zajęć ruchowych od najmłodszego wieku niewątpliwie jest wzbudzenie w dziecku chęci do ćwiczeń i do pracy. Oczywiście, jak w życiu, wszystko zależy od samego charakteru dziecka. NIE MOŻEMY O TYM ZAPOMINAĆ. Nie każdy lubi ćwiczyć, dla wielu wysiłek fizyczny jest zwyczajnie zbyt męczący, przez co ćwiczenia zamiast wprawiać w dobry nastrój, powodują, że samo pomyślenie o zajęciach napawa niechęcią. To jest pierwszy sygnał dla rodzica- nie prowadź dziecka na zajęcia z baletu jeśli widzisz, że podczas nich się nad wyraz męczy, a do każdego kolejnego ćwiczenia staje niechętnie.

Dlaczego o tym piszę i dlaczego TO JEST WAŻNE?

Balet to pot i łzy…
Przez ostatnie kilkadziesiąt minut jesteś na scenie, cały czas wykonując cholernie ciężkie baletowe kroki i figury. Palą cię płuca, nie możesz wziąć kolejnego oddechu… Nie czujesz odrętwiałych rąk, nogi uginają się pod twoim ciężarem. Jeszcze jedno wyjście. Ostatnie. Żeby tylko się nie pomylić. Nie mam siły. Nie zrobię tego. Robisz.
Kurtyna opada, ty upadasz na ziemię i płaczesz. Balet to pot i łzy. Pot po morderczym wysiłku. Spaliłeś prawdopodobnie kilka tysięcy kalorii w ciągu 40 minut. Łzy. Łzy bezgranicznej satysfakcji. Zrobiłeś to.
Ludzie widzą z widowni lekkość i piękno. Ty płaczesz, bo tylko ty wiesz jak ogromny wysiłek właśnie wykonałeś. Jutro to samo. Za to kocham balet. Pozwala przekraczać tobie codzienne granice twoich własnych możliwości.
Balet to praca. Ciągła, systematyczna praca.

Balet  to ogromny wysiłek fizyczny. I Ty jako rodzic musisz to wiedzieć i musisz dziecko na to codziennie przygotowywać. Są dzieci, którym codzienne stawanie przy drążku i napinanie każdego mięśnia w ciele sprawia radość pomimo pracy, którą w to wkładają. Ale są dzieci, które potrzebują dodatkowej motywacji. Aby to wszystko razem zagrało, dziecko przede wszystkim musi znać cel, po co to wszystko robi. Dlaczego musi codziennie robić przy drążku to samo, przecież to jest nudne. A no po to, że każde ćwiczenie przygotowuje nas do kolejnych, trudniejszych elementów, m.in. skoków. Które wymagają jeszcze więcej siły 😉 i nie chodzi tu o siłę nóg, a także o… kondycję. Weźcie skakankę i przez trzydzieści sekund poskaczcie. Nie, to nie koniec. Następnie zróbcie kilka okrążeń wokół stołu, a później jeszcze przeskakujcie nad krzesłami ustawionymi na środku pokoju. Jak Twój oddech? Jak Twoje mięśnie nóg? Twoje dziecko ćwiczenia o podobnym natężeniu musi robić codziennie.

To oczywiście tylko na potrzeby zobrazowania wysiłku, z którym mierzy się Twoje dziecko codziennie chodząc na lekcję baletu. Nie piszę tego po to, żeby pokazać Wam, jaki to balet jest męczący. Nie, chodzi o to, że skoro już wiesz z czym mierzy się Twoje dziecko, Ty musisz zadbać o:

  • jego dobry sen (zwłaszcza jeśli balet ma jako pierwszą lekcję rano, a tak się zdarza)
  • jego wypoczynek po szkole i po odrobieniu lekcji (jeśli ktoś uczęszcza na zajęcia z baletu po szkole, to musi na nie iść w miarę możliwości wypoczętym)
  • zdrową dietę!!!
  • nie narzucenie dziecku zbyt wielu innych dodatkowych zajęć- dla dobra jego kondycji psychicznej.

Pamiętajmy- każde dziecko chce imponować swoim rodzicom. Nakładanie na nie zbyt wielu obowiązków, podczas gdy sam balet to dla dziecka jakiś wysiłkowy Armagedon, nie wyjdzie mu na dobre. Musicie jako rodzice zrozumieć, że balet to nie tylko te ćwiczenia na lekcji, ale też w jakiś sposób styl życia. Od tancerzy wymaga się nie tylko nienagannej techniki, ale również zaangażowania, schludności, pokory. I bezwzględnego skupienia na każdej lekcji. To kolejna znacząca różnica w porównaniu do “baby ballet”, prawda?

Gdy się nie udaje…

Ostatnio na Instagramie wypełnialiście u mnie ankietę, czy balet to niespełnione marzenia rodziców, czy Wasza świadoma decyzja. Zdecydowana większość optowała za tym drugim. Co mnie bardzo ucieszyło. Jeżeli jednak są wśród moich czytelników osoby, które marzą o tym by ich dziecko zostało gwiazdą baletu- mam prośbę… Jeśli nauczyciel daje znaki, że postępów w nauce nie ma- powinieneś odpuścić. Chodzi o dobro Twojego dziecka. Spójrz na akapit pierwszy tego wpisu, zobacz jak wielki wysiłek Twoje dziecko musi wkładać w każde ćwiczenie na lekcji. Czy chcesz, aby tak się męczyło, gdy to nie przynosi oczekiwanych rezultatów?

Dlaczego tak jest? Dlaczego moje dziecko nie może być najlepsze?

A czy każde dziecko spełnia warunki uczestniczenia w olimpiadzie matematycznej? Albo czy każdy piłkarz zostaje Robertem Lewandowskim? Tak samo nie każdy ma możliwość zostania Baryshnikovem czy Zakharovą. Ba! Nie każdy nawet dostaje się do zespołu baletowego. Pamiętajmy o tym, że tancerz baletowy musi posiadać określone warunki fizyczne:

  • jego ciało powinno być proporcjonalne
  • nogi i ręce długie
  • korpus nie za krótki, nie za długi
  • długa szyja
  • ciało powinno być drobnej budowy

Oczywiście, żyjemy na szczęście w czasach, kiedy nawet nie posiadając tych idealnych (bo to są książkowe pryncypia, nie oszukujmy się- takich idealnych osób na całym świecie znajdziemy niewiele…) warunków możemy spełniać się w tańcu, niekoniecznie na polu zawodowym- baletowym, ale także w innych technikach tańca.

Dlaczego więc tak się dzieje, że dziecko nie robi postępów? Kochani, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak złożona i skomplikowana jak możecie myśleć- balet jest po prostu dla niego za trudny. Ćwiczenia stają się coraz bardziej zawiłe, nawet niezrozumiałe. W mojej osobistej opinii winne jest tutaj ogólne podejście do baletu przez społeczeństwo, że balet to przecież tylko taniec, nic skomplikowanego. Wiele osób uważa, że to takie proste i te ćwiczenia i tak każdy robi tak samo. Niestety nie.
O tym, czy balet to po prostu taniec pisałam szeroko w tym wpisie. I zachęcam do jego przeczytania.

Rolą nauczyciela jest wydobyć z dziecka maksimum jego możliwości, pod warunkiem, że dziecko tego faktycznie chce. Z doświadczenia powiem Wam, że widziałam naprawdę dużo dziewczynek, ale też tancerek (!) nie posiadających idealnych warunków, ale pracujących tak ciężko, że nikt nawet na pewne niedociągnięcia nie zwracał uwagi.

Niemniej, musicie mieć świadomość, że nauczyciel jest w tym procesie rozwoju osobą decyzyjną. To zadaniem nauczyciela jest bacznie obserwować każdego ucznia na sali i wyciągać wnioski na podstawie postępów lub ich braku w nauce.

Jedna z moich czytelniczek zadała mi pytanie:

Kiedy rodzic powinien wkroczyć do akcji- jak poznać, że dziecko ma chwilowy spadek woli i potrzebuje motywacji, a kiedy jest to serio chęć rezygnacji ze szkoły? Tak, żeby nie wyjść na tego zmuszającego do tańca…”

Odpowiedź od razu pojawiła się w mojej głowie- osobą, która jako pierwsza widzi, że zachowanie dziecka się zmienia jest nauczyciel tańca klasycznego. I tutaj pojawia się kolejna ważna kwestia- relacja z nauczycielem. Dla “dobra dziecka” ta relacja musi być nieustannie pielęgnowana. Właśnie dla takich sytuacji- nauczyciel widzi zmiany w zachowaniu dziecka, pojawiającą  się i narastającą niechęć do ćwiczeń. Wówczas powinien zakomunikować rodzicom o zauważonym problemie. Takie jest moje zdanie i ja zdecydowanie coś takiego praktykuję.

Jak wspierać dziecko?

Myślę, że łatwiej by mi było, gdybym sama miała starsze dziecko odpowiedzieć na to pytanie… ale spróbuję 😉

Ja ucząc się w szkole baletowej mieszkałam w bursie (o tym, jak się mieszka w internacie możecie poczytać tutaj). Moi rodzice mieszkali we Wrocławiu. Był czas, że odwiedzali mnie naprawdę często. Bo bardzo tęskniłam. Wiele razy myślałam o powrocie do domu. Ale moja mama (i babcia 🙂 ) zawsze zadawała mi jedno pytanie: kochasz to?

Tak.

Jeśli tylko Twoje dziecko zastanawia się nad odpowiedzią- jest to dla Ciebie sygnał ostrzegawczy.

Moja czytelniczka, która uczyła się w szkole baletowej, napisała mi wczoraj, że chciałaby otrzymać więcej wsparcia od strony rodziców, ale wie, że oni nie rozumieli, że ona tego potrzebuje. Nie mieli świadomości jak wyglądają te codzienne ćwiczenia, widząc oczami wyobraźni jedynie lekko poruszającą się po scenie baletnicę. Ona sama nie do końca wiedziała, czy to jest właśnie to, co ona chciałaby w życiu robić, nawet jeśli jej oceny z klasyki były w porządku. Miała warunki, dużo rzeczy potrafiła zrobić lepiej niż inni. Może właśnie oczekiwania nauczyciela, który widział jej potencjał, ją przerastały? Ale nie wiedziała jak rozmawiać o tym z rodzicami. Nie chciała ich zawieść, co jest naturalne. Ale czy taniec sprawiał jej radość? Dziecko, a nawet nastolatka, nie jest jeszcze świadome życia na tyle, żeby w ogóle wpaść na pomysł zadania samemu sobie takiego pytania.

Dlatego właśnie Wasza rola tutaj jest kluczowa. Rozmawiaj z dzieckiem. Nie pytaj o oceny, a o samopoczucie. Dziecko samo wystarczająco nastresuje się ocenami z tańca, nie potrzebuje jeszcze dodatkowego stresu z tym związanego. Na audycjach w teatrze nikt nie patrzy na oceny. Patrzą na umiejętności techniczne.

Jeśli dziecko dostanie słabszą ocenę z tańca, zapytaj czy wie dlaczego. Nauczyciel powinien wyjaśnić dziecku dlaczego dostało taką ocenę. Zapytaj, czy wie w jaki sposób pracować, aby spróbować ją poprawić. Jeśli oceny się nie poprawiają- to dla Ciebie kolejny sygnał ostrzegawczy. 

Bywa też tak, że w okresie dojrzewania i buntu dziecko zaczyna szukać innej drogi, nowych zainteresowań. Niestety ten etap rozwoju przypada na najcięższy etap nauki w szkole baletowej. To są już klasy 5-6 (szkoły baletowej- ogólnokształcąca 8 klasa podstawówki i 1 liceum) i w programie nauczania pojawia się bardzo dużo skomplikowanych elementów, bardzo trudnych do opanowania. Dodając do tego mieszankę wybuchową hormonów dziecka możemy mieć naprawdę zawiłą relację dziecko-balet. Musi się z tym uporać przede wszystkim nauczyciel, ale też rodzic. Ale w samym centrum tego oka cyklonu stoi dziecko.

Rolą nauczyciela jest nieustanne motywowanie dzieci. Pedagog baletu musi uczyć z pasją i chęcią. Wtedy dzieci będą czekały na każde kolejne zajęcia z niecierpliwością. Ty z kolei jako rodzic musisz tutaj bardzo uważać. Jeśli zauważysz już pewne sygnały ostrzegawcze i po rozmowie z nauczycielem staniesz przed podjęciem trudnej decyzji o zmianie szkoły- konieczna będzie rozmowa z dzieckiem. Może dojść do sytuacji, że zrezygnujecie z dalszej nauki za wcześnie. Piszę o tym w tym miejscu, ponieważ kwestia dojrzewania i zmiana zachowania dziecka, owszem widoczna jest dla nauczyciela baletu, ale także (nawet między innymi) dla rodzica. Bywa, że ten przejściowy moment przemija, a dziecko jak nigdy wcześniej chce pracować więcej i ciężej. Jeśli nie- już jesteście częściowo gotowi na zmiany.

Jak faktycznie motywować dziecko?

Rozmową i wzbudzaniem jego kreatywności. Bardzo podoba mi się to, że w szkołach baletowych organizowane są konkursy choreograficzne. Biorą w nich udział dzieci od najmłodszych klas (u nas od 2 kl. baletowej). Nie są ograniczone żadnymi ramami, tworzą to, co im ciało podpowiada, w czym czują się najlepiej. Kreatywność nawet w takim zawodzie, jak artysta tancerz jest bardzo ważna. Nawet jeśli charakter naszej pracy z góry określany jest jako “odtwórczy”.

Warto pokazywać dziecku, że balet nie kończy się tylko na Polsce, że jest dostępny na całym świecie. I tu, kochani, znów ważna jest Wasza edukacja w tym temacie. Pamiętam, że jak ja pojechałam do Warszawy moja mama przeszukała chyba każdą bibliotekę we Wrocławiu w poszukiwaniu książek o balecie. Nie znała tego świata, nie rozumiała charakteru tej pracy. Jedna z Was też mi to kiedyś napisała: “Dzięki mojemu dziecku poznałam ten magiczny wspaniały świat”. To nie jest nic złego, jeśli rodzic nie tańczy (tańczący rodzice to zupełnie inny temat). Ale razem z dzieckiem możecie pogłębiać swoją wiedzę w tym temacie, poznawać jego tajemnice. To również motywuje do pracy, chęć bycia częścią tej pięknej historii baletu.

Sukces. Czym on właściwie jest?

Moja przyjaciółka napisała mi:

Wiadomo, że czasem sukces osiągają osoby, które nie miały żadnego wsparcia ze strony rodziców.
A czasem nawet ze wsparciem rodziców nie osiągnie się sukcesu.
To są tak ważne słowa! Pamiętajcie, to czy Wasze dziecko osiągnie sukces zależy od miliona niezależnych od siebie czynników. A ocena celująca na dyplomie nie jest żadną gwarancją otrzymania pracy w zawodzie. Lepiej odpowiedzieć sobie na pytanie “czym jest dla Ciebie sukces”? Solowa rola w najpopularniejszym balecie? Czy to, że w ogóle będzie się miało możliwość uczestniczenia w procesie powstawania tego dzieła? Moja mama kiedyś usłyszała: “nawet jeśli nie będzie solistką, to corps de ballet* też stanowi o sile i randze zespołu”. Będąc częścią zespołu nasza praca jest tak samo ważna, jak praca solistów. Bo czymże byłoby “Jezioro łabędzie” bez sceny łabędzi w II akcie?
Podczas nauki każda nowa rzecz, której się uczymy jeśli już opanujemy to jest sukces. Cieszcie się z tego razem ze swoimi dziećmi. Zapytajcie “ile piruetów dzisiaj zakręciłaś? Dwa? To świetnie! Myślisz, że możesz zakręcić więcej? Próbuj!”. Takie słowa z ust rodzica to ogromna motywacja dla dziecka! Jak pisałam wyżej… dziecko zawsze chce zaimponować rodzicom. Pokazujcie, że ich małe sukcesy są dla Was ważne 🙂
Ten wpis nie odpowiedział na pewno na wszystkie Wasze zapytania, obawy czy problemy… ale mam nadzieję, że choć trochę nakreślił temat podkreślając, że balet to nie jest terapia dla dziecka (coś takiego też kiedyś przeczytałam). Jeśli decydujesz się na zawodowstwo, a tym właśnie jest bycie Twojego dziecka w szkole baletowej, jesteś w tym razem z nim. Nie ma innego wyjścia. Nie ma drogi na skróty, co zawsze mówię swoim uczniów. Na sali baletowej jesteś TU I TERAZ i jesteś tam całym sobą, na 120%. Jeśli nie…

Kochasz to…?

SIMPLE.DANCER

*corps de ballet – tutaj wyjaśnienie

Napisz komentarz