Jesień rozkręciła się na dobre! Korzystając z ostatnich chwil przed powrotem do pracy do teatru szlifuję swoje kulinarne zapędy 🙂 po wizycie na farmie dyniowej pod Warszawą postanowiłam upiec ciasto dyniowe. Poczytałam przepisy i zrobiłam misz-masz z kilku z nich. Po raz pierwszy w życiu ubiłam pianę z białek! Obawiałam się, że mi nie wyjdzie. Według wskazówek wujka Google jajka powinny być zimne. Miałam akurat trzy jajka w lodówce i piana udała się jak ta lala 🙂 to pewnie to magiczne szczęście żółtodzioba! Hehe Dzięki niej ciasto wyszło naprawdę puszyste, ładnie wyrosło i nie było spalone z góry (co notorycznie mi się zdarza).

Mamy obecnie długi weekend, okazji do spotkań z rodziną sporo, więc może skorzystacie z tego pomysłu na smaczny deser i ciasto dyniowe zagości w Waszym menu 🙂

Wg wszystkich przepisów, które widziałam, ilość potrzebnej dyni to 250 g. Jak powiedziałam panu na straganie, ze potrzebuję dynię do ciasta to powiedział “ćwierć kilo?? Proszę pani, więcej pani da”. Więc dałam więcej, niecałe pół kilo. Dynię pokroiłam na kawałki, upiekłam w temperaturze 180 st. Odkroiłam skórę i zblendowałam na gładką masę. Ale od początku:

CIASTO DYNIOWE SKŁADNIKI
Na tortownicę o średnicy 24 cm

  • niecałe pół kilo dyni
  • 250 g przesianej mąki pszennej
  • 3 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
  • 80 g masła
  • szklanka cukru
  • ekstrakt z wanilii (dwie łyżeczki)
  • łyżeczka sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
  • starta skórka pomarańczy

Do zblendowanej już dyni dodajemy składniki mokre: w garnuszku roztapiamy masło, dodajemy cukier i ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy. W dużej misce mieszamy mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Dodajemy połączone składniki mokre, mieszamy dorzucając żółtka z jajek. Ubijamy pianę z białek i na koniec dodajemy sztywną pianę do ciasta, delikatnie mieszając.

Spód tortownicy obłożyłam papierem, boki posmarowałam masłem. Wlewamy ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. Pieczemy około 45 minut. Po wyjęciu i przestudzeniu posypałam ciasto cukrem pudrem 🙂 ale następnym razem zrobię chyba polewę z białej czekolady! Zdjęcia udało mi się zrobić, bo Włodek akurat zapadł w swoją drzemkę!

To do dzieła! Smacznego 🙂
SIMPLE.DANCER

Napisz komentarz