W dzisiejszym poście (który pojawia się tutaj po dłuuugiej przerwie) poruszam kilka aspektów dotyczących mojej pracy w teatrze, w zespole baletowym. Wpis powstał w związku z wieloma zadawanymi przez Was pytaniami na Instagramie i nie tylko. Zapraszam Was do czytania 🙂

Tancerka, artystka baletu czy baletnica?

Przyzwyczaiłam się, że dla szerokiego grona odbiorców jestem baletnicą. Pomimo, że etymologia tego słowa sięga XIX wieku kiedy oznaczało, ni mniej ni więcej, ‘pannę lekkich obyczajów’ to w dzisiejszych czasach przyjęło się to jako określenie zawodu tancerki baletu. Kiedyś ktoś mnie zapytał “to jak mam mówić? Balerina?” Z kolei to określenie, wg mnie, narzuca pewną wyniosłość czy wyższość, a chyba zdążyliście już zauważyć czytając mojego bloga czy Instagrama, że tancerki są w zupełności normalne. Ale z dwojga złego, baletnica lepsza niż baletniczka, nie? 😉

Czy jak pracujesz w teatrze to masz czas na inną pracę?

Z reguły nie i tancerze nie podejmują dodatkowego zatrudnienia. Wyjątek stanowi na przykład zatrudnienie w szkole baletowej lub prywatnych szkołach baletowych, gdzie czas pracy można dostosować do naszego czasu wolnego od pracy w Polskim Balecie Narodowym. Jak wiecie, ja pracuję w szkole, ale wraz ze mną moja jedna jeszcze koleżanka z zespołu Polskiego Baletu Narodowego. Lekcje mamy zawsze o 8 przez półtorej godziny, dlatego bez problemu zdążamy na 10 do pracy w teatrze. Wielu tancerzy prowadzi zajęcia nie tylko z tańca klasycznego, ale także ze zróżnicowanych technik wspomagających, np. Pilates. Najczęściej udaje im się to zrobić po godzinach naszej pracy (o czym przeczytacie w dalszej części wpisu).
Tancerze podejmują się także prac dodatkowych np. przy reklamach czy interdyscyplinarnych projektach artystycznych. Wszystko na miarę możliwości pogodzenia tego z pracą w teatrze. Jak widzicie, ta praca to dla każdego z nas priorytet i przysłowiowy numer jeden. Ja sama z kilku reklam czy projektów musiałam  na przestrzeni lat rezygnować ze względu na zazębianie się dni zdjęciowych z godzinami prób. Owszem, mogłabym wziąć dzień wolny… ale moim priorytetem są spektakle Polskiego Baletu Narodowego.

Czas wolny

Stereotyp o tym, że baletnica nie ma czasu wolnego nie wziął się znikąd. Prawdą jest, że tej pracy musimy się podporządkować i nie jest to regularna praca od 8 do 17. Pracujemy od wtorku do soboty i często w niedzielę, jeśli mamy tego dnia spektakl. Godziny naszej pracy to 10-18, ale nie zawsze mamy tyle godzin prób. Bywa, że mamy ich 2 lub 3 godziny. Musimy również być czujni, bo często zaplanowane próby ulegają zmianie ze względu na wiele najróżniejszych czynników- kontuzja, nagłe zastępstwo i inne niezaplanowane wydarzenia.

Stąd częste trudności w planowaniu czasu poza pracą, a jak wiecie w dorosłym życiu czeka na nas wiele najróżniejszych obowiązków. Trzeba się wybrać do banku, na pocztę, do urzędu. Zwykle takie sprawunki zostawiam na poniedziałek, bo wiem, że tego dnia pracy nie mam na pewno 🙂

Czy Ty w ogóle coś jesz?

Będę to powtarzać jak mantrę: jestem tancerką baletu, nie anorektyczką (ponownie Was uczulam- anoreksja to poważna choroba! Nie można używać tego określenia lekkomyślnie w stosunku do każdej napotkanej, szczupłej kobiety). Prawdą jest, że estetyka tańca klasycznego narzuca pewne standardy,  które musimy zaakceptować. Nie oznacza to w żadnym wypadku głodówki i szaleńczego pędu do bycia chudą, ponieważ wiadomo, że w przypadku zawodów związanych nierozerwalnie z wyczerpującą aktywnością fizyczną, najważniejsze jest zdrowie i kondycja. Aby dostarczać ciału niezbędnych kalorii potrzebnych do ćwiczeń ogromnie ważna jest zrównoważona dieta. Także tancerki jedzą, a o tym możecie przeczytać w tych dwóch wpisach: Czy baletnice jedzą czekoladę? oraz Odżywianie i dieta tancerza. 

Niezbędny baletowy ekwipunek- POINTY

To przede wszystkim pointy. W naszym teatrze (Teatr Wielki-Opera Narodowa) mamy zapewniane pointy przez naszego pracodawcę. Jednak to nie wygląda tak, że dostaję ich tyle ile mi się zamarzy. Każdą z nas obowiązuje tzw. przydział miesięczny lub kwartalny. To zależy od marki point jakich używamy. Ponieważ pointy marki Gaynor Minden teoretycznie uznawane są za najtrwalsze (niestety ich jakość drastycznie spadła w ostatnim czasie) to tancerka zespołu otrzymuje jedną parę na trzy miesiące. Point marki Bloch lub Freed of London otrzymujemy dwie pary w miesiącu. Koryfejki oraz solitki otrzymują jedną lib dwie pary więcej.
W teatrze istnieje także osobny magazyn z obuwiem zarezerwowanym jedynie na spektakle. Tam również mamy pewną pulę point przeznaczoną dla każdej z nas i zawsze przed większą ilością spektakli otrzymujemy na przykład dodatkową parę.
Więcej o baletowych akcesoriach, które znajdziecie w każdej baletowej torbie posłuchacie i zobaczycie w tym filmie:
MIŁEGO DNIA!!
SIMPLE.DANCER

Napisz komentarz