mostbet

bittorrent

Где поесть в Калининграде

посуточно калининград

снять квартиру посуточно калининград

bittorrent download

W co się ubrać do teatru?

W co się ubrać do teatru?

Choć w 99% przypadków jestem po tej drugiej stronie kurtyny, to kwestia wyboru odpowiedniego ubioru do teatru była i jest dla mnie bardzo ważna. Może ze względu na rodzaj wykonywanego zawodu oraz szkołę jaką ukończyłam, mam w sobie przekonanie, że strojem wyrażam, bądź co bądź, szacunek do artystów występujących na scenie.

Spotkałam się z wieloma opiniami na ten temat. Kiedys nawet ktoś mi zarzucił, że szacunek też ma się do pani przy kasie, a do Biedry przecież się nie stroimy w kieckę i szpilki. Ciężko „walczyć” z takim argumentem, bo doskonale rozumiem ten punkt widzenia.

Niemniej, chyba jako widz bierzemy pod uwagę pracę, jaką artysta czy zespół wkłada w to, aby spektakl był na jak najwyższym poziomie (tak czy nie?). Jako widz płacimy za oglądanie artystów, którzy (w przypadku baletu) pracują ciałem, a kształtowanie tego właśnie narzędzia pracy zaczynają już w bardzo młodym wieku. Czy ubiór wobec tego może być także podziękowaniem w stronę tancerzy za ich pracę? Ja uważam, że tak.

I nie chodzi tu o popadanie w jakąś skrajność, zakładanie sukien z jedwabiu czy smokingów (choć w przypadku premier, wg szeroko pojętego dress code, obowiązuje black tie). Uważam, że słowem kluczowym jest po prostu schludność. Nic się w moim postrzeganiu tego tematu nie zmieniło, a pisałam o nim także w tym wpisie już ponad 2 lata temu!

A co Wy wybieracie gdy wychodzicie do teatru?

Moja propozycja to kopertowa, wiązana sukienka z botkami w wężową skórkę  (imitacja). Mała, czarna torebka na pasku pomieści wszystkie niezbędne elementy. Największą ozdobą mojego looku są dość duże kolczyki 🙂 Czyli w sumie jak zwykle postawiłam na klasyczne rozwiązania.

Z życia baletnicy za kulisami

Dzisiaj zabiorę Was za nasze kulisy, a dokładnie opiszę Wam to, co dzieje się przed spektaklem!

Tak zwana GOTOWOŚĆ

➡ przed spektaklem musimy być obecni na godzinę przed rozpoczęciem przedstawienia. Naszą obecność sprawdza tzw. inspektor baletu. Ta godzina wcześniej oznacza, że jesteśmy w tak zwanej gotowości do spektaklu.

Jeśli ktoś się spóźnia, inspektor do niego dzwoni upewniając się, że ktoś jest już w pobliżu teatru i zaraz dobiegnie. Jak pracuję już ponad 10 lat to RAZ zdarzyło się, że ktoś nie pojawił się na spektaklu 😱 na szczęście osoba ta występowała tylko w jednej scenie i jej nieobecność nie miała żadnego wpływu na przebieg spektaklu. Później się okazało, że kolega głęboko zasnął i to w teatrze!! Po prostu miał wyłączony dźwięk w telefonie 🤣 jakie były konsekwencje tego nie wiem, ale dalej pracował i miał się dobrze 🙂

Makijaż

➡ panie malują się same, panom pomagają charakteryzatorki. W naszym teatrze na piętrze gdzie znajduje się większość garderób (oraz scena) jest pomieszczenie charakteryzatorek panów- to tam przychodzą się malować tancerze oraz np. upinać peruki

➡ panie są czesane przez charakteryzatorki, ale! Dla tancerek jest to inny zespół charakteryzatorek niż dla panów.

Bez nich żaden spektakl by się nie odbył! One wykonują najcieższą pracę za kulisami. O kim mowa?

➡ garderobiane to bardzo ważne osoby w naszej pracy. To one przygotowują nasze kostiumy do występów. Także przed spektaklem roznoszą po garderobach kawałki ligniny oraz świeże, uprane i wyprasowane, rajstopy. Na spektaklach używamy teatralnych rajstop (chyba, ze ktoś woli tańczyć w swoich). Jedna garderobiana „obsługuje” około 3 garderób czyli circa 21 osób. Jeśli w spektaklu mamy co najmniej 3 kostiumy (jak w przypadku Dziadka do orzechów) to nasza jedna garderobiana musi przygotować około 60 kostiumów. To bardzo odpowiedzialna praca.

„Dziadek do orzechów” w Polskim Balecie Narodowym

Dziadek do orzechów to element wielu bożonarodzeniowych dekoracji. Macie go w swoich domach? A czemu jest tak bliski mojemu sercu? Zapraszam Was na krótką historię baletu!

Z czym najbardziej kojarzy Wam się okres przedświątecznej gorączki?

➡ zakupy??
➡ sprzątanie??
➡ ubieranie choinki i dekorowanie domów??
➡ „Dziadek do orzechów”!!
➡ czy jednak „Kevin sam w domu” na Polsacie? 🤣🤣

W baletowym świecie to przedostatni punkt wygrywa. Każdy większy i mniejszy zespół baletowy na świecie wystawia w grudniu kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt spektakli tego dzieła Piotra Czajkowskiego. Święta bez Dziadka do orzechów w baletowym świecie to jak święta bez Kevina na Polsacie 😉

Dlaczego??

Ponieważ balet ten, oparty na opowieści E.T.A. Hoffmanna, rozgrywa się w wieczór wigilijny, występuje w nim ogromna choinka (choć nie w każdej wersji inscenizacyjnej- w naszej niestety nie), pojawiają się kolorowe postacie i wiele, wiele wspaniałych tańców. Stąd właśnie tak wielka popularność tego tytułu na całym świecie. Jego treść jest przystępna dla widza w każdym wieku, a dotyka najgłębszych moralnych dylematów- walki dobra ze złem.

Prapremiera tego dzieła odbyła się w 1892 roku (😱😱) w Rosji. Jest to sztandarowy balet divertissement, czyli taki, w którym poza główną akcją pojawia się wiele tańców np. charakterystycznych (taniec chiński, rosyjski, hiszpański) oraz popisów głównych solistów (grand pas de deux na zakończenie spektaklu). W Petersburgu balet ten wystawiany jest bez przerwy od daty premiery właśnie, czyli już prawie 130 lat!

Magiczna muzyka Czajkowskiego

Pomimo, iż sama jestem artystką baletu to śmiem przypuszczać, że wielki sukces Dziadek do orzechów zawdzięcza muzyce. Jestem pewna, że właśnie podczas gorączki świątecznych zakupów w centrach handlowych usłyszycie delikatne dźwięki wariacji Wieszczki Cukrowej czy pompatyczne brzmienie Walca Kwiatów.

Gdy ja biegam w ostatniej chwili za prezentami po galeriach handlowych uciekam czym prędzej jak tylko słyszę tę muzykę 😅 nie dość, że spektakle, to przecież jeszcze mamy od ponad miesiąca próby do naszych przedstawień! Oczywiście piszę to pół żartem, pół serio, niemniej na pewno w związku z moją pracą, gdy tylko słyszę pierwsze dźwięki Czajkowskiego to w swojej głowie odtwarzam choreografie a nogi same chcialaby wykonywać kroki. No ale bez przesady, w końcu zakupy to czas, aby odpocząć (albo i nie 😜).

Dziadek do orzechów w Polskim Balecie Narodowym

Nasza obecna inscenizacja tego baletu to wspólna choreografia Wayne’a Eaglinga oraz Thoer van Schayka. Premiere odbyła się w 2011 roku. Czyli już od 8 lat nasz zespół wystawia w grudniu ten spektakl. Zwykle gramy około 12 spektakli. Nazywamy to maratonem dziadka 😉 obsady solistów się wymieniają na każdym spektaklu, ale zespół zawsze robi każde przedstawienie.

Nasz spektakl charakteryzują efektowne tańce zespołowe: Walc Śnieżynek z I aktu oraz Walc Kwiatów z II aktu. Oczywiście popisy solistów w obu aktach warte są uwagi każdego upragnionego obejrzeć balet klasyczny w jego najczystszej postaci. Ale nie tylko choreografia odgrywa tu kluczową rolę. Bardzo widowiskowa jest scenografia autorstwa rownież van Schayka. Scena bitwy pod tym względem to prawdziwa gratka!

W spektaklu biorą udział dzieci z warszawskiej szkoły baletowej. I warto w tym miejscu wspomnieć, ze w ogóle Dziadek do orzechów to przedstawienie idealne dla młodszej widowni!

W tym roku rozpoczynamy 20 grudnia! Warto dodać, że Dziadek do orzechów to jedyny spektakl, na który bilety wyprzedają się momentalnie, więc jeśli nie macie biletów, chcielibyście zobaczyć Polski Balet Narodowy to musicie wiedzieć, żeby bilety na przyszly rok (!!) kupic jak tylko rozpocznie się ich sprzedaż na przyszły sezon. To zwykle okolice czerwca.Zdjęcia Ewa Krasucka, Teatr Wielki-Opera Narodowa

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Dzień z życia baletnicy cz. II

W dzisiejszym poście opiszę Wam jak wyglądają nasze próby od kulis. W poprzednim wpisie z tej serii pokazałam Wam na czym polega nasza codzienna lekcja, a w przyszłości zabiorę Was za kulisy przedstawienia.

Kiedy rozpoczynamy próby do danego spektaklu?

W zależności od tego czy jest to spektakl nam już znany (czyli obecny już w naszym repertuarze) czy dopiero premiera, czas rozpoczęcia przygotowań zespołu do występu jest różny. Obecnie pracujemy nad Dziadkiem do orzechów, który na afiszach Teatru Wielkiego-Opery Narodowej znajduje się od 2011 roku. To spektakl, który w okresie Bożonarodzeniowym obecny jest w każdym większym zespole baletowym. Pisałam o nim więcej tutaj.

Skoro spektakl jest już z nami 8 lat choreografia jest doskonale znana. Oczywiście nowe osoby w zespole muszą się jej nauczyć, ale proces ten jest znacznie szybszy niż w przypadku nauczania całego zespołu do przedstawienia premierowego. Pierwszego Dziadka wystawiamy 20 grudnia, a próby rozpoczęliśmy dokładnie miesiąc wcześniej. Najwięcej prób mają oczywiście soliści wcielający się w postaci Klary, Księcia i tytułowego Dziadka do orzechów. Zespół również pracuje nad tańcami zespołowymi codziennie. Dla żeńskiej części zespołu najbardziej wymagający jest Walc Śnieżynek z końca I aktu oraz Walc Kwiatów z II aktu.

W przypadku premier próby rozpoczynamy nawet 3 miesiące wcześniej. Tutaj opisywałam Wam dokładnie jak wygląda proces powstawania spektaklu.

Ile trwają próby?

Jak już wiecie, lekcję rozpoczynamy o 10 i trwa ona najczęściej godzinę. o 11 mamy 15-minutową przerwę, po której rozpoczynamy próby. Trwają one do 14, ale musimy mieć jeszcze w ciągu tego czasu przynajmniej jedną 15-minutową przerwę. Pozniej, od godziny 15, mamy kolejny blok prób. Trwa on do 18 z jedną 15 minutową przerwą. Nie zawsze wszyscy mają próby od 15. Oznacza to, że np. kończymy pracę już o 14 i nie musimy wracać do teatru. Bywa, że mamy próbę tylko o 17 i nasza przerwa jest dłuższa. To wszystko zależy od spektaklu, czasu ile potrzebujemy do jego przygotowania oraz natężenia repertuaru ogólnie. Jak widzicie gosziny naszej pracy są elastyczne.

Na przykładzie Śnieżynek opiszę Wam czas trwania jednej próby. 

Gdy rozpoczęliśmy próby wznowieniowe (tak nazywamy próby do przedstawień, których nie było dłuższy czas, w przypadku Dziadka do orzechów to cały rok) Śnieżynki trwały półtorej godziny. Na początku były ustalane poszczególne miejsca, zastępstwa, dokładne uczenie się choreografii. Tańcząc w zespole bardzo dużą wagę przykłada się do najmniejszych szczegółów- praca rąk i głowy musi być taka sama dla każdej. Ogromnie istotne jest idealne rozliczenie poszczególnych kroków w choreografii. Wszystko po to, aby zespół tańczył jak najbardziej równo. Wtedy efekt jest jeszcze lepszy.

Gdy choreografia została już opanowana czas prób skrócił się do 45 minut. W tym czasie próbują dwie obsady (chociaż nie wszyscy się wymieniają) i robimy tak zwanymi „częściami”. Czyli cały taniec dzielimy na części i nad nimi pracujemy. Następnie wszystko składamy w całość i wykonujemy wszystko od początku do końca. Cały taniec wymaga od nas sporej kondycji 😉

Kostiumy na próbach

Słusznie zauważyliście na stories na Instagramie, że na próbach do śnieżynek mamy paczki ćwiczebne  (inaczej półpaczki, bez gorsetu). Paczka to polska nazwa tutu 🙂

Paczki zawsze zakładamy na próby do tych tańców, których kostiumy sceniczne to pełne tutu. Czyli właśnie śnieżynki w Dziadku, łabędzie w Jeziorze łabędzim czy cienie w Bajaderze. Chodzi między innymi o odległości. Jeśli miałybysmy tylko tuniczki odległości między nami moglyby być za małe i później na scenie gdy założymy kostium, trzeba będzie je korygować. Dlatego na próby zakładamy paczki i odległości między sobą ustalamy jako „na odległość paczki” 🤗 taka ciekawostka!

Paczki ćwiczebne są nasze prywatne choć podobno wkrótce ma się to zmienić 😉 ich kolor nie jest określony. Mamy paczki białe, czarne, czerwone, a nawet niebieskie.

Rajstopy.

Do baletów klasycznych zawsze zakładamy rajstopy jasne, staramy się unikać czarnych. Chodzi o jednolitość. Zakładamy je na całą stopę lub podwijamy nad kostkę. To również indywidualne, ale na spektaklach zawsze mamy całe rajstopy.

Baletmistrz

Próby prowadzi baletmistrz. W naszym zespole mamy baletmistrzów odpowiedzialnych za przygotowanie zespołu oraz osobno solistów. Baletmistrzem może być mężczyzna oraz kobieta 😉

Czy jest jeszcze coś, co Was ciekawi? Dajcie znać w komentarzach!

Dzień z życia baletnicy cz. I

Jak wygląda dzień baletnicy?

Tak jak przypuszczałam, po powrocie do pracy łatwiej mi znów pisać o specyfice mojego zawodu. Gdy zamieściłam na Instagramie stories z pierwszego dnia w pracy po przerwie (znajdziecie wszystkie w wyróżnionych relacjach) dostałam od Was sporo pytań. O lekcję, o plan naszego dnia, o rodzaje ćwiczeń… w dzisiejszym wpisie opowiem Wam trochę o tym, jak wygląda dzień baletnicy. Będzie o naszej lekcji.

W zespole baletowym istnieją zasady, które raczej nie ulegają zmianie (chyba, ze wymaga tego jakaś określona sytuacja, będę o tym pisać w dalszej części tekstu).

Codzienna, obowiązkowa lekcja tańca klasycznego

Zaczynamy ją o 10, ale tancerze zaczynają się schodzić juz nawet pół godziny wcześniej. Czemu? Żeby się rozgrzać. Rozgrzewka to podstawa przed każdym wzmożonym wysiłkiem fizycznym, a taka lekcja z pewnością się do takich zalicza.

Lekcję prowadzi pedagog- BALETMISTRZ. Tak. Baletmistrz to pedagog!! Nie najlepszy tancerz.  Ponadto baletmistrzowie odpowiedzialni są za przygotowanie całego zespołu do występów. Zarówno solistów, jak i corps de ballet (o tym czym jest coprs de ballet pisałam tutaj). Zwykle sa to osoby, które pracują z nami na co dzień, ale zdarza się, że na poprowadzenie lekcji zapraszani są tzw. pedagodzy gościnni  (również zza granicy). Mamy w zespole trzech głównych baletmistrzów i to oni naprzemiennie prowadzą z nami lekcję. Ponadto, Polski Balet Narodowy ma do dyspozycji dwie sale baletowe i na dwóch salach równolegle odbywają się lekcje. Umownie na jednej sali jest lekcja damska, na drugiej męska, ale zarówno panie chodzą do panów, jak i odwrotnie.

Lekcja codziennie jest inna. Pomimo, iż składa się z tym samych ćwiczeń. Jak to możliwe? Ćwiczenia przy drążku (zresztą nie tylko) zawierają w sobie podstawowe elementy techniki tańca klasycznego. Można te elementy łączyć w rozmaite kombinacje w obrębie jednego ćwiczenia. To również dobre ćwiczenie dla głowy- codziennie musimy zapamiętywać na bieżąco nowe kombinacje, a to z kolei ułatwia przyswajanie całych choreografii w spektaklach. Jak widzicie- wszystko w balecie ma swój cel.

Wyjątki dotyczące godziny rozpoczęcia i czasu trwania lekcji

Jak pisałam wyżej, lekcja rozpoczyna się o 10 i trwa jedną godzinę. Wyjątkiem jest czas przed premierą lub gdy zbliża się dawno nie grany spektakl i mamy próby odbywające się na scenie w towarzystwie orkiestry. Wówczas pracę rozpoczynamy o 9 lub o 9.30. Dlaczego? Ponieważ zespół baletowy dostosowuje w tym przypadku godziny swojej pracy do godzin prób orkiestry. Orkiestra jest najważniejszym organem artystycznym w całej operze.

Gdy mamy próby sceniczne, lub w ogóle intensywność prób jest bardzo duża, lekcja jest skracana i trwa 45 minut.

Podczas lekcji doskonalimy nasze umiejętności techniczne, które następnie wykorzystywane są w choreografiach. Wszystko po to, aby jakość spektakli była na jak najwyższym poziomie.

Czy każdy ma ustalone miejsce przy drążku, czy zależy ono od rangi artysty?

Tak i nie. Każdy zwykle staje zawsze w tym samym miejscu, niezależnie od rangi. Nie ma czegoś takiego, że „ten drążek zajmują tylko soliści”. Stoimy wymieszani. Ja od ponad 12 lat stoję na tym samym miejscu. Lubię je, bo widzę siebie w lustrze na wprost i mogę się korygować, gdy zauważę np. podniesione do góry ramię od drążka (ramię ręki spoczywającej na drążku). Przede mną często stoi jeszcze jedna osoba, ale nie zawsze, bo na przykład chodzi częściej na męską lekcję. Gdy do nas przyjdzie jakiś tancerz, który zwykle na naszej lekcji nie bywa, stanie po prostu tam, gdzie będzie dość wolnego miejsca do swobodnego wykonywania ćwiczeń.

Podobnie jest na środku, choć panuje tu raczej większa dowolność, głównie ze względu na to, że ćwicząc na środku dzielimy się na grupy.  Ja wolę stać z tyłu, ale gdy istnieje możliwość przechodzę do pierwszej linii. A czemu dzielimy się na grupy? Kombinacje na środku sali zwykle wymagają przemieszczania się w przestrzeni. Dzieląc się na dwie, lub więcej grup, każdy ma dla siebie miejsce.

Baletki czy pointy?

Część z Was oglądając stories słusznie zauważyła, że tancerki ćwiczące na lekcji mają baletki albo pointy. W zespole baletowym jest inaczej niż w szkole. Nie jesteśmy ubrane w te same kostiumy, nie mamy takich samych baletek czy włosów uczesanych w gładki koczek. W zawodowej pracy artystów baletu mamy pewną dowolność. Dlatego według indywidualnych potrzeb panie ćwiczą lekcję w pointach. Robi się tak dla wzmocnienia siły stóp i nóg ogólnie. Podobnie z wykonywaniem ćwiczeń- część ćwiczy na całej stopie, część na półpalcach. Wszystko w zależności od indywidualnych potrzeb. 

Uwagi podczas lekcji

W szkole baletowej, na zajęciach z baletu w prywatnych szkołach tańca, na warsztatach- wszędzie pedagog jest po to, aby korygował błędy uczniów. W teatrze również, ale nie na taką skalę jak w wyżej wymienionych przykładach. Raczej dostajemy uwagi ogólne, nie personalne. Dotyczą one głównie jakości wykonywanych ćwiczeń a nie na tłumaczeniu zasad poprawnego wykonania. Zdarza się, że między sobą dajemy sobie uwagi.

 

W kolejnym poście z tej serii opowiem Wam o specyfice prób. Zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie regularnie pojawiać się będą stories zza kulis mojej pracy 🙂

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Baletnica? Serio?? ;)

Jak ludzie reagują na fakt, że jestem baletnicą?

Ostatnio zadaliście mi to pytanie na Instagramie. Zwykle zaczynam od sprostowania i wyjaśnienia, że „baletnica” to luźne określenie mojego zawodu, jakim jest „tancerz sceniczny- artysta baletu” 🙂 jest to ważne dla ścisłej baletowej terminologii. Trochę z dystansem pisałam o tym tutaj 🙂 Jednak w języku potocznym występuje określenie baletnica i jest stosowane na porządku dziennym. Zacznę od mojej ulubionej anegdoty…

Moment, w którym spotykam swojego przyszłego męża:
Ja po spektaklu, makijaż sceniczny, wlosy spięte. On:
– ale jestes podobna do Natalie Portman w „Czarnym łabędziu”
– serio? Hmm.. bo ja to w sumie tańczę w balecie 😎
– yyy… baletnica?
Wielkie love. The end 🤣🤣

Najczęstsze reakcje nowo poznanych osób:

No ale co robisz na co dzień?
To moje ulubione 🤣 wówczas wyjaśniam, że zatrudnienie w Polskim Balecie Narodowym to praca na cały etat.

Wow… teatr narodowy (kolejne sprostowanie- siedziba Polskiego Baletu Narodowego mieści się w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie. To dwie zupełnie inne instytucje pomimo usytuowania w tym samym budynku) pewnie dużo zarabiasz!
Hmm… to zależy ile dla Was (i każdego z nas) jest dużo. Nigdy nie podejmowalam tego tematu, ale mogę Wam napisać, że nasze wynagrodzenie zależy również od ilości spektakli w miesiącu (czasem jest ich naprawdę mało, np. dwa) a podstawa pensji to poniżej średniej krajowej brutto (dla artystów zespołu). Dodam, że tancerzom zostało odebrane prawo do wcześniejszych emerytur. I przypomnę, że nauka i przygotowanie do wykonywania zawodu tancerza rozpoczyna się już w wieku 10 lat. Temat ten jest dość kontrowersyjny, więc zwykle moja odpowiedź na to pytanie to szeroki uśmiech i zmiana tematu 🙂

Umiesz zrobić szpagat?
Tak jakby umiejętność zrobienia szpagatu warunkowala zatrudnienie w moim zawodzie 😉 A gdybyście potrzebowali pomocy to ćwiczenia na szpagat znajdziecie tutaj.

I Ty umiesz tak skakać na czubkach palców?
Skakać też, choć skoki w pointach (na czubkach) są rzadko spotykane. W pointach po prostu się tańczy 🙂 O różnicy między pointami a baletkami z kolei przeczytacie tutaj.

Często ludzie naśladują taniec małych łabędzi z Jeziora łabędziego i pytają „to ty tak robisz właśnie”?
Czasem mam wrażenie, że dla niektórych mój zawód jest w tak dalekiej sferze, niczym z innego świata, że nie wierzą, że naprawdę można być tancerką baletu, pracować w teatrze na cały etat i… zarabiać (coś tam, ale jednak zarabiać) 😃

A to pytanie najczęściej zadają mi osoby, które mnie nie znają, ale spotykamy się w różnych okolicznościach na żywo…
bo na co dzień chodzę cały czas z okularami na nosie 🙂

Masz cały czas okulary… a co robisz w pracy? Pewnie soczewki? Jak to jest?

Kiedyś używałam ich tylko do czytania, oglądania Netflixa czy prowadzenia samochodu. Niestety, w trakcie ciąży i po niej, mój wzrok zdecydowanie się popsuł. Teraz z okularami się nie rozstaję. I w sumie sama sobie zadaję pytanie „co to bedzie jak ja wrócę do pracy??”

Z reguły w sali baletowej nie używamy okularów- przecież najzwyczajniej w świecie zsuną nam się z nosa podczas cwiczeń, albo wystrzelą po orbicie w trakcie obrotów i ktoś oberwie rykoszetem 😉 Niemniej, naprawdę sporo moich kolezanek czy kolegów nosi okulary poza salą. Podczas lekcji czy prób po prostu ich nie potrzebują, albo używają soczewek. Ja niestety nie umiem w soczewki 😃 ogólnie jak mam sobie zakropić oczy to panikuję… ale niestety, teraz nie będę miała wyjścia ze względu na stan mojego wzroku.

Reasumując- tancerze z wadami wzroku, którzy na co dzień używają okularów do czytania, oglądania filmów czy jazdy samochodem, na próby, i oczywiście spektakle, decydują się na soczewki jeśli wada jest naprawdę duża i nie pozwala na baletowe funkcjonowanie bez żadnej korekty wzroku.Zdjęcia Adam Huczka, tancerz Polskiego Baletu Narodowego
Outfit: BLOCH

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Puszyste ciasto dyniowe

Jesień rozkręciła się na dobre! Korzystając z ostatnich chwil przed powrotem do pracy do teatru szlifuję swoje kulinarne zapędy 🙂 po wizycie na farmie dyniowej pod Warszawą postanowiłam upiec ciasto dyniowe. Poczytałam przepisy i zrobiłam misz-masz z kilku z nich. Po raz pierwszy w życiu ubiłam pianę z białek! Obawiałam się, że mi nie wyjdzie. Według wskazówek wujka Google jajka powinny być zimne. Miałam akurat trzy jajka w lodówce i piana udała się jak ta lala 🙂 to pewnie to magiczne szczęście żółtodzioba! Hehe Dzięki niej ciasto wyszło naprawdę puszyste, ładnie wyrosło i nie było spalone z góry (co notorycznie mi się zdarza).

Mamy obecnie długi weekend, okazji do spotkań z rodziną sporo, więc może skorzystacie z tego pomysłu na smaczny deser i ciasto dyniowe zagości w Waszym menu 🙂

Wg wszystkich przepisów, które widziałam, ilość potrzebnej dyni to 250 g. Jak powiedziałam panu na straganie, ze potrzebuję dynię do ciasta to powiedział „ćwierć kilo?? Proszę pani, więcej pani da”. Więc dałam więcej, niecałe pół kilo. Dynię pokroiłam na kawałki, upiekłam w temperaturze 180 st. Odkroiłam skórę i zblendowałam na gładką masę. Ale od początku:

CIASTO DYNIOWE SKŁADNIKI
Na tortownicę o średnicy 24 cm

  • niecałe pół kilo dyni
  • 250 g przesianej mąki pszennej
  • 3 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
  • 80 g masła
  • szklanka cukru
  • ekstrakt z wanilii (dwie łyżeczki)
  • łyżeczka sody oczyszczonej i proszku do pieczenia
  • starta skórka pomarańczy

Do zblendowanej już dyni dodajemy składniki mokre: w garnuszku roztapiamy masło, dodajemy cukier i ekstrakt waniliowy i skórkę z pomarańczy. W dużej misce mieszamy mąkę z sodą i proszkiem do pieczenia. Dodajemy połączone składniki mokre, mieszamy dorzucając żółtka z jajek. Ubijamy pianę z białek i na koniec dodajemy sztywną pianę do ciasta, delikatnie mieszając.

Spód tortownicy obłożyłam papierem, boki posmarowałam masłem. Wlewamy ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. Pieczemy około 45 minut. Po wyjęciu i przestudzeniu posypałam ciasto cukrem pudrem 🙂 ale następnym razem zrobię chyba polewę z białej czekolady! Zdjęcia udało mi się zrobić, bo Włodek akurat zapadł w swoją drzemkę!

To do dzieła! Smacznego 🙂
SIMPLE.DANCER

Stopy baletnicy- prawda i fałsz

Przerażają Was stopy baletnicy i ich zdjęcia znalezione w Google?
Mnie też! Mówię serio!

Jak można swoje stopy doprowadzić do tak opłakanego stanu?

Zastanawiałam się nie raz z moimi koleżankami z zespołu i nigdy nie znalazłyśmy sensownej odpowiedzi na to pytanie 😉 najczęściej takie zdjęcia, na których widzicie zaczerwienione halluksy, odciśnięte troczki i gumki, są najpewniej zrobione zaraz po intensywnej i długiej próbie. Wtedy faktycznie stopy baletnicy wyglądają na mocno zdewastowane, ale…

<<<ENGLISH VERSION BELOW THE ARTICLE>>>

Zdj. Adrian Hołda

Akcesoria, które pomagają w walce z otarciami i odciskami na palcach

Obecnie każdy sklep baletowy ma w swojej ofercie tzw. wkładki do point. Istnieje wiele rodzajów takich wkładek- materiałowe, piankowe, żelowe czy sylikonowe. Służą one maksymalnemu zminimalizowaniu otarć i odcisków.
Oczywiście wiele zależy od rodzaju naszych stóp. Ja mam na przykład dość masywne palce, dlatego otarcia przytrafiają mi się niezwykle rzadko. Ale mam koleżankę, która ma mocno wystające kosteczki palców i jej stopy są zdecydowanie bardziej narażone na takie problemy.  Myślicie, że znosi cierpienie za każdym razem? Wystarczy, że obklei sobie palce plastrem bezopatrunkowym i problem się minimalizuje! Przecież nie jesteśmy sadomasochistkami 😀 choć nie twierdzę, że ktoś tam na świecie nie lubi, może sobie lubić 😉

Ponieważ często zakładamy pointy na gołe stopy najbardziej podatne na otarcia są pięty. Dodatkowo nie pomaga, że zazwyczaj pointy dobiera się dość wąskie, aby nie zsuwały się ze stóp dlatego zdarza się, że szew z tyłu pointy wpija się w piętę. Aby temu zaradzić tancerki często przyklejają w miejscu podatnym na otarcia plastry. Poza tym… gdy naprawdę ktoś ma duże obtarcie czy odcisk to mówi o tym pedagogom. Wtedy przymrużają oko i pozwalają na udział w próbie w baletkach. Przecież jesteśmy tylko ludźmi 🙂 A przede wszystkim musimy być w pełni gotowi do spektaklu, a bolesny odcisk może spowodować znacznie gorsze problemy. Serio- moja koleżanka nabawiła się zapalenia, bo zaniedbała wyleczenie poważnego obtarcia na stopie.

Choroby stóp – niestety, nie tylko na basenie!

Największym problemem długotrwałego tańczenia w pointach w ciągu jednego dnia (np. 3 godziny bez zdejmowania point- zdarza się) jest puchnięcie stóp. Wtedy wąska pointa jeszcze bardziej się wpija w skórę. Dodatkowo, jeśli nie mamy rajstop, stopa silniej się poci i zaczyna „pływać” w poincie. Oznacza to, że stopy baletnicy mają  idealne warunki dla rozwoju bakterii, czy, mowiąc wprost, grzybicy. O stopy trzeba dbać! A w szczególności tancerki muszą dbać. Wiele z nas stosuje talk, którym oprósza palce, albo dezodoranty do stóp dostępne w drogeriach czy aptekach.

Regeneracja

Ponieważ pointy są wąskie, o czym wspominałam, oznacza to, że stopy baletnicy i palce wewnątrz pointy są mocno ściśnięte. Może to powodować bardzo bolesne odciski pomiędzy palcami. Najgorsze w nich jest to, że po prostu są niewidoczne 🙂 w związku z czym na pewno nie będzie ich widać na zdjęciu hehe takie odciski mi przytrafiają się najczęściej, dlatego zawsze stosuję silikonowe separatory, które wkładam między poszczególne palce.

Gdy w repertuarze mamy dużo ciężkich spektakli, np. Jezior łabędzich, nasze stopy są bardzo mocno zmęczone oraz bolesne. Bolą palce, halluksy, pięty,  śródstopie… wówczas stosuję sole regenerujące. Używam ich zawsze w okresie wzmożonych prób czy spektakli, na przykład podczas maratonu Jeziora czy Dziadka do orzechów. Moczymy też stopy w lodowatej wodzie z kostkami lodu, aby opuchlizna zeszła jak najszybciej. Często robimy to bezpośrednio po próbie czy w przerwach między aktami podczas trwania spektaklu. W garderobie mamy miskę, do której nalewamy zimnej wody i wrzucamy lód.

Intensywność prób

Dodam, że raczej nie ma znaczenia ilość tańczenia w danym spektaklu. Stopy solistek, jak i tancerek zespołu są tak samo narażone na problemy. Ostatnio rozmawiałyśmy między sobą, a wśród nas była jedna z I solistek Polskiego Baletu Narodowego i ona również nie mogła pojąć jak można doprowadzić stopy do takiego stanu 🙂

Odpadające paznokcie i krwiaki pod paznokciami

Tak, zdarzają się takie przypadki. Jakiś czas temu mojej koleżance złamał się paznokieć dużego palucha w bardzo niefortunny sposób- po prostu oderwał się od nasady  (ałaaa). Nadmienię tylko, że miała na paznokciach lakier hybrydowy co mogło spowodować silne osłabienie płytki paznokcia. Krwiaki z kolei są dość „popularne”. Sama obecnie mam kilka i już się do nich przyzwyczaiłam. Raczej nic nie można z nimi zrobić a jednak są dość bolesne.

Rany na podbiciu

Najczęściej zdarzają się, gdy szybko należy uklęknąć. Ponieważ stopy baletnicy zawsze muszą być naprężone, klękając na nogę oporną silnie uderzamy garbkiem o podłogę. Ta część stopy jest dość koścista, a to powoduje stłuczenia oraz, często, otarcia skóry. Ale czy jak się skaleczycie to zostawiacie ranę bez opatrunku i zapominacie o niej? No właśnie. My też zaraz obsypujemy ranę dermatolem, albo smarujemy Tribioticem, w celu jak najszybszego zagojenia. Czasem żałuję, że moje stopy wyglądają dobrze. Nie mam możliwości zrobienia drastycznego zdjęcia i szumu wokół niego w Internecie hihi 😉 Czy tym wpisem Was „zawiodłam”? Mam nadzieję, że wręcz przeciwnie!

W końcu piękne!

Teraz, gdy już moja przerwa od regularnego tańczenia w pointach jest naprawdę długa, moje stopy wyglądają zdrowo i ładnie 🙂 nigdy nie miałam większych problemów, ale otarcia czy odciski oczywiście się zdarzają. Najbardziej w moim przypadku podatne na uszkodzenia są paznokcie. Mówiąc krótko, ich płytka marszczy się pod naciskiem całego ciężaru ciała.. teraz są gładkie! W końcu hehe ciekawe jak długo po powrocie do pracy ten stan się utrzyma 😉

W tym wpisie przeczytacie jak dobrać idealne pointy!


<<<ENGLISH>>>

Any time I see a photo with absolutely ugly ballerinas’ feet in it I wonder  how is this even possible??  And I think it doesn’t matter whether you are a soloist or a corps member – you MUST take care of your feet. Nowadays each ballet store, probably, offers a variety of toe pads. You can choose one made of  either gel or silicone or sponge wrapped in fabric. It is all to prevent your toes from getting blisters  so why not using it?  Of course, each ballet dancer has different type of feet and this is normal. My toes are quite massive so for me to get a blister is like winning a lottery but I have friends who have boney toes. I always see them wrapping each of their toes with adhesive tbandage so they don’t get hurt. As you probably know pointe shoes should be very tight. If we have long rehearsals and our feet swell it means our heels are vulnerable for opression and, so on, blisters. That’s why, again, we use patches. It prevents form unwanted bleeding. Dancing in pointe shoes for three hours with no break means one thing – our feet start to sweat a lot and this is a perfect environement for any kind of bacteria and… yeast infection (athlete’s foot). Using a special deodorant or powder prevents from getting infected. 

When you see those photos on the Internet you have to know they were probably taken right after ballerina had taken her shoes off – swell feet, red bunion, imprented elastics and ribbons… usually after exhausting rehearsal or show we put our feet into cold water with icecubes, it helps getting rid of puffiness. 

Sometimes we get hurt when we kneel fast. Why? As we always have to have our feet stretched we just knock with our arch on the floor while we’re kneeling. But if you are hurt and bleeding you just leave it that way? Of course not 🙂 we also takie care of the wound so it heals as fast as possible. What about broken nails? It happens, it’s true. And usually there is nothing you can do about it. My friend once had a broken toe nail. She had to take a little break from dancing in pointe shoes and wait for a toe nail to grow just an inch at least.

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

Pożywne śniadanie i coś na pobudzenie

Niedziela. Można pomyśleć „błogi odpoczynek po całym tygodniu” … tymczasem dzień jak każdy inny. Podyktowany humorem maluszka 😉

Wstajemy wspólnie przed 7 i jeszcze około godziny bawimy się razem. Po 8 Włodek zapada w swoją poranną krótką drzemkę. Ukradkiem wymykam się do naszego salonu z kuchnią, szykować powoli śniadanie i przygotować herbatę.

Szybko się jeszcze rozciągam. Ostatnio w domu ćwiczę trochę mniej, ale rozciągać staram się codziennie. Mówią, że trening i ćwiczenia powodują, że człowiek czuje się szczęśliwszy 😀 W sumie to chyba jestem już tak oswojona z ruchem w swoim życiu, że tych extra endorfin nawet nie czuję. Pamiętacie moje ćwiczenia rozciągające?? Jeśli chcecie usiąść w końcu w wymarzonym szpagacie to szukajcie ćwiczeń na moim Instagramie 🙂

Włodek się obudził… zabieram go do salonu i kładę na jego edukacyjnej macie, gdzie wita się ze swoimi ulubionymi zabawkami (ostatnio taką ulubioną jest zwyczajna pieluszka tetrowa!). Naszą codzienną rutyną jest zdecydowanie śpiewanie piosenek po angielsku. Maluch niesamowicie się przy tym cieszy!

Po chwili tych zabaw zaczynam odczuwać spadek energii. Pora na śniadanie. Staram się ograniczyć spożywanie kawy w związku z czym zaczęłam sięgać po zieloną herbatę. Na początku podchodziłam do niej sceptycznie bojąc się posmaku goryczki, ale czytałam dużo o jej właściwościach i ostatecznie doszłam do wniosku, że będzie dobrym substytutem dla kawy w mojej codziennej diecie. Pewnie złapiecie się teraz za głowę, ale należę do osób, które pijały zieloną herbatę z cukrem… W końcu znalazłam sposób na walkę z tym nawykiem- to zielona herbata Lipton z maliną i truskawką, która smakuje pysznie bez dodatku cukru. Naprzemiennie sięgam też po cytrusową wersję tej herbaty.

Obie wersje smakowe zielonej herbaty Liptona są delikatne, pozbawione swoistej goryczy, przez co smak nie jest w ogóle cierpki 🙂 A do tego pięknie pachną!

Truskawka z maliną wzbogacają herbatę o lekki, letni aromat. Natomiast dzięki zawartości skórki cytryny, limonki, pomarańczy oraz grejpfruta wersja cytruspwa pozwala poczuć orzeźwienie. Jak widzicie oba smaki mocno nawiązują do mijającego zbyt szybko lata! Pyszne umilacze na jesienne dni.

A Wy wolicie zieloną herbatę sauté czy jednak smakową?

A co zjeść? Ponieważ jestem już po krótkim treningu warto sięgnąć po coś bogatego w białko (pamiętacie mój wpis o regeneracji mięśni? Tutaj możecie go zobaczyć). Proponuję Wam naleśniki gryczane ze szpinakiem i jajkiem sadzonym. Robi się je bardzo szybko, są smaczne i pożywne!

GRYCZANE NALEŚNIKI Z JAJKIEM SADZONYM I ZE SZPINAKIEM

SKŁADNIKI (1 porcja – 2 sztuki)

Naleśniki

3 czubate łyżki drobno mielonej mąki gryczanej (50g)
1 łyżka skrobi ziemniaczanej (10g)
1 łyżeczka odtłuszczonego siemienia lnianego (5g)
3/4 szklanki mleka(tu sobie wybierz, tak naprawdę może być każde oprócz
kokosowego) (160g)
1 łyżeczka oleju rzepakowego (5g)
szczypta soli (polecam różową)

Dodatki

2 jaja kurze (100-120g)
1/2 szklanki duszonego szpinaku (120g)
1/2 ząbka czosnku
szczypta gałki muszkatałowej
szczypta soli
szczypta pieprzu czarnego, najlepiej świeżo mielonego

SPOSÓB WYKONANIA

Mąkę wymieszać ze skrobią, siemieniem lnianym i solą. Dodać połowę potrzebnej ilości mleka i olej. Gdy składniki dokładnie się połączą, wlać pozostałą ilość mleka, wymieszać, odstawić ciasto na 10-12 minut. W tym czasie, na wodzie podsmażamy jaja (na 1 cm wody wybijamy je i podgrzewamy do chwili, kiedy białko się zetnie) oraz blanszujemy. Szpinak doprawiamy sprasowanym czosnkiem, gałką i solą. Suchą
patelnię stawiamy na ogień/płytę, rozgrzewamy i smażymy naleśniki. W
zależności od tego, jaki ma rozmiar, tyle ciasta nalewamy. Ściągamy je z
patelni, faszerujemy szpinakiem i jajkiem sadzonym i oprószamy pieprzem. Gotowe 🙂Przepis podała mi moja koleżanka dietetyk Milena Nosek. Będzie się ich pojawiało więcej 🙂 a o samej diecie tancerzy przeczytacie np. tutaj.

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER

JAKIE BALETKI WYBRAĆ NA ZAJĘCIA Z BALETU?

Baletki to specjalistyczne obuwie baletowe, z którego korzystają zarówno tancerki, jak i tancerze. To miękkie, opinające stopy, materiałowe buciki z gumką. W wersji szkolnej również z troczkami, czyli tasiemkami zawiązanymi wokół kostki. Nie mylmy ich z pointami. O różnicach pisałam Wam w tym wpisie 🙂

Jakie baletki będą dla Ciebie najlepsze?

Osobiście uważam, że nie ma czegoś takiego jak podział na baletki dla profesjonalistów i amatorów. Podobnie jak z pointami, baletki to po prostu baletki. I tak samo, jak pointy, należy je odpowiednio dopasować do stopy, niezależnie od stopnia naszego zaawansowania w tańcu klasycznym. Te kilka wskazówek podpowie Tobie na co zwrócić uwagę przy wyborze baletek!

CO JEST WAŻNE? I pomocne 👌

  • Pamiętaj, ze baletka musi maksymalnie przylegać do stopy, ale nie moze być za ciasna! Z kolei zbyt szeroka nie spełni swojej funkcji stabilizacji stopy. Zakładając baletkę powinnaś mieć poczucie jakbyś zakładała… skarpetkę 👌
  • Jaka podeszwa- są różne rodzaje. Najlepsza (powodująca najlepsze „czucie stopy”) to podeszwa podwójna- kawalek podeszwy pod palcami oraz pod piętą. Baletki z jedną, długą podeszwą są już rzadko spotykane. Z pojedynczą podeszwą możesz odczuwać dyskomfort, ponieważ ciężej naciąga się wówczas podbicie podczas ćwiczeń  (paradoksalnie takie baletki zaleca się dzieciom w początkowych klasach szkoly baletowej, czyli dopiero na początku całej drogi nauczania)
  • Jaki materiał? Osobiście polecam bawełnę z mieszanką elastycznego włókna. Skórzane będą „twardsze”. Te elastyczne łatwiej dopasują się do Twojej stopy. Sa również bardziej uniwersalne- w końcu każdy z nas ma inny kształt stopy. Skórzane nie sa tak podatne na różnorodne kształty.
  • Gumka skrzyzowana na podbiciu lub pojedyncza To już od Waszych preferencji zależy 👌 oba rodzaje spełniają swoje funkcje i trzymają baletkę „w miejscu”. Może sie zdarzyć, że baletki nie będą miały wszytej fabycznie gumki. Wówczas warto ją dokupić i przyszyć 🙂 podobnie z troczkami, ale nie jest to obowiązkowe  (chyba, że uczęszczamy do szkoły baletowej).
  • Kolor. Jak widzicie na zdjęciach baletki najczęściej występują w kilku kolorach: bladoróżowym (idealnie pasujacym do baletowych rajstop- delikatnie różowych), cielistym (idealne jesli kładziemy je na gołe stopy), białym i czarnym. Oczywiście możecie spotkać się z innymi wariantami. W teatrze baletki można uszyć lub zafarbować na potrzeby spektaklu, jeśli na przykład potrzebujemy czerwone czy niebieskie.
Model, który widzicie na tych zdjęciach to mój ulubiony

Jeśli ćwiczycie tańce ludowe czy charakterystyczne, prawdopodobnie spotkaliście się z tzw. charakterkami. To już najczęściej skórzane baletki na malutkim obcasiku, zapinane na pasek (choć wystepują również wersje z gumką). W podobnych tańczymy np. w „Jeziorze łabędzim” taniec rosyjski czy mazurkę oraz poloneza. Na zdjęciach mam nabstopwch bladoróżowe charakterki, ale najpopularniejsze są te w kolorze czarnym. 

Wszystkie baletki pochodzą ze sklepu australijskiej marki BLOCH w Warszawie. Pamiętajcie, że na hasło „simpledancerslife” otrzymacie 10% rabatu na zakupy!

MIŁEGO DNIA!
SIMPLE.DANCER